Marcin
20.5K posts

Marcin
@oz11m
Angel Rodado fan account 🦸♂️ | BSc. of Computer Science @AGH_Krakow 📚| Software Engineer 💻









Przetarg na modernizacja oświetlenia na Synerise Arena został rozpisany w formule "zaprojektuj i wykonaj". Jest więc możliwość, ze znikną maszty na dachu. Wtedy stadion straciłby swój postindustrialny charakter. Ciekawe jakby to wyglądało?


@Muchal_Bocz Tak szczerze to pracując w wielu miejscach w Krakowie do tej pory, spotkałem raptem kilku kibiców Pasów, miażdżącą większość to osoby chodzące na Wisłę.







Przebiegłem kolejny półmaraton. Choć biorąc pod uwagę, w jaki wynik mierzyłem w przygotowaniach (1:35) i jaką mam życiówkę (1:36:54), to raczej przedreptałem. Do połowy biegu czas w punkt z założeniem, od połowy - katastrofa, tempo zupełnie nie moje. Ściana, kryzys, pierwsze w życiu myśli "a po co mam to w ogóle kończyć". Wszystko poszło nie tak. Powodów takiej odcinki mógłbym wymienić wiele - miesiąc w plecy z przygotowaniami po kontuzji kostki, fatalne noce, najgorsza w noc przed startem, infekcja i start z zawalonym nosem. Ale nie o to chodzi w tym wpisie, by się tłumaczyć. Wynik jak wynik, amator jak amator, gdyby nie ten wpis to poza żoną i mamą to może z pięć osób by się dowiedziało. Refleksja jest inna. Kiedy 2 lata temu wymyśliłem sobie, że zacznę biegać większe dystanse, motywowało mnie kilka rzeczy. Poza oczywistymi (z 18-20 kg nadwagi), mega mi zależało, by z racji wykonywanej pracy zrozumieć sportowców - powiedzmy empirycznie. Chyba dziś był ten dzień, który pomógł mi tego doświadczyć - nie zawsze chodzi o jakość pracy - czasem po prostu nic nie działa. Kto wie - może ten sportowiec-zawodowiec też ma nieprzespaną noc, może infekcję, może inny powód leżący poza jakością? Może faktycznie kwestia adaptacji? Choć wiadomo, że czasem po prostu to niska jakość - tak też bywa :) Cenne, choć przykre doświadczenie, bo bieganie zawsze sprawiało radość, a dziś było jednym, wielkim cierpieniem, po którym pojawiają się różne pytania. Bo nie dociągnąć celu o trochę - zdarza się. Ale być tak daleko - to nie jest normalne. Jedyne, czego żałuję, to że za bieganie na poważnie wziąłem się mając 39 lat (może to już PESEL robi swoje?), więc jeśli macie mniej i gdzieś tam chodzi Wam po głowie, że w sumie fajnie byłoby coś porobić, to polecam :) A, to nie prawda, że po kontuzji wraca się silniejszym :P













Hej Termalica, chyba piłka się Wam znalazła w Radomiu 🫣🧐















