

Blackthorn
2.5K posts




⚖️ Zgwałcili i utopili 29-latkę „bo była brzydka". Bracia z Augustowa mogli już wyjść na wolność W nocy z 13 na 14 października 2008 roku w Augustowie doszło do jednej z najbardziej bestialskich zbrodni w historii Podlasia. 29-letnia Aneta Szyłak została zgwałcona, skatowana i żywcem wrzucona do rzeki Netty przez dwóch braci — Tomasza Sidora (24 l.) i Pawła Sidora (21 l.). Aneta mieszkała we wsi Pieńki pod Bargłowem Kościelnym i pracowała jako sprzątaczka w jednym z urzędów w Augustowie. Tego wieczoru wyszła na spotkanie z mężczyzną poznanym przez internet. Na miejsce schadzki nigdy nie dotarła. Przemierzając trasę z miejskiego deptaka w stronę rzeki Netty, natknęła się na braci. Zdezorientowali ją, chwycili pod ręce i zabrali okulary — bez nich prawie nic nie widziała. Bez problemu zaciągnęli ją nad rzekę. Tam zerwali z niej odzież, bili pięściami po twarzy i głowie, kopali po całym ciele. Doznała złamań kości czaszki i ran na całej powierzchni ciała — z przodu, z tyłu i z boków. Zgwałcili ją. Próbowali wymusić PIN do karty bankomatowej. Aneta błagała o życie — bezskutecznie. Nieprzytomną, ale wciąż żywą, rozebrali do naga i zepchnęli do lodowatej rzeki. Utonęła. Biegli stwierdzili później, że nawet przy pomocy medycznej i tak by nie przeżyła — obrażenia były zbyt rozległe. Następnego dnia Paweł S. wrócił nad rzekę z kolegą i „przypadkowo" natknął się na ciało. Sam nie chciał wzywać policji — bał się, że to może wyglądać podejrzanie. Poprosił niczego nieświadomego znajomego, by ten zadzwonił na 112. Tomasz S. kilka dni przed zbrodnią wziął ślub i niedawno został ojcem. Po morderstwie wrócił do pracy w Anglii, jak gdyby nigdy nic. Śledztwo trwało pół roku i było wyjątkowo trudne — w noc zbrodni padał ulewny deszcz, który wymył ślady. Kamera z pobliskiego baru, która mogła zarejestrować sprawców, akurat się zepsuła. Przełomem okazały się zeznania kolegi Pawła. Bracia zostali zatrzymani w kwietniu 2009 roku. Prowadzący sprawę prokurator Józef Murawko z Prokuratury Okręgowej w Suwałkach powiedział: „Chyba tylko raz w całej karierze zetknąłem się z tak okrutną zbrodnią." Podczas procesu w Sądzie Okręgowym w Suwałkach bracia zachowywali się w sposób szokujący — z jednej strony płakali i przepraszali matkę Anety, panią Henrykę. Z drugiej — bez zahamowań rzucili zdanie, które obiegło całą Polskę: „Zrobiliśmy to, bo była brzydka." Tłumaczyli też przed sądem, że Aneta sama zgodziła się na seks i że to ona „bez powodu" wskoczyła do rzeki. Sędziowie nie dali im wiary. W maju 2010 roku sąd skazał obu na 25 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wnosiła o dożywocie dla Tomasza — apelacja została odrzucona. Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok w mocy. Aneta spoczęła na cmentarzu parafialnym w Bargłowie Kościelnym. Po odbyciu 15 lat kary obaj mogli ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, czyli już w okolicach 2024 roku. #Augustow #AnetaSzylak #TrueCrime #ZbrodniaIkara #Podlasie #Polska #Suwalki #Bialystok



⚖️ Zgwałcili i utopili 29-latkę „bo była brzydka". Bracia z Augustowa mogli już wyjść na wolność W nocy z 13 na 14 października 2008 roku w Augustowie doszło do jednej z najbardziej bestialskich zbrodni w historii Podlasia. 29-letnia Aneta Szyłak została zgwałcona, skatowana i żywcem wrzucona do rzeki Netty przez dwóch braci — Tomasza Sidora (24 l.) i Pawła Sidora (21 l.). Aneta mieszkała we wsi Pieńki pod Bargłowem Kościelnym i pracowała jako sprzątaczka w jednym z urzędów w Augustowie. Tego wieczoru wyszła na spotkanie z mężczyzną poznanym przez internet. Na miejsce schadzki nigdy nie dotarła. Przemierzając trasę z miejskiego deptaka w stronę rzeki Netty, natknęła się na braci. Zdezorientowali ją, chwycili pod ręce i zabrali okulary — bez nich prawie nic nie widziała. Bez problemu zaciągnęli ją nad rzekę. Tam zerwali z niej odzież, bili pięściami po twarzy i głowie, kopali po całym ciele. Doznała złamań kości czaszki i ran na całej powierzchni ciała — z przodu, z tyłu i z boków. Zgwałcili ją. Próbowali wymusić PIN do karty bankomatowej. Aneta błagała o życie — bezskutecznie. Nieprzytomną, ale wciąż żywą, rozebrali do naga i zepchnęli do lodowatej rzeki. Utonęła. Biegli stwierdzili później, że nawet przy pomocy medycznej i tak by nie przeżyła — obrażenia były zbyt rozległe. Następnego dnia Paweł S. wrócił nad rzekę z kolegą i „przypadkowo" natknął się na ciało. Sam nie chciał wzywać policji — bał się, że to może wyglądać podejrzanie. Poprosił niczego nieświadomego znajomego, by ten zadzwonił na 112. Tomasz S. kilka dni przed zbrodnią wziął ślub i niedawno został ojcem. Po morderstwie wrócił do pracy w Anglii, jak gdyby nigdy nic. Śledztwo trwało pół roku i było wyjątkowo trudne — w noc zbrodni padał ulewny deszcz, który wymył ślady. Kamera z pobliskiego baru, która mogła zarejestrować sprawców, akurat się zepsuła. Przełomem okazały się zeznania kolegi Pawła. Bracia zostali zatrzymani w kwietniu 2009 roku. Prowadzący sprawę prokurator Józef Murawko z Prokuratury Okręgowej w Suwałkach powiedział: „Chyba tylko raz w całej karierze zetknąłem się z tak okrutną zbrodnią." Podczas procesu w Sądzie Okręgowym w Suwałkach bracia zachowywali się w sposób szokujący — z jednej strony płakali i przepraszali matkę Anety, panią Henrykę. Z drugiej — bez zahamowań rzucili zdanie, które obiegło całą Polskę: „Zrobiliśmy to, bo była brzydka." Tłumaczyli też przed sądem, że Aneta sama zgodziła się na seks i że to ona „bez powodu" wskoczyła do rzeki. Sędziowie nie dali im wiary. W maju 2010 roku sąd skazał obu na 25 lat pozbawienia wolności. Prokuratura wnosiła o dożywocie dla Tomasza — apelacja została odrzucona. Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał wyrok w mocy. Aneta spoczęła na cmentarzu parafialnym w Bargłowie Kościelnym. Po odbyciu 15 lat kary obaj mogli ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, czyli już w okolicach 2024 roku. #Augustow #AnetaSzylak #TrueCrime #ZbrodniaIkara #Podlasie #Polska #Suwalki #Bialystok











Andrzej Poczobut wolny! Witaj w polskim domu, Przyjacielu❤️🇵🇱


@KlubJagiellonsk Kobiety nie powinny mieć prawa głosowac: 1. Nie podlegają poborowi, więc jakim prawem powinny móc wybierać zwierzchnika sił zbrojnych? 2. Ja jestem w wojsku i szczerze nie chcę w nim kobiet: są słabsze fizycznie i emocjonalnie, one tylko będą obniżać poziom sił zbrojnych






Dobra wiadomość! Andrzej Poczobut jest wolny! To powód do prawdziwej radości i ulgi. Po latach niesprawiedliwego więzienia wreszcie wraca nadzieja na sprawiedliwość. W negocjacjach duża rolę odegrali prezydent @NawrockiKn i Amerykanie. PiS zawsze walczyło i będzie walczyć o prawa opozycji białoruskiej. Europosłowie PiS zbudowali poparcie dla przyznania przez Parlament Europejski nagrody im. Sacharowa Andrzejowi Poczobutowi w 2025 r.




Jeszcze w nawiązaniu do tematu odwieszenia zasadniczej służby wojskowej. Zwolennicy tego rozwiązania tkwią w głębokiej przeszłości, nie uwzględniając co najmniej kilku czynników, sprawiających, że pomysł jest mocno wątpliwy. Abstrahując od przydatności armii z poboru na nowoczesnym polu walki, to są argumenty socjologiczne, które sprawiają, że dostalibyśmy armię wkurzonych, niechętnych, siłą zmuszanych do walki ludzi. * Narastające poczucie wielu osób - także o prawicowych poglądach - że relacja państwo-obywatel powinna być obustronna, a jest jednostronna. Te osoby całkiem zasadnie pytają, dlaczego miałyby walczyć w obronie państwa, które traktuje je jak gąbkę do wyciśnięcia. * Percepcja nowoczesnego pola bitwy jako skrajnie odhumanizowanego. Zwolennicy poboru tkwią w epoce opowieści o osobistym bohaterstwie i starciach między ludźmi. Tymczasem poborowy ma dużą szansę zostać rozerwany na strzępy przez drona, a za chwilę beznamiętnie zastrzeli go humanoidalny robot. * Ludzie zdają sobie sprawę, że jako poborowi - a więc osoby wyszkolone na podstawowym poziomie - staną się tanim mięsem armatnim. * Poczucie głębokiej niesprawiedliwości, skoro pisowska Ustawa o obronie ojczyzny wymeldowała z mobilizacji nie tylko posłów, senatorów, najważniejszych urzędników, ale nawet radnych oraz praktycznie dowolne osoby, w sprawie których MON uzna, że pełnią funkcje ważne dla bezpieczeństwa państwa. Zostań radnym w Pizdulewie Dolnym, 3 tys. mieszkańców, a nie wezmą cię do woja. * Wreszcie postrzeganie polskiej polityki jako celowo konfrontacyjnej zwłaszcza wobec Rosji. Mało kto będzie chciał brać udział w wojnie, której dało się uniknąć.




