
Jagoda9
747 posts

















🇵🇱 Brak planów na 3 maja? 👉 Przyjdź i zobacz oryginał Konstytucji z 1791 roku. 📍Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, 03.05 w godzinach 9:00-17:00.


wyszlam do piekarni z kolegami z pracy kupic sobie jedzenie i spotkalam pania ktora poprosila zebym jej zrobila zakupy, wiec poszlam z nia do sklepu po drugiej stronie ulicy, cieszylam sie ze pani i jej dzieci beda mialy co jesc, a koledzy tak mi docieli ze+



Temat telefonów w szkołach znowu na stole, więc bez lukru... Szkoła nie jest od tego, żeby dziecko przez 6 lekcji trzymało w kieszeni prywatnego dilera dopaminy. Zakaz telefonów w szkole nie jest paniką moralną. Paniką jest wiara, że ośmiolatek ma samokontrolę dorosłego, a platformy tylko niewinnie leżą w kieszeni. Uczeń w szkole nie potrzebuje smartfona pod ręką. Potrzebuje spokoju, relacji, przewidywalności i dorosłych, którzy przestaną udawać, że TikTok, Snap, Messenger i powiadomienia są neutralnym narzędziem edukacyjnym. Telefon to nie długopis z ekranem. To dyspozytor uwagi, napięcia, porównań, FOMO, nagrywania, szybkiej nagrody i przemocy, która często nie kończy się po dzwonku. A potem nauczyciel ma „zaciekawić lekcją” dziecko, które co kilka minut dostaje bodziec zaprojektowany lepiej niż jakakolwiek szkolna metoda. Jak?! NASK pokazuje jasno: 40% dzieci dostało pierwszy smartfon z internetem przed 9. urodzinami, nastolatki spędzają online średnio prawie 5 godzin dziennie w dni powszednie, a 47% tych, którzy doświadczyli cyfrowej agresji, nikomu o tym nie powiedziało. To nie jest „telefonik na przerwie”. To drugi szkolny korytarz — tylko bez dyżuru, bez dorosłych i często bez hamulców. Tak, zakaz sam niczego nie wychowa. OECD - efekty zakazów bywają różne i zależą od tego, czy szkoła potrafi je mądrze egzekwować. Nie wystarczy wrzucić telefonów do pudełka i odtrąbić sukces. Ale brak zakazu też jest decyzją. Bardzo wygodną dla dorosłych. Zostawiamy dziecko samo z urządzeniem projektowanym tak, żeby przegrywało z nim uwagę, sen, koncentrację i odporność psychiczną, a potem udajemy zdziwienie, że „dzieci są przebodźcowane”. Więc, Panie Premierze @donaldtusk... Tak, dla zakazu używania telefonów w szkołach podstawowych. Tak dla jasnych wyjątków. Nie dla bezmyślnego walca. Uczeń z cukrzycą. Dziecko korzystające z aplikacji wspierającej komunikację. Uczeń w spektrum, z orzeczeniem, z realną potrzebą medyczną, emocjonalną albo edukacyjną. To nie jest to samo, co scrollowanie pod ławką i nagrywanie kolegi na przerwie. Świat już nie udaje, że problemu nie ma. UNESCO podaje, że 114 systemów edukacji ma dziś krajowe zakazy telefonów w szkołach. Nie chodzi o szkołę z XIX wieku. Chodzi o szkołę, w której dziecko przez kilka godzin dziennie może oddychać bez ciągłego: sprawdź, odpisz, nagraj, porównaj się, zniknij w ekranie.














