Moj maz jest jedynakiem. Miedzy nami układa sie ok ale teśc od poczatku mnie nie akceptuje. Bardzo dbam o meza, jestem dla niego dobry ciezko pracuje dobrze zarabiam jestem wykształcony. Gdy jestem u teścia zawsze jestem mily i sympatyczny zagaduję ale ciągle jest lodowaty chłód
w innej sytuacji olałbym ich zupełnie. Zapytałem go ostatnio dlaczego taki jest dla mnie, a maz powiedzial ze on nie zaakceptuje zadnego faceta, który z nim jest. To jakiś absurd.
On siedzi i sie w ogóle do mnie nie odzywa. Co najwyzej odpowidaja monosylabami. Ani be ani me. Zle znosze te wizyty, fatalnie sie po nich czuję psychicznie i fizycznie. Xiao jest przykro. Starsznie mi go żal, bo wiem,ze chciałby zeby bylo inaczej. To dla niego sie staram