
Jeremi 🐁🐁🐁
2.9K posts





















Wczoraj na konferencji przed galą @primeshowmma ogłosiłem bardzo ważną rzecz - to, że zostanę ojcem. Moja kochana partnerka @DrzazgaNK ma się dobrze. Bombelek też. Projekt „Polski Cristiano Ronaldo” jest w realizacji 😉 Generalnie miałem o tym nie mówić publicznie, bo w zasadzie co was to interesuje? Ale jednak postanowiłem się tym podzielić z ludźmi z internetu, głównie z Twittera. Dlaczego? Otóż w tej historii Twitter odgrywa bardzo ważną rolę. Splot wydarzeń, który rozpoczął się kilka lat temu, gdy założyłem konto na tej platformie, doprowadził do tego, że podczas Piwa z Mentzenem poznałem moją bratnią duszę - osobę, która otworzyła przede mną swoje serce - Natalia. Natalia to osoba która potrafi wydobyć ze mnie to co najlepsze i to czego sam nie potrafiłem z siebie wydobyć. O naszym związku wiele się pisało. Informacja o nim pojawiła się nawet w radiu xD. Wiele osób nagrywało materiały o naszej sprawie. Większość z nich - debile, którzy nie mają wstydu i oszukują swoich widzów - twierdziła, że Natalia miała męża. Oczywiście było to zwykłe kłamstwo, wymyślone po to, żeby lepiej się klikało. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie oglądać kolejny odcinek czy podcast nagrany przez takie łajzy i zakłamanych ludzi, którzy żerują na życiu innych. Weryfikowanie informacji przez takie osoby w zasadzie nie istnieje. Ludzie myślą, że po przegranej walce z tamtym zwierzęciem zniknąłem, bo było mi wstyd. Trochę tak, ale nie do końca. Moje zniknięcie było spowodowane tym, że dowiedzieliśmy się o ciąży. Emocje były (i w zasadzie nadal są) ogromne - szczęście, wdzięczność, strach, miłość… Było tego bardzo dużo. Jestem szczęśliwy i bardzo wdzięczny, bo kiedy się poznawaliśmy, temat dziecka dla Natalii nie istniał. Ale kiedy spotka się odpowiednią osobę, zmienia się też myślenie. W moim przypadku również zmieniło się ono w wielu kwestiach. Mogę to przyznać i zupełnie się tego nie wstydzę. Moja kolejna walka jest już w sobotę. Adrian Węgierski wczoraj zapytał mnie, co będzie, jeśli przegram. Nic nie będzie. Zrobię wszystko, żeby wygrać, ale ewentualna porażka w żaden sposób na mnie nie wpłynie, bo czym jest porażka we freak fightach (zarabiając przy tym konkretne pieniądze) w porównaniu z tym, że jestem teraz odpowiedzialny za kilka istnień i liczy się tylko to, żeby zapewnić im dobre życie? Niczym. Wiem, że nie jestem showmanem. Nie mam umiejętności oratorskich jak Piotr ani umiejętności prowokowania ludzi samą swoją obecnością jak Muran. Ale jednak jestem w tych freak fightach i robię, co potrafię, żeby było dobrze. Czasem wychodzi lepiej, a czasem gorzej. Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne do walki, jestem zadowolony. Dobrze dogaduję się z moim trenerem, Przemkiem Szyszką, i robimy wszystko, żeby to moja ręka powędrowała w górę. Wracając jeszcze do samej ciąży - warto podziękować @SlawomirMentzen i @MorawieckiM, bo to ich starcie sprawiło, że i Ja i Natalia pojawiliśmy się na tamtym spotkaniu i mieliśmy okazję się poznać. Podziękowania należą się też Michałowi C., który wręcz zaciągnął mnie na to spotkanie. Można powiedzieć, że ta trójka jest ojcami chrzestnymi tego dziecka 😉 Bądźcie dobrej myśli. Kiedyś przyjdzie i wasza kolej. Może nawet już dzisiaj prsyszla wybranka waszego serca lajkuje wasze tweety ale jeszcze nie miała śmiałości zagadać 😄 Kończąc już ten chaotyczny i zdecydowanie zbyt długi wywód, oświadczam, że po walce z Dżagą wrócę na Twittera i znów zajmę się tym, co robiłem najlepiej i co przyniosło mi niewątpliwy sukces - komentowaniem absurdów polskiej i zagranicznej polityki oraz walką z wrogiem. Z ludźmi o poglądach liberalnych i lewicowych. To, że ktoś mi napisze, żebym wypierdalał czy że jestem cwelem wpływa na mnie tak samo jak reformy gospodarcze w Sudanie Południowym - czyli wcale. Piszcie do woli, zasięgi i zarobki z Twittera jakoś będę musiał odbudować. A już raz udowodnilem, że nie jest to aż takie trudne 😎 Do zobaczenia niedługo. Róbcie dzieci. Dla Polski.


tak bez slubu??




















