
Dziś wiele osób oraz redakcji min. @Meczykipl ocenia zachowanie kibiców Radomiak Radom wyłącznie na podstawie krótkiego fragmentu nagrania. Warto jednak spojrzeć na całą sytuację z szerszej perspektywy. Tego dnia piłkarze Lech Poznań zasiedli na sektorze B1, podczas gdy ja znajdowałem się na B2. Nie wiem, dlaczego nie wybrano strefy VIP - prawdopodobnie ze względu na ogromne zainteresowanie meczem i fakt, że bilety wyprzedały się błyskawicznie. Przez całe spotkanie zawodnicy Lecha byli traktowani z szacunkiem. Wielu kibiców podchodziło do nich, robiło wspólne zdjęcia i gratulowało sukcesu. W trakcie świętowania, próbując dostać się na murawę bez akredytacji, najprawdopodobniej nieumyślnie Ali Gholizadeh uderzył łokciem młodego kibica. To wywołało gwałtowną reakcję słowną opiekunów oraz osób znajdujących się w pobliżu. Emocje były duże - być może momentami niepotrzebne - ale jako ojciec potrafię zrozumieć reakcję dorosłych w takiej sytuacji. Nagranie, które dziś krąży w mediach, pokazuje jedynie krótki wycinek zdarzenia. Określane jako „odepchnięcie” było w rzeczywistości reakcją ochrony i pracowników próbujących powstrzymać osoby bez uprawnień przed wejściem na murawę. Na miejscu bardzo szybko pojawili się kierownicy obu drużyn, sytuacja została opanowana, a po krótkiej rozmowie zarówno Ali, jak i pozostali piłkarze wrócili do wspólnego świętowania na boisku. Nie oceniajmy całej sytuacji ani ludzi na podstawie kilkusekundowego nagrania, wyrwanego z pełnego kontekstu.






























