
Pamiętacie kozaczka z wypożyczonym mercedesem? Wydaje mi się, że zrobiłem więcej, niż przeciętne "wyślij zdjęcie i zgłoś" i kierujący za wszystkie popełnione wykroczenia i skandaliczną postawę otrzymał mandat za... postój mniej niż 10 metrów od skrzyżowania. Po ponad pół roku. Tyle. Napisałem więc do Komisariatu Policji Metra Warszawskiego (tam trafiło oryginalne zgłoszenie ze "stop agresji"), że trochę słabo, bo mieliśmy tam do czynienia z jazdą po chodniku, blokowaniem przejścia, itd. Komendant zapewnił, że wszystko zostało zrobione dobrze. Napisałem więc ponownie, że chyba nie bardzo, bo ewidentnie czynów było więcej, niż tylko postój czy zatrzymanie, a dokumentacja była pełna i szczegółowa. Tym razem odpowiedź przesłał zastępca komendanta wskazując, że nic nowego nie wniosłem, więc żegnamy serdecznie. Koniec.






























