
Miki
350 posts






A jednak zarzut bezpośredniego zamiaru zabójstwa. Mariusz Pindera, rzecznik prokuratury w Świdnicy, cytat TVN24: "Zrzucono mu zabójstwo z artykułu 148 kodeksu karnego, paragraf pierwszy. Nie przyznał się, wyjaśnił, że działał w obronie koniecznej. Pozostałe dowody, zeznania dwóch uczestników zdarzenia i zapisy monitoringu, wskazują na bezpośredni zamiar zabójstwa. Aktualnie prokurator przygotowuje wniosek o tymczasowe aresztowanie, w niedzielę będzie wniosek złożony w sądzie, w poniedziałek będzie posiedzenie sądu"










Ciekaw jestem przebiegu tego zdarzenia. Dlaczego taka jest kwalifikacja czynu…Pojawiają się informacje że napastnicy posiadali niebezpieczne narzędzie i działali dynamicznie. Ciekaw jestem zeznań świadków.Tych trzeźwych.







Zaatakowany instruktor strzelectwa prowadzony na rozprawę w kajdankach zespolonych.





Jestem zwolennikiem szerokiego dostępu do broni palnej i powiem krótko: broń służy do odparcia bezpośredniego zamachu na życie, a nie do wychowywania osiedlowych patusów. Jeśli potwierdzą się ustalenia prokuratury o zamiarze bezpośrednim, to ten instruktor strzelectwa ze Świdnicy zrobił mega krecią robotę na polu poluzowania przepisów o posiadaniu broni. Pierwsza sprawa to podejrzane okoliczności zajścia. Pojawiają się informacje ze to nie te typki z osiedla ZAATAKOWAŁY pana instruktora strzelectwa, tylko ten drugi zgrywał Strażnika Teksasu. Jeśli instruktor faktycznie szukał konfrontacji, czując się pewnie dzięki kaburze przy pasie, to złamał kardynalną zasadę: posiadacz broni powinien za wszelką cenę unikać miejsc i sytuacji konfliktowych, bo stawka jest zawsze najwyższa, a jest nią życie ludzkie. Druga kwestia która umyka to proporcjonalność. I to czego cześć nie rozumie, że popychanie, wyzwiska czy nawet otoczenie przez grupę agresywnych osób to sytuacje skrajnie trudne, ale w świetle polskiego prawa i logiki obronnej, nie dają one licencji na zabijanie. Seria strzałów oddana w krótkim odstępie czasu sugeruje furię, a nie chłodną kalkulację obronną. Także trzeba czekać na efekty śledztwa, natomiast zamiast medalu za oczyszczanie ulic z "patologii" , możemy doczekać się kolejnych restrykcji w Ustawie o broni i amunicji. Ten instruktor, zamiast bronić porządku, właśnie prawdopodobnie rzucił kłody pod nogi tysiącom praworządnych strzelców, którzy przez lata budowali wizerunek osoby odpowiedzialnej i opanowanej. Prawdziwy profesjonalista wyciąga broń tylko wtedy, gdy nie ma już absolutnie żadnego innego wyjścia, a nigdy po to, by pokazać, kto tu rządzi.




Jestem zwolennikiem szerokiego dostępu do broni palnej i powiem krótko: broń służy do odparcia bezpośredniego zamachu na życie, a nie do wychowywania osiedlowych patusów. Jeśli potwierdzą się ustalenia prokuratury o zamiarze bezpośrednim, to ten instruktor strzelectwa ze Świdnicy zrobił mega krecią robotę na polu poluzowania przepisów o posiadaniu broni. Pierwsza sprawa to podejrzane okoliczności zajścia. Pojawiają się informacje ze to nie te typki z osiedla ZAATAKOWAŁY pana instruktora strzelectwa, tylko ten drugi zgrywał Strażnika Teksasu. Jeśli instruktor faktycznie szukał konfrontacji, czując się pewnie dzięki kaburze przy pasie, to złamał kardynalną zasadę: posiadacz broni powinien za wszelką cenę unikać miejsc i sytuacji konfliktowych, bo stawka jest zawsze najwyższa, a jest nią życie ludzkie. Druga kwestia która umyka to proporcjonalność. I to czego cześć nie rozumie, że popychanie, wyzwiska czy nawet otoczenie przez grupę agresywnych osób to sytuacje skrajnie trudne, ale w świetle polskiego prawa i logiki obronnej, nie dają one licencji na zabijanie. Seria strzałów oddana w krótkim odstępie czasu sugeruje furię, a nie chłodną kalkulację obronną. Także trzeba czekać na efekty śledztwa, natomiast zamiast medalu za oczyszczanie ulic z "patologii" , możemy doczekać się kolejnych restrykcji w Ustawie o broni i amunicji. Ten instruktor, zamiast bronić porządku, właśnie prawdopodobnie rzucił kłody pod nogi tysiącom praworządnych strzelców, którzy przez lata budowali wizerunek osoby odpowiedzialnej i opanowanej. Prawdziwy profesjonalista wyciąga broń tylko wtedy, gdy nie ma już absolutnie żadnego innego wyjścia, a nigdy po to, by pokazać, kto tu rządzi.




Zaryzykuję możliwą tezę że rzeczone osiedlowe patusy uznały tego całego instruktora strzelectwa za świra z pukawką i chcieli mu tego gnata odebrać zanim wszystkich powystrzela. To sprawa może mieć drugie dno. Narazie niewiele wiadomo. Jeszcze się okaże że to te chłopaki z osiedla broniły się przed tym w samozwańczym osiedlowym szeryfem - instruktorem strzeleckim. UJ wie jak było, natomiast chce mi się śmiać z tych wszystkich którzy jeszcze nie wiedząc dobrze o co dokładnie w sprawie chodzi Jaki był przebieg zajścia już uruchomili zbiórkę pieniędzy i już zbiórka została zakończona sukcesem. To pokazuje że tym ludziom wcale nie chodzi o prawdę tylko oni wierzą sami w jakieś własne scenariusze. Oni już mają w głowach konkretnie ułożone rozpisane role kto dobry Kto zły kto patus, a kto święty. Prawda się dla nich nie liczy. Zresztą, a cóż to jest prawda? Większość z tych którzy tu już orzekli co się wydarzyło oni mają swoją prawdę i w żadną inną nie uwierzą.











