Grzegorz Szoka retweetledi

Mariusz Misiura zrobił w Zniczu Pruszków taki wynik, że wielu mówiło: lepiej się nie da! Tymczasem Grzegorz Szoka sezon później był... jeszcze lepszy!
Spytałem go o to, jak grać w 1. lidze, żeby odnieść sukces i nie zgubić swoich ideałów.
weszlo.com/grzegorz-szoka…
Trener często zderza się z rzeczywistością: idealna wizja gry vs to, co ma w szatni, w klubie, w sztabie. Znicz Szoki raz opierał się na obronie, raz na ataku. Grał bardziej ofensywnie niż Znicz Misiury. Stosował ciekawe sztuczki, czasami schematy wręcz odwrotnie do tego, co się utarło.
"Często pozorowaliśmy zmianę strony, aby przeciwnik się przesunął, a następnie wracaliśmy z akcją tam, gdzie mieliśmy przewagę liczebną. Zmiana strony do wolnej przestrzeni jest dobra, gdy masz wahadłowych grających jeden na jednego. W naszym przypadku wahadłowi nie prezentowali takiego stylu, więc sama zmiana strony dawała niewielkie korzyści. Z kolei powrót z akcją tam, gdzie mieliśmy przewagę liczebną, pozwalał nam szybciej wejść za linię obrony krótkimi podaniami na małej przestrzeni".
Krok od baraży o Ekstraklasę był zespół, w którym grę robił radny Majewski, gdzie nie było GPS i dobrych warunków treningowych, ale była chęć pokazania, że można.
"Umiejętność budowania drużyny to nie tylko trening, ale przede wszystkim kształtowanie relacji, zaufania i wspólnej odpowiedzialności za wynik".
Szoka, zanim objął Znicz, pracował w Chrobrym Głogów jako asystent. Ma spore doświadczenie na zapleczu Ekstraklasy i zwraca uwagę na to, co gwarantuje sukces w tych rozgrywkach.
"Odpowiedź na pytanie, czy jest uniwersalna prawda, która daje sukces w 1. lidze, brzmi: dobra organizacja gry w obronie. Ona wyróżniała każdy zespół, który ostatnio awansował do Ekstraklasy. Każda z tych drużyn grała oczywiście trochę inaczej, ale było widać duże przywiązanie do zasad gry w tej fazie i ich powtarzalne zachowania".
Myślę, że to bardzo "piłkarska" i "trenerska" rozmowa. Grzegorz Szoka merytorycznie i konkretnie pokazuje, jak funkcjonował jego zespół, co robił, żeby ulepić z niego kandydata do gry w barażach, mimo że finanse czy jakość indywidualna nie predysponowały Znicza do takiej roli.
Dużo o tym, jak bardzo trener musi dostosować sposób pracy i wizję do realiów, bo nie zawsze dostaniesz budżet do zbudowania drużyny pod siebie. Myślę, że to coś innego po erze, w której wielu wchodzących do ligi trenerów stawiało na sztywne przywiązanie do swojej filozofii.
Cała rozmowa:
Polski










