Izabela Bodnar@BodnarIzabela
Cd…
Opowiem Wam tę historię od początku, z mojej perspektywy.
Mój mąż Maciek od ponad 25 lat ma firmę, którą budował na moich oczach. Firma od 2018 roku jest poddawana regularnemu, nie wiem jak to nazwać, totalnemu atakowi instytucjonalnemu. Przez kilka lat przetoczyło się po niej kilkadziesiąt przeróżnych kontroli, w tym 14 tylko z Krajowej Administracji Skarbowej z całej Polski (m.in z Torunia, Ciechanowa, Legnicy, Wałbrzycha, Wrocławia). Prowadzili śledztwa skarbowe latami i choć nic one nie wykazywały, wchodziły kolejne i kolejne kontrole.
Firma zamiast się rozwijać, koncentrowała ogromne zasoby pracownicze na produkcji dziesiątek tysięcy stron dokumentów.
Ostatecznie wszystkie te kontrole, po 7 latach nie wykazały żadnych z zarzucanych istotnych nieprawidłowości.
Kierownictwo firmy męża w pewnym momencie ma już absolutną pewność, że te ataki są nieprzypadkowe i niemerytoryczne tylko inicjowane - pytanie przez kogo i dlaczego?
Maciek na towarzyskim spotkaniu - urodzinach mojej koleżanki (w 2021 r) wspomniał o tej sytuacji koledze mojej najbliższej przyjaciółki, z którą przyjaźnię się od 30-stu lat, pani oficer ABW. Jak się później okazało, kolega, którego tego dnia wprowadziła w nasze towarzystwo również był oficerem ABW.
Tak się poznaliśmy z kapitanem Marcinem P.
Od tego czasu kapitan zaczyna się koło męża kręcić, w późniejszym czasie poznaje go z Łukaszem Bugajskim.
Niedługo potem zaczyna się rodeo. Pojawiają się słynne stenogramy rozmów prezydenta Lubina ze swoim pracownikiem, w których można wyczytać, że to oni zlecali kontrole skarbowe. W stenogramach są setki zdarzeń przestępczych, sytuacje dotyczące Maćka i jego firmy to jakiś 1%, ale akurat w tym przypadku wszystko się zgadza, pokrywają się daty, zdarzenia. Wszystko co tam było opisane zdarzyło się w rzeczywistości.
O planach jednej kontroli KAS Wałbrzych ludzie w firmie czytają NAJPIERW w stenogramach, po czym KAS Wałbrzych za kilka tygodni rzeczywiście wchodzi z kontrolą.
Tę sprawę obecnie prowadzi Prokuratura w Wałbrzychu, po zawiadomieniu złożonym przez spółkę męża.
W międzyczasie w 2022 roku o 6 rano do naszego domu i pozostałych wspólników przychodzi ABW i zatrzymuje na oczach dzieci naszych mężów. Stawiając niedorzeczne, kuriozalne wręcz zarzuty.
Potem Łukasz Bugajski, mówi Maćkowi, ze kapitan Marcin P. - jego przełożony współpracuje z tymi, którzy chcą zniszczyć jego i jego lubińską firmę. Wg Bugajskiego Marcin P. wziął za to ogromne pieniądze.
Pytam swojej przyjaciółki czy to możliwe, ale ona nie daje mi jednoznacznych odpowiedzi, wije się. Tak nasza 30 letnia przyjaźń umiera praktycznie z dnia na dzień, a przyjaciółka po tylu latach opuszcza naszą paczkę, sama z siebie znika z naszego życia i internetowych grup.
Zaczyna się paranoja i strach
Cdn….