
Sebastian Szwarc 👽
64.9K posts

Sebastian Szwarc 👽
@Behinder
Bezrobotny programista ciekawy świata. Obecnie nie wie co z sobą począć bo i świat stał się mniej ciekawy i życie jakoś straciło blask.
Poznań 加入时间 Haziran 2009
278 关注442 粉丝

@moon_s_o @MonikaJeromma Ortografii się nie lubi tylko stosuje.
Polski

@marek_2k22 Trzeba ustawić mini hybrydę. Jak tak pracowałem przy dojeździe z Saskiej Kępy na Emilię Plater. Do 9 Poniatoszczak tak załadowany, że przedarcie się zajmowało z 30-40 minut. Więc rano maile, jakieś dokumenty, calle z Azją, dojazd koło 10 bajka, puściutko. Po południu powrót po 18
Polski

Nie no bez pracy zdalnej to mieszkanie poza Warszawą nie ma sensu. Trasa 35km z centrum zajęła mi niecałe 2 godziny. Do Warszawy na 7 rano jest w miarę ok ale powrót to koszmar. Myślałem że korki będą tylko w Warszawie a właściwie cała trasa to co chwilę jakieś korki. Nie wiem czy to każda strona Warszawy ma taką przypadłość czy po prostu południe jest takie popularne 😏
Marek@marek_2k22
Dzisiaj sprawdzam ile zajęłaby mi trasa z pracy do domu oddalonego jakieś 20-30 km od Warszawy. Wyszedłem z pracy o 15. Minęło 40 minut i jestem jeszcze w Warszawie. Zobaczymy 😏 #nieruchomosci
Polski

@panmisiaczek @spalinskipatryk @KarolPrillwitz Ale wtedy powiedz że mają przestać płacić składki zdrowotne. Jeśli płacą to mają prawo na NFZ iść czy ci się to podoba czy nie
Polski

@spalinskipatryk @KarolPrillwitz Zastanawiam się, dlaczego posłowie nie mogą po prostu sobie wykupić abonamentu w jakimś Medicoverze, albo po prostu iść prywatnie- to nie są niewyobrażalne koszty, a zamiast tego kombinują by wpierdolić się na krzywy ryj na NFZ. Mi by było wstyd.
Polski

Czekałem na Steam Machine z nadzieją na godnego następcę mojego wysłużonego PC, ale po zobaczeniu oficjalnych cen... mój entuzjazm mocno opadł...
Oficjalny cennik w Polsce:
512GB:
- Bez kontrolera: 4 389 zł
- Z kontrolerem: 4 698 zł
2TB:
- Bez kontrolera: 5 739 zł
- Z kontrolerem: 6 048 zł
Muszę przyznać, że przy takich kwotach to dla mnie całkowicie nieopłacalny deal. Jeśli Valve nie skoryguje kursu w przyszłości, to mój obecny komputer zostaje ze mną na jeszcze kilka lat...
Tymczasem zamawiam Steam Controller xD
Dajcie znać – czy dla Was te ceny są zaporowe, czy planujecie zakup mimo wszystko? 👇
#SteamMachine #Valve #GameFlash #SteamController

Polski


@marek_2k22 Weź nic nie mów. Mieszkam na 4 piętrze, walczę od 3 lat z narzeczoną. Psioczy mi że rachunki za prąd wywalą w kosmos i jednostka zewnętrzna zajmie jej miejsca na malutkim balkonie. Szkoda gadać. Duszę się tu.
Polski

@EMichalik To nie jest kontrowersyjne to jest idiotyczne. To oznacza że egzekwowanie prawa ma dotyczyć tylko PiS a PO nie? Co to w ogóle za warunkowanie?.
To jakiś nowy Kodeks Karny wg Michalik? Jeżeli dziennikarza coś nie interesuje to zmienia pracę.
Polski

Dzień dobry - jeśli zabrzmi to kontrowersyjnie, trudno.
Ale: nie interesuje mnie "afera szpitalna" ani żadne inne tego typu nowe "Ośmiorniczki" dopóki grube przestępstwa PiS, miliardowe przekręty i afery nie zostaną ukarane.
Dopiero kiedy to się stanie, kiedy ostatni przestępca z PiS pójdzie siedzieć, mogę użalać się nad VIP-ami leczącymi się bez kolejki.
A, i jeszcze jedno: żadne PiS-owiec nigdy , do końca świata nie ma prawa komentować żadnych "przekrętów". Ich głos w takich tematach się zupełnie nie liczy.
Polski

@SlawomirMentzen Bo jest pan dwa razy głupszy niż ustawa przewiduje.
Polski

@jakubtepper wg mnie subiektywna opinia zwalnia z przestrzegania. Dlaczego? Bo argument "nieznajomosc prawa nie zwalnia z przestrzegania" przestał byc zasadny gdy panstwo nagromadzilo tyle przepisow ze ich nikt nie zna na pamięć.
Polski

Szkoda, że w konflikcie o pizzę, krewetki i 2500zł najwięcej jest emocji, szumu oraz uproszczeń, a najmniej racjonalnego wyjaśnienia.
Jako zainteresowany właściciel kilku restauracji, który ma za sobą zapłaconych kilkadziesiąt tysięcy kar, przedstawię szerszy punkt widzenia.
Dla tych co wyszli spod kamienia:
Kilka dni temu panie ze skarbówki nałożyły karę 2500zł za nieprawidłową stawkę VAT za pizzę z krewetkami (winno być 23%, było 8%).
Jedynie głosy jakie słychać to:
@K_Stanowski - shame shame, my im płacimy z podatków a te zachowują się jak ostatnie… niemiłe panie, skandal, tak urzędnik nie może pracować, w przenośni - pod pręgierz z nimi
A pani @AgataJagodzisk1 z KAS w emocjach broni się jak może i zaczyna używać dziwnych, powiedziałbym ryzykownych, argumentów
Zróbmy kilka kroków w tył i po kolei.
Prawo, wedle którego inna stawka VAT obowiązuje „standardowo” w gastronomii, inna na owoce morze i dania z nimi (a jeszcze inna na napoje, a jeszcze inna na usługi cateringowe) to masywne, nie bójmy się użyć tego słowa, GÓWNO. Idiotyczny, kretyński przepis, którego uzasadnienie jest równie durne i aby go stworzyć i zatwierdzić należy być albo częścią jakiegoś lobbystycznego układu (mniej prawdopodobne, choć kto wie), albo niespełna rozumu.
Prawo to funkcjonuje od 1 lipca 2020 roku. Czy ktokolwiek z głównonurtowych mediów się tym kiedykolwiek zainteresował? Czy poddano w wątpliwość zasadność tego przepisu? Czy wytworzono jakąkolwiek presję na to, aby ten - no przepraszam, ale inaczej się nie da - debilny przepis usunąć?
Nic, zupełnie.
A zatem prawo, a raczej tak zwana matryca VAT, funkcjonuje od 6 lat. I możemy klnąć i się wściekać, co jest bardzo uzasadnione, ale nijak ma się to do pracy pani inspektorki.
W pełni kupuję argument o tym, że urzędnicy powinni być mili, dostępni, pomagający, wręcz opiekujący się i żyjący w pełnej symbiozie z tymi, których praca ich dotyczy. Zgadza się, dokładnie tak powinno być. I z mojego doświadczenia kilkunastoletniego - dokładnie tak jest.
Osoby zatrudnione w ZUSie, w Skarbówce, w Inspekcji Handlowej, w Sanepidzie, w Państwowej Inspekcji Pracy - wszyscy super mili. Do pogadania, do wyjaśnienia, do przedyskutowania i do pomocy.
Nie zapominajmy jednak o jednym i najważniejszym: nie jest zadaniem urzędnika, będącego najniższym szczeblem w całej drabinie administracyjnej, interpretacja prawa. Jego zadaniem jest egzekwowanie prawa, nawet debilnego, z którym często się nie zgadza (warto pogadać z nimi też o tym).
Oczekiwanie, że to urzędnik czy inspektor będzie decydował czy „penalizować” czy też karać to zrzucanie na niego nie tylko odpowiedzialności za nasze niedopatrzenia, za niewykonanie przez tej osoby zleconego obowiązku, ale też za uchwalone prawo, z którym ta osoba nie ma absolutnie nic wspólnego.
Kierując się gastronomicznym porównaniem, jeśli szef kuchni przygotuje danie i procedurę kuchenną, a inny pracownik kuchni je wykona, następnie kelner poda do stołu - to jeśli nie smakowało, „opierdol” należy się kelnerowi? Temu, co przygotował zgodnie z procedurą? Czy temu, który wymyślił, że ma ono wyglądać tak, a nie inaczej?
Kontrolerzy to właśnie ci „kelnerzy”, którzy na kształt serwowanych potraw mają niewielki wpływ.
Mało tego, porównanie jest o tyle trafne, że również i w restauracji to my jako goście opłacamy całą załogę. Podniesiony został argument, że przecież oni opłacani są z naszych podatków, więc niesłychane, że naliczają nam kary.
Jeśli argumentem, że opłacanie przez nas powinno upoważniać wyłącznie do bycia miłym to trochę przeczymy sensowi istnienia choćby rad nadzorczych, ciał doradczych czy kontrolingu.
Argument wydaje się oczywisty i nie ma go co tłumaczyć.
I jeszcze trzy kwestie.
Relatywizacja prawa.
Tak, ten przepis o owocach morza jest kretyński. Nie brakuje innych, głupich. Ale NASZA SUBIEKTYWNA OCENA nie zwalnia nas z obowiązku ich przestrzegania. Ani też subiektywna ocena urzędnika.
Z bardzo prostego powodu.
Bo najpierw uznamy, że kretyńska jest krewetka. A potem, że w sumie to jebać te paragony, tylko niepotrzebny wydatek na kasę fiskalną i papier do niej. Takie przesuwanie linii „tolerancji na prawo” krok po kroku prowadzi tylko i wyłącznie w kierunku anarchii (wypiłem małego dziubka, przecież mogę jechać). A jedyne, co może to powstrzymać to PRESJA NA OSOBY DECYZYJNE. Na tych, co o prawie decydują. A nie tych, co je egzekwują.
Oni naprawdę do powiedzenia nie mają nic, a tylko najłatwiej się na nich wyżyć.
(tu miejsce na kontrargument o "wykonawcach rozkazów z obozów koncentracyjnych", ale jest tak głupi, że też miejmy go już za sobą)
Specyfika branży.
Pozwolę sobie, nie pierwszy raz zresztą, odrobinę nasrać do własnego gniazda. Ale przecież pan Stanowski równie krótko jedzie z innymi redakcjami. :)
Choć owszem, jest coraz lepiej, to i tak branża gastronomiczna przeżarta jest patologią na wielu poziomach. Mobbing, niewywiązywanie się z umów, brak umów, pomijanie fiskalizowania transakcji i można tak długo. Na pewno miliony, może miliardy, brakujące w budżecie i ZUSie.
Czy zdarzyło mi się coś zrobić nie tak i zapłacić karę?
Tak, ostatnio choćby 5000zł z Inspekcji Handlowej za brak gramatur w menu (sprawdźcie menu swoich ulubionych knajp, he he).
Czy karając wszystko jak leci wylejemy dziecko z kąpielą?
Być może, trochę tak.
Czy gra jest tego warta?
Tak, jest tego warta i tak powinniśmy zrobić, bo jako aktywny uczestnik tej branży mam mdłości od tej patologii dookoła, z którą jestem zmuszony nieuczciwie konkurować na co dzień. Albo słuchać historii pracowników, bez pieniędzy, traktowanych jak niewolników na polu bawełny.
Zaorać, do spodu, oczyścić środowisko i cześć. Karać dla przykładu, wysoko i dotkliwie, a nawet nagłaśniać.
(choć to oczywiście nie takie proste, bo patola nie omija tych najbardziej cenionych miejsc, a tam ładni ludzie w ładnych garniturach ładnie się uśmiechają, a to - tak mamy tu wiele rzeczy poukładane - pozwala pokryć się warstwą nieprzywierającego teflonu).
I po trzecie, niedobory kadrowe.
Pięknie, w idealnym i bezkontekstowym świecie brzmi sytuacja: urzędnik na kontroli przychodzi, stwierdza nieprawidłowości, wydaje upomnienie i polecenia naprawy i tydzień/miesiąc później wraca sprawdzić progres.
W realnym świecie kontrole są raz na ruski rok (w przenośni, bo realnie to jest raczej ruska dekada) i nie ma szans, żeby ktoś zaraz znów się pojawił. Nie wiem czym te osoby się zajmują, ale ewidentnie jest ich zbyt mało.
60 000 osób w KASie? No to przecież więcej jest lokali gastronomicznych w Polsce. A co dopiero wszystkich innych form działalności? Bez jaj.
Kto odpowiada w rządzie, na górze, za tę jednostkę? To tam należałoby uderzyć.
—
I oczywiście pełna zgoda z tym, że te polityczne zagrywki, ustawione kontrole, oranie uczciwych firm do spodu na zlecenie - te wszystkie północnokoreańskie zagrywki powinny zostać zglebione już dawno. Obrzydliwy ściek.
Ale za nie nie odpowiadają urzędnicy na kontroli. Za to odpowiadają ci bardziej cwani, którzy chowają się w cieniach gabinetów - urzędniczych i politycznych - i to oni są największymi gnojami w tej przedsiębiorczej grze.
Tam dużo trudniej się dostać i złapać za rękę. Ale wyłącznie media mogą to zrobić. Jeśli tylko uznają, że sięgną po coś wyżej, niż najniżej wiszący owoc.

Polski

Długo biłem się z myślami, czy dzielić się z Wami dzisiejszym skandalem gastronomicznym.
Sprawa dotyczy podmiotu tutaj powszechnie lubianego, a właściciela osobiście szanuję.
Uznałem jednak, że w zgodzie z własnym sumieniem muszę o tym napisać.
Kończyliśmy ze szwagrem fuchę w Poznaniu. On zaparkował pod jedną z galerii handlowych, żeby coś kupić, a ja ruszyłem w poszukiwaniu okazji.
Nagle mój wzrok przykuł szyld, który od razu skojarzyłem z internetu: Kim Chi Ken.
No tak, to przecież biznes mojego sieciowego znajomego.
Natychmiast przekalkulowałem sytuację. Uznałem, że to doskonała okazja operacyjna, żeby przetestować produkt, a przy okazji zoptymalizować koszty dzisiejszego wyżywienia do idealnego zera.
W końcu relacje w biznesie powinny przynosić wymierne korzyści. Takiemu influencerowi na pewno nie odmówią.
Podchodzę do kasy i na samym wstępie, badając grunt, informuję obsługę:
- Dzień dobry, ja znam właściciela.
Bardzo miła pani za ladą ze zrozumieniem kiwnęła głową.
Ucieszyłem się, że weryfikacja bazy danych poszła tak sprawnie i system od razu przyznał mi status VIP.
Bez zbędnej skromności złożyłem potężne zamówienie: solidna porcja dla mnie na miejscu, a do tego gigantyczny pakiet dla całej rodziny na wynos, żeby zabezpieczyć lodówkę w domu na najbliższe dni.
Pani po kilkunastu minutach wydała posiłki, nie upominając się o żadne transakcje bezgotówkowe.
Jedzenie? Absolutna petarda.
Koreański kurczak wjechał idealnie, smaki zbalansowane perfekcyjnie. Siedząc przy stoliku, pomyślałem nawet, że chętnie wysłałbym tu żonę na trzymiesięczne, bezpłatne praktyki, żeby w końcu nauczyła się gotować.
Najgorsze wydarzyło się jednak, gdy spakowałem zapasy i zbierałem się do wyjścia.
Ta sama pani zza lady rzuciła z uśmiechem:
- Proszę pana, przy tym całym zamieszaniu z pakowaniem zapomniałam przyjąć od pana płatności. Karta, czy gotówka?
Uniosłem jedną brew do góry w głębokim zdumieniu.
- Przepraszam, ale przecież wyraźnie zaznaczyłem na wstępie, że znam właściciela.
- Ja też go znam – odpowiedziała bez mrugnięcia okiem. – Ale to nic nie zmienia. Musi pan zapłacić.
Bezczelność.
Nie chciałem wyciągać ciężkich dział, ale sytuacja mnie do tego zmusiła. Odpaliłem telefon i zacząłem pokazywać moje profile na social mediach.
Twitter - 36 tysięcy obserwujących. Facebook - 42 tysiące. Instagram - 5400 prenumeratorów mojego mindsetu.
Ona spojrzała na ekran, wzruszyła ramionami i skwitowała:
- Mnie to nie interesuje, ja oglądam tylko TikToka. Proszę płacić.
Wokół stolika zaczęli już krążyć panowie z ochrony. Przełknąłem nerwowo ślinę, ale trzymałem fason.
- Czy jest pani absolutnie pewna wizerunkowych konsekwencji tego czynu? - zapytałem. - Właśnie piszę do właściciela na Twitterze.
Wysłałem wiadomość prywatną. Brak odpowiedzi.
Poprosiłem kasjerkę, żeby natychmiast wykonała do niego bezpośrednie połączenie telefoniczne.
- Skoro pan go tak dobrze zna, to czemu pan sam do niego nie zadzwoni? – zapytała złośliwie, ale wykonała połączenie.
W końcu, po piętnastu minutach ciężkich negocjacji w przejściu, udało się go złapać na telefonie.
Przejąłem słuchawkę i po kolejnym kwadransie mojego chłodnego, analitycznego tłumaczenia, jak ważna jest ta darmowa kooperacja, usłyszałem w głośniku jego zmęczony głos skierowany do obsługi: „Dobra, dajcie mu już to jedzenie na mój koszt, bo robi niepotrzebny szum przed lokalem i odstrasza mi płacących klientów”.
Uśmiechnąłem się szeroko, zasalutowałem ochronie, odebrałem moje darmowe pakiety żywnościowe dla rodziny, grzecznie podziękowałem i wyszedłem z galerii jak król arbitrażu.
Życie internetowego twórcy bywa potwornie ciężkie i wymaga twardych umiejętności negocjacyjnych w terenie.
Ale ostatecznie? Bilans zysków i strat znowu na potężnym plusie, a domowy budżet odciążony do granic możliwości.
#FIRE

Polski

@boop_pl Ma prawo, jej sklep. Przynajmniej nie czaruje, że jest poprawna politycznie. Mam nadzieję, że jej nie ukarają, bo to będzie początek końca wolności słowa w Polsce! Identycznie zaczęło się na Zachodzie Europy. Początek-niby dyskryminacja itp a obecnie areszt za wpisy na sm
Polski

Ukrainka chwaliła się, że pierwszeństwo zatrudnienia w jej Żabce mają Ukraińcy.
W sieci pojawiło się ogłoszenie z rekrutacją, w którym czytamy:
"Sprawia mi przyjemność to, że piszą do mnie Polacy, a mogę sobie pozwolić odpowiedzieć: 'Przepraszam, ale pierwszeństwo mają Ukraińcy'. To daje satysfakcję."
Na kobietę spadła duża krytyka. W komentarzach można było przeczytać przede wszystkim o dyskryminacji Polaków.
Ukrainka ukryła post i napisała kolejny. Stwierdziła, że Polacy jej zazdroszczą.
Źródło: WielkiNos w serwisie Wykop.


Polski

@mikoko1966 @MacWyznawca Dlatego ja wciąż jestem na Sequoia ale Jaromir lubi być on the edge.
Polski

@MacWyznawca Szczerze ? To ja mam w dupie taką Siri AI. Nie pozwalam na jakąkolwiek ingerencję w moje pliki.
Polski


@mikoko1966 Jak nie? Mi Notatki edytuje (na razie więcej nie sprawdzalem)
Polski

@napalona_danuta @K_Stanowski Nie . Wystawiono mnie nagą na rynku.
Polski

Pierwszy raz wiozę ukochanego elektryka pociągiem.
Ale Wawa Wsch to masakra dla rowerów. Na szczęście młodzi mężczyźni mi pomagają dźwigać po schodach i do pociągu.
Pewnie @K_Stanowski by mi nie pomógł, bo nie lubi kobiet.
Na szczęście młodzi Polacy mają już inne podejście .

Polski

@K_Stanowski Czuję że będzie nowa kategoria memów o tym jak pan Krzysztof komuś nie pomógł na wzór kawałów z Chuckiem Norrisem.
Polski

Hahahaha, ta co ma obsesję.
Monika Cycling@MonikaCycling
Pierwszy raz wiozę ukochanego elektryka pociągiem. Ale Wawa Wsch to masakra dla rowerów. Na szczęście młodzi mężczyźni mi pomagają dźwigać po schodach i do pociągu. Pewnie @K_Stanowski by mi nie pomógł, bo nie lubi kobiet. Na szczęście młodzi Polacy mają już inne podejście .
Polski

@fideista O co tak naprawdę chodzi? Ja jestem zwykłym oglądaczem piłki nożnej. Każdy narzeka ale tak naprawdę nikt nie umie wytłumaczyć dokładnie o jaką jakość chodzi? Oglądam właśnie mecz na TVP Sport i TVP1 i na obu jakość taka sama, nie widzę różnicy w porównaniu do ekstraklasy.
Polski









