James Gray retweetledi

Za PRL mieliśmy tysiące polskich zakładów: fabryki, stocznie, kopalnie, cementownie, huty, PGR‑y, przetwórnie, zakłady odzieżowe, maszynowe, chemiczne… Całą sieć przemysłu, która — z wszystkimi wadami tamtego systemu — była polska, działała na polskim kapitale i dawała pracę milionom ludzi.
A co mamy po „modernizacji”, „reformach” i „europeizacji”?
Majątek narodowy w ogromnej części sprzedany, często za ułamek wartości.
Setki zakładów zlikwidowanych, bo „nieopłacalne”.
Całe branże oddane zagranicznym koncernom, które dziś dyktują ceny i warunki.
Na półkach? W większości import, często najniższej kategorii, bo rynek został otwarty szerzej niż gdziekolwiek indziej, a polskie firmy nie miały szans konkurować z gigantami.
W rolnictwie — podobnie: małe gospodarstwa znikają, a przetwórstwo, które kiedyś było nasze, dziś w dużej mierze jest w rękach zagranicznych grup kapitałowych.
Czy się mylę?
To niech ktoś wskaże, co mamy dziś naprawdę swojego — nie w sensie „logo polskie”, tylko własność, kapitał, kontrolę.
Które duże branże są jeszcze w polskich rękach?
Które sieci handlowe?
Które przetwórnie?
Które banki?
Które media?
Które zakłady przemysłowe?
Bo jeśli po 37 latach „rozwoju” największym polskim sukcesem ma być to, że możemy kupić zagraniczny towar w zagranicznym markecie za polską pensję — to chyba coś tu poszło nie tak.

Polski




























