Post

Maggie Python 🇵🇱 🇪🇺 🇺🇦 🏳️‍🌈
Nawrocki, gorzej nie mogłeś. Chcesz rozwalić 🇵🇱🇺🇦 sojusz, a wielu Polaków jednak wie, że to z 🇷🇺 kacapami trza się bić, nie z Ukrainą. Akcja, to i reakcja. • PEN Club wydaje ostre oświadczenie ws. nagonki antyukraińskiej. • Piotr Fogler (b. poseł Unii Demokratycznej) zrzeka się 🇵🇱 Złotego Krzyża Zasługi "w geście protestu wobec głupiej decyzji o odebraniu orderu Prezydentowi Ukrainy, walczącej Ukrainie!". I dalej: "Nie jest prezydentem mojego kraju, tylko nieporozumieniem i nadal czekam na przeliczenie głosów przez PKW, bo do dziś nie znam ostatecznych wyników tych wyborów". Może jest szansa dla naszego ogłupiałego narodu z niebieską kartą? Czy juz jesteśmy za cienką czerwoną linią?
Maggie Python 🇵🇱 🇪🇺 🇺🇦 🏳️‍🌈 tweet media
Polski
377
388
1.1K
14.3K
Krzysztof
Krzysztof@Krzyszt65550244·
@maggiepython @NawrockiKn @prezydentpl To rosyjska taktyka od wieków - skłócić Polaków z całym światem (co specjalnie trudne nie jest) a potem osamotniony kraj przejąć w swoją sferę wpływów. Kurica nie ptica Polsza nie zagranica... P. Fogler tylko dowodzi, że kompletnie prezydenckie ordery straciły na wartości.
Polski
11
7
28
795
B-burg
B-burg@Bburg20·
@maggiepython Ilu oceni i doceni ten gest? Może premier głos zabierze, skoro się ostatnio zorientował, że ani rozliczenia, ani przeliczenie głosów nie idą najlepiej? Zelenski zrobił lepsze widowisko, które ma mu w wyborach (nieuniknionych, bo tak chcą Amerykanie) służyć - i posłuży!
Polski
1
0
1
44
Danka Frodde
Danka Frodde@Krukkrukowi·
Kafir@Kafir_PL

NAWROCKI DAŁ ZEŁENSKIEMU KSIĄŻKĘ O WOŁYNIU NA PIERWSZYM SPOTKANIU. NO KURWA, STRATEG Patrząc na zimno, jakbym stał z boku i analizował cudzy kraj, cudze błędy, cudze polityczne samobójstwo rozpisane na konferencje prasowe, wpisy w internecie i symboliczne gesty pod własną publikę, wychodzi mi prosty, ponury obraz. Część polskiej prawicy nie prowadzi polityki zagranicznej. Ona prowadzi plemienną terapię grupową dla własnego elektoratu, tylko że rachunek za tę terapię może zapłacić całe państwo. Bo Polska nie leży na oceanie. Polska nie jest samotną wyspą, która może obrażać sąsiadów, palić mosty i potem udawać, że wystarczy stanąć na brzegu z plastikowymi husarskimi skrzydłami, żeby odstraszyć Kreml. Polska jest państwem frontowym. Mamy Rosję za ścianą, wojnę za granicą, Białoruś jako rosyjską przybudówkę i Moskwę, która od lat robi wszystko, żeby skłócić Polaków z Ukraińcami. I właśnie w takim momencie część prawicy uznała, że świetnym pomysłem będzie robienie z relacji z Kijowem partyjnej ustawki. To jest polityka głupia w sposób strategiczny. Nie przypadkiem, nie przez potknięcie, nie przez jeden niefortunny gest. Ona konsekwentnie robi rzeczy korzystne dla Rosji. Osłabia zaufanie między Polską a Ukrainą. Wpycha Wołyń w bieżącą młockę wyborczą. Uczy ludzi, że sąsiad walczący z naszym wspólnym wrogiem jest problemem większym niż Moskwa. A potem ci sami ludzie wychodzą przed kamery i mówią o racji stanu. No tak, racja stanu zrobiona z lajków, fochów i historycznej pałki. Kreml może tylko bić brawo, bo część roboty dostaje za darmo i tu się trzeba zastanowić czy tylko przez głupotę czy dzięki ruskiej agenturze wpływu bo wszystko na to wskazuje… Dać Zełenskiemu książkę o Wołyniu na pierwszym spotkaniu? To nie jest twarda dyplomacja. Tak robi tylko dyplomatoł albo człowiek prący do konfliktu celowo. Jeśli ktoś chce rozmawiać o ekshumacjach, pamięci, prawdzie i odpowiedzialności, powinien robić to jak państwowiec, a nie jak człowiek, który pomylił gabinet z parkingiem po meczu. Można być twardym. Trzeba być twardym. Ale twardość mierzy się skutkiem, nie tym, czy własna publiczność zaklaszcze, bo ktoś komuś symbolicznie przywalił przy powitaniu. Nawrocki, Bogucki i cała reszta moralnych windykatorów nagle mówią „my pomagaliśmy Ukrainie”. Wy? Naprawdę qrwa wy? Odpieprzcie się od Polaków, przynajmniej od tej części, która nie dała wam prawa mówić w jej imieniu. Pomagali zwykli ludzie. Pomagały rodziny, samorządy, wolontariusze, lekarze, kierowcy, funkcjonariusze, żołnierze, organizacje i tysiące anonimowych osób. Państwo pomagało za pieniądze obywateli. Polska pomagała, bo rozumiała, że Rosja jest wrogiem, a Ukraina zatrzymuje rosyjską armię daleko od naszej granicy. To nie była jałmużna. To był ludzki odruch i strategiczny interes. A wy próbujecie dziś zrobić z tej pomocy rachunek wystawiony Kijowowi i medal przypięty sobie do partyjnej marynarki. To jest małe, podłe i politycznie tępe. Żerujecie na czymś, co było większe od waszych interesów. Na solidarności ludzi, którzy przyjmowali uchodźców, wozili paczki, zbierali sprzęt, pomagali dzieciom, rannym, rodzinom, żołnierzom. I teraz wychodzi partyjny urzędnik i mówi tonem właściciela narodu, jakby to on osobiście nosił tę pomoc na plecach. Szybko wam zeszło z Katynia. Szybko wam przeszło z „pamiętamy”, „Rosja nigdy nie była naszym przyjacielem”, „honor”, „ofiara”, „krew” i całą patriotyczną liturgią od święta. Wystarczyło, że politycznie wygodniej stało się walić w Ukrainę, a już część przekazu zaczęła pachnieć Moskwą. Żołnierze Wyklęci, którymi tak chętnie wycieracie sobie gęby, walczyli z Sowietami i ich onucami. Walczyli z systemem narzuconym Polsce przez Kreml. A dzisiaj ktoś pod biało-czerwoną flagą robi dokładnie to, czego Kreml potrzebuje. Skłóca Polaków z Ukraińcami, rozbija zaufanie, hoduje podejrzliwość i nazywa to patriotyzmem. Teraz czarny scenariusz. Bez krzyku, bez histerii, bez emocjonalnej piany. Krok po kroku. Najpierw niszczymy relacje z Ukrainą, bo trzeba było nakarmić elektorat historycznym mięsem. Potem polskie firmy wypadają z części rozmów o odbudowie, bo nikt poważny nie lubi partnerów, którzy jednego dnia chcą kontraktów, a drugiego robią dyplomatyczne policzki. Kijów zaczyna szukać silniejszych gwarancji gdzie indziej. Berlin, Paryż, Londyn, Ankara, Waszyngton. Cokolwiek, byle nie Warszawa, która z każdej rozmowy potrafi zrobić akademię obrażania. Potem Polska zaczyna być postrzegana jako kraj głośny, nerwowy, obrażony i trudny. Taki, który zawsze ma rację, tylko coraz rzadziej ma wpływ. Sojusznicy uśmiechają się dyplomatycznie, klepią nas po plecach, chwalą historię, położenie i poświęcenie, a później decyzje podejmują bez nas. Bo z państwem, które myli politykę zagraniczną z plemienną awanturą, nie robi się poważnych rzeczy. Takie państwo odsuwa się od stołu, żeby nie wylało zupy na mapę. Potem Rosja robi swoje. Nie musi od razu jechać czołgami. Wystarczy chaos. Migranci, prowokacje, cyberataki, sabotaż, fałszywe konta, dziwne podpalenia, „spontaniczne” protesty, bojówki, ustawki, przecieki, nagłe awarie, plotki o Ukraińcach, plotki o Polakach, filmiki bez źródła, zdjęcia bez kontekstu. Społeczeństwo zaczyna się gotować. Jedni chcą wyrzucać Ukraińców. Drudzy mają dość nacjonalistycznej piany. Trzeci odpowiadają tym samym językiem. Państwo udaje, że panuje nad sytuacją, a w praktyce biegnie za wydarzeniami z wiadrem, w którym zamiast wody jest benzyna. Potem może polecieć krew. Nie dlatego, że rozsądni ludzie jej chcą. Tylko dlatego, że przez lata karmiono półgłówków opowieścią, że przeciwnik polityczny nie jest obywatelem, tylko wrogiem. A kiedy zrobi się naprawdę brzydko, wyjdą ci sami moralni podpalacze i będą mówić do kamer, że trzeba spokoju, rozwagi i narodowej zgody. Oczywiście po tym, jak sami przez lata kroili ten naród tępą propagandową piłą. Potem przychodzi wojna pełzająca. Brudna, hybrydowa, rozciągnięta na granicę, kolej, energetykę, paliwa, łączność, porty, magazyny, lotniska i systemy ratownicze. Rzeszów, Małaszewicze, Warszawa, Trójmiasto. Nie trzeba zdobywać Warszawy, żeby sparaliżować państwo. Wystarczy uderzyć w kilka punktów bólu. Wystarczy strach. Wystarczy wrażenie, że nikt nad niczym nie panuje. I wtedy okaże się, że plastikowa husaria z internetu nie zatrzyma dronów, a darcie mordy w studiu telewizyjnym nie jest obroną powietrzną. Na końcu zostajemy sami z własną głupotą. Ukraina ostrożna i nieufna. Zachód zmęczony naszymi fochami. Unia zirytowana. Ameryka zajęta sobą. Rosja zadowolona. A polska prawica dalej tłumaczy, że to wina Tuska, Brukseli, Berlina, Kijowa, migrantów, lewaków, mediów i złej pogody. Wszyscy winni, tylko nie ci, którzy przez lata palili mosty i nazywali to suwerennością. To jest ten genialny plan. Pozbawić Polskę sojuszników, skłócić ją z Ukrainą, osłabić pozycję w Europie, podgrzać ulice, nakarmić radykałów, a potem zdziwić się, że państwo frontowe zaczyna trzeszczeć. Strategia ludzi, którzy naprawdę wierzą, że polityka zagraniczna polega na obrażeniu sąsiada i zebraniu braw od własnych kibiców. Widzę to prosto. Kto dziś w Polsce rozwala relacje z Ukrainą dla interesu własnej partii, ten świadomie albo z głupoty pracuje na korzyść Rosji. Kto podsyca antyukraińską histerię, robi robotę Kremlowi. Kto udaje, że wróg jest w Kijowie, a nie w Moskwie, powinien trzymać się z dala od spraw państwa. Bo wróg siedzi na Kremlu. Nie wśród uchodźców. Nie wśród żołnierzy ginących na wschodzie. Nie wśród ludzi, którzy zatrzymują rosyjskie ścierwo, zanim podejdzie bliżej naszej granicy. Jeśli przyjdzie wojna, Polska będzie musiała walczyć. Nie dlatego, że prawica miała rację, tylko dlatego, że prawica i podobni polityczni piromani przez lata pomagali doprowadzić nas do miejsca, w którym będziemy mieli mniej przyjaciół, więcej wrogów i społeczeństwo rozgrzane do czerwoności. A potem będą pomniki, przemówienia, znicze, msze i wielkie słowa o ofierze. Bo w tym kraju często najpierw produkuje się katastrofę, a później uroczyście składa się pod nią kwiaty. Dlatego trzeba mówić zimno, brutalnie i bez udawania. Prawica, która podpala relacje z Ukrainą, nie broni Polski. Ona pcha Polskę w samotność. A samotne państwo frontowe nie jest suwerenną twierdzą. Jest celem. Kreml doskonale to wie. Nasi domowi geniusze od honoru jeszcze nie zauważyli, że ktoś im dawno rozpisał rolę. Mają krzyczeć. Mają dzielić. Mają obrażać. Mają palić mosty. A potem mają się zdziwić, że na końcu tej drogi nie ma chwały. Jest błoto, krew, izolacja i długa kolejka winnych, którzy oczywiście niczego wcześniej nie rozumieli. Podsumowując jednym zdaniem: prawica podpala nasz wspólny dom na chama, a kiedy ogień wejdzie na dach, okaże się, że z tych prawicowych piromanów są tacy sami strażacy, jak z plastikowej husarii obrona powietrzna, a gasić będą jak zwykle zwykli obywatele, bo sprawcy spierdolą za granicę tworzyć rząd na uchodźstwie z miną ludzi, którzy znowu „ocalili” kraj, a teraz z poświęceniem godnym greckich herosów muszą cierpieć w tej strasznej zachodniej zgniliźnie

QME
1
0
2
123
Paylaş