
Kacper Sołtyk
2.2K posts




No i proszę. Na wykresie ze statystyką wpisu Jakuba Wiecha na @KanalOtwarty_pl się wypłaszczyło. Żarło, żarło i zdechło. Skoro temat cyferek w mediach społecznościowych stał się nośny to dziś wieczorem napiszę Wam więcej o podwójnych statystykach prowadzonych przez @YouTube.



Jeśli ktoś twierdzi, że go nie stać na dziecko to dał się strasznie zmanipulować lub nie mówi prawdy. Normalne zdrowe dziecko potrzebuje głównie czasu i troski, a nie pieniędzy. W ostateczności można je oddać pod opiekę innym i jest to zawsze lepsza opcja niż je zabić. Prawda może być taka, że stać go na dziecko ale określa inne finansowe priorytety, albo że stać go na dziecko, ale nie na zapewnienie mu i sobie poziomu konsumpcji właściwego dla klasy społecznej do której aspiruje. W obu wypadkach jest to iluzja lub wybór, a nie życiowa konieczność. Oczywiście ten wybór może być przeżywany subiektywnie jako „jedyny możliwy” - tak działają mechanizmy naśladownictwa i stadnych zachowań społecznych. Dlatego warto wychodzić poza swoją bańkę społeczną i czasową. Nigdy w historii nie żyliśmy w lepszych warunkach i teraz nagle nas nie stać? Litości…









Od lewej: Marcin ambona Możdzonek i Marcin anus Dobski



Uwielbiam, gdy wskazuje się problem niedostępności mieszkań jako przyczynę niskiej dzietności w Polsce. Poniżej jeden z nieco lepszych powodów zapaści demograficznej w Polsce. Dziewczynie przeszkadza, bo chłop zaprosił ją na piknik. Nie wiem, może jestem stary – ale naprawdę to lepiej, że chłop ma jakąś większą wyobraźnię niż wyjście na kawę. Film ma ponad 10 tysięcy polubień na TikToku i ponad 450 komentarzy, a sama dziewczyna ponad 250 tysięcy obserwujących. Jeżeli ktoś ma ładowane takie rzeczy do głowy, to w końcu zacznie robić tak samo. Podobnych profili jest coraz więcej i kręcą niesamowite liczby. Mam wrażenie, że nie jest to do końca przypadek, ale chciałbym się mylić. Obawiam się, że w Polsce coraz bliżej jest powtórzenia się „scenariusza koreańskiego”. Czyli doprowadzenie do walki płci, a w efekcie do jeszcze niższej dzietności, która i tak była niska przez koreańskie podejście do życia i pracy. Potem Ci sami ludzie odpowiedzą w ankietach, że nie mają dzieci przez brak mieszkań.






















