Dado
3.7K posts





Ten film przejdzie to historii tak jak film z redakcji Wprost z czasów pierwszego rządu Tuska. #WolneMedia



- Ile pan zarabia jako rzecznik Lewicy? - Ojejku, nie wiem czy… - Przecież jawność zarobków to postulat Lewicy - Nie wiem, nauczony jestem, żeby nie rozmawiać o takich rzeczach Rewolucja zjada własne dzieci😂🤦🏼♂️

@paweljablonski_ @tzimoch Bzdura. Najbliższe nie oznacza następne.


Drodzy, Piszę długo i wyczerpująco, bo nie chce mi się tłumaczyć po kawałku spekulacji medialnych, które idą w złym kierunku. 1. Brak planów zmiany „u szczytu władzy” W strategii @wislakrakowsa 🔵⚪️🔴 nie ma żadnych planów zmiany u „szczytu władzy” - z prostego powodu: nie dostaliśmy takich ofert, ani finansowych, ani na tyle silnych koncepcyjnie, żeby było to możliwe. Po prostu. Jak się pojawią - będą w odpowiedni sposób analizowane. Obecnie nie ma planów zmiany większościowego akcjonariusza, prezesa ani zarządu (w sumie to to samo), bo nikt ich nie zaproponował. Dla waszej wiedzy - to nie jest łatwe stanowisko :) Nie było też dyskusji, w której Jarosław potencjalnie nie miałby większości decyzyjnej - również w złych decyzjach :). Nie było żadnej rozmowy prowadzącej do przejęcia zarządzania Wisłą przez kogokolwiek innego. 2. Brak zmian metodologii i kierunku Nie ma planów co do zmiany metodologii i kierunku działania w obszarze sportu, pracy drużyny, funkcjonowania drużyn ani całej organizacji łącznie z administracją - oprócz codziennych udoskonaleń i naturalnych zmian HR. Słowem klucz jest metodologia - żeby ktoś nie odczytał tego w ten sposób, że klub myśli, że wszystko jest ok. Jesteśmy dziś młodą, odważną i ambitną organizacją, dla której zmiana to coś naturalnego. Kluczem do sukcesu obecnej Wisły jest większa zmiana, która dokonuje się w klubie - krok po kroku, każdego dnia, małymi rzeczami, a nie wielkimi opowieściami. Myślę, że dla ludzi obiektywnie myślących jest to naturalne. 3. Wizja: klub z własną unikalną wizją Wisła jest już praktycznie przygotowywana do tego, aby radzić sobie samodzielnie - bez Jarka prezesa/właściciela czy innych Jarków/właścicieli, obecnych czy potencjalnych w kwestiach zarządzania. Jesteśmy na dobrej drodze w tym temacie. Przede wszystkim jestem zwolennikiem fundamentalnej wizji, w której Wisła jest w stanie kiedyś przetrwać bez kaprysów Jarków i być organizacją samowystarczalną. A to od początku jest jednym z kluczowych celów. 4. Moja rola i warunki pełnienia obecnych funkcji Jak pewnie wiecie, ja nie będę w stanie (poza okresem przejściowym) być prezesem firmy, w której nie mam większości decyzyjnej - mimo, że często podejmuje decyzje zgodną z pomysłem osób, nawet na stanowisku juniorskim jeśli tylko mają rację. Nie jestem osobą, którą można z rynku wynająć - kupić i płacić wynagrodzenie za realizację czyichś wizji. Potrafię ginąć za organizację z określoną, autentyczną wizją, ale nie za wizję niesparametryzowaną. Z tego powodu nie pobieram wynagrodzenia w klubie. Z tego również powodu ciężar finansowy związany z pobytem w 1. lidze przerzuciłem na siebie - bo dla przypomnienia, objąłem klub w 1. lidze. Są też inne wizje rzeczywistości, które potencjalnie są przed nami np. słynna kibicowska wizja "idziemy na grubo", które nie mają planu i na które po prostu mogę być za słaby intelektualnie. Nie mam do tego dobrych kompetencji. Scenariusze, w których klub nie zyska nic ode mnie, a stanę się dla niego ograniczeniem - to oczywiście normalne zdarzenia, możliwe w przyszłości. Nie chcę być ograniczeniem, dlatego zawsze na wszystkie pomysły jestem otwarty. Wiele razy mówiłem Wam też, że nie potrafię być prezesem w czyjejś firmie. To nie jest rola, w której działam dobrze. Ja buduję zespoły, rozwijam je i maksymalizuję ich potencjał. Jako pracownik w takich strukturach byłbym po prostu bezużyteczny - tracę wówczas całą swoją moc. 5. Inteligencja i odwaga Nie jestem z tych ludzi, którzy żyją wizją innych albo wierzą, że pieniędzmi można wygrać wszystko. Z prostego powodu - wszystko, co mam, zawdzięczam temu, co sam wypracowałem własnymi rękami, a nie kupiłem. Mówie, to Wam również jako przedstawiciel klubu, który zamiast ciąć wszystkie wydatki (co sugerowałby stan finansowy) od pierwszego dnia inwestował w nowe inicjatywy (druga drużyna) i szukał nowych przychodów i odważnych inicjatyw zamiast, redukować wszystko co się da (co się w sumie udało). Od razu zaznaczę - nie neguję pieniędzy - wręcz odwrotnie. Pieniądze są ważne, są paliwem i bez nich żadna poważna organizacja nie istnieje. Ale dla mnie pieniądze są akceleratorem i spotęgowaniem umysłu, a nie odwrotnie. Najpierw musi być myśl, metodologia, ludzie, zespół i jasna wizja - dopiero wtedy pieniądze mają co przyspieszać i co zwielokrotniać - nawet przepłacać. Kiedy kolejność jest odwrócona - kiedy to pieniądze mają nadrobić brak pomysłu, brak kompetencji albo brak cierpliwości - kończy się zwykle tak samo, niezależnie od branży. W piłce widać to szczególnie boleśnie. Potrafię budować zespoły, wkładać w nie inteligencję, uczyć produktywności i robić rzeczy inaczej niż wszyscy - nawet jak to trwa dłużej jest to wartościowe na końcu. Ale jeszcze ważniejsze jest to, że tę odwagę udowodniła już sama Wisła - jako organizacja, nie jako hasło. To Wisła, będąc w 1. lidze, zamiast chować się w defensywie, zbudowała jeden z najbardziej merytorycznych działów sportowych w kraju. To Wisła postawiła na dane, technologię i analitykę tam, gdzie większość klubów dalej opierała się na znajomościach i intuicji. To Wisła głośno mówiła „nie” tam, gdzie wygodniej byłoby milczeć - również wtedy, kiedy w grze były pieniądze, układy i spokojne życie. I to Wisła wybrała drogę trudniejszą, ale własną - zamiast kupić sobie chwilową narrację sukcesu. Odwaga to u nas w klubie nie slogan - to konkret, który można zweryfikować wynikami, decyzjami i tym, czego w tej Wiśle nie ma: fikcji, pozy i udawania. Jesteśmy odważni w miejscach, w których nikt by nie był. Wręcz chorzy z ambicji. I ta odwaga - jeśli ma dalej pracować - musi być spójna z metodologią, a nie z hasłem „idziemy na grubo”. Bo hasło „idziemy na grubo” nic dla mnie nie znaczy. Po 3 latach w piłce wiem, jak takie podejścia się kończą. Same pieniądze nie wystarczą już dziś - liczy się umysł i czas potrzebny na wdrożenie zmian, co widać doskonale na przykładzie Widzewa, Pogoni czy Cracovii. Którym życzę jak najlepiej. Jest też coś takiego w świecie fizycznym jak inercja. Wisła Kraków już raz była w miejscu, w którym decyzje były rozproszone - i ostatecznie wiadomo, jak się to skończyło. Moja wizja - to budowanie organizacji przez budowanie ludzi, a nie chwilowe namiętności. Mamy dziś jako Wisła ogromny potencjał, aby być klubem absolutnie wyjątkowym, jeśli chodzi o swoją drogę. Zbudowanie takiego zespołu w sporcie, jaki ma obecnie Wisła, to w Polsce wartość sama w sobie. Naszą siłą jest dziś szybkość i agile’owe podejście. 6. Gotowość do ustąpienia - ale na jasnych warunkach Mogę bez problemu przekazać wszystkie akcje każdemy kto zjawi się w klubie z konkretną wizją - zostawię sobie symboliczny udział na pamiątkę. Ale wtedy ten ktoś musi wziąć pełną odpowiedzialność za kierunek i rozwój klubu. Z mojej strony deklaruję pełne wsparcie w okresie przejściowym - pomogę poukładać proces, zadbać o ciągłość działania i przygotować zespół do współpracy. Jestem też zdania, że każda taka oferta powinna być wprost upubliczniona kibicom. To dla nich to robimy. W związku z tym, jak tylko się pojawi od razu Wam powiem, że się pojawiła. 7. Czy do jakiejś transakcji inwestycyjnej dojdzie? Nie mam pojęcia - to trochę jak „dzień świstaka” od 7 lat w tym zakresie. Przypominam też, jaką tragedię przeżyliśmy w ostatnie wakacje. Skupmy się więc na pracy organicznej, pozytywistycznej i optymistycznej. 8. Rekrutacja - te same zasady dla wszystkich Jak ktoś chce pracować w Wiśle, musi przejść normalną rekrutację - podobnie jak każdy z obecnych nowych pracowników. Dotyczy to zarówno administracji i biur, jak i zawodników. Na tym polega budowanie organizacji trwałej i opartej na wiedzy, a nie na zachciankach. Na tą chwile nasz dział sporu, ma wyśrubowane wymagania. Trzeba przejść ciężką rekrutację, aby się do niego dostać. 9. Wzmocnienia (potencjalnie) w ESA Obecny budżet na pierwszą drużynę to około 1.2 mln miesięcznie netto. Chcemy zgodnie z prognozą złożoną w licencji PZPN aby wyniósł około 1.6 mln miesięcznie netto (to bez scenariuszy inwestorskich i innych romantyzmów). Najbliższe mecze to dla nas dobry sprawdzian dla każdego z zawodników i sztabu szkoleniowego. Natomiast zmiany będą bardzo przemyślane. Doceniamy nasz zespół. 10. Na koniec dnia:) Skupiamy się na pracy i biegnięciu do przodu. Focus na kolejnych meczach, pomocy sztabowi, szukaniu niuansów i wsparciu zespołu. PS. Pisane w biegu, nie czepiajcie się zwrotów i literówek, myślę, że wiadomo o co mi chodzi:) Serdeczności




























