
bmj
6.7K posts

bmj
@bmjdec
Inwestor indywidualny. Dużo czytam. Niczego nie sprzedaję. Hobbystycznie trolluje. Czasem coś napiszę ⤵️




Dobrze się dzień zaczął 2 moje spółki opublikowały wyniki i obie rośną 8-10% - oby się nie skończyło jak z wczorajszym Relpolem, który też na początku rósł o 10% :)

$NVDA Jaki to jest monster…. 🔥 +85% yoy top line… i guidance ponad $90B Reve w kolejnym kwartale. Jakiś czas temu wielu kwestionowało, że #NVidia będzie w stanie kiedykolwiek takie wyniki generować rocznie, a tu proszę, zbliżamy się do $100B w kwartał. 🤯




Pod wczorajszym wpisem o spadkach akcji Novo Nordisk @bmjdec zwrócił uwagę, jak świetnie pod kątem quantowym wypadł mu biznes tej spółki. Zainspirowało mnie to do napisania paru słów na temat tego, co myślę o wykorzystywaniu przez wielu inwestorów popularnych "screenerów" akcyjnych w celach inwestycyjnych. Nie jest to analiza Novo i nie o spółce będzie w tym wpisie. Bardziej o tym.. dlaczego nie podejmuje decyzji inwestycyjnych na bazie stock screener-ów? "Investing is an art, not a science". Sztuką do przewidzenia tego, gdzie dana spółka będzie za X lat, nie jest "cheatcode", ale zrozumienie specyfiki biznesu. Ich największą dla mnie słabością jest brak zdolności do uchwycenia subtelnych przewag bądź cech, które wyróżniają spółki. Premiują za to takie firmy, które wyglądają nieraz dla mnie na "too good to be true". Owszem, mogą pomóc zawęzić pole analizy – na przykład przez filtrowanie spółek z wysokimi marżami operacyjnymi czy wysokim zwrotem na kapitale – ale równie często premiują "quality traps" (Text), Value traps (Intel) czy Growth Traps (Celsius) i ukrywają wiele prawdziwie jakościowych firm. W jaki sposób? Przykłady -> Różnice w księgowości sprawią, że marże kanadyjskiego Constellation Software wypadną w screenerze znacznie gorzej, niż amerykańskich spółek SaaS. -> Niegdyś metody księgowe w Adyen sprawiały, że marże wydawały się absurdalnie niskie, podczas gdy były absurdalnie wysokie. -> Free Cash Flow, często wykorzystywany w screenerach, nie ma jednej formuły dla wszystkich firm i dla wielu firm trzeba go liczyć inaczej. -> Zarządzający alternatywnymi aktywami, tacy jak Brookfield czy KKR, poprzez swoją specyfikę biznesu mają niezwykle mylące raportowanie GAAP, przez co ich wyjątkowość umknie wielu inwestorom. itp itd Stock screenery mają tendencję do faworyzowania spółek, które już spełniają wysokie oczekiwania rynkowe, co oznacza, że ich potencjał wzrostu jest już w dużej mierze wliczony w cenę (full marże, ROIC, itp). Najlepsze zwroty są jednak nie w spółkach, które mają wysoką marże, lecz w tych, które je zwiększają. Skupiając się na firmach o pięknych na papierze danych, narażam się na pomijanie okazji, które wynikają z asymetrii w interpretowaniu informacji – sytuacji, w których rynek nie w pełni rozumie lub błędnie interpretuje rzeczywistość spółki i jej potencjał do wzrostu - a tu jest ogromne źródło alfy. Przykładem są firmy, które przechodzą przez kluczowe zmiany, takie jak cykliczność, przejęcia zaburzające sprawozdania (wszyscy seryjni nabywcy, ale też np S&P Global), zmiany w strategii i zarządzaniu itp. Takie wydarzenia mogą wskazywać na długoterminowe zmiany fundamentalne, które rynek jeszcze nie w pełni uwzględnił i które nie są możliwe do "squantyfikowania", a które są, przynajmniej dla mnie, kluczowe. Właśnie w tych punktach zwrotnych można znaleźć spółki, które są niedoszacowane lub niezrozumiane przez inwestorów. Często spółki zarządzane z bardzo długoterminowym horyzontem inwestycyjnym umyślnie zaniżą swoją rentowność, aby zbudować fundament długoterminowej przewagi konkurencyjnej (Adyen, Mercadolibre, Amazon). W efekcie jednak na papierze czasem nie dowiozą wyników i mimo, że bedzie to dobra rzecz, to screener będzie za to karać. Stock screenery, poprzez sztywne kryteria oparte na konsensusie, nie są w stanie wychwycić tych subtelnych okazji. Inwestorzy, którzy bazują wyłącznie na wynikach screenerów, często pomijają te "ukryte perełki", skupiając się zamiast tego na spółkach, które rynek już docenił. Dlaczego tak jest? Przewagi niektórych firm są subtelne i nie wynikają wprost z surowych danych finansowych. Na przykład, zdolność do długoterminowego narzucania cen (pricing power), wyjątkowy alignment zarządu, struktura wynagrodzeń, kultura czy wyjątkowa efektywność operacyjna to cechy, których nie można łatwo odczytać z filtrów finansowych. Właśnie dlatego inwestorzy większość czasu powinni spędzać nie w screenerach, ale na czytaniu raportów finansowych – 10K, 10Q, sluchaniu spółek i przeglądaniu wszelkich dostępnych dokumentów – zamiast polegać na algorytmach. Nie ma tutaj IMO "cheat code". Co nie znaczy, że nie warto korzystać ze screenerów jako "starting point" do głębszej tego typu analizy. Bo warto! Nie warto jedynie podejmować decyzji jedynie na bazie pięknie wyglądających w systemie danych, bez zapoznawania się z ich kontekstem. Dzięki @bmjdec za inspirację! 😅

Hmm, czyli autor z jednej strony mówi wprost, że nie zna spółek, w które inwestuje, a z drugiej strony poucza, że pewną arogancją jest wiara w to, że indywidualni inwestorzy mogą regularnie znajdować nieefektywności na rynku. Innymi słowy: nie zna biznesów, ale najwyraźniej głęboko wierzy, że własną alfę dowiezie zwykłym screenerem. I to już nie jest arogancja, tylko zdrowy rozsądek. Wow xD












Tusk: według szacunków poszkodowanych ws. Zondacrypto może być nawet 30 tys. osób.(PAP) #PAPinformacje










