Brat Pete@BratPete7
Dzień 59. przypominania o tym, że Paweł Kozanecki zabił dwie kobiety, a dzięki wyrokowi sędziego Karola Radaszkiewicza jedyną karą, jaką za to poniesie, może być 1,5 roku noszenia bransoletki na nodze - o ile w ogóle zostanie znaleziony.
ℹ️ Wczorajsza burza medialna po wystawieniu za Kozaneckim listu gończego przyniosła już pierwsze informacje o miejscach, w których widziany był skazany. Do "Wirtualnej Polski" zgłosiła się osoba, która twierdzi, że "adwokat nowej ery" był w ostatnim czasie widziany w nadmorskim Dziwnowie, gdzie prawdopodobnie ma rodzinę. Inny informator przekazał "WP", że widział Kozaneckiego w Łodzi: "Jechał samochodem, szare Suzuki Swift, prawdopodobnie dla niepoznaki tym starym autem, istny szrot. Jeszcze nie wiedziałem, że może być poszukiwany, ale zdziwiło mnie, że mimo wyroku, zapewne zakazu kierowania, on sobie jeździ po Łodzi."
ℹ️ Tymczasem reprezentujący rodziny ofiar mec. Karol Rogalski zdradził "Faktowi", że Kozanecki napisał do jego kancelarii list, w którym prosił o... pomoc w uzyskaniu zgody na dozór elektroniczny. "Pisał w nim, że jest ofiarą nagonki medialnej od pięciu lat, nie może przez to pracować ani w swojej branży, ani w żadnej innej. Nie napisał, że nie zapłaci poszkodowanym, ale że na razie nie ma pieniędzy i powinniśmy mu pomagać, by dostał bransoletę, bo jeśli będzie na wolności, to pójdzie do pracy na budowę i będzie mógł zarobić pieniądze" - przekazuje adwokat pokrzywdzonych rodzin.