Kamil
913 posts


@AGozdyra @trzaskowski_ Do czasu. Chyba nie rozumie pani dzikiej przyrody. Wpisze się pani na listę osób, które będą wypłacać odszkodowania pokrzywdzonym? Bo kiedyś tacy będą.
Polski

Wczoraj. Popatrzyliśmy na siebie. Ja poszłam w swoją stronę, on w swoją. Nie rzucił mi się do gardła. Nie zaatakował. Bardzo uważał, żeby nie wejść komuś w drogę. Zabijanie zwierząt tylko za to, że należą do jakiegoś gatunku, to hańba.
Dziś o 15 protest.
@trzaskowski_


Polski

@Sluzby_w_akcji Będą niemieckie. A jesli ktos sądzi, że to przez weto SAFE, jest głupi. Na karabinki to my chyba swoją kasę mamy. No, chyba że teraz rządzą nieudacznicy, ale chyba nie. Będzie dobrze.
Polski

Trudno w to uwierzyć, ale to niestety prawda. Fabryka Broni „Łucznik" w Radomiu — zakład z ponad stuletnią tradycją, producent karabinków GROT, które trafiają m. in. na Ukrainę — stoi dziś przed widmem masowych zwolnień. I to nie dlatego, że produkuje coś złego, albo że nikt tej broni nie potrzebuje. Wręcz przeciwnie.
Problem jest jeden: brakuje zamówień z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Jeszcze w listopadzie 2025 roku otwarto tam nową halę produkcyjną — ponad 3500 m², inwestycja warta ponad 30 milionów złotych. Moce produkcyjne wzrosły do 80 tysięcy sztuk broni rocznie.
Wszystko po to, żeby sprostać zapotrzebowaniu wojska na karabinki GROT serii A3. Tyle że wojsko... po prostu nie składa zamówień. Analizuje dokumentację miesiącami, a czas ucieka.
W maju kończą się ostatnie kontrakty. Nowych nie ma. Związkowcy alarmują, że pracę może stracić ponad 140 osób — większość zatrudnionych na umowach czasowych, które po prostu nie zostaną przedłużone.

Polski

@dwolosiuk Piękny i bezużyteczny dla Polski czyn, jak się później okazało. Zamiast chronic polską ludność pomagali ruskim.
Polski

Miałem odrobinę czasu w drodze. Zatrzymałem się na kawę. Pogoda piękna, po kawie wybrałem się na spacer po lesie.
Wołyń, tuż na wschód od Bugu, między Włodzimierzem a Kowlem.
Pierwsza myśl co mnie naszła: "ciekawe na co znowu wlezę"
Tylko chwilę po tej myśli, trafiam na solidne umocnienia, okopy, stanowiska bojowe, stanowiska wozów bojowych. W miarę dobrze zachowane.
II Wojna Światowa? za dobrze zachowane jak na I Wojnę. Nie sowieckie- zbyt starannie zaplanowane i wykonane. Polskie też nie, bo skąd. Niemieckie.
Wrzucam w net.
Wlazłem na mocnienia niemieckie z Bitwy o Kowel i Włodzimierz Wołyński 1944.
Umocnienia broniące mostu na Turii.
Most na Turii 20 marca 1944 roku zdobyli polscy żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK
"Zdobycie Turzysk i Turopina przerywało połączenie kolejowe Kowel - Włodzimierz Wołyński i zabezpieczało skrzydło wojsk sowieckich nacierających na Kowel. 27 WDP AK uzyskiwała możliwość manewru na zachód"-Wikipedia
Jak oni mogli to zdobyć bez ciężkiego sprzętu?
Niewykonalne a jednak!
Szarża pod Somosierrą tym razem nad Turią na Wołyniu.
Słyszała/eś kiedyś o tym?
Co robili "historycy" przez ostatnie 80 lat?
jprd.
27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK przeszła po tych walkach na obszar między Turią a Bugiem.
Tam zaraz obok, 18 kwietnia 1944 zabity został, prawdopodobnie przez Sowietów, dowódca 27 Dywizji AK pułkownik "Oliwa", późniejszy, awansowany pośmiertnie, generał Jan Wojciech Kiwerski.
wrócę tam jeszcze i opiszę dokładniej.

Polski

@Dekantacja Moje oczy cierpią, kiedy jadę przez Polskę. Też mam, ale wycinam sukcesywnie. Rak krajobrazu.
Polski

@Przewodzik Czytanie Twoich postów zastępuje (godnie) literaturę. Nie myślałeś zebrać ich w jakąś publikację?
Polski

PrzewodzikHistoryczny
PrzewodzikKsiążkowy (wypisy)
Tego dnia w 1525 roku książę pruski Albrecht Hohenzollern złożył na Rynku krakowskim hołd lenny królowi Zygmuntowi I Staremu:
„Na temat traktatu krakowskiego 1525 r. wypowiadano w literaturze naukowej sprzeczne poglądy, zależnie oczywiście od oceny postanowień samego traktatu, jak też od oceny ogólnej sytuacji politycznej, w jakiej został zawarty. Bezwzględnie potępił traktat M. Bobrzyński stwierdzając, że dokonała się niepomyślna dla Polski przemiana polityczna: „W miejsce Zakonu zdegenerowanego, znienawidzonego przez ludność wstąpił książę dziedziczny, który tę ludność miał wkrótce pozyskać i który odrębności Prus stał się głównym reprezentantem". Dla Polski pozostała tylko jedna nadzieja, że dynastia hołdownicza wygaśnie w głównej i w bocznych liniach. „Tak — konkluduje autor — dla określonej korzyści i miłego spokoju podpisano haniebny traktat, który niejako był przyznaniem, że już Polska żadnej wielkiej sprawy podjąć i przeprowadzić nie zdoła". (…)
Ostatnio opinię Bobrzyńskiego podzielił i szerzej uzasadnił W. Pociecha. Ten doskonały znawca czasów zygmuntowskich uważa, że Polska miała w tym czasie możność całkowitego zlikwidowania sprawy pruskiej, to znaczy bezpośredniego wcielenia posiadłości krzyżackich do Korony, jednak to zaniedbała. „Przez cały okres walk z Zakonem — pisze autor — jeszcze nigdy Polska nie znajdowała się w tak korzystnym położeniu, jak w przededniu hołdu pruskiego. Cesarz zajęty wojną z Francją, odrzucił prośbę posła krzyżackiego Klingenbecka w 1525 r. o przyznanie wielkiemu mistrzowi praw księcia Rzeszy i nadanie mu regaliów «ze względu na Polskę». Papież zamierzał pozbawić Albrechta sprzyjającego reformacji godności wielkiego mistrza i uznać prawa Polski do Prus Zakonnych. Opuścili Albrechta nawet najbliżsi krewni oraz sojusznicy, jak Moskwa i król duński, a rząd Rzeszy stanowczo odmówił mu swej pomocy. Zerwali łączność z Zakonem w Prusach mistrzowie niemiecki i inflancki potępiając awanturniczą politykę wielkiego mistrza.
Natomiast po stronie Polski stanęła potężna koalicja państw bałtyckich zmierzająca do osłabienia Brandenburgii i poparcia Polski w jej dążeniu do utrzymania wybrzeży bałtyckich. Państwo zakonne, zniszczone podczas ostatniej wojny i uszczuplone w swym terytorium, nie mogło utrzymać nadal swej samo-istnej egzystencji. Ruch reformacyjny wykazał rozłam w społeczeństwie pruskim i w konsekwencji musiał prowadzić do likwidacji Zakonu w Prusach".
Dalej, stwierdza ten historyk, w Polsce zdawano sobie doskonale sprawę z niebezpieczeństwa, jakie grozi z powodu usadowienia się Hohenzollernów po jednej i drugiej stronie granicy Polski. Już król Aleksander obawiał się, że Sasi dążą do uzyskania godności wielkiego mistrza na stałe. Hohenzollernowie przedstawiali się nie mniej groźnie i Zygmunt z niedowierzaniem spoglądał na Brandenburgię; nie chciał elektorowi przyznać praw sukcesji pruskiej w 1525 r., aby nie dopuścić do połączenia obu tych krajów pod berłem jednej osoby. Nie można więc usprawiedliwiać ówczesnego kierownictwa naszej polityki, że nie umiało przewidzieć konsekwencji traktatu.
Występował też przeciwko traktatowi prymas Łaski, ale jego głos nie został wysłuchany „i małoduszni sternicy nawy państwowej z Szydłowieckim na czele święcili swoje triumfy, oddając w ręce Albrechta Hohenzollerna utworzone przez nich księstwo w Prusiech". Nie brak jednak sądów zawierających raczej optymistyczną ocenę traktatu z 1525 r. O. Halecki podnosił, że nie należy oceniać tego traktatu w świetle późniejszych skutków spowodowanych przez zmiany w układzie krakowskim, wprowadzone za następców Zygmunta I, że powinno się wydawać sąd według ówczesnego położenia i przy tym zgodnie z pojmowaniem tego położenia przez współczesnych. Tomicki na przykład określił sytuację polityczną Polski jako trudną i uważał, że Polska osiągnęła maksimum tego, co było możliwe. (…)
Również W. Konopczyński nie zapatrywał się pesymistycznie na traktat. „Dla Polski — pisał — ważnym było, że nowy książę pruski stracił oparcie w Rzymie i Rzeszy, a nawet musiał szukać opieki Zygmunta przed gniewem cesarskim. Od dalszej zręcznej polityki oraz od siły cywilizacyjnej obu stron zależało, czy Prusy przylgną na stałe do Polski, czy też połączone z Brandenburgią odcinać ją będą od Bałtyku". Z. Wojciechowski uważał, że traktatu całkowicie usprawiedliwić nie można, gdyż w ówczesnej sytuacji dałoby się osiągnąć lepsze wyniki, jednak położenie międzynarodowe Polski w 1525 r. tłumaczy traktat. Ale przede wszystkim należy się strzec przed oceną traktatu według ostatecznych następstw. Między rokiem 1525 a upadkiem Polski upłynęło dwa i pół wieku „i byłoby się niesprawiedliwym, gdyby się żądało od pokoleń żyjących przed kilku setkami lat, aby były odpowiedzialne za wszystkie późniejsze zdarzenia.
Jaki ostatecznie mamy wydać sąd w tej sprawie? Przede wszystkim należy zaznaczyć, że traktat może być rozpatrywany z dwojakiego punktu widzenia: (1) lokalnego i (2) ogólnopolitycznego. Z punktu widzenia lokalnego traktat był raczej korzystny: uzależniał ściślej niż wcześniej Prusy od Polski, izolował je pod względem prawnym i politycznym od papiestwa i cesarstwa, pozbawiał samodzielności na arenie międzynarodowej. Co więcej, można się było spodziewać w mniejszej lub większej mierze zbliżenia Prus do Polski wobec związków kulturalnych, gospodarczych i politycznych z nią, wobec istnienia na terenie pruskim licznej kolonizacji polskiej i litewskiej, które przeważały zapewne pod względem liczebnym element niemiecki.
Zresztą ten ostatni moment ludnościowy przedstawia się najmniej pomyślnie, nawet ze stanowiska lokalnego. Traktat pozostawił ludność polską i litewską w Prusach Książęcych pod władzą obcej dynastii niemieckiej i pod niemieckimi urzędami. Żywioł niemiecki nadal zajmował w Prusach Książęcych dominujące stanowisko, niemiecka była szlachta i zamożniejsze mieszczaństwo, a elementy polskie, w tych warstwach mniej liczne, ulegały siłą rzeczy germanizacji, która miała szanse robienia postępów również wśród warstw ludowych. W związku z tym kultura kraju utrzymała charakter wyraźnie niemiecki, nadany przez Krzyżaków; wpływy kultury polskiej nie miały tu tak pomyślnych wyników, jak na terenie Litwy i Rusi, bo spotykały się ze skrystalizowanymi już elementarni wyższej cywilizacji, nie rozwijały się na terenie dziewiczym. Uratować żywioł polski i litewski przed germanizacją mogło tylko bezpośrednie wcielenie Prus do Polski.
O wiele gorzej wypadnie sąd, jeżeli wziąć pod uwagę szersze tło polityczne. Gdyby Prusy były zamieszkane przez lud bałtycki lub jeden ze szczepów słowiańskich, to sprawa ich stosunku politycznoprawnego do Polski miałaby aspekt przede wszystkim liczebny. W rzeczywistości jednak Prusy były ekspozyturą ekspansji niemieckiej, najważniejszą jej placówką na wschód od Wisły, bo opartą na solidnych podstawach ludnościowych w postaci kolonizacji nie tylko rycerskiej, miejskiej, lecz wieśniaczej. Istnienie tu niemieckiej władzy politycznej wytworzyło niebezpieczeństwo, że władza ta będzie usiłowała umocnić się, szukając oparcia w Niemczech.
Wspólna dynastia, wspólna religia, wspólna kultura i tradycja historyczna musiały przyczynić się do pogłębienia uczuć solidarności narodowej między Prusami a Niemcami i wywoływać tendencje do zespolenia politycznego, a co się z tym wiąże, do szukania pomostu terytorialnego. Enklawa pruska stanowiła groźbę dla polskiego Pomorza. Dziś zdajemy sobie dobrze sprawę z niebezpieczeństwa, jakie wynikało z pozostawienia w Prusach państwa niemieckiego. Ale także współcześni politycy musieli sobie zdawać z tego sprawę, ponieważ głównym punktem krzyżackiego programu politycznego było opanowanie lub utrzymanie Pomorza. Albrecht wysunął żądanie, by Zakonowi w tej czy innej postaci zostały zwrócone Prusy Królewskie.
Polskie kierownictwo polityczne nie mogło w roku 1525 przewidzieć, w jakiej formie wyrazi się dążenie Prus do połączenia z trzonem niemieckim, ale musiało zdawać sobie sprawę, że tego rodzaju tendencje będą istniały dopóki nad Wisłą, Pregołą i Niemnem będzie istnieć państwo niemieckie. Toteż za obowiązek ówczesnej polityki polskiej możemy poczytywać zlikwidowanie w zarodku tego rodzaju niebezpieczeństwa, jeśli to było możliwe. Otóż, czy było to możliwe? Zdania są podzielone”.
Henryk Łowmiański „Polityka Jagiellonów”, Poznań 1999

Polski

"Ugrzęznięty, ale nie pokonany: T-34, który zapadł w drzemkę
W 1999 roku rosyjski czołg T-34 został odkryty podczas najdłuższej przerwy na herbatę w historii – na torfowisku w północnej Estonii. Idealnie zachowany i noszący niemieckie oznaczenia (właściwie to kryzys tożsamości), ten bezczelny element wyposażenia wojskowego najwyraźniej zmienił stronę konfliktu podczas II wojny światowej.
Niemcy nadali mu nawet wymyślną nazwę: Beutepanzer Panzerkampfwagen T-34 747(r) – spróbujcie umieścić to na tablicy rejestracyjnej.
Najlepsze przypuszczenie? Utknął sam, powiedział „niet” na znak odkopywania się i pozwolił naturze działać.
Kiedy czołg w końcu wyciągnięto i wysłano do renowacji, zespół zastał go w idealnym stanie – bez rdzy, bez uszkodzeń, nawet bez skrzypiącego zawiasu. Po dokładnym umyciu i prawdopodobnie mocnej kawie silnik ryknął z powrotem, jakby został zaparkowany zaledwie dzień wcześniej."
za TankHistoria

Polski

@BrunoTopola W Polsce za pobicie samochodu jest wpierdol. Można kościół spalić, ale samochód to świętość.
Polski

🇩🇪 BERLIN
Całkowita bezsilność i rezygnacja niemieckich mężczyzn.
Ciekawe jak będę reagować Polacy? I to już wkrótce 🇵🇱
#MasowaMigracja
Polski

@gosl_gustlik Jakbyś słuchał Szewki uważniej, wiedziałbyś, że nie pochwalał on ataku Hamasu. Natomiast to, że Hamas został wyhodowany przez Izrael na trupie Fatah, to fakt. Ci drudzy chcieli się dogadać z Żydami, no ale nie o to chodzi, prawda?
Polski

@AryoSomeGumul Jasne. Wystarczy ze staną na granicy i będą jebać po nas dronami. A za próbę wejścia na ich terytorium zagrożą atomem. No i Niemcy ich poprą i nam zabronią reakcji. Będzie rok dwa pierdolenia, rozmów, a Polska będzie sie zapadać.
Polski

„Rosja na wielką wojnę z Europą nie jest gotowa. W obecnym kształcie to katastrofa wojskowo-polityczna. Nawet możliwości sił zbrojnych Polski przewyższają rosyjskie”.
Kapitan 3. rangi w rezerwie i rosyjski turbopatriota Maksim Klimow zaczął mówić jak jest skutkiem czego dziennikarz prowadzący audycję radiową na żywo "Studio Aurora" zacząl próbować go uciszyć przypominając mu o konsekwencjach za "dyskredytację" armii 🤡🤡🤡
Najwidoczniej mówienie w Rosji, że jest się słabszym od tej znienawidzonej Polski i nie jest się gotowym do kolejnych wojen, bo "demilitaryzacja Ukrainy" nie idzie zgodnie z planem, to dziś grzech śmiertelny 😆
[mam oryginalny fragment, ale taki z komentarzem Oszukanego Rosjanina uważam za znacznie przyjemniejszy w odbiorze. Przez ten jego złośliwy śmiech 😆]
Polski

@josearcadio88 Nie wszystko złoto... Może na boisku wpuścił szmatę a poza nim złapał. Nigdy nie wiadomo.
Polski

Cały czas ryje mi to banie że Francja w 15lat zbudowała 58!!! reaktorów a my bujamy się 50lat i nie możemy jednej bieda elektrowni postawić.
FinansowyUmysł@FinansowyUmysl
To jest nieprawdopodobne jak kiedyś Europa była innowacyjna (na przykładzie Francji). Aż trudno w to teraz uwierzyć. Co się zmieniło od tego czasu?
Polski
















