PanBronek
1.4K posts




W odniesieniu do słów redaktora: „my mamy swoje stanowisko”. Rolą stacji powinno być informowanie, a nie narzucanie opinii. Macie świetne panele i wywiady – pozwólcie ekspertom mówić, a widzom samodzielnie oceniać. #miłoszkłeczek #miloszkleczek



⏰Ranking zaufania do polityków w maju @NawrockiKn 48% (-1) @KosiniakKamysz 45% (-3) @sikorskiradek 44% (-4) 📊 Komunikat #CBOS: "Majowy ranking zaufania do polityków"➡️cbos.pl/PL/publikacje/… #zaufanie #polityka







Wiele materiałów w TV Republika już widzieliśmy, ale czegoś takiego jeszcze nie. Wrzucamy w całości, bez cięć, byście nie dopytywali. Polecamy po obejrzeniu całego materiału włączyć sobie raz jeszcze pierwsze 10 sekund, by przypomnieć sobie o czym to miał być materiał XD








Gdy w 2012 @PiotrZychowicz napisał książkę Pakt Ribbentrop-Beck, można było go uznać pasjonata historycznego, który mimo braku - momentami elementarnej - wiedzy historycznej, wrzuca świeżą tezą pod dyskusję. Mamy jednak rok 2026. To grzech by przez 14 lat nie nadrobić zaległości, zwłaszcza, że przez ten czas historycy - często sprowokowani przez Piotra Zychowicza ( i dobrze) - napisali bardzo wiele publikacji i nagrali godziny materiałów audio-video by temat wyjaśnić. To wszystko jednak nie było potrzebne, bo gdy ktoś czyta Studnickiego uważnie - a nie ze skryptu - to wie, że sam ojciec tezy o sojuszu z III Rzeszą dwukrotnie w swojej słynnej broszurze obarcza winą Hitlera za to, że swoimi działaniami wykluczył taką możliwość. Wystarczy bowiem znać chronologię wydarzeń i mieć jakiekolwiek pojęcie o geopolityce. A takie Studnicki - mimo zaczadzenia hitleryzmem - posiadał. Sama sekwencja wydarzeń czyni tezę o sojuszu z III Rzeszą czy wchodzeniu do wojny jako ostatnim niedorzeczną. 1⃣ 30 września 38 - Na konferencji Monachijskiej zostają przyznane Hitlerowi czechosłowackie Sudety. Polska i Niemcy mają jeszcze poprawne relacje. Zachód wręcz oskarża Polskę o współpracę z III Rzeszą, ponieważ II RP sięga w tym czasie po Zaolzie. 2⃣ 24.X.38' - niecały miesiąc później, polski ambasador w Berlinie (Lipski) otrzymuje od Ribbentropa "propozycję" polegającą na tym, że Gdańsk ma zostać włączony do III Rzeszy i zostać połączony infrastrukturalnie przez polskie pomorze do z resztą kraju, a dodatkowo Polska ma dołączyć do paktu przeciw ZSRR. W zamian oferuje obietnicę przedłużenia paktu o nieagresji... Beck jest propozycją zaniepokojony, bowiem po marcowym Anschlussie i wrześniowym Monachium, tylko głupi nie pomyślałby : "teraz Polska"... 3⃣ 5-6 stycznia 39' - zaniepokojony Beck odwiedza Berlin w celu przekonania się o co dokładnie chodzi z ofertą. Otrzymuje potwierdzenie żądań. Bo tak należy nazwać rezygnację z Polski z praw w Wolnym Mieście, zgodę na eksterytorialność infrastruktury niemieckiej, rezygnację z suwerennej polityki zagranicznej i dobrowolną zgodę na zorganizowanie II Wojny Światowej pomiędzy III Rzeszą a ZSRR na polskim terytorium (tak należało odbierać przystąpienie do paktu antykominternowskiego). Po wizycie, Beck informuje najważniejsze osoby w państwie o tym, że Hitler nie zatrzymał się po Monachium jak obiecywał tylko idzie dalej i trzeba się jakoś do tego ustawić. 4⃣ 25-27 stycznia 39' Warszawę wizytuje Ribbentrop i rozmawia z najważniejszymi osobami w Państwie. Polska strona nie chce dać się nabrać jak w przypadku Austrii czy Czech. Zwłaszcza, że Ribbentrop - pewny siebie - zdradza w tej rozmowie, że Hitler ma w nosie Monachium i Czechy zostaną anektowane przez III Rzeszę. Hitler w tym momencie traci jakąkolwiek wiarygodność jako strona dotrzymująca warunków. Jego propozycje stają się papierowe. W tym momencie Polacy prawdopodobnie rozumieją, że z jednej strony pakt o nieagresji z III Rzeszą zawarty do 1944 roku można uznać za świstek papieru. Z drugiej strony - w zaistniałych okolicznościach - obietnica jego przedłużenia to jakiś marny żart. Strona Polska najprawdopodobniej już wtedy dochodzi do wniosku, że machina ruszyła i Polska będzie kolejną ofiarą. Jednak nie można Hitlerowi po prostu odmówić. Trzeba grać na czas i dla pewności zweryfikować jego intencje. Jeśli Hitler naprawdę chce szczerego układy, ale żąda ustępstw, to powinien realnie czymś zapłacić. Polska strona zagrywa bardzo sprytnie. Pada propozycja, że jeśli Czechy mają zostać anektowane, to niech Słowacja przypadnie Węgrom. To była mądra propozycja! Po pierwsze, testowała intencje Hitlera. Jego zgoda dawała Polsce bezpieczną południową flankę i jakąś realną korzyść z sojuszu z Hitlerem. Po drugie Polsce zależało na polsko-węgierskiej granicy, bowiem Węgry postrzegano jako państwo przyjazne i nie zagrażające. Po trzecie, gdyby Polska zażądała Słowacji dla siebie, to w przypadku jej przejęcia, cały świat Zachodu potępiłby Polskę. Co eliminowałoby później możliwość dyplomacji i uzyskania ewentualnych gwarancji czy sojuszy w sytuacji, gdyby Hitler nagle zmienił zdanie i chciał anektować też Polskę. Ribbetrop zobowiązał się przekazać pomysł Hitlerowi. Pozostało czekać. 5⃣ 15 marca 39' (już dwa miesiące później) Hitler dokonuje aneksji Czech i pogwałca traktat z Monachium. Jednak Słowacja staje się niemieckim protektoratem. To jest oczywista odpowiedź Hitlera na propozycje Polaków. Polska zostaje oskrzydlona od południa. Od tego momentu wydarzenia nabierają błyskawicznego tempa. Już pięc dni później: 6⃣ 20 marca 39' Hitler żąda od Litwy Kłajpedy, a 23 marca ją de facto zajmuje. Uderzenie w Litwę - północną flankę Polski - jest już znamienne. Niemcy nie konsultowali tego w żaden sposób z Polską, która uważała Litwę za własną strefę wpływu. Po strategicznym oflankowaniu południa (Słowacja) Niemcy natychmiast zaczęły agresywnie działać na flance północnej. Tylko skończony głupiec nie dostrzegłby w tym budowania podstawy do wywarcia presji a może i inwazji na Polskę. Takim skończonym głupcem nie był Władysław Studnicki, który skrytykował Hitlera właśnie za taką sekwencję wydarzeń, po której żądania niemieckie z 21 marca 39' nie mogły być potraktowane inaczej niż wstęp do aneksji Polski. Pokojowej, lub siłowej. Nic więc dziwnego, że: 7⃣ 26 marca 1939 roku strona Polska oficjalnie odrzuca żądania Hitlera. Beck natychmiast leci do Londynu przepraszać się z Brytyjczykami i wraca z wielkim dyplomatycznym sukcesem w postaci gwarancji bezpieczeństwa. 8⃣ 31 marca 39' Wielka Brytania i Polska podpisują wzajemne gwarancje bezpieczeństwa. Co znamienne, są relacje, że Hitler na tę wieść był wściekły. Wiedział bowiem, że Polska nie będzie drugą Czechosłowacją i nie będzie ulegać niemieckiej presji i sile. Gdyby miał pokojowe zamiary, przyjąłby to na chłodno i dalej negocjował z Warszawą warunki współpracy. Zamiast tego w kwietniu 39' zarządził przygotowanie planów do inwazji na Polskę (Fall Weiss). Z tej zwykłej sekwencji wydarzeń staje się jasnym, że tylko głupiec ufałby Hitlerowskiej "ofercie" w takich a nie innych okolicznościach. To tak jakby dać Rosji eksterytorialną autostradę przez Przesmyk Suwalski do Obwodu Królewieckiego i zgodzić się na sojusz anty-unijny po tym jak Putin anektowałby Białoruś, zajął Ukrainę i zdradził, że planuje dalszą inwazję na Niemcy... Obowiązkiem polskich elit było niedopuszczenie do wojny lub jej odwlekanie w celu politycznego wzmocnienia Polski i pozyskania sojuszy, a nie frajerskie pozwolenie na anektowanie Polski przez III Rzeszę i wplątanie ją następnie w II Wojnę Światową lub zgodzenie się na dobrowolną organizacją wojny Hitler-Stalin na terytorium Polski. Co proponował de facto Ribbentrop w styczniu 39'. W zamian za obietnicę nieagresji tuż po tym, jak zdradził że Hitler złamie traktat z Monachium... Czy tego rodzaju naiwną postawę należałoby nazywać "realizmem"? Polska nie miała 1938-1939 "wyboru" czy wchodzi do wojny później czy wcześniej. Nie miała żadnego wyboru, bowiem do Hitler nadawał rytm polityce i on wybierał kolejność ofiar. Można by stwierdzić, że gdyby Polska klęknęła przed Hitlerem w 1939 to wówczas pierwszą wojenną ofiarą byłaby Francja... Być może, a może nie. Niemcy budowały od strony Francji Linię Zygfryda... Ta miała służyc do obrony. Natomiast cała agresywna narracja do 39' skierowana była przeciw ZSRR. Tak wyglądały ówczesne realia. Jednak, nawet kalkulując, że Hitler najpierw ruszy na Francję, trzeba było kalkulować, że ZSRR ruszy wobec tego z drugiej strony na III Rzeszę. Czyli najpierw na Polskę. Innymi słowy i tak Polska walczyłaby od pierwszych dni na wojnie. Z uwagi na nasze położenie geograficzne i uwarunkowania geopolityczne, bo to one były wówczas ważniejsze niż to, kiedy Śmigły-Rydz będzie chciał prowadzić wojnę. Zrozumienie tego wymaga kierowania się realizmem a nie "realizmem". I krótko, odnośnie walki Polski na wszystkich frontach (duży nakład sił) przy miernym efekcie. W sytuacji, gdy Polski już nie było, a więc nic od niej de facto już nie zależało, można było przyjąć dwie postawy. Bierną - nic nie robimy mamy w duszy, niech sobie alianci walczą, a nawet może przegrają - lub czynną. Walczymy na wszystkich frontach ze wspólnym wrogiem bowiem jeśli III Rzesza wygra, to Polska już nigdy nie odzyska niepodległości, a Polacy będą eksterminowani w obozach (ta świadomość już była w 1942 bowiem wówczas Karski napisał swój raport). No więc słusznie wybrano walkę, która miała dać choćby szanse na odzyskanie niepodległości. Druga kalkulacja postawy "czynnej" była rzeczywiście taka, że liczono na to, że udział Polaków zostanie dostrzeżony co zaprocentuje w układzie pokojowym. Można było oczywiście zaprzestać walki, a to byłoby paliwo dla Stalina i jego propagandy. Polacy nie chcieli wówczas ryzykować. Należało zrobić wszystko co się da w nadziei na to, że na koniec to zaprocentuje. Tak w nadziei, bo przy takiej sytuacji w jakiej się Polska znalazła nic więcej nie pozostało. Nie mieliśmy kart by dyktować komukolwiek cokolwiek. Alternatywą była bierność i późniejsze plucie sobie w brodę (a raczej krytykowanie ówczesnych władz na uchodźstwie), że się nic nie zrobiło. Wówczas polski rząd na uchodźctwie i polscy żołnierze w alianckiej armii stanowili dowód na to, że Polska istnieje. I tylko walka naszej armii była powodem tego, że ktokolwiek z Polakami rozmawiał. Mieliśmy też doświadczenia z I Wojny Światowej. Wówczas Polacy walczyli na wszystkich frontach, we wszystkich europejskich armiach i skończyło się to 13 punktem orędzia pokojowego Wilsona. No więc w czasie II WŚ zakładano, że jest szansa na powtórkę z historii. Drugim razem jednak ta sama sztuka się nie powiodła. Ale równie dobrze można by krytykować Hallera czy Piłsudskiego za to, że w latach 1914-1918 wykrwawiali polskiego żołnierza bez żadnych gwarancji na wolną Polskę... Ludzie z tamtych czasów po prostu robili to, co uważali za słuszne w arcytrudnych - wręcz nie dających nadziei - okolicznościach. Bo realizm to także czasami walka o swoje mimo wysokiego ryzyka. A romantyzm to uległość wobec wroga w nadziei, że jak nie będziemy się bronić to nas nie skrzywdzi.




@StZerko Moim zdaniem, te czarno- białe filmy Pawlikowskiego są nudne i dość puste wbrew rozdętym art - pozorom ( czerń i biel, tempo, głównie statyczna kamera, format i kadrowanie). Ja to go nawet z tego względu o pewniej rodzaj kiczu posądzam.









