zmora
6.2K posts


@zmora_na Pytanie dlaczego tak jest. Czy nie było zdrowiej, gdyby jednak się pojawiały?
Polski
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi

zmora retweetledi

Chwalinska d. Diane Parry 6-3 6-2 at Roland Garros
Stunning everyone this week.
Qualifier ranked #114 in the world is shaking up Roland Garros.
Playing on the biggest stage of her life, Maja delivered & took out the last French player in the draw.
Beat Olympic gold medalist Qinwen Zheng as well as a former Roland Garros semifinalist.
✅1st Slam QF
This is her breakthrough.
🇵🇱❤️

English
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi

Iga Świątek przegrała dzisiaj z Martą Kostiuk i po raz pierwszy od siedmiu lat odpadła z Rolanda Garrosa tak wcześnie, a internet rozpoczął swój ulubiony sport narodowy: kopanie leżącego i wyśmiewanie cudzego potknięcia.
Uwielbiam ten moment, kiedy ludzie, którzy dostają palpitacji serca jak dzwonią z banku albo kiedy przychodzi SMS „musimy porozmawiać”, zaczynają analizować odporność zawodniczki grającej przed milionami ludzi. Nagle każdy jest specjalistą od tenisa, mentalu i gry pod presją gotowym wyjść jutro na kort centralny. Szkoda tylko, że na razie największy turniej rozgrywają między kanapą a sekcją komentarzy.
Tylko że problem z byciem „królową mączki” jest taki, że po latach przestajesz grać z przeciwniczką. Zaczynasz grać z własnym nazwiskiem, z historią swoich wygranych i z presją, która siedzi ci na plecach jak pijany wujek na weselu, który cały czas wrzeszczy: „wszyscy liczą na ciebie!”.
Dodaj do tego oczekiwania ludzi, którzy traktują cię jak maszynę do wygrywania, a nie człowieka z układem nerwowym i wtedy zaczyna się piekło perfekcjonisty.
Ty już wtedy nie grasz swobodnie. Ty zaczynasz pilnować błędów jak ochroniarz w biedrze pilnuje promocji na masło. Każda twoja pomyłka urasta do katastrofy. Ręka się spina, głowa przyspiesza, ciało zostaje z tyłu. Sportowiec nie przegrywa wtedy dlatego, że „jest słaby”. Przegrywa, bo jego własna głowa zaczyna go dusić jak zbyt ciasny garnitur na weselu.
Ale oczywiście internet woli prostsze historie. „skończyła się”. „balon pękł”. Bo ludzie kochają budować pomniki, a potem siedzieć z popcornem i patrzeć, jak ktoś z nich spada. To daje im krótkie, tanie uczucie wyższości nad kimś, kto i tak osiągnął więcej, niż oni odważą się nawet pomyśleć.
I jest w tym coś śmieszno-smutnego. Bo Iga prawdopodobnie już sama zjechała siebie mocniej niż zrobią to komentujący. Sportowcy na tym poziomie nie potrzebują hejterów, bo ich własna głowa już codziennie robi im audyt błędów lepiej niż internetowi eksperci.
Oni nie potrzebują kolejnych ludzi, którzy traktują ich jak zakład na kuponie u buka. Oni potrzebują czasem usłyszeć, że są człowiekiem, a nie maszyną do wygrywania dla cudzego ego, nudy i frustracji.
#igaswiatek

Polski
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi
zmora retweetledi















