Sabitlenmiş Tweet
FxNature
504 posts

FxNature
@askahsbsjbz
Sun, Moon, Earth cycles trading.
Poland Katılım Haziran 2014
232 Takip Edilen104 Takipçiler

Wyraziliście tak duże zainteresowanie tym narzędziem, że dzisiaj dostałem od @Digen_AI 100 linków z zaproszeniem do skorzystania z narzędzia.
Chcecie? 😉
Świat AI@swiat_ai
To narzędzie po prostu miażdży inne generatory avatarów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś wywarło na mnie takie wrażenie. No i radzi sobie też z naszym pięknym językiem.
Polski
FxNature retweetledi

JUŻ DOSTĘPNY - poradnik do MidJourney: Akcelerator Wyobraźni. Generator obrazów AI.
UWAGA! Jest dostępny do odebrania tylko przez 48 godzin!
Co zrobić, żeby go dostać?
-Udostępnij i polub ten post
-Napisz komentarz “HoryzontAI”
-Zaobserwuj mój profil
W DM wyślę Ci link do poradnika (musisz mnie obserwować, aby otrzymać DM)

Polski
FxNature retweetledi
FxNature retweetledi

@AstroCryptoGuru @nicallanart Just at my Pluto going through my ASC-Dsc line ;).
English

@ProfesorPingwin W Gdańsku to samo, kolejka na dwór, a naleśnik przeciętniak. Nie rozumiem fenomenu.
Polski

@K_Stanowski Ludzie w naszym kraju są tak biedni umysłowo i pozbawieni celu w życiu, ze poświęcą 3 godziny na materiał o kimś o kim wcześniej nie słyszeli, zrobiony przez kogoś, kto to zrobił żeby nabić sobie kieszeń. W naszym kraju nic się nie zmienia, constans paraliżu wartości ;).
Polski

TEKST PODSUMOWUJĄCY
Cieszę się, że finałowy odcinek o Natalii Janoszek został już wyemitowany, bo rzygałem już tym tematem, obejrzałem tyle wywiadów z tą dziewczyną, że sam jej głos przyprawiał mnie o mdłości. Wbrew temu co niektórzy próbują mi wmówić, nie mam obsesji związanej z naszą „gwiazdą”. Po prostu wykonałem pracę, do której ona mnie zmobilizowała lub wręcz zmusiła. Owszem, mogłem wykonać tę pracę gorzej, mniej się zaangażować, zrobić coś krótszego, bez podróży do Indii itd. Ale poza wszystkim im bardziej w temacie grzebałem, tym bardziej czułem, że to jest po prostu interesujące - nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich. I popularność filmu szybko to potwierdziła. Jestem dziennikarzem, w tym wypadku pozwanym dziennikarzem, ale też twórcą internetowym, który ma swój nos i swoje wyczucie.
Co jakiś czas natrafiam na komentarz w stylu: „Kto ją w ogóle zna? Po co tracić czas na takiego anonima?”. Takiej osobie odpowiadam tutaj: to, że ty jej nie znasz, nie znaczy, że nikt jej nie zna. Ale jest też odpowiedź lepsza: nikt nie znał Simona Levieva, ale cały się poznał „Oszusta z Tindera”. Bo czasami główny bohater jest tylko przyczynkiem do czegoś szerszego.
To jest historia o niej, ale także o naszych czasach.
Żyjemy w kulturze fejku. Filtry zmieniające twarz nie robią na nikim wrażenia, już większe wow jest przy „odważnym” pokazaniu się bez make upu - to jest dzisiaj wyczyn, pokazać jak wyglądasz naprawdę! Ludzie w internecie podkręcają swoje życie, by wyglądać na piękniejszych, szczęśliwszych, bogatszych. Kłamstewka są wpisane w codzienność. Media społecznościowe służą do eksponowania wyłącznie tych dobrych momentów w naszych życiach, nawet jeśli te momenty przydarzają się smutnie rzadko. Tacy się staliśmy. Robimy zdjęcia w cudzych furach, przy nie naszych samolotach, na tle nie należących do nas jachtów, albo chociaż przy jednej jedynej palmie w okolicy, która nie uschła i pod którą nie leżą śmieci. Jesteśmy jednak zmuszeni (tak czujemy) pokazać zajebistość miejsca i chwili.
Żyjemy też w kulturze sprytu. Gloryfikujemy sprytnych, a nie mądrych. Podziwiamy cwanych, a nie inteligentnych. Spryt i cwaniactwo przekładamy ponad kompetencje. Internet zalany jest poradami osób, które niczego nie potrafią, ale chcą się swoim niczym podzielić z resztą świata. Ktoś to wejdzie na bal wejściem dla służby w przebraniu kucharza jest bardziej podziwiany niż ktoś, kto grzecznie stoi w kolejce na schodach, z prawdziwym zaproszeniem w ręku. Stąd tyle głosów: ej, ona przecież nikomu krzywdy nie zrobiła! Bo my - nie wszyscy, ale wielu z nas - się z nią identyfikujemy. Wiedząc, że pewne drzwi są dla nas zamknięte, podziwiamy kogoś, kto potrafi to obejść. Oszukać system.
Żyjemy w kulturze podziwu. Stąd cały wysyp celebrytów, influencerów… Kiedyś zajmowały nas przygody Tomka Sawyera, a dzisiaj zajmują nas przygody Amadeusza Ferrariego. YouTube zastąpił książki, streamerze zastąpili pisarzy. Zaczęliśmy żyć życiem innych, a nie swoim. Staliśmy się podglądaczami. Dobrze podejrzane zaczęło nas kręcić prawie tak samo jak… posiadane. Dlatego chłoniemy opowieści o księżniczce z Indii. Oglądamy jej bajkowe życie.
Żyjemy w kulturze szybkiej konsumpcji informacji. Nie mamy czasu się wgryzać. Dziennikarze wiedzą, że nie mamy czasu, więc oni też nie mają czasu. Temat goni temat, wszystko jest powierzchowne. Prawdy albo się nie docieka albo schodzi ona na drugi plan, bo zawadza. Najważniejsza jest dobra historia, nawet jeśli zmyślona (no, tu gorzej) albo maksymalnie podkręcona (spoko) - to niewolnictwo klików i odtworzeń. Media dzisiaj nie są już informacyjne, są wyłącznie rozrywkowe. Informacja stała się najlepszą rozrywką. Zawód dziennikarza rozwarstwił się na hipergwiazdy i mrówki. Hipergwiazdom już się nie chce, a mrówkom jeszcze się nie chce. Hipergwiazdy dziwią się, że miałyby weryfikować cokolwiek, bo już nie pamiętają, że kiedyś to właśnie robiły. To też lekcja dla mnie: lekcja, dopóki jeszcze na grubo nie wpadłem. Zdarzyło się przecież, że do porankowego pasma w Kanale Sportowym przyszedł ktoś, o kim ja - szczerze - nic nie wiedziałem. Dowiadywałem się minutę przed wejściem na antenę. Nie chcę więc tutaj pisać, że się czymkolwiek różnię od tych, którzy wyłożyli się na Janoszek. Po prostu miałem więcej szczęścia.
Natalia Janoszek z tego filmu musi wyciągnąć wnioski i znaleźć sposób na funkcjonowanie w społeczeństwie, ale wnioski może też wyciągnąć każdy z nas.
Polski

@THOR77_PL Była moda na Excel trejderów, teraz mamy Twitter trejderow ;)
Polski

@SzwajcarFx Achadaz da Cruz kolejka w dół ;).
Plaża w Seixal, najlepiej o zachodzie słońca.
Płaskowyż Paul de Serra i przy okazji Fanal.
Jak lubisz pospacerować to Któraś z Levad, wybierz mniej uczęszczana ;).
Przejść Dach Madery (pico Ruivo, Pico Arreiro).
No i Funchal, ta nowsza cześć.
Polski
















