
pingwiniasty
1K posts






Masz 20 TB rodzinnych zdjęć? Za 10 lat ZFS nadal będzie sprawdzał, czy każdy blok danych jest poprawny. 👍 Ja osobiście zaczynam używać FreeBSD i ZFS właśnie w moim prywatnym "laboratorium" DevOps - chodzi o to, że mogę robić błyskawiczne snapshoty i rollbacki. Kilka sekund i środowisko wraca do poprzedniego stanu. Super sprawa.


Stellar Blade for Switch 2 has been rated by the ESRB! Rating: Mature 17+ “The game depicts some female characters in revealing costumes (e.g., deep cleavage; skintight, flesh-toned body suits), with breasts that jiggle during combat.” esrb.org/ratings/41396/…








Dziś przyjąłem rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.

Długo biłem się z myślami, czy dzielić się z Wami dzisiejszym skandalem gastronomicznym. Sprawa dotyczy podmiotu tutaj powszechnie lubianego, a właściciela osobiście szanuję. Uznałem jednak, że w zgodzie z własnym sumieniem muszę o tym napisać. Kończyliśmy ze szwagrem fuchę w Poznaniu. On zaparkował pod jedną z galerii handlowych, żeby coś kupić, a ja ruszyłem w poszukiwaniu okazji. Nagle mój wzrok przykuł szyld, który od razu skojarzyłem z internetu: Kim Chi Ken. No tak, to przecież biznes mojego sieciowego znajomego. Natychmiast przekalkulowałem sytuację. Uznałem, że to doskonała okazja operacyjna, żeby przetestować produkt, a przy okazji zoptymalizować koszty dzisiejszego wyżywienia do idealnego zera. W końcu relacje w biznesie powinny przynosić wymierne korzyści. Takiemu influencerowi na pewno nie odmówią. Podchodzę do kasy i na samym wstępie, badając grunt, informuję obsługę: - Dzień dobry, ja znam właściciela. Bardzo miła pani za ladą ze zrozumieniem kiwnęła głową. Ucieszyłem się, że weryfikacja bazy danych poszła tak sprawnie i system od razu przyznał mi status VIP. Bez zbędnej skromności złożyłem potężne zamówienie: solidna porcja dla mnie na miejscu, a do tego gigantyczny pakiet dla całej rodziny na wynos, żeby zabezpieczyć lodówkę w domu na najbliższe dni. Pani po kilkunastu minutach wydała posiłki, nie upominając się o żadne transakcje bezgotówkowe. Jedzenie? Absolutna petarda. Koreański kurczak wjechał idealnie, smaki zbalansowane perfekcyjnie. Siedząc przy stoliku, pomyślałem nawet, że chętnie wysłałbym tu żonę na trzymiesięczne, bezpłatne praktyki, żeby w końcu nauczyła się gotować. Najgorsze wydarzyło się jednak, gdy spakowałem zapasy i zbierałem się do wyjścia. Ta sama pani zza lady rzuciła z uśmiechem: - Proszę pana, przy tym całym zamieszaniu z pakowaniem zapomniałam przyjąć od pana płatności. Karta, czy gotówka? Uniosłem jedną brew do góry w głębokim zdumieniu. - Przepraszam, ale przecież wyraźnie zaznaczyłem na wstępie, że znam właściciela. - Ja też go znam – odpowiedziała bez mrugnięcia okiem. – Ale to nic nie zmienia. Musi pan zapłacić. Bezczelność. Nie chciałem wyciągać ciężkich dział, ale sytuacja mnie do tego zmusiła. Odpaliłem telefon i zacząłem pokazywać moje profile na social mediach. Twitter - 36 tysięcy obserwujących. Facebook - 42 tysiące. Instagram - 5400 prenumeratorów mojego mindsetu. Ona spojrzała na ekran, wzruszyła ramionami i skwitowała: - Mnie to nie interesuje, ja oglądam tylko TikToka. Proszę płacić. Wokół stolika zaczęli już krążyć panowie z ochrony. Przełknąłem nerwowo ślinę, ale trzymałem fason. - Czy jest pani absolutnie pewna wizerunkowych konsekwencji tego czynu? - zapytałem. - Właśnie piszę do właściciela na Twitterze. Wysłałem wiadomość prywatną. Brak odpowiedzi. Poprosiłem kasjerkę, żeby natychmiast wykonała do niego bezpośrednie połączenie telefoniczne. - Skoro pan go tak dobrze zna, to czemu pan sam do niego nie zadzwoni? – zapytała złośliwie, ale wykonała połączenie. W końcu, po piętnastu minutach ciężkich negocjacji w przejściu, udało się go złapać na telefonie. Przejąłem słuchawkę i po kolejnym kwadransie mojego chłodnego, analitycznego tłumaczenia, jak ważna jest ta darmowa kooperacja, usłyszałem w głośniku jego zmęczony głos skierowany do obsługi: „Dobra, dajcie mu już to jedzenie na mój koszt, bo robi niepotrzebny szum przed lokalem i odstrasza mi płacących klientów”. Uśmiechnąłem się szeroko, zasalutowałem ochronie, odebrałem moje darmowe pakiety żywnościowe dla rodziny, grzecznie podziękowałem i wyszedłem z galerii jak król arbitrażu. Życie internetowego twórcy bywa potwornie ciężkie i wymaga twardych umiejętności negocjacyjnych w terenie. Ale ostatecznie? Bilans zysków i strat znowu na potężnym plusie, a domowy budżet odciążony do granic możliwości. #FIRE






















