
Tak na boku dodam, że do gotowania takich potraw „długogotujących się”, szczególnie wołowiny, warto zaopatrzyć się w garnek żeliwny. Ogólnie każdy powinien w kuchni mieć taki jeden, dwa garnki. Ciężkie, ale do gotowania na małym ogniu, żeby to „chodziło”, są mega przydatne. Mam dwie takie cholery, ale wstawiam jakieś mięsko do duszenia na minimalny ogień i dwie godzinki sobie spokojnie dochodzi.
Aaaa, zapomniałem dodać: ja już nie gotuję tak, ani nie korzystam z przepisów Łowcy 🤓🤓 bo bym chodził szerszy niż dłuższy… 😉😉 Tak że jestem odporny na jego czary i mnie nie rusza… 😉
Polski



























