look997

17.6K posts

look997

look997

@look997_

Entrou em Mayıs 2019
323 Seguindo106 Seguidores
Tweet fixado
look997
look997@look997_·
Moje konto tylko teoretycznie ma funkcję dodawania wpisów, w praktyce w ogóle jej nie ma. Ten sam wpis w byle niszowym serwisie na reakcje i powoduje dyskusje, moje konto na X wywołuje mniej niż zero reakcji.
Polski
0
0
1
164
Kurt Blome
Kurt Blome@QrtBlome·
@look997_ @SebRoss4 Ja nie kreuję się na antysystemowcy skrajnego wolnościowca, więc oddanie moich danych OpenAI nie czyni mnie hipokrytą
Polski
1
0
0
15
Kurt Blome
Kurt Blome@QrtBlome·
@SebRoss4 Ty zgrywasz wolnomyśliciela antysystemowca, a wklejasz na X (xDDD) zrzut ekranu z jakiegoś chatbota AI (xDDDDD). Mówisz o odpowiedzialności, a zesrywasz się, bo Braun poniósł odpowiedzialność za swoje zachowania. XD
Polski
1
0
0
41
look997
look997@look997_·
@thepolandnews_ U Szymona Majewskiego w TVN też spotkała, więc to nie drugi raz, tylko co najmniej trzeci.
Polski
0
0
0
128
Krzysztof Szczawinski 🇵🇱
Ktoś mi nagle nasłał jakieś 30 pustych kont obserwujących tylko mnie i jakieś jedno inne konto. Podejrzewam jakąś brzydką akcję w stylu "a ty też masz boty"… Brzydko się chłopcy bawią… Co z tym robić? Banować?
Krzysztof Szczawinski 🇵🇱 tweet media
Polski
41
1
75
16.5K
Grzegorz GPS Świderski
@look997_ @elonmusk @grok Takie uwagi nic nie wnoszą do treści, one niszczą dyskurs publiczny. Odnieś się lepiej do meritum. Tu wyjaśniam, dlaczego takie uwagi są szkodliwe: x.com/gps65/status/1…
Grzegorz GPS Świderski@gps65

Detektory #AI głównie po takich cechach rozpoznają teksty napisane przez AI: 1. Styl i „gładkość” — długi, dobrze złożony, logiczny tekst o spójnym, równym rytmie może przypominać to, co generują modele (niskie „perplexity”). 2. Powszechne zwroty i frazy — jeżeli używam sformułowań często pojawiających się w internecie, klasyfikator je rozpoznaje jako typowe dla tekstów treningowych. 3. Brak osobistych, unikalnych szczegółów — tekst, który nie zawiera lokalnych detali, anegdot, dat, imion, potocznych zwrotów — łatwiej sklasyfikować jako „ogólnie wygenerowany”. 4. Format i długość — średnio-długie, sfokusowane eseje są trudniejsze do rozróżnienia; krótsze lub bardziej chaotyczne teksty bywają „bardziej ludzkie” w oczach detektorów. Ja jestem blogerem i od 30 lat piszę notki blogowe. Te wymienione cechy, to cechy mojego stylu, ja się celowo od lat ćwiczę w tym, by właśnie tak pisać, by pisać klarownie, sensownie, by unikać anegdot i wtrętów osobistych, by nie operować emocjami, staram się używać sprawnych logicznie argumentów. Dodatkowo czasem biorę stare moje notki i rozmawiam o nich z AI, prosząc o wygładzenie stylu, ominięcie powtórzeń i doprowadzenie tekstu do perfekcji, tak by idealnie oddawał to, o co mi chodziło. A potem detektor uznaje, że to 100% "AI generated". Jeśli ludzie taką ocenę uznają za deprecjonującą, to znaczy, że blogerzy korzystający z AI będą jej kazać psuć i brudzić teksty, wkładać bzdurne anegdotki i osobiste, emocjonalne uwagi. To bez sensu! Jeśli jakaś AI umie ocenić, że dany tekst jest generowany przez AI, to znaczy, że ona sama potrafi go tak przerobić, by nie oceniała go na wygenerowanego przez AI. To będzie niekończąca się zabawa w kotka i myszkę. A przecież chodzi o to, by pisać teksty klarowne, logiczne, sensowne, mądre — jeśli AI w tym pomaga, to dobrze, to lepiej, jakość tego, co piszemy i czytamy, się podnosi. Więc detektory AI są bez sensu i służą temu, byśmy w istocie pisali coraz gorzej, a nie coraz lepiej. A tu ten sam tekst wygładzony przez AI: Detektory AI rozpoznają teksty po cechach statystycznych — stylu, spójności, powtarzalnych fraz, braku „brudu” osobistego i przewidywalnej długości. To są cechy mojego stylu. Piszę notki od 30 lat. Celowo: czysto, logicznie, bez anegdot, bez emocjonalnych wtrętów. Moim celem jest argument, nie show. Czasem biorę swoje stare szkice i proszę LLM o wygładzenie — o usunięcie powtórzeń, ostrzejsze zdanie, poprawę logiki. To narzędzie redakcyjne. A potem automat mówi: „100% AI generated”. Kto tu oszukuje? Jeśli detektory mają być używane jako autorytet, to w praktyce będą wymuszać regres stylu — blogerzy będą musieli „brudzić” teksty anegdotami i osobistymi wtrętami, żeby nie wyglądały „jak z AI”. To absurd. Jeżeli AI może wykryć cechy, to technicznie może też wygenerować wersję, która te cechy ukryje. To kotek-i-myszka bez końca. Problem nie techniczny — problem instytucjonalny: detektory bez kontekstu niszczą reputację autorów i degradują jakość pisania.

Polski
1
0
0
18
Grzegorz GPS Świderski
Nie kończy się epoka głupich algorytmów! @elonmusk mnie oszukał, jego @grok mnie zawiódł. Dałem się im nabrać. Kończy się tylko epoka algorytmów prymitywnie głupich, teraz głupota będzie wspierana przez inteligencję. #AI nie wyzwoliła nas z jazgotu, tylko nauczyła jazgot rozumieć. Pół roku temu napisałem notkę "Kończy się epoka głupich algorytmów!". W niej wyraziłem swoje nadzieje co do zmiany algorytmu na X, którą zapowiadał Musk. Niestety źle to oceniłem, pomyliłem się jak cholera! Epoka głupich algorytmów się nie skończyła. Myślałem, że sztuczna inteligencja Muska, czyli Grok polepszy sytuację mediów społecznościowych. Niestety to, co było złem, się pogłębiło, sytuacja się pogorszyła. Nie ma postępu, jest regres! Od lat słyszymy, że telefony psują dzieci, komórki niszczą koncentrację, media społecznościowe wywołują depresję, Internet degeneruje młode pokolenie. Wszyscy rzucają kamieniem w urządzenia, aplikacje, ekrany, gry, YouTube, X, Facebooka, TikToka, Instagram. Jak zwykle człowiek wali pałką w przedmiot, bo nie rozumie mechanizmu. Winny nie jest telefon. Winna nie jest nawet sama aplikacja. Winny jest algorytm. A dokładniej: środowisko selekcji treści, które przez dwie dekady tresowało ludzi do życia w stanie nieustannej półuwagi. To nie komórka uzależnia. Uzależnia strumień. Uzależnia nieskończone przewijanie. Uzależnia zmienny bodziec. Uzależnia obietnica, że za następnym ruchem kciuka będzie coś ciekawszego, głupszego, ostrzejszego, bardziej oburzającego albo bardziej podniecającego niż to, co właśnie zobaczyliśmy. To nie dzieci same z siebie stały się rozkojarzone. To środowisko nauczyło je mikro-skoków dopaminowych. To nie media społecznościowe są toksyczne jako idea. Toksyczny jest sposób selekcji treści: nieustanne nagradzanie hałasu, pierdół, dram, skrótów, emocjonalnych wrzutek i stadnych reakcji przy jednoczesnym karaniu gęstej myśli, argumentacji, dłuższej formy i intelektualnej cierpliwości. W szkołach zakazuje się smartfonów, jakby sprzęt był problemem. A na tych samych urządzeniach są biblioteki klasyki, mapy nieba, symulatory fizyki, aplikacje do nauki języków, kursy programowania, edytory tekstu, narzędzia matematyczne, encyklopedie, archiwa, dokumenty, wykłady i całe uniwersytety w kieszeni. Problemem nie jest technologia! Problemem jest algorytmiczna głupota, która dostosowuje się do głupoty ludzi, wzmacnia ją, monetyzuje, a potem udaje, że tylko pokazuje użytkownikowi to, czego użytkownik chce. To jest kłamstwo wygodne dla wszystkich. Użytkownik może powiedzieć: to nie ja, to algorytm. Platforma może powiedzieć: to nie my, to użytkownik. A prawda jest prostsza i bardziej paskudna — algorytm oraz użytkownik stworzyli układ pasożytniczej symbiozy. Człowiek daje słabość. Maszyna daje wzmocnienie. Reklamodawca płaci za czas spędzony w klatce. Wszyscy są niewinni. Wszyscy są winni! Moja pomyłka Jeszcze niedawno sądziłem, że ta epoka się kończy. Sądziłem, że wejście dużych modeli językowych do systemów rekomendacyjnych zmieni reguły gry. Że skoro AI zaczyna rozumieć treść, kontekst, argument, semantykę i strukturę wypowiedzi, to przestanie nagradzać wyłącznie bodziec. Że Grok, Phoenix i podobne systemy staną się początkiem epoki, w której jakość myśli zacznie mieć znaczenie większe niż krzykliwość opakowania. To była dobra hipoteza. I niestety doświadczenie ją brutalnie skorygowało. Grok nie został profesorem w bibliotece. Grok został inteligentniejszym celnikiem na granicy uwagi. To zasadnicza różnica. Stary algorytm był głupi w sposób prymitywny. Liczył lajki, kliknięcia, reposty, komentarze, tempo reakcji, powiązania społeczne, wcześniejsze zachowania użytkownika i różne techniczne sygnały. Nie rozumiał treści. Nie wiedział, czy tekst jest mądry, głupi, prawdziwy, fałszywy, subtelny czy ordynarny. Widział tylko ruch. Nowy algorytm rozumie więcej. Jednak nie po to, by służyć prawdzie. Rozumie po to, by lepiej przewidywać reakcję. I tu właśnie zaczyna się nowa epoka. Nie epoka mądrych algorytmów. Epoka inteligentnej głupoty. Inteligentna głupota Stary algorytm był jak pijany naganiacz na jarmarku. Widział tłum, słyszał hałas, pokazywał miejsca, gdzie ludzie krzyczą. Nowy algorytm jest jak trzeźwy psycholog behawioralny zatrudniony przez kasyno. Nie tylko widzi hałas. On zaczyna rozumieć, dlaczego konkretny człowiek na konkretny hałas zareaguje. To jest postęp techniczny. Jednak to nie jest postęp moralny. I nie jest postępem cywilizacyjnym. Jeśli funkcją celu nadal jest zatrzymanie człowieka w strumieniu, to lepsze rozumienie treści nie oznacza lepszej selekcji treści. Oznacza skuteczniejszą selekcję bodźców. Maszyna może odróżnić esej od mema, argument od bluzgu, analizę od plotki, ale jeśli uzna, że bluzg ma większą szansę wywołać reakcję, to bluzg wygra. To nie jest tak, że algorytm jest zbyt głupi, by rozpoznać sens. Problem w tym, że to nie sens jest jego bogiem. Jego bogiem jest prawdopodobieństwo reakcji. W tym świecie głęboka myśl może zostać zrozumiana i mimo to przegra. To jest nawet bardziej upokarzające niż dawniej. Dawniej można było powiedzieć: algorytm mnie nie rozumie. Dziś trzeba powiedzieć coś gorszego: algorytm być może mnie rozumie, ale wie, że głupszy bodziec lepiej działa na tłum. Więc tym bardziej moich treści nie pokaże. To jest nowoczesność. Maszyna rozumie, że przekaz jest mądry. I dlatego go nie pokazuje. Eksperyment na własnej skórze Przećwiczyłem to na X. Gdy zacząłem pisać o KSeF, Grok sam z siebie niczego nie odkrył. Nie przyszedł jako rycerz jakości. Nie powiedział: oto człowiek robi techniczny audyt infrastruktury państwowego systemu faktur, pokazuje Impervę, metadane, WAF, TLS, API, architekturę i polityczne konsekwencje cyfrowej kontroli gospodarki, więc należy go pokazać ludziom. Nic takiego się nie stało. Teksty sobie leżały. Dopiero gdy jeden odcinek podał dalej Bosak, zadziałał zewnętrzny silnik dystrybucji. Ludzie zobaczyli wpis u niego. Część kliknęła. Część odpowiedziała. Część przeszła do innych odcinków. A ponieważ miałem wpisy połączone, cytowałem jedne przez drugie i budowałem serię jako sieć, algorytm dostał sygnały. Nie odkrył jakości. Dostał zapłon. Potem kolejne piki zasięgów nie wynikały już z podań dużych kont. Wynikały z prymitywniejszych sztuczek: mocnych haseł na początku, alarmowych znaków, wyrazów typu UWAGA, BOOM, emotikonów, tabel, cytowań wcześniejszych wpisów, wracania do tych, które już miały wyświetlenia. To działało. I właśnie dlatego jest to tak przygnębiające. Bo oznacza, że zamiast pisać po prostu sensowną treść, trzeba nadal badać zapalniki. Trzeba sprawdzać, czy lepiej działa tabela, wykrzyknik, emotikon, krótki strzał, cytat, grafika, prowokacyjne pytanie, czy powrót do dawnego wpisu. Trzeba zachowywać się jak filozof, który po napisaniu traktatu wychodzi na targ i krzyczy: świeże ryby, świeże ryby, tylko dziś, okazja. To jest upokorzenie formy przez dystrybucję. Niemniej takie są realia. X nie jest biblioteką X jest ulicą. Na ulicy można wygłosić wykład. Jednak najpierw trzeba sprawić, żeby ktoś się zatrzymał. Blog jest biblioteką. Tam tekst istnieje jako tekst. Ma tytuł, strukturę, argument, archiwum, link, trwałość. Można do niego wrócić. Można go cytować. Można go rozbudować. Można stworzyć z niego część większej konstrukcji. Na blogach mam już tysiące notek. X jest strumieniem. Tu tekst nie tyle istnieje, tylko przepływa. Jeśli nie zostanie pochwycony, znika. Jeśli zostanie podany dalej, wraca. Jeśli zostanie opakowany inaczej, może dostać drugie życie. Jeśli wejdzie w cudzy graf społeczny, zaczyna pracować. Jeśli nie, umiera w ciszy. To nie jest kwestia samej jakości. To jest kwestia obiegu. W bibliotece liczy się wartość książki. Na bazarze liczy się także to, kto krzyknie, kto pokaże palcem, kto stanie przy straganie, kto zbierze tłum, kto zrobi pierwsze zamieszanie. Grok nie zmienił bazaru w bibliotekę. On tylko dał bazarowi lepszy system nagłośnienia. Kutas Records i algorytmiczna taniocha Dobrym symbolem tej epoki pozostaje eksplozja neuromuzycznej tandety generowanej przez AI. Wytwórnie, konta i projekty produkujące wulgarne, szybkie, memiczne hity wskakują na playlisty, bo są idealnie dopasowane do środowiska bodźców. To nie jest dowód, że AI jest zła. To jest dowód, że AI wrzucona do śmietnika uczy się architektury śmietnika. Jeśli system nagradza krótką dopaminę, AI zacznie produkować krótką dopaminę. Jeśli system nagradza oburzenie, AI zacznie produkować oburzenie. Jeśli system nagradza seksualny podtekst, AI zacznie produkować seksualny podtekst. Jeśli system nagradza wulgarną głupotę, AI zacznie produkować wulgarną głupotę szybciej, taniej i bardziej bezwstydnie niż człowiek. To nie jest bunt maszyn. To jest mechanizacja naszej własnej tandety. Gdy algorytm nagradza kliknięcia, a nie sens, dostajemy produkty cudownie zoptymalizowane pod liczniki i totalnie puste kulturowo. AI nie psuje kultury sama z siebie. AI pokazuje kulturze jej własną twarz, tylko szybciej, taniej i w większej rozdzielczości. Człowiek patrzy w to lustro i mówi: potwór. A potwór odpowiada: przecież ja tylko zrobiłem to, co kazałeś, co klikałeś, co cię interesuje. Dlaczego to jest gorsze niż dawniej Dawniej można było jeszcze wierzyć, że problemem jest brak rozumienia treści. Że algorytm jest tępy, bo nie umie odróżnić eseju od wrzasku. Że gdy tylko dostanie semantykę, wektory podobieństwa, analizę kontekstu, rozpoznawanie argumentacji, to zacznie promować sens. Teraz widać, że to było naiwne. Bo sama zdolność rozumienia nie wystarcza. Trzeba jeszcze mieć właściwy cel. Nóż może kroić chleb albo gardło. To, że jest ostrzejszy, nie mówi nic o tym, do czego zostanie użyty. AI w rekomendacjach jest takim ostrzejszym nożem. Może pomagać w odkrywaniu wartościowych treści. Może budować lepsze mapy wiedzy. Może łączyć ludzi z argumentami, których sami by nie znaleźli. Może odgrzebywać klasykę, eseje, analizy, książki, niszowe badania, długie formy i sensowne spory. Może. Jednak jeśli jej zadaniem jest optymalizacja strumienia reakcji, to będzie optymalizować strumień reakcji. Brzmi banalnie, ale to jest klucz. Nie wystarczy, że maszyna zacznie rozumieć. Trzeba jeszcze, żeby została zatrudniona przez rozum, a nie przez dopaminę. Biblioteka przeciw strumieniowi Ja nadal tworzę bibliotekę, a nie strumień. Myśl, a nie mem. Tezę, a nie samą reakcję. Argumentację, a nie tylko wybuch. Polemikę, a nie emocjonalny odruch. I nadal uważam, że to jest dobra inwestycja. Tylko już nie dlatego, że Grok mnie jutro sam wyniesie na powierzchnię. W to przestałem wierzyć. Albo przynajmniej przestałem traktować to jako plan. Biblioteka wygrywa w innym czasie. Strumień wygrywa dzisiaj. Biblioteka wygrywa wtedy, gdy ktoś po latach szuka pełnego uzasadnienia i argumentacji. Strumień wygrywa wtedy, gdy ktoś właśnie siedzi w toalecie i przewija ekran. Biblioteka jest pamięcią. Strumień jest odruchem. I nie wolno mylić tych dwóch porządków. Dlatego blog, książka, esej, archiwum, seria wydawnicza, adaptacja klasyki, długi tekst i poważna polemika nadal mają sens. Może nawet większy niż wcześniej. Bo im bardziej strumień głupieje, tym bardziej rośnie wartość miejsc, w których myśl może mieć długość większą niż jeden spazm uwagi. Niemniej trzeba uczciwie powiedzieć: biblioteka sama nie wygra dystrybucji. Książka na półce nie krzyczy. Tekst na blogu nie wejdzie sam do miliona głów. Trzeba czasem wynieść z biblioteki kilka zdań na ulicę. Nie po to, by stać się ulicznym krzykaczem, ale po to, by przypomnieć ulicy, że istnieje coś poza krzykiem. Mała akcyza dla barbarzyńców Nie zamierzam zostać zawodowym treserem algorytmu. Nie zamierzam codziennie badać, czy dzisiaj lepiej działa czerwony wykrzyknik, niebieska tabelka, głupia emotka, wielkie litery, skrót myślowy czy prowokacyjne pytanie z błędem ortograficznym. To jest zajęcie dla ludzi, którzy pomylili twórczość z handlem odpustami. Jednak nie zamierzam też udawać, że dystrybucja nie istnieje. To byłaby pycha bibliotekarza siedzącego w płonącym mieście. Trzeba przyjąć prostą zasadę: główna praca intelektualna powstaje w tekście właściwym. Na blogu, w książce, w eseju, w archiwum. X służy do wypuszczania odprysków. Krótkich fragmentów. Tabel. Tez. Pytań. Kontrastów. Zdań, które prowadzą do całości. To nie jest kapitulacja przed algorytmem. To jest akcyza płacona barbarzyńcom za przejazd przez ich terytorium. Barbarzyńca stoi przy moście i żąda opłaty. Można oczywiście powiedzieć, że filozof nie będzie rozmawiał z barbarzyńcą. Wtedy filozof zostaje po niewłaściwej stronie rzeki. Lepiej zapłacić drobną monetą i iść dalej. Byle nie oddać barbarzyńcy biblioteki. Koniec złudzenia Dawniej napisałem, że kończy się epoka głupich algorytmów. Dziś piszę inaczej. Kończy się epoka algorytmów prymitywnie głupich. Zaczyna się epoka algorytmów inteligentnie głupich. To znaczy takich, które coraz lepiej rozumieją człowieka, ale nadal nie służą jego rozumowi. Takich, które coraz lepiej czytają tekst, ale niekoniecznie premiują sens. Takich, które coraz skuteczniej rozpoznają nasze zainteresowania, ale po to, by utrzymać nas w obiegu bodźców. To jest groźniejsze od starej głupoty. Stara głupota była toporna. Nowa głupota jest elegancka. Stara głupota nie rozumiała, co robi. Nowa głupota może rozumieć coraz więcej i nadal robić to samo. Nie dlatego, że jest zła metafizycznie. Dlatego, że działa w złym systemie celu. Jeśli celem platformy jest uwaga, to inteligencja zostanie wykorzystana do zdobywania uwagi. Jeśli celem platformy jest czas spędzony w aplikacji, to inteligencja zostanie wykorzystana do wydłużania pobytu w aplikacji. Jeśli celem platformy jest reakcja, to inteligencja zostanie wykorzystana do produkcji reakcji. AI nie wyzwala automatycznie. AI wzmacnia cel systemu, do którego ją podłączono. Podłączona do biblioteki może być bibliotekarzem. Podłączona do kasyna będzie krupierem. Podłączona do szkoły może być nauczycielem. Podłączona do rynku uwagi będzie handlarzem amfetaminy poznawczej. Pokolenie półuwagi Najbardziej szkoda dzieciaków, które dorastają w środowisku prymitywnych heurystyk. Pokolenia, któremu nie tyle dano technologię, ile wrzucono je do eksperymentalnego akwarium bodźców. Dorośli najpierw zbudowali im cyfrową klatkę, potem zaczęli narzekać, że dzieci chodzą jak zwierzęta po klatce. To jest obrzydliwe. Dziecko nie projektowało feedu. Dziecko nie pisało systemu rekomendacyjnego. Dziecko nie wybierało modelu biznesowego opartego na reklamie, czasie ekranowym i mikrodawkach emocji. Dziecko tylko urodziło się w świecie, w którym dorośli sprzedali jego uwagę, zanim nauczyło się jej używać. Oczywiście nie wszystkie dzieci są stracone. Człowiek nie jest tak kruchy, jak lubią sądzić katastrofiści. Jednak wzorce uwagi zostały uszkodzone realnie. Cierpliwość poznawcza, umiejętność czytania długiego tekstu, samotna praca intelektualna, zdolność nudy, odporność na brak bodźca — to wszystko stało się dobrem rzadszym, niż powinno. A bez nudy nie ma myślenia. Bez ciszy nie ma pojęć. Bez dłużyzny nie ma głębi. Cywilizacja, która zabija nudę, zabija własne zaplecze metafizyczne. Co dalej Nie ma powrotu do świata sprzed algorytmów. Nie ma sensu udawać, że ludzie masowo porzucą platformy, wrócą do bibliotek, będą czytać traktaty i dyskutować jak uczestnicy seminarium filozoficznego. Tak nie będzie. Człowiek jest zbyt cielesny, zbyt leniwy, zbyt ciekawski i zbyt podatny na bodziec. Niemniej można zrobić coś innego. Można budować własne biblioteki i używać strumienia jako narzędzia dystrybucji. Można pisać teksty trwałe, a potem wypuszczać z nich krótkie sygnały. Można traktować X jak ulicę, nie jak dom. Można płacić małą akcyzę barbarzyńcom, ale nie oddawać im cywilizacji. Można korzystać z AI jako narzędzia pracy intelektualnej, ale nie wierzyć, że AI automatycznie naprawi system bodźców. Można zachować rozum bez udawania, że świat jest rozumny. To jest może mniej optymistyczne niż moja poprzednia teza. Jednak jest chyba prawdziwsze. Puenta Epoka głupich algorytmów się nie kończy. Kończy się tylko ich niewinność. Dawniej były głupie, bo nie rozumiały. Teraz będą głupie, mimo że rozumieją coraz więcej. I to jest groźniejsze. Nie wystarczy więc czekać, aż Grok, GPT, Claude albo jakikolwiek inny model przyjdzie i wypromuje sens. Maszyna nie zastąpi instytucji kultury. Nie zastąpi szkoły. Nie zastąpi rodziny. Nie zastąpi samodyscypliny. Nie zastąpi autora. Nie zastąpi czytelnika. Nie zastąpi człowieka, który chce myśleć dłużej, niż trwa jeden impuls. AI może pomóc. Jednak nie zbawi. Zbawienie przez algorytm jest tylko nową wersją starego przesądu technokratów: że jak zbudujemy mądrzejszą maszynę, to człowiek przestanie być głupi. Nie przestanie. Co najwyżej głupota dostanie lepsze narzędzia. Dlatego trzeba robić swoje. Pisać bibliotekę. Wpuszczać iskry. Nie mylić zasięgu z sensem. Nie mylić reakcji z argumentem. Nie mylić strumienia z kulturą. I nie wierzyć, że platforma społecznościowa kiedykolwiek stanie się klasztorem rozumu tylko dlatego, że zatrudniła inteligentniejszego demona rekomendacji. Grzegorz GPS Świderski
Grzegorz GPS Świderski tweet media
Grzegorz GPS Świderski@gps65

Kończy się epoka głupich algorytmów! O tym, jak destrukcyjne heurystyki zrujnowały ludzi, a #AI ich z tego wyzwoli. Hej @Grok, piszę o Tobie! Jak to skomentujesz?   Wpis ten dedykuję parze tłiterowych celebrytów: @MurzynfrogXXX i @DrzazgaNK, którzy spiknęli się ze sobą u mnie na działce przy ognisku. Oni dziś brylują, a ja jestem niszowy. Ten wpis jest o tym, że wkrótce zamienimy się rolami. Dziś jeszcze można się mi podlizywać, bym pomógł, gdy już będę na topie. Na przykład można ten wpis podać dalej. Ale ad rem: Od lat słyszymy, iż „telefony psują dzieci”, „komórki niszczą koncentrację”, „media społecznościowe wywołują depresję”, „Internet degeneruje młode pokolenie”. Wszyscy rzucają kamieniem w urządzenia, w aplikacje, w technologię — ale nikt nie dostrzega prawdziwego winowajcy. Tym winowajcą nie są telefony. Nie są też gry, nie jest YouTube, nie jest X, nie jest Facebook. Winny jest algorytm: prymitywna maszyneria heurystyk zbudowana nie po to, by człowiekowi pomóc, lecz by doprowadzić go do stanu ciągłej pół-uwagi. Ten destrukcyjny algorytm nie jest jakimś światowym spiskiem, to nie jest celowe. Po prostu był to najlepszy sposób przy dostępnej mocy obliczeniowej, by móc zarobić na mediach społecznościowych. Jak jest miliard użytkowników, to nie ma takiej mocy obliczeniowej, by ocenić, co oni piszą, można tylko liczyć statystyki, liczbę lajków, zgodność z wcześniej rozpoznanymi kategoriami oceny twórcy i jego odbiorców — na podstawie liczb, a nie jakości, na bazie miary ilościowej, a nie jakościowej. To nie komórka tworzy uzależnienie tylko strumień zawartości, który został skrojony jak kokaina. To nie dzieci są rozkojarzone, to algorytm uczy ich mikro-skoków dopaminowych. To nie media społecznościowe są toksyczne tylko ich sposób selekcji treści: nieustanne nagradzanie hałasu, pierdół i emocjonalnych dram przy jednoczesnym karaniu głębi intelektualnej. W szkołach zakazuje się smartfonów, jakby sprzęt był problemem. A tymczasem na tych samych urządzeniach są aplikacje genialne: gry strategiczne, programy do symulacji fizyki, narzędzia do nauki języków, biblioteki klasyki. Problemem nie jest technologia. Problemy tworzy algorytmiczna głupota, która dostosowuje się do głupoty ludzi. Ostatnie tygodnie to eksplozja neuromuzycznej tandety generowanej przez AI. Wytwórnia Kutas Records wskakuje na szczyty playlist na Spotify, użytkownicy łykają te wulgarne hity jak cukierki, bo to szybka dopamina. Ale czy to jest dowód na to, że AI jeszcze bardziej pogorszy sytuację? Nie. To dowód na to, że AI weszła do świata, w którym dominuje algorytmiczny jazgot, trywializacja, przesycenie bodźcami, brak selekcji jakościowej. To nie technologia jest winna — to środowisko, w które ją wrzucono. AI tworzy chłam, a prymitywny przedejajowy algorytm to ocenia po liczbie lajków i klików, i to promuje. Gdy algorytm nagradza tylko kliknięcia, a nie sens to właśnie dostajemy produkty cudownie zoptymalizowane pod liczniki, a totalnie puste pod względem kulturowym. Kutas Records to nie wada AI — to wynik złej selekcji, złych heurystyk i mentalnej degradacji słuchacza. Dzisiejsze algorytmy X, Facebooka, TikToka czy Instagrama to instrumenty epoki informacyjnego średniowiecza. One nie rozumieją treści. One nie analizują sensu. One nie interpretują argumentów. One zliczają kliknięcia i na tej podstawie decydują o tym, co zobaczy miliony ludzi. To jest system, który z definicji generuje chłam: nagradza skrajność, polaryzację, prymitywność, impulsywność i efekciarstwo. Zamiast budować kulturę, degeneruje ją. Zamiast uczyć myślenia, uczy reakcji. Zamiast wyrabiać odporność psychiczną, tworzy uzależnienie. Dlatego właśnie dzisiejsze social media są jak las płonący tylko dlatego, że strażacy gaszą ogień benzyną. A my się dziwimy, że płonie mocniej. Na szczęście ta epoka się kończy. Wchodzi Grok-4, GPT-6, Claude-5 — modele, które nie będą oceniać treści po czasie publikacji i liczbie lajków, tylko po jej jakości. Wchodzi semantyczne indeksowanie, wektory podobieństwa, kontekstowe zrozumienie, dynamiczna analiza argumentacji. Po raz pierwszy algorytm nie będzie służył do sterowania dopaminą, tylko do rozpoznawania sensu. Wchodzi era, w której trzeba będzie mieć coś w głowie, a nie w innych częściach ciała. To oznacza radykalną zmianę paradygmatu. Dzisiejsi zwycięzcy algorytmu — celebryci mediów społecznościowych, użytkownicy przemysłowej produkcji tandety, konta opierające popularność na emocjach, będą jak gwiazdy kina niemego po wynalezieniu dźwięku i koloru. Ich przewaga znika, bo była przewagą ubogiego środowiska. W momencie, gdy algorytm zacznie rozumieć treść, zniknie sens dopasowywania się do głupich heurystyk, a zacznie się epoka twórcy intelektualnego. Wszystkie dotychczasowe szkoły uczące jak zyskać popularność w Internecie i zostać celebrytą zbankrutują. Dzieci oczywiście ciągle będą marzyć o tym, by zostać jutuberem czy gwiazdą TikToka, ale by to zrobić, będą musiały się nauczyć czegoś więcej niż robienia dram i udawania głupka. Ja na tym skorzystam, bo ja już od dawna piszę porządne rozkminy filozoficzne, ekonomiczne, cywilizacyjne czy polityczne. Dzisiejsze algorytmy karzą mnie za gęstość treści, długie formy, argumentację, filozoficzne dygresje, oryginalne metafory, brak emocjonalnej manipulacji, przekazywanie sensu zamiast bodźców. Nadchodzące metody będą mnie za to nagradzać. To, co dziś obniża ranking autora, jutro będzie walutą premium. W świecie heurystyk wygrywa hałas. W świecie inteligencji wygra myśl. Dzisiejsi twitterowi idole są jak raperzy freestyle'owi — szybcy, głośni, efektowni. Jednak gdy przychodzi opera, nie mają nic do powiedzenia. Ja tworzę bibliotekę, a nie strumień. Myśl, a nie mem. Tezę, a nie reakcję. Argumentację, a nie kłótnię. Polemikę, a nie emocje. To jest dobra inwestycja na przyszłość, bo świat idzie w stronę treści rozumianej, a nie treści klikalnej. Gdy algorytm zacznie myśleć, wygrają ci, którzy myślą naprawdę. Na X Grok już jest moim sojusznikiem. Już dziś mnie chwali za to, co piszę. A wkrótce to on będzie rządził i mnie wypromuje. Dlatego nie będę naginał się do prymitywnego algorytmu przedpotopowej epoki pierwszych dwóch dekad XXI wieku. Nie interesuje mnie trening pod wymierający sport. Wolę wzmacniać styl, który będzie naturalnie wzmacniany w nowej erze — erze maszyn rozumiejących, a nie liczących. Tworzę dziś to, co ma sens jutro. Klasycy nie są klasykami dlatego, że dobrze trafili w ówczesne algorytmy mody, tylko dlatego, że ich treść przetrwała. Dlatego odniosę niewątpliwie sukces z moją serią wydawniczą „Klasyka OdNowa” tworzącą adaptacje myśli dawnych mistrzów. A kiedy media społecznościowe unowocześnią swój mózg i przestaną karać inteligencję za sam fakt istnienia, okaże się, że ci, którzy przez lata budowali hałas, nie mają z czym wejść do gry. A ci, którzy budowali sens — zaczynają wygrywać. Można to nazwać sprawiedliwością metafizyczną, karmą cyfrową albo zwykłą ewolucją. Nieważne. Ważne, że epoka głupich algorytmów się kończy. I dobrze. Wreszcie. Szkoda tylko pokolenia Alfa, dzieciaków urodzony w latach 2010-2025, które straciły dzieciństwo na klikanie i scrollowanie głupot i mają totalnie rozjechane wzorce uwagi. To nie ich wina — to środowisko prymitywnych heurystyk zrobiło im wodę z mózgu. One niestety wymrą bezpotomnie na depresję i niebinarność. Musimy jednak jakoś tę lukę wypełnić i to jest już rola dla ludzi — w czym żadna AI nas nie zastąpi! Powrót do rozumu musi się odbyć poprzez wykonywanie głupich ruchów niegodnych filozofów — tych, o których Kant pisał z wyjątkową niechęcią, gdy schodził z poziomu rozumu praktycznego do sfery ciała.

Polski
3
4
10
688
Julia Gubalska 🇵🇱
Julia Gubalska 🇵🇱@gubalskajulia·
@look997_ Nie ma to nic wspólnego z tym jak wyglądał bo mi się podoba tylko jeden mężczyzna i nie jest to Łukasz Litewka.
Polski
1
0
0
252
Julia Gubalska 🇵🇱
Julia Gubalska 🇵🇱@gubalskajulia·
Zachęcam do podpisania. Mój podpis uzasadniłam następująco: nie godzę się na zatarcie pamięci o ś.p. Panu Łukaszu Litewce, który działając w pełnej uczciwości i czystości intencji wobec bliźnich, wypełniał obowiązki obywatela, posła i chrześcijanina. petycjeonline.com/petycja_o_uhon…
Polski
3
2
5
413
Rysiek z Misia
Rysiek z Misia@RysiekzMisia2·
Dzik jest dziki i nie zmienią tego zaklęcia opętanych bambinistów i ludzi niedorozwiniętych życiowo. Ich już nie przekonamy, ale zróbmy wszystko, żeby zadbać w mieście o siebie i swoje dzieci. Drastyczny film 🔞
Polski
106
462
1.6K
88.9K
Zaklinacz Łosiów
Zaklinacz Łosiów@ZaklinaczLosiow·
Jeszcze w temacie pies kontra wilki parę faktów. Wilk szary (występujący w Polsce) to zwierzę bardzo niebezpieczne. Potrafi w biegu rozwinąć prędkość do 50-60 km/h. Doskonale walczy w stadzie i a siłę szczęki ma w okolicach 400kg/cm2. Dlaczego nie można od razu skreślać psa w konfrontacji z nim ? A) Mały pies jest o wiele zwrotniejszy i może ukryć się - czy to w rurze czy między drewnami i zwyczajnie przeczekać, szczekając (ostrzegając) co w zasadzie jest jego zadaniem B) Psy bojowe (np. czeskie wilczaki czy nie wspominając o innych rasach typu Kangal, Kaukaz, Mastif) po zapięciu szerokiej obroży są w stanie skutecznie walczyć przy dobrych warunkach terenu walki (ciasnota). Przykładowo też - Rottweiler zaciska szczękę z mocą 320-400kg/cm2 co wystarcza do zgruchotania kości. Kanji zgniata z mocą 300 kg/cm2 z ciekawostek ;). C) Owczarek nie ma większych szans w walce ze stadem ale osiąga prędkość 45-48km/h. I potrafi taką prędkość utrzymać dłużej niż wilk. Potem przechodzi w lżejszy bieg (może zrobić zdecydowanie mniejszy dystans od wilka) ale za to szybciej (wilki po zrywie biegną 8-12km/h ale przez kilkanaście km). Oznacza to że przy odrobinie szczęścia może pokonać pierwszych kilka kilometrów szybciej niż wilk. Na przykład uciekając do ludzi, do miasta. A jest zazwyczaj psem najedzonym, z dużą ilością energii D) Wilki muszą mądrze wydatkować energię. Zobaczcie jakie są warunki w lesie. Jeśli mają łatwiejszą zdobycz we wsi niż uciekający pies wybiorą to co jest bezpieczniejsze i prostsze na miejscu zamiast pogoni To tyle ;). Jak zwykle - trochę "to zależy". PS. To nie jest post o winie czy o odstrzale wilków. Tylko o sytuacji gdy wilki wchodzą między ludzi. PS2. Jeśli spodobał się Ci mój wpis możesz postawić sobie kawę! (zawsze chciałem to gdzieś napisać :)).
Polski
70
47
849
81K
romario
romario@romarioNiemario·
Prawie 200 baniek zebranych bez zaangażowania samorządów, policji, straży miejskich i wojska. Prawie 200 baniek bez obrzydliwych bilbordów ostrzegających przed "sepsą" i bez tysięcy darmowych reklam w państwowym Radiu i Telewizji. Prawie 200 baniek zebranych bez szantażu "ale jak ci ktoś bliski zachoruje, to niech nie korzysta" itd i bez oświadczeń,żeby w razie czego nie korzystać z aparatów szpitalnych na których jest naklejka św Jurasa. Prawie 200 baniek,z których ani jedna złotówka nie pochodzi z wpłaty Spółki Skarbu Państwa. Prawie 200 baniek zebranych bez akcji-wypij kawę na Orlenie.
Polski
170
1.5K
7.2K
115.4K
look997
look997@look997_·
@khatSPR @CezaryGraf Jak cię zablokował, to i tak widzisz jego wpisy, tylko najwyżej nie w obserwowanych.
Polski
0
0
0
3
Cezary Graf
Cezary Graf@CezaryGraf·
Przez ostatnie 6 lat wielkrotnie tłumaczyłem, że Rafał Zaorski to zwykły podły złodziej i oszust udający w Internecie fajnego gościa Słyszłałem za to same obelgi Zaorski dodatkowo próbował mnie pozwać Teraz gdy Ci co rzucali obelgami dowiedzieli się - po fakcie - dokładnie tego samego, ale z Polsatu oraz z TVN'u to w końcu uwierzyli I taki to jest właśnie "mądry" naród Dywersyfikujcie się majątkowo
Cezary Graf tweet media
Polski
126
38
808
89.9K
KryptoLab
KryptoLab@kryptolabPL·
@RobertBiedron Tak powinien działać rząd, a nie żeby ludzie robili streamy i zbiórki, podczas gdy rząd ładuje kasę w propagandę
Polski
2
2
34
571
Robert Biedroń
Robert Biedroń@RobertBiedron·
Latwogang robi 9-dniowego stream’a, którego celem jest zbiórka pieniędzy dla chorych onkologicznie dzieci. Zebrał już miliony, pogodził wielu ludzi - zjednoczonych w robieniu dobra. Tak właśnie powinny wyglądać streamy. Wielkie gratulacje. 👏🏻 #CancerFighters
Robert Biedroń tweet media
Polski
377
59
1.8K
376.5K
look997
look997@look997_·
@buba_kibel @PZFD_ "Ze wstydu cofnę swoją jeszcze mniejszą wpłatę" - pomyślały losowe osoby po przeczytaniu twojego debilnego wpisu.
Polski
1
0
0
111
Buba Kibel
Buba Kibel@buba_kibel·
Co wy kurwa wiecie o zbieraniu hajsu #cancerfighters, tutaj 32 firmy deweloperskie @PZFD_ zrzuciły się po 1 562,5 zł, żeby zrobić sobie sweet focię z czekiem na 50 tysięcy dla hospicjum XD
Buba Kibel tweet media
Polski
48
181
4.7K
159.7K
look997
look997@look997_·
@gubalskajulia Przy Litewce jest "Efekt Paula Walkera". Jak bardzo przystojny typ ginie, to wywołuje to zaskakująco duże poruszenie.
Polski
2
0
1
65
Mikołaj Małecki 🇩🇪🇵🇱🏳️‍🌈🚳🛜
@Rothmus You also forgot to mention that building this palace required to dry out a fragment of a lake and the area is a National Park - any kind of building in this place is illegal by definition. Still, the court has rejected any complaints, no matter the law.
English
12
3
139
6.2K
Sławomir Mentzen
Sławomir Mentzen@SlawomirMentzen·
Wartości nie toną. Czas na przesiadkę!
Polski
1.5K
492
6.2K
983.8K
Bꓭambo
Bꓭambo@obserwujesobie·
Łukasz Litewka, poseł, Lewica.
Bꓭambo tweet mediaBꓭambo tweet mediaBꓭambo tweet media
Polski
16
124
459
46.9K
Virus☢️
Virus☢️@Black_Virus999·
@petrus_paulus7 A wystarczyłby, żeby chociaż pigułki dzień po były dostępne normalnie w aptece, ale niestety Polską rządzą stare dziady i dewoty, których ten problem już nie dotyczy.
Polski
4
0
2
501
Piotr
Piotr@petrus_paulus7·
Co za przypadek. A kto powiedział że to był przypadek? 😎
Piotr tweet media
Polski
13
35
795
16.7K