Cezary Grabarczyk
7.4K posts

Cezary Grabarczyk
@c_grabarczyk
Poseł na Sejm RP, wicemarszałek Sejmu VII kadencji (2011–2014), minister infrastruktury (2007-2011), minister sprawiedliwości, (2014–2015), prawnik i członek PO
Lodz, Poland Katılım Kasım 2011
948 Takip Edilen2.6K Takipçiler
Cezary Grabarczyk retweetledi
Cezary Grabarczyk retweetledi
Cezary Grabarczyk retweetledi

BĘDZIE WOJNA. TUSK SAM JEJ NIE WYGRA UŚMIECHEM I SERDUSZKIEM W KLAPIE
Powołanie Rady Nowych Mediów przy Prezydencie RP to nie jest żaden niewinny zjazd ekspertów, tylko ruch pod ostrą wojnę o wpływ. Oficjalnie, po powołaniu 15 kwietnia 2026 roku, mają się zajmować mediami, technologią i dezinformacją. Papier przyjmie każde urzędnicze pierdolenie. Skład tej rady pokazuje jednak jasno, że nie chodzi o debatę, tylko o napierdalanie w narrację i przejęcie cyfrowego pola walki. Kurwa, tu nie będzie dyskusji. Tu będzie walka o głowy. Dzisiaj polityki nie wygrywa się już tylko wciskaniem pierdoletów na mównicy sejmowej, w telewizji śniadaniowej czy na konferencji prasowej z trzema mikrofonami i uśmiechem pod lampami. Dzisiaj politykę wygrywa się w telefonie. W rolce. W klipie ostrym komentarzu w krwawych emocjach W jednym ostrym zdaniu a nie miałkim elaboracie o cukrze w cukrze. W zdaniu które będzie napierdalać w łeb, które człowiek przeczyta rano, powtórzy po południu i wieczorem uzna za własny pogląd. I dokładnie do tego jest szyta ta rada. Nie do filozofowania. Do wpływu na młodych, starych i niedoinformowanych.
Wystarczy spojrzeć na nazwiska Ziemkiewicz ma około 335 tysięcy obserwujących na X, około 243 tysiące subskrybentów na YouTubie i prawie 9,8 tysiąca na Instagramie. To nie jest zwykły publicysta. To jest własne medium. Własny obieg i własna wierna publika, która łyka kazde gówno wysrane przez niego. Człowiek, który nie czeka, aż ktoś go zaprosi do studia, bo sam jest studiem, anteną i komentarzem w jednym. Taki typ może tłuc przekaz codziennie, bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Obok niego stoi „prawdziwy polak” tylko jak by bardziej opalony Swinarski i tu robi się jeszcze ciekawiej. Kanał „Dla Pieniędzy” ma około 1,28 miliona subskrybentów, a konto na X około 15 tysięcy obserwujących. I właśnie w tym tkwi cała siła. Bo to nie jest klasyczny komentator polityczny dla ludzi, którzy lubią się bawić w elitarne analizy. To jest człowiek internetu. Człowiek algorytmu trafiający do masy młodych. (już jesteście w dupie panowie z KO) Taki, który umie wejść z przekazem tam, gdzie polityk w garniturze i rzecznik z kartką nigdy nie dotrą. Taki, który nie musi mieć racji. Wystarczy, że potrafi zbudować zasięg, rytm i nawyk oglądania. A na końcu właśnie to decyduje, kto wygrywa obieg. Do tego dochodzi Anna Pawelec, dziś w wPolsce24, wcześniej związana z TVP, z własną rozpoznawalnością osadzoną w prawicowym ekosystemie telewizyjno-publicystycznym. Jej Instagram ma około 4,5 tysiąca obserwujących. Niby nie brzmi jak armata strategiczna, ale w tej grze nie każdy musi być czołgiem. Czasem wystarczy, że jest twarzą, która budzi zaufanie w odpowiednim obiegu i dowozi przekaz tam, gdzie trzeba.
Niżej jest druga linia. Nie tak efektowna, ale cholernie ważna. Karol Gac, Marcin Kędryna, Eryk Mistewicz. Karol Gac ma na X około 12 tysięcy obserwujących, ale to tylko część obrazka. Był mocno obecny w prawicowym komentariacie, a według Onetu w 2023 roku pojawił się w „Wiadomościach” TVP 101 razy. To mówi jedno: to nie jest samotny wilk z jednym kontem w social mediach. To jest człowiek wpięty w cały system wzmacniania przekazu. Kędryna to z kolei klasyczny operator zaplecza komunikacyjnego, wcześniej w kancelarii Dudy, później w Polska Press. Mistewicz wnosi warstwę strategiczną, czyli to, co w polityce najgroźniejsze: nie sam wrzask, tylko przemyślany wrzask. A dalej wchodzą już ludzie od systemu, nie od hałasu. Jakub Turowski z Meta. Emil Kędzierski związany z Google i organizacjami branży cyfrowej. Klaudia Cymanow-Sosin, Łukasz Korus i cała reszta mniej głośnych nazwisk, które nie muszą być celebrytami, żeby być ważne. Bo to są ludzie od mechanizmów. Od regulacji. Od platform. Od wiedzy, jak działa obieg treści i wpływu. Czyli masz nie tylko megafony i twarze, ale też ludzi, którzy wiedzą, jak ustawić scenę, światło i głośniki.
Tak dobrze rozumiecie to nie jest rada zbudowana dla prestiżu. To nie jest rada „bo tak ładnie wygląda na stronie prezydenta”. To jest układ złożony z trzech rzeczy naraz: zasięgu, zdolności narracyjnej i kontaktów w świecie platform cyfrowych. Największą siłę medialną mają tu Ziemkiewicz i Swinarski. Największą siłę systemową mają ludzie od platform i technologii, czyli raczej Turowski i Kędzierski. Reszta robi obudowę: środowiskową, redakcyjną, ekspercką, organizacyjną. I właśnie to czyni tę układankę groźną. Bo to nie jest banda przypadkowych nazwisk. To jest zestawienie ludzi od emocji, od zasięgu i od mechaniki przekazu.
A teraz druga strona (aż mię płakać ze śmiechu chce i wkurwienia). Na to całe ugrzecznione stado rządzących, które od miesięcy zachowuje się tak, jakby nadal żyło w świecie, gdzie wystarczy wydać komunikat, zrobić konferencję, wrzucić trzy grzeczne zdania na social media i dopisać, że „nie ma powodów do niepokoju”. No to mam złą wiadomość: są, kurwa, powody. I będą coraz większe. Bo naprzeciwko nie staje już garstka politycznych dziwaków, tylko ludzie, którzy rozumieją, jak dziś działa obieg emocji i treści. A po stronie rządzących zbyt często stoją polityczne ciepłe kluchy, które chcą wygrać brutalną wojnę narracyjną manierami z panelu o demokracji liberalnej. Za dużo tam ludzi, którzy myślą, że wystarczy być poprawnym. Że wystarczy być spokojnym. Że wystarczy nie przesadzić. Że wystarczy się ładnie uśmiechnąć, przypiąć serduszko w klapie i wyrecytować kolejne pierdolenie, że wszystko jest dobrze, że demokracja działa, że obywatele są rozsądni, że prawda się obroni. Nie obroni się sama. Nigdy się sama nie obroniła. W historii wygrywali nie ci, którzy mieli najładniejszy komunikat prasowy, tylko ci, którzy lepiej rozumieli tempo epoki, ludzkie emocje i brutalną prawdę, że uwagą tłumu rządzi się jak stadem. Kto tego nie rozumie, ten przegra, choćby miał sto racji i tysiąc ekspertów.
To jest właśnie ten moment, w którym trzeba przestać udawać, że chodzi o jakąś miłą debatę o mediach. Nie chodzi. Chodzi o to, kto pierwszy, mocniej i skuteczniej wbije ludziom do głów własny obraz świata. Chodzi o to, kto utrzyma swoją wersję rzeczywistości w obiegu tak długo, aż zacznie ona ludziom wydawać się naturalna. Chodzi o to, kto będzie umiał zamienić narrację w odruch. A kiedy jedna strona buduje sobie zespół od zasięgu, emocji i platform, a druga dalej bawi się w grzeczne komunikaty dla klas średnich, to nie ma co się oszukiwać: wynik takiego starcia może być bardzo brzydki.
Dlatego ten wpis nie jest kolejnym grzecznym komentarzem dla ludzi, którzy lubią sobie popierdolić o standardach. To jest młot na otwarcie dyskusji. Bo jeśli ktoś nadal nie widzi, że zaczyna się ostra wojna o przejęcie narracji, to albo śpi, albo nie chce widzieć, że polityka dawno wyszła z telewizora i wlazła ludziom do kieszeni razem z telefonem. I właśnie tam rozstrzygnie się najwięcej. Nie w sali konferencyjnej. Nie w sejmowym korytarzu. W głowach.
No to teraz pytanie do was: czy ta rada jest tylko doradczym ozdobnikiem, czy już początkiem prawdziwej ofensywy w wojnie o polską infosferę?
A teraz napisze wam jak to będzie wyglądać:
W Pałacu nie powołano rady. Powołano sztab do przejęcia państwa. Pod szyldem troski o media, debatę i bezpieczeństwo informacyjne fikcyjny prezydent Batyr ściąga do siebie ludzi od zasięgów, emocji i brudnej roboty. Twarze telewizji, internetowi gracze, publicyści od wojny psychologicznej i zawodowi handlarze gniewem dostają jedno zadanie: napompować zasięgi Batyra, PiS oraz Konfy i innych Braunów, rozbić zaufanie do premiera i rządzącego KO, a potem doprowadzić do wyborów, w których nie wygra lepszy program, tylko lepiej sprzedany strach. Każdy z nich dostaje własny odcinek frontu. Jedni mają wejść w młodych, inni w niezdecydowanych, jeszcze inni dzień po dniu mają zatruwać debatę publiczną jadem antyunijnych haseł, półprawd, insynuacji i politycznej histerii. Ale prawdziwy plan sięga głębiej. Chodzi o to, by powoli, metodycznie i bezlitośnie wpajać ludziom nienawiść do Ukraińców, budzić niechęć do uchodźców, podsycać lęk przed obcymi i sączyć przekaz, że każde nieszczęście w kraju ma twarz przybysza z zewnątrz. Nie wprost, nie ordynarnie, tylko kroplami — memem, klipem, komentarzem, niby-żartem, pozornie niewinnym pytaniem. Tak właśnie działa nowoczesna propaganda. Ona, kurwa nie krzyczy od razu, tylko wpełza pod skórę i napieprza młotkiem. W tle czai się jeszcze coś gorszego. Miękkie oswajanie opinii publicznej z narracją korzystną dla Moskwy, podawaną tak sprytnie, by wyglądała na patriotyzm, realizm albo „trudne pytania”, choć w istocie jest politycznym jadem podanym w eleganckim opakowaniu. I ludzie to kupią bo kurwa druga strona zamiast steka na ostro znów będzie podawała parówe z majonezem.
Bo po drugiej stronie stoi władza, która mimo że formalnie rządzi, zachowuje się tak, jakby wciąż nie rozumiała, że walka dawno przeniosła się kurwa z mównicy do telefonów, feedów i emocji. Koalicja ma państwo, urzędy i stołki, ale nie ma ludzi zdolnych wejść w to bagno i wygrać z kimś, kto od dawna nie gra fair. Bo kiedy w lesie wyrasta banda hien która ma na przeciwko wychodowane świnki, które nie zastały głodu i widz świat przez pryzmat reklamy w bajkach dla dzieci, nie wystarczy liczyć na to, że ludzie jej nie wybiorą tylko dlatego, że boją się wyjścia z Unii. Jeśli nie umiesz walczyć na polu propagandy, prędzej czy później przegrasz z tymi, którzy właśnie z propagandy zrobili broń, religię i plan przejęcia Polski i wyprowadzenia jej z Unii. KO jest w czarnej dupie jak nie zacznie grać ostro, tyle w temacie.

Polski
Cezary Grabarczyk retweetledi

Dziś Andrzej Poczobut, niezłomny polski dziennikarz więziony w białoruskim łagrze w Nowopołocku, obchodzi 53. urodziny
Mam do Was prośbę
Wspomnijcie Go dziś wieczorem przez chwilę
Niech z Polski, na wschodni kraniec Białorusi — do ogrodzonego drutem kolczastym piekła — popłynie strumień dobrych myśli, otuchy i nadziei
#s=S.TD-K.C-B.16-L.1.duzy" target="_blank" rel="nofollow noopener">wyborcza.pl/7,75399,327314…
Polski

Węgry wracają do Unii Europejskiej 👍
Andrzej z EU 🇪🇺🇵🇱🇺🇦🇮🇱@szumand
No i to mi się podoba. Polska jako pierwsza wizyta zagraniczna. To wszystko wina Tuska😁
Polski
Cezary Grabarczyk retweetledi


Cezary Grabarczyk retweetledi

@AndrzejDuda Pan się myli, co nie jest dziwne, bo nie ma pan kompetencji do prawnej oceny wydarzenia. Albo - inaczej ujmując - pan kłamie.

Polski
Cezary Grabarczyk retweetledi
Cezary Grabarczyk retweetledi

Pan Marek robi wszystko żeby przeprosiny były niewidoczne. A ja myślę, że warto żeby wszyscy poznali prawdę.
Marek Gróbarczyk@marekgrobarczyk
Polski
Cezary Grabarczyk retweetledi
Cezary Grabarczyk retweetledi

O co tak naprawdę chodzi w kolejnej prawicowej aferze finansowej..kryptonim ZONDA.
Długie..ale warto się z tym zapoznać ‼️‼️‼️
Opracował - Łukasz Kirylak 🏆
👇
📣0,18 bitcoina, czyli jak polską prawicę znów zaskoczyło to, co wszyscy widzieli📣
Siedzę sobie w poniedziałek wieczorem, czytam tekst Wysoty i Jadczaka na money.pl, i nagle dociera do mnie jedno zdanie, które brzmi tak absurdalnie, że muszę je przeczytać trzy razy. Na portfelach Zondacrypto — największej polskiej giełdy kryptowalut, sponsora konferencji z Dudą i Morawieckim, generalnego sponsora Polskiego Komitetu Olimpijskiego, firmy, która miała nas wprowadzić w piękną cyfrową przyszłość — w marcu 2026 roku było 0,18 bitcoina. Zero przecinek osiemnaście. Czterdzieści sześć tysięcy złotych. Tyle że ta giełda deklaruje obsługę miliona klientów.
Nie wiem jak wy, ale ja w tym momencie odłożyłem resztę sałatki wielowarzywnej i przez chwilę po prostu patrzyłem w ścianę.
Bo to jest piękne. To jest tak piękne w swojej bezczelności, że aż prosi się o oprawienie w ramkę i powieszenie w Muzeum Polskich Afer Finansowych — obok Amber Gold, obok GetBack, obok wszystkich tych cudów, które regularnie fundują nam ludzie w garniturach, mówiący do kamer, że wszystko jest pod kontrolą.
———
Zacznijmy od początku, bo ta historia ma takie dno, że kopiesz i kopiesz, a tam kolejne dno.
Zondacrypto — dawniej BitBay — to giełda założona przez Sylwestra Suszka, faceta, którego media ochrzciły „polskim królem bitcoinów”. Suszek zarobił miliardy, kupił sobie helikopter, flotę luksusowych aut i marzył o budowie Suszek Tower w Katowicach na wzór Trump Tower. Poczucie proporcji nie było jego najmocniejszą stroną. A potem, w marcu 2022 roku, pojechał na spotkanie biznesowe do bazy paliwowej w Czeladzi i — tu uwaga — po prostu zniknął. Telefon ostatni raz zalogował się do sieci o 15:08. Kamery na terenie bazy akurat tego dnia nie działały. Wszystkie. Przypadek? Jasne. Jak to mówią — raz to przypadek, dwa razy zbieg okoliczności, a kilkadziesiąt wyłączonych kamer to po prostu awaria systemu.
Człowiek, z którym Suszek się spotkał — niejaki Marian W. — usłyszał potem zarzut bezprawnego pozbawienia wolności. Prokuratura wskazuje go jednocześnie jako szefa międzynarodowej mafii paliwowej, która obracała fikcyjnymi fakturami na ponad miliard złotych. Siostra Suszka jest przekonana, że brat został zamordowany. Śledczy skłaniają się ku tej samej hipotezie.
I teraz najlepsze: obecny szef Zondacrypto, Przemysław Kral, to dawny prawnik Suszka. Rodzina zaginionego twierdzi, że majątek brata został przejęty. Firma przeszła rebranding — z BitBay na Zonda, potem na Zondacrypto — bo jak zmienisz logo, to przeszłość znika, prawda? Prawda?
———
To jest firma, z którą politycy polskiej prawicy postanowili wejść w romans. I to nie dyskretny. Nie taki, że „no, może się spotkaliśmy na jakimś evencie”. Nie.
27 maja 2025 roku, Jasionka pod Rzeszowem. Konferencja CPAC Poland — ta wielka, międzynarodowa, konserwatywna. Główny sponsor? Zondacrypto. Na scenie? Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki i Karol Nawrocki, który tego dnia — z miną człowieka ogłaszającego nową erę wolności — zapowiada, że jako prezydent nigdy nie podpisze ustawy regulującej rynek kryptowalut. „Zamordystyczne przepisy” — tak to określił. Cudowne słowo. Sam je sobie chyba wymyślił (albo ktoś mu podrzucił, ale i tak brzmi ono jak coś, co wygłasza się po trzecim piwie na grillu, nie ze sceny, na której stoi kandydat na prezydenta).
We wrześniu to samo, tylko w Waszyngtonie. Polish-American Strategic Industries Summit. Współorganizator: TV Republika. Finansowanie: Zondacrypto. Jest i Kral, jest Sakiewicz — ten ostatni, jak wynika z ujawnionych dokumentów, ma nawet hotelowy rachunek z Monako opłacony przez szefa giełdy. Dwa tysiące trzysta euro za nocleg. Drobnostka. Ludzie się spotykają, rozmawiają o biznesie, kto by się czepiał.
A potem, jak w zegarku: 1 grudnia 2025 roku prezydent Nawrocki wetuje ustawę o rynku kryptoaktywów. Tę samą, którą wcześniej Kral atakował w TV Republika. Tę samą, która miała dać KNF narzędzia nadzoru nad giełdami takimi jak Zonda. Tę samą, której Sławomir Mentzen — lobbysta kryptowalutowej deregulacji i przeciwnik jakiejkolwiek kontroli państwa nad czymkolwiek — publicznie gratulował Nawrockiemu. „Świetna decyzja!” — napisał. Sam wcześniej chodził do Pałacu Prezydenckiego namawiać do weta. Biznesmen, wolnościowiec, wielki obrońca prawa obywateli do bycia oszukanymi w spokoju.
———
Ale zanim Nawrocki wziął to pióro do ręki, Donald Tusk już ostrzegał. 5 grudnia 2025 roku, utajniona część posiedzenia Sejmu. Premier mówi posłom — na podstawie informacji od służb specjalnych — o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania agentury wpływu, szpiegostwa i dywersji. I pada nazwa: Zondacrypto.
Usłyszeli? Usłyszeli.
Zrobili coś? Zagłosowali tak, żeby weta nie odrzucić.
Weto zostało. Ustawa upadła. Polska jako ostatni kraj w Unii Europejskiej nie wdrożyła przepisów MiCA. Nawrocki wetował zresztą dwa razy — bo za pierwszym razem rząd wrócił z identycznym projektem, a prezydent wrócił z identycznym wetem. Jak „Dzień świstaka”, tylko że Bill Murray przynajmniej był zabawny.
———
I teraz — kwiecień 2026. Dziennikarze money.pl i Wirtualnej Polski zamawiają analizę portfeli kryptowalutowych Zondacrypto u specjalistów z firmy Recoveris. Wynik? Średnie miesięczne rezerwy bitcoinów spadły z 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026. Spadek o 99,7 procent. Przez cały marzec na portfelu giełdy nigdy nie było nawet jednego całego bitcoina. A 1 kwietnia — 0,086 BTC. Dwadzieścia jeden tysięcy złotych. Na giełdzie z milionem klientów.
Równocześnie — bo to jest zawsze „równocześnie”, w takich historiach nigdy nie ma kolejki, wszystko dzieje się naraz — z Zondacrypto do konkurencyjnej giełdy Kraken wypływa ponad 76 milionów złotych w kryptowalutach. 511 przelewów w niecałe cztery miesiące. Klienci skarżą się, że nie mogą wypłacić bitcoinów. Potem nie mogą wypłacić ethereum. Potem mają problem z wypłatą złotówek.
A co na to prezes Kral? Spokojnie, proszę państwa. To problem techniczny. Wypłaty realizowane ręcznie. Trochę to trwa. A tak w ogóle, to na portfelach zimnych — tych odłączonych od internetu, tych, których nikt nie widzi, których żadna firma analityczna nie może zweryfikować — jest ponad 4500 bitcoinów. Miliard dwieście milionów złotych. Tylko że dowodów nie przedstawi, bo — uwaga — „czasy Dzikiego Zachodu, kiedy giełdy udowadniały wiarygodność wklejając linki na Twitterze, bezpowrotnie minęły”.
Rozumiecie? Nie pokaże dowodów. Bo to nie wypada. Bo on jest poważnym instytucjonalnym podmiotem. A że klienci płaczą nad zablokowanymi wypłatami? No cóż — technologia, proszę państwa. Bywa.
Zapytany, dlaczego nie opublikuje adresów cold walletów — co robi każda szanująca się giełda na świecie, bo to jest właśnie ten „proof of reserves”, który pozwala klientom spać spokojnie — odpowiada, że nie będzie się „poddawać medialnej presji”. Nie będzie. On się nie poddaje. On walczy.
A prezes, jak donoszą media, wyemigrował poza Unię Europejską.
———
Wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej uderza? Nie same pieniądze. Nie te 76 milionów wyprowadzonych na Krakena. Nie te 0,18 bitcoina, które brzmią jak zła punchline’a do jeszcze gorszego żartu. Uderza mnie to, że od początku — od samego początku — wszystko było na stole.
Zaginiony założyciel. Mafia paliwowa. Fikcyjne faktury na miliard złotych. Reportaż Superwizjera. Próba wręczenia łapówki dziennikarzom — milion złotych za nieemitowanie materiału. Ostrzeżenia premiera o rosyjskich powiązaniach. I mimo tego — mimo tego wszystkiego — Andrzej Duda stał na scenie obok logo Zondacrypto. Morawiecki stał na scenie obok logo Zondacrypto. Nawrocki obiecywał ze sceny, że nie pozwoli uregulować rynku, na którym ta firma działa. A PKOl — bo Polski Komitet Olimpijski najwyraźniej też nie widzi problemu w braniu pieniędzy od firmy, której założyciel prawdopodobnie nie żyje — ogłosił Zondacrypto sponsorem generalnym.
I potem ci sami ludzie mówią: „nikt nie mógł tego przewidzieć”.
Oczywiście, że mogliście. Mieliście to wydrukowane, podkreślone i dostarczone kurierem pod same drzwi Pałacu Prezydenckiego.
———
Andrzej Domański, minister finansów, napisał to, co trzeba było napisać: „Dwa razy prezydent Nawrocki zawetował ustawę zwiększającą ochronę polskich klientów na rynku kryptoaktywów”. Analityk Marcin Duma z IBRiS dodał celnie — polska prawica nie ma szczęścia do sektora finansowego. I to jest prawda, ale „brak szczęścia” to eufemizm tak gruby, że ledwo mieści się na ekranie. To nie jest pech. To jest system. Sponsoring za politykę. Pieniądze za weto. Event za ochronę przed regulacją.
Mentzen? Mentzen — ten sam, który publicznie apelował o zawetowanie ustawy, ten sam, który chodził do Nawrockiego tłumaczyć, że regulacja to zamach na wolność — teraz mówi, że „to wina rządu Tuska, bo ustawa i tak miała okres przejściowy do czerwca 2026 i nic by nie zmieniła”. Technicznie sprytna odpowiedź, jak to u niego. Ale umówmy się — kiedy ktoś mówi ci, że pali się dom, a ty blokujesz dostawę gaśnic i tłumaczysz, że i tak by nie dojechały na czas, to nie jest argument. To jest alibi konstruowane po fakcie z precyzją prawnika podatkowego.
———
Klienci Zondacrypto — ci, którzy teraz odświeżają stronę giełdy po raz setny, próbując wyciągnąć swoje ethereum, swoje bitcoiny, swoje złotówki — ci ludzie mogą teraz popatrzeć na zdjęcia z CPAC w Jasionce. Na uśmiechniętych polityków na tle logo sponsora. Na Nawrockiego zapowiadającego z emfazą, że Polska będzie miejscem, gdzie powstają innowacje, a nie regulacje. Na Mentzena piszącego „świetna decyzja!” z wykrzyknikiem. Mogą sobie to wydrukować i powiesić na ścianie.
Zamiast pieniędzy, których — być może — już nigdy nie zobaczą.
———
Ktoś kiedyś powiedział, że afera jest wtedy, gdy ludzie się dziwią. Tu nikt nie powinien się dziwić — bo wszystko było wiadomo, wszystko było głośne, wszystko było na wyciągnięcie ręki. Trzeba było tylko chcieć zobaczyć. A politycy prawicy nie chcieli. Bo sponsoring smakował za dobrze, scena była za duża, a flash aparatów — za jasny.
Amber Gold miało tę okoliczność łagodzącą, że politycy mogli udawać, że nie wiedzieli, z kim siedzą przy jednym stole.
Tu nawet tego luksusu nie ma.

Polski

Powodzenia w pracy👍
Marcin Gołaszewski@golaszewskimar
Sukces Polski i polskich samorządów🇵🇱 Rada Europy @coe powołała mnie na Rzecznika ds. demokracji lokalnej w Europie oraz odnowiła mandat w Radzie na rzecz Demokratycznych Wyborów (Komisja Wenecka). Odbieram to jako wyraz zaufania i uznania dla Polski oraz polskich samorządów🇪🇺
Polski
Cezary Grabarczyk retweetledi

Cezary Grabarczyk retweetledi

Rad bym wiedzieć od prezydenta @NawrockiKn jaki polski interes realizuje wspierając w kampanii wyborczej najbardziej skorumpowanego i najbardziej proputinowskiego polityka w Unii Europejskiej.
Polski








