Magda T.
2.3K posts






























Już zaczeła się nagonka polityczna na incydencie w Bielsku-Białej. Tu ci sami politycy milczeli.


Niemal odcięli mu rękę! Ukraińcy wyszli na wolność! Ciąg dalszy sprawy. Powodem ataku miał być patriotyczny tatuaż widoczny na ręce Polaka. Krzysztof, 31-letni kierowca ciężarówki, mąż i ojciec dwójki dzieci, 6 września 2025 roku został brutalnie pobity na parkingu w niemieckim Karlsruhe. Jak relacjonował: wracając spod prysznica, z widocznymi na przedramieniu patriotycznymi tatuażami, został zaatakowany znienacka. Cios w tył głowy pozbawił go przytomności. Gdy się ocknął, jego była w fatalnym stanie. Lekarze zdiagnozowali przecięcie żyły ramiennej, uszkodzenie bicepsa i mięśnia ramiennego. Krzysztof przeszedł już pierwszą operację, przed nim kolejne, a jego dalsza sprawność i możliwość powrotu do zawodu stoją pod znakiem zapytania. Sprawcami okazali się obywatele Ukrainy zatrudnieni w polskiej firmie transportowej. Zostali zatrzymani przez niemiecką policję, usłyszeli zarzuty, ale następnego dnia… zostali zwolnieni i wrócili do Polski. Rodzina Krzysztofa walczy dziś o przetrwanie. Dzieci pytają, dlaczego ojciec nie może ich już podnieść, a żona martwi się o codzienne utrzymanie. Podczas gdy ofiara zmaga się z bólem, rehabilitacją i niepewnością o przyszłość, sprawcy prowadzą normalne życie. Motywem napaści miał być patriotyczny tatuaż na ręce. Ukraińcy mieli chcieć odciąć Krzysztofowi rękę za tę „zniewagę”. Historia niczym z banderowskich rzezi w latach 40-tych. Długo pojawiały się wątpliwości, czy zdarzenie w ogóle miało miejsce, bo na niemieckich stronach policyjnych brakowało oficjalnej wzmianki. Jednak odpowiedź, jaką blog @Sluzby_w_akcji uzyskał od Komendy Głównej Policji w Karlsruhe, nie pozostawia wątpliwości. Niemiecka policja potwierdziła, że zajście miało miejsce, że zatrzymano 3 Ukraińców i uwolniono ich po poręczeniu majątkowym. Sytuacja nie medialna, ale skandaliczna!







