Klaudia Domagała@KlaudiaDomagala
Ograniczenie najmu krótkoterminowego planowane przez rząd uderzy w DUŻE RODZINY?! Moja perspektywa, o której nikt do tej pory nie wspominał.
Rząd zapowiada procedowanie w Sejmie przepisów ograniczających najem krótkoterminowy. Chodzi m. in. o platformy takie jak Airbnb czy Booking, dodatkowe regulacje, obowiązki dla właścicieli mieszkań, a także możliwość wprowadzania lokalnych zakazów lub limitów prowadzenia takiej działalności.
W debacie publicznej słyszymy głównie jeden argument: walka z „patodeweloperką”, porządkowanie rynku, ochrona mieszkańców.
Ale chcę opisać Wam coś, o czym praktycznie nikt nie mówi: perspektywę dużych rodzin. Każdy, kto podróżuje z trójką, a tym bardziej z czwórką dzieci, wie jedno: znalezienie noclegu w hotelu to droga przez mękę. Standard to pokój dwuosobowy, czasem trzyosobowy, ewentualnie dostawka. A co, jeśli jedziecie w sześć osób, z których żadna nie może spać w całkowicie odrębnym pokoju?
Z ostatnich miesięcy mam bardzo konkretny przykład. Nagła sytuacja wynikająca z trwającego remont mieszkania, potrzeba noclegu w Łodzi „na już”, tego samego dnia, wieczorem. Naturalny wybór wynikajacy z doświadczenia? Najem krótkoterminowy. Większe mieszkanie, normalne warunki dla rodziny, często taniej niż hotel. Tyle że… nic nie było dostępne od ręki, ani na Airbnb ani na Booking. Spore obłożenie. Jeśli coś było, to tylko w innych dniach niż potrzebowaliśmy.
Zostają hotele. Z braku laku. I tutaj zaczynają się schody, które obrazują, jak to może wkrótce wyglądać.
Wyszukiwanie dla większej liczby osób? Brak wyników, bądź propozycja 2-3 odrębnych pokoi nawet bez gwarancji, że będą obok siebie. Na stronach hoteli czasem w ogóle nie działa wybór tak dużej liczby dzieci, systemy rezerwacyjne nie przewidują takich rodzin. Na marginesie: dotyczy to też np. niektórych stron biur podróży. Jeden z najpopularniejszych serwisów wakacyjnych pozwala ma wyszukiwanie maksymalnie dla 6 osób dorosłych i... MAKSYMALNIE 3 DZIECI. Nawet, jeśli osób dorosłych będzie 1 lub 2. Jaka za tym stoi logika? 🤷♀️ Wrzucam link w komentarzu, sami sprawdźcie jak nie wierzycie 😉
Skończyło się na pisaniu maili. Część hoteli w Łodzi wprost odpisywała, że takich grup nie przyjmuje, bez propozycji rozwiązania. Część oferowała osobne pokoje uznając, że kilkuletnie dziecko może spać samo.
Raptem jeden hotel w Łodzi, DoubleTree by Hilton, zachował się inaczej. Zaproponowano nam połączenie dwóch pokoi w jeden układ rodzinny, bo są między nimi drzwi. Chęć pomocy nas ucieszyła, cena niestety mniej, ale wyjścia nie było. Czasem w ramach podróży po Europie też udawało się coś znaleźć. Trafiliśmy m. in. przyjazny rodzinom hotel w Niemczech, który oferował pokoje z wstawionymi 2 łóżkami piętrowymi, obok zwykłego łóżka podwójnego. Ale to na hotelowej mapie są absolutne wyjątki, z reguły sporo kosztujące, nie standard.
I teraz wracamy do planowanych przepisów. Jeśli ograniczymy najem krótkoterminowy, to w praktyce mówimy rodzinom: macie korzystać z hoteli i DUŻO im zapłacić.
Wszystko dlatego, że hotele w Polsce w ogromnej większości nie są przygotowane na duże rodziny!
❌ fizycznie nie mają takich pokoi
❌ systemowo nie da się ich zarezerwować
❌ koszt rośnie do poziomu kilku osobnych pokoi, niewspółmiernie do standardu obsługi i potrzeb
Efekt? Rodzina 2+4 ma zapłacić wielokrotnie więcej, albo… zrezygnować z wyjazdu. Dlatego nie kupuję narracji, że chodzi tu wyłącznie o „porządkowanie rynku”. Mam wrażenie, że w tle jest też coś jeszcze: bardzo silny interes branży hotelowej. Bo dla wielu dużych rodzin najem krótkoterminowy to nie luksus. To jedyna realna opcja, żeby normalnie funkcjonować podczas wyjazdu czy nagłej sytuacji. I teraz państwo chce tę opcję ograniczyć! Co więcej, znając naszych rządzących to dopiero początek.
Zadajmy proste pytanie: co w zamian dla rodzin wielodzietnych? Bo dziś odpowiedź brzmi: nic. Ba, w trwającej dyskusji nikt nawet nie porusza tego tematu. A polityka, która ignoruje realne potrzeby rodzin, to nie jest dobra polityka.