Dominik Gąsiorowski@DomiGasiorowski
POROZMAWIAJMY O PARAFIANOWICZU
Nie jest to łatwe zadanie, bo dziennikarz WP stosuje „gambit Warzechy”, specyficzny zabieg erystyczny. Najpierw stwierdzasz, że ludzie nadużywają określenia „ruska onuca”, co ogranicza wolność słowa. Następnie już swobodnie głosisz prorosyjskie poglądy. Zbigniew Parafianowicz sięgnął po to narzędzie w ostatnim wywiadzie u Rymanowskiego:
To jest to na co zwraca uwagę Łukasz Warzecha, którego krytykuje się i mówi się, że jest foliarzem. […] a on mówi prawdę. No jeśli używamy pojęcia ruskiej onucy, to równie dobrze musimy przyjąć założenie, że są ukraińskie onuce, które są inspirowane do mówienia takiego, a nie innego przekazu. […] To jest też nie zapominajmy o tym, że te pieniądze oligarchiczne, ukraińskie, one są ogromne. Ukraińców stać na to, żeby kupować opiniotwórcze środowiska, żeby wpływać na opinię. To są dwie wydajne agencje wywiadowcze […] które wykonują swoją pracę operacyjną, korzystając między innymi z ogromnej diaspory ukraińskiej...”
Warzecha i cytujący go Parafianowicz stosują odwrócenie ról. Osoba napastliwa ustawia się w roli ofiary. Po ataku na dziecięcy szpital onkologiczny w Ukrainie Warzecha wygłosił słynne zdanie: „zawsze zdarzy się jakiś szpital, sklep czy inny teatr zbombardowany w czasie wojny”. Było to naplucie na cywilne ofiary w imię bezdusznej idei „neutralności” Parafianowicz mówi „nazywają Warzechę foliarzem”, sugerując że oskarżenia są fałszywe. Nie będę przytaczać licznych prorosyjskich komentarzy Warzechy, wystąpień w prorosyjskich mediach, odsyłam do poprzednich postów.
Skupmy się na Parafianowiczu. Jak można budować symetrię między propagandą rosyjską, a ukraińską? Jeśli nawet przyjąć ten sposób myślenia, ta druga odnosi się do państwa sojuszniczego. Nie wolno takich rzeczy zestawiać. Ukraińcy nie mordują masowo cywilów, a potem nie zaprzeczają swoim zbrodniom. Publicysta WP twierdzi, że za ukraińską propagandą stoją pieniądze oligarchów oraz operacje wywiadu. Tak po prostu? Bez żadnych dowodów?
O co w tym wszystkim chodzi? Parafianowicz reprezentował kiedyś nastawienie proukraińskie. Ostatnio zaś oskarżył Zełeńskiego o to, że chce oddać Kaliningrad Niemcom i jest pobłażliwy dla nazistowskiej symboliki. Piętnuje ukraińską korupcję. Oskarża proukraińskiego Pawła Kowala o sabotowanie ekshumacji. Wreszcie dociska do ściany ambasadora Ukrainy w kwestii polityki historycznej. Po wywiadzie z Bodnarem w całym Internecie pojawiają się tytuły „Nie uważam Bandery i Szuchewycza za zbrodniarza”. Nikogo nie interesuje szerszy kontekst w którym ambasador przyznawał, że w 1943 doszło do czystki etnicznej na Polakach.
Cytaty z Parafianowicza udostępniają antyukraińscy Kresowiacy, prorosyjskie Kresy_pl, nawet Tomasz Maciejczuk, prowokator oskarżany o współpracę z rosyjskimi służbami. Czasem opinie dziennikarza ocierają się o absurd. W jednej z audycji stwierdził, że Zełeński stosuje „twardą przemoc” wobec sąsiadów. Miał na myśli groźby wobec Orbana po tym jak węgierski rząd uprowadził ukraiński transport pieniędzy. Pozostając w temacie węgierskim, przed wyborami Parafianowicz zaatakował opozycyjnego wobec Orbana dziennikarza Szabolcsa Panyi. Ten ostatni oskarżył szefa węgierskiego MSZ o kolaborację z Rosją. Co pisze Parafianowicz o dziennikarzu?
„To, co go obciąża, to realna współpraca z opozycyjną Tiszą przeciwko Fideszowi. Chodzi przede wszystkim o bliskie relacje z Anitą Orban. Polityczka uchodzi za kandydatkę na przyszłą szefową MSZ w razie porażki Fideszu. […] To rzuca jednak poważny cień na jego niezależność dziennikarską. […] Dodatkowo Panyi spinuje do mediów wersję o zaangażowaniu obecnego szefa MSZ w nieformalne interesy z Rosją. Nie dysponuje przy tym wystarczającym materiałem dowodowym. […]”
Podsumujmy. Parafianowicz uczestniczył w nagonce przeciwko niezależnemu dziennikarzowi razem z reżimem Orbana. Polski dziennikarz symetryzuje sugerując już w tytule, że zarówno Orban jak i opozycja uczestniczą w brudnej kampanii. To wyjątkowe podłe zarzucać dziennikarzowi, że nie jest neutralny, kiedy bohatersko sprzeciwia się autokratycznemu reżimowi.
Nie wiem w co gra dziennikarz Wirtualnej Polski, ale nie powinno być dla niego miejsca w poważnej redakcji. Wyraźnie nawiguje w stronę foliarskich kanałów. Łukasz Warzecha z pewnością zapewni mu tam ciepłe przyjęcie.