Tadeusz K.
61.7K posts








Mam pytanie do prezydenta RP i jego @BBN_PL . Ile zapłacili wam za sprzeciw przeciwko SAFE i kto wziął pieniądze ? Gdzie je przelano? Mam nadzieję, że nie mają na was haków i robicie to za darmo pod presją szantażu? Już możecie mówić. Proszę o RT.


@_hana_20 Niech wygra demokracja #Magyar2026

Jak samopoczucie drodzy i tani konfidenci CBA wiedząc o tym źe jesteśmy na wolnosci z @aw_boles46625 i mamy co mieliśmy a nawet więcej? Bo nasi przyjaciele się też wkurwili wczorajszą akcją bezpieki?

O co tak naprawdę chodzi w kolejnej prawicowej aferze finansowej..kryptonim ZONDA. Długie..ale warto się z tym zapoznać ‼️‼️‼️ Opracował - Łukasz Kirylak 🏆 👇 📣0,18 bitcoina, czyli jak polską prawicę znów zaskoczyło to, co wszyscy widzieli📣 Siedzę sobie w poniedziałek wieczorem, czytam tekst Wysoty i Jadczaka na money.pl, i nagle dociera do mnie jedno zdanie, które brzmi tak absurdalnie, że muszę je przeczytać trzy razy. Na portfelach Zondacrypto — największej polskiej giełdy kryptowalut, sponsora konferencji z Dudą i Morawieckim, generalnego sponsora Polskiego Komitetu Olimpijskiego, firmy, która miała nas wprowadzić w piękną cyfrową przyszłość — w marcu 2026 roku było 0,18 bitcoina. Zero przecinek osiemnaście. Czterdzieści sześć tysięcy złotych. Tyle że ta giełda deklaruje obsługę miliona klientów. Nie wiem jak wy, ale ja w tym momencie odłożyłem resztę sałatki wielowarzywnej i przez chwilę po prostu patrzyłem w ścianę. Bo to jest piękne. To jest tak piękne w swojej bezczelności, że aż prosi się o oprawienie w ramkę i powieszenie w Muzeum Polskich Afer Finansowych — obok Amber Gold, obok GetBack, obok wszystkich tych cudów, które regularnie fundują nam ludzie w garniturach, mówiący do kamer, że wszystko jest pod kontrolą. ——— Zacznijmy od początku, bo ta historia ma takie dno, że kopiesz i kopiesz, a tam kolejne dno. Zondacrypto — dawniej BitBay — to giełda założona przez Sylwestra Suszka, faceta, którego media ochrzciły „polskim królem bitcoinów”. Suszek zarobił miliardy, kupił sobie helikopter, flotę luksusowych aut i marzył o budowie Suszek Tower w Katowicach na wzór Trump Tower. Poczucie proporcji nie było jego najmocniejszą stroną. A potem, w marcu 2022 roku, pojechał na spotkanie biznesowe do bazy paliwowej w Czeladzi i — tu uwaga — po prostu zniknął. Telefon ostatni raz zalogował się do sieci o 15:08. Kamery na terenie bazy akurat tego dnia nie działały. Wszystkie. Przypadek? Jasne. Jak to mówią — raz to przypadek, dwa razy zbieg okoliczności, a kilkadziesiąt wyłączonych kamer to po prostu awaria systemu. Człowiek, z którym Suszek się spotkał — niejaki Marian W. — usłyszał potem zarzut bezprawnego pozbawienia wolności. Prokuratura wskazuje go jednocześnie jako szefa międzynarodowej mafii paliwowej, która obracała fikcyjnymi fakturami na ponad miliard złotych. Siostra Suszka jest przekonana, że brat został zamordowany. Śledczy skłaniają się ku tej samej hipotezie. I teraz najlepsze: obecny szef Zondacrypto, Przemysław Kral, to dawny prawnik Suszka. Rodzina zaginionego twierdzi, że majątek brata został przejęty. Firma przeszła rebranding — z BitBay na Zonda, potem na Zondacrypto — bo jak zmienisz logo, to przeszłość znika, prawda? Prawda? ——— To jest firma, z którą politycy polskiej prawicy postanowili wejść w romans. I to nie dyskretny. Nie taki, że „no, może się spotkaliśmy na jakimś evencie”. Nie. 27 maja 2025 roku, Jasionka pod Rzeszowem. Konferencja CPAC Poland — ta wielka, międzynarodowa, konserwatywna. Główny sponsor? Zondacrypto. Na scenie? Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki i Karol Nawrocki, który tego dnia — z miną człowieka ogłaszającego nową erę wolności — zapowiada, że jako prezydent nigdy nie podpisze ustawy regulującej rynek kryptowalut. „Zamordystyczne przepisy” — tak to określił. Cudowne słowo. Sam je sobie chyba wymyślił (albo ktoś mu podrzucił, ale i tak brzmi ono jak coś, co wygłasza się po trzecim piwie na grillu, nie ze sceny, na której stoi kandydat na prezydenta). We wrześniu to samo, tylko w Waszyngtonie. Polish-American Strategic Industries Summit. Współorganizator: TV Republika. Finansowanie: Zondacrypto. Jest i Kral, jest Sakiewicz — ten ostatni, jak wynika z ujawnionych dokumentów, ma nawet hotelowy rachunek z Monako opłacony przez szefa giełdy. Dwa tysiące trzysta euro za nocleg. Drobnostka. Ludzie się spotykają, rozmawiają o biznesie, kto by się czepiał. A potem, jak w zegarku: 1 grudnia 2025 roku prezydent Nawrocki wetuje ustawę o rynku kryptoaktywów. Tę samą, którą wcześniej Kral atakował w TV Republika. Tę samą, która miała dać KNF narzędzia nadzoru nad giełdami takimi jak Zonda. Tę samą, której Sławomir Mentzen — lobbysta kryptowalutowej deregulacji i przeciwnik jakiejkolwiek kontroli państwa nad czymkolwiek — publicznie gratulował Nawrockiemu. „Świetna decyzja!” — napisał. Sam wcześniej chodził do Pałacu Prezydenckiego namawiać do weta. Biznesmen, wolnościowiec, wielki obrońca prawa obywateli do bycia oszukanymi w spokoju. ——— Ale zanim Nawrocki wziął to pióro do ręki, Donald Tusk już ostrzegał. 5 grudnia 2025 roku, utajniona część posiedzenia Sejmu. Premier mówi posłom — na podstawie informacji od służb specjalnych — o wykorzystywaniu kryptowalut przez Rosję do finansowania agentury wpływu, szpiegostwa i dywersji. I pada nazwa: Zondacrypto. Usłyszeli? Usłyszeli. Zrobili coś? Zagłosowali tak, żeby weta nie odrzucić. Weto zostało. Ustawa upadła. Polska jako ostatni kraj w Unii Europejskiej nie wdrożyła przepisów MiCA. Nawrocki wetował zresztą dwa razy — bo za pierwszym razem rząd wrócił z identycznym projektem, a prezydent wrócił z identycznym wetem. Jak „Dzień świstaka”, tylko że Bill Murray przynajmniej był zabawny. ——— I teraz — kwiecień 2026. Dziennikarze money.pl i Wirtualnej Polski zamawiają analizę portfeli kryptowalutowych Zondacrypto u specjalistów z firmy Recoveris. Wynik? Średnie miesięczne rezerwy bitcoinów spadły z 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026. Spadek o 99,7 procent. Przez cały marzec na portfelu giełdy nigdy nie było nawet jednego całego bitcoina. A 1 kwietnia — 0,086 BTC. Dwadzieścia jeden tysięcy złotych. Na giełdzie z milionem klientów. Równocześnie — bo to jest zawsze „równocześnie”, w takich historiach nigdy nie ma kolejki, wszystko dzieje się naraz — z Zondacrypto do konkurencyjnej giełdy Kraken wypływa ponad 76 milionów złotych w kryptowalutach. 511 przelewów w niecałe cztery miesiące. Klienci skarżą się, że nie mogą wypłacić bitcoinów. Potem nie mogą wypłacić ethereum. Potem mają problem z wypłatą złotówek. A co na to prezes Kral? Spokojnie, proszę państwa. To problem techniczny. Wypłaty realizowane ręcznie. Trochę to trwa. A tak w ogóle, to na portfelach zimnych — tych odłączonych od internetu, tych, których nikt nie widzi, których żadna firma analityczna nie może zweryfikować — jest ponad 4500 bitcoinów. Miliard dwieście milionów złotych. Tylko że dowodów nie przedstawi, bo — uwaga — „czasy Dzikiego Zachodu, kiedy giełdy udowadniały wiarygodność wklejając linki na Twitterze, bezpowrotnie minęły”. Rozumiecie? Nie pokaże dowodów. Bo to nie wypada. Bo on jest poważnym instytucjonalnym podmiotem. A że klienci płaczą nad zablokowanymi wypłatami? No cóż — technologia, proszę państwa. Bywa. Zapytany, dlaczego nie opublikuje adresów cold walletów — co robi każda szanująca się giełda na świecie, bo to jest właśnie ten „proof of reserves”, który pozwala klientom spać spokojnie — odpowiada, że nie będzie się „poddawać medialnej presji”. Nie będzie. On się nie poddaje. On walczy. A prezes, jak donoszą media, wyemigrował poza Unię Europejską. ——— Wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej uderza? Nie same pieniądze. Nie te 76 milionów wyprowadzonych na Krakena. Nie te 0,18 bitcoina, które brzmią jak zła punchline’a do jeszcze gorszego żartu. Uderza mnie to, że od początku — od samego początku — wszystko było na stole. Zaginiony założyciel. Mafia paliwowa. Fikcyjne faktury na miliard złotych. Reportaż Superwizjera. Próba wręczenia łapówki dziennikarzom — milion złotych za nieemitowanie materiału. Ostrzeżenia premiera o rosyjskich powiązaniach. I mimo tego — mimo tego wszystkiego — Andrzej Duda stał na scenie obok logo Zondacrypto. Morawiecki stał na scenie obok logo Zondacrypto. Nawrocki obiecywał ze sceny, że nie pozwoli uregulować rynku, na którym ta firma działa. A PKOl — bo Polski Komitet Olimpijski najwyraźniej też nie widzi problemu w braniu pieniędzy od firmy, której założyciel prawdopodobnie nie żyje — ogłosił Zondacrypto sponsorem generalnym. I potem ci sami ludzie mówią: „nikt nie mógł tego przewidzieć”. Oczywiście, że mogliście. Mieliście to wydrukowane, podkreślone i dostarczone kurierem pod same drzwi Pałacu Prezydenckiego. ——— Andrzej Domański, minister finansów, napisał to, co trzeba było napisać: „Dwa razy prezydent Nawrocki zawetował ustawę zwiększającą ochronę polskich klientów na rynku kryptoaktywów”. Analityk Marcin Duma z IBRiS dodał celnie — polska prawica nie ma szczęścia do sektora finansowego. I to jest prawda, ale „brak szczęścia” to eufemizm tak gruby, że ledwo mieści się na ekranie. To nie jest pech. To jest system. Sponsoring za politykę. Pieniądze za weto. Event za ochronę przed regulacją. Mentzen? Mentzen — ten sam, który publicznie apelował o zawetowanie ustawy, ten sam, który chodził do Nawrockiego tłumaczyć, że regulacja to zamach na wolność — teraz mówi, że „to wina rządu Tuska, bo ustawa i tak miała okres przejściowy do czerwca 2026 i nic by nie zmieniła”. Technicznie sprytna odpowiedź, jak to u niego. Ale umówmy się — kiedy ktoś mówi ci, że pali się dom, a ty blokujesz dostawę gaśnic i tłumaczysz, że i tak by nie dojechały na czas, to nie jest argument. To jest alibi konstruowane po fakcie z precyzją prawnika podatkowego. ——— Klienci Zondacrypto — ci, którzy teraz odświeżają stronę giełdy po raz setny, próbując wyciągnąć swoje ethereum, swoje bitcoiny, swoje złotówki — ci ludzie mogą teraz popatrzeć na zdjęcia z CPAC w Jasionce. Na uśmiechniętych polityków na tle logo sponsora. Na Nawrockiego zapowiadającego z emfazą, że Polska będzie miejscem, gdzie powstają innowacje, a nie regulacje. Na Mentzena piszącego „świetna decyzja!” z wykrzyknikiem. Mogą sobie to wydrukować i powiesić na ścianie. Zamiast pieniędzy, których — być może — już nigdy nie zobaczą. ——— Ktoś kiedyś powiedział, że afera jest wtedy, gdy ludzie się dziwią. Tu nikt nie powinien się dziwić — bo wszystko było wiadomo, wszystko było głośne, wszystko było na wyciągnięcie ręki. Trzeba było tylko chcieć zobaczyć. A politycy prawicy nie chcieli. Bo sponsoring smakował za dobrze, scena była za duża, a flash aparatów — za jasny. Amber Gold miało tę okoliczność łagodzącą, że politycy mogli udawać, że nie wiedzieli, z kim siedzą przy jednym stole. Tu nawet tego luksusu nie ma.


Prok. Jakub Romelczyk (znany jako "prokurator na telefon") bronił 7.04.2026 prok. Michała Ostrowskiego. Między innymi podnosił, że traci on finansowo na zawieszeniu. A on dostaje ponad 40 tys. miesięcznie pełnego wynagrodzenia prokuratorskiego. Jacy oni są bezczelni!!!












