Orla Rota

151 posts

Orla Rota banner
Orla Rota

Orla Rota

@OrlaRota

Stowarzyszenie ORLA ROTA - Niezależni w Służbie dla Polski

Polska Katılım Kasım 2024
114 Takip Edilen436 Takipçiler
Orla Rota retweetledi
Prawnicy dla Polski
Prawnicy dla Polski@PRAWNICYdlaPOL·
Dlaczego @JacekDobrzynski nie ma racji w sporze z @Cenckiewicz - wykładnia prawna: 🔥 decyzją administracyjną szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego cofnięto (nie zaś - odmówiono) @Cenckiewicz dostępu do informacji niejawnych (tj. cofnięto poświadczenie bezpieczeństwa). 🔥 kluczowe: @Cenckiewicz cofnięto poświadczenie bezpieczeństwa, a nie odmówiono wydania. 🔥 @Cenckiewicz odwołał się od tej decyzji do Prezesa Rady Ministrów w oparciu o art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych. 🔥 Prezes Rady Ministrów wydał decyzję podtrzymującą decyzję szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. 🔥 @Cenckiewicz przeniósł spór z etapu postępowania administracyjnego na drogę postępowania sądowego i zaskarżył ww. decyzje do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. 🔥 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił zarzuty @Cenckiewicz i obie decyzje administracyjne uchylił. 🔥 wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie zaskarżył Prezes Rady Ministrów do sądu administracyjnego drugiej instancji czyli do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 🔥 Naczelny Sąd Administracyjny utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. 🔥 decyzja szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz decyzja Prezesa Rady Ministrów zostały prawomocnie wyeliminowane z obrotu prawnego. 🔥 @Cenckiewicz ma w ujęciu prawnym dostęp do informacji niejawnych. 🔥 @JacekDobrzynski nie odróżnia postępowania cywilnego/karnego w sądzie powszechnym (gdzie wyrok sądu pierwszej instancji podlega uchyleniu, a sprawę przekazuje się do ponownego rozpoznania) od postępowania przed sądem administracyjnym - nie wnikamy czy @JacekDobrzynski czyni to intencjonalnie, czy też z ignorancji (nieznajomości prawa). 🔥 cała reszta to polityczne didaskalia.
Prawnicy dla Polski tweet media
Polski
14
220
486
21.1K
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
Magiczne certyfikaty? Zadziwia upór, jak długo można, wykorzystując ścieżkę administracyjną, blokować dostęp do informacji niejawnych w demokracji walczącej. Nawet oddalenie skargi kasacyjnej przez NSA może nie pomóc w tej sprawie. Taki przynajmniej ton przeważa w komentarzu Pana Rzecznika - żeby Pan Minister Cenckiewicz za szybko się nie cieszył. Choć bez zawiłości postępowania administracyjnego i szczególnej procedury wynikającej z ustawy o ochronie informacji niejawnych, zdrowy rozsądek podpowiada coś zupełnie innego. Od strony materialnej widać jak na dłoni, że przesłanka cofnięcia poświadczenia się zdezaktualizowała. Leczenie zostało zakończone. Informacje o wskazaniach chorób i skutkach ubocznych zamieszczone w ulotce od producenta leku, ostatecznie zostały uznane za nadinterpretację w odniesieniu do badanego przypadku, a więc wątpliwości zostały wyjaśnione na korzyść osoby sprawdzanej. A to oznacza finito! Nie ma już przesłanki. Zresztą nie tylko została zinterpretowana na korzyść osoby sprawdzanej, ale również miała swoją czasową przydatność. Jednorazowe leczenie zostało zakończone sukcesem. Co tu więcej dodać! Kombinowanie, jak nie dać za wygraną będzie postrzegane jako kontynuacja "zabawy państwem" w procedurze administracyjnej, w której jednostka jest zakładnikiem. Zresztą widać było, że już skarga kasacyjna była rozpaczliwym odwetem organu, który nie chce przyznać się do klęski. A teraz jeszcze może skończyć się nałożeniem na niego grzywny za niewykonanie wyroku. Panu Ministrowi Cenckiewiczowi gratulujemy, z nadzieją, że adwersarze związani oceną prawną sądu i okolicznością, wynikającą z dezaktualizacji przesłanki materialnej, nie odważą się dalej kwestionować rękojmi. A co do zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, na które powołuje się Pan Rzecznik, jako na ewentualną podstawę zwłoki w wykonaniu wyroku WSA. To warto przypomnieć, że zawiadomienie do Prokuratury jest wtórne, ponieważ zostało złożone niejako w następstwie toczącej się sprawy administracyjnej dotyczącej rękojmi zachowania tajemnicy. Zawiadomienie bowiem było wyrazem "szczególnie troski" ABW, że uczetnictwo Pana Ministra Cenckiewicza w posiedzeniu RBN (na które dodatkowo otrzymał jednorazową zgodę na dostęp do informacji niejawnych o najniższej klauzuli "zastrzeżone"), może wiązać się z nieuprawnionym dostępem do informacji niejawnych. Teraz więc, kiedy odpadła przyczyna tej troski, to znaczy zaistniała okoliczność wskazująca, że obecność na posiedzeniu w RBN nie zawiera znamion czynu zabronionego, Prokuratura ma już negatywną przesłankę procesową, na podstawie której odmawia wszczęcia postępowania przygotowawczego, powołując się na art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego. I po sprawie!!
Sławomir Cenckiewicz@Cenckiewicz

Oświadczenie! Moje dzisiejsze zwycięstwo przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, jest ostatecznym i prawomocnym potwierdzeniem faktu, że nigdy nie utraciłem dostępu do informacji niejawnych, a cofnięcie mi poświadczeń bezpieczeństwa w lipcu 2024 r. przez Jarosława Stróżyka i Karolinę Kisłowską z SKW przy wsparciu Tomasza Siemoniaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Donalda Tuska oraz związanych z nimi zakłamanych mediów, było rażącym naruszeniem prawa. Moje zwycięstwo jest ostateczną klęską bezprawia, w którym do walki ze mną po 13 grudnia 2023 r. zaangażowano służby specjalne, prokuraturę, a w zasadzie cały aparat państwowy i media. Przez system zorganizowanych przecieków medialnych, manipulacji i publicznej stygmatyzacji próbowano mnie zniszczyć i wykluczyć z życia publicznego. Ten bezprecedensowy ponad dwuletni system państwowej nienawiści i walki musi zostać wyjawiony, opisany i rozliczony. Wierzę, że tak się stanie w przyszłości. Obecne próby zaklinania jednoznacznej rzeczywistości prawnej i brednie o rzekomo "trwającym postępowaniu kontrolnym", które jakoby zamyka mi dostęp do informacji niejawnych, są jedynie groteskową formą tej samej wojny psychologicznej prowadzonej przeciwko mnie po grudniu 2023 r., kolejnym bezprawiem i desperacką ucieczką przed pełnowymiarową klęską. Tym większe jest moje zwycięstwo, ale jest ono wiktorią wszystkich ludzi dobrej woli, którzy nigdy nie zwątpili w moją uczciwość i prawość. Jest Was tysiące, ale w tym dniu i w tej chwili podziękować pragnę przede wszystkim pani mecenas ppłk Alicji Kurek, bez której dzisiejsze bankructwo bezprawia byłoby niemożliwe. Dziękuję prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, który od samego początku tej walki był ze mną. Dziękuję moim przyjaciołom i współpracownikom: Katarzynie Gójskiej, gen. Adamowi Rzeczkowskiemu, Bolesławowi Piaseckiemu, Arkadiuszowi Puławskiemu, Mariuszowi Kozłowskiemu, Arturowi Hejne, Witoldowi Milczarkowi, Michałowi Rachoniowi. Dziękuję ludziom nauki, lekarzom, urzędnikom, prokuratorom, adwokatom, oficerom służb specjalnych i Wojska Polskiego - wszystkim, którzy wspierali mnie a powinni pozostać dziś anonimowi. Dziękuję Najbliższym! Ale dzień mojego zwycięstwa jest również dniem prawdy. A prawda sama nigdy nie zwycięża i domaga się oręża. W związku z tym żądam od wicepremiera i ministra obrony narodowej Kosiniaka-Kamysza natychmiastowej dymisji Jarosława Stróżyka z funkcji szefa SKW. To Stróżyk - jako szef SKW - dopuścił się tego bezprawia, uwikłał służbę kontrwywiadowczą w walkę polityczną, zdewastował instytucję ochrony informacji niejawnych, tworzył dla swoich działań medialnie zaplecze i osobiście mnie atakował. To on próbuje przez ostatnie osiem miesięcy paraliżować funkcjonowanie BBN a przez to całego urzędu Prezydenta oraz pozoruje wyjaśnianie okoliczności wycieku danych wrażliwych na mój temat fałszywej sugerując, że źródłem tych przecieków są sądy administracyjne! Dla dobra bezpieczeństwa Polski, służb specjalnych i Wojska Polskiego Jarosław Stróżyk nie może dłużej kierować SKW! Zwracam się do wszystkich liderów opinii i polityków z różnych stronnictw, którym leży na sercu dobro Polski i powaga państwa, aby mieli odwagę stanąć w obronie zasad przeciwko bezprawiu i nadużywaniu władzy. Sławomir Cenckiewicz @NawrockiKn @donaldtusk @KosiniakKamysz @TomaszSiemoniak @MON_GOV_PL @RepublikaTV @wPolscepl @PAPinformacje @PolsatNewsPL @Int_Wydarzenia @SztabGenWP @wirtualnapolska @NaczelnaL

Polski
0
2
7
437
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
Jak donoszą media, dziś w Sali Kolumnowej w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej organizowana jest premiera spektaklu pod tytułem: „Wariacje na temat ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego”, inspirowanego opiniami „autorytetów” chcących uwieńczyć tragifarsą polityczną „niepraworządne dzieło” demokracji walczącej. Dla szacunku wobec widza należy jednak uprzedzić, że spektakl ten nie jest wierny procedurze wynikającej z Konstytucji RP oraz ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Z tego względu należy się spodziewać, że jedynym walorem spektaklu będzie vis comica, uwypuklona sardonicznym śmiechem widzów podczas oglądania sceny, w której aktorzy składający ślubowanie „przed nie wiadomo kim”, będą całym swoim jestestwem kreować zręby nowej zasady legalizmu pozorowanego, kwestionującego zobowiązanie organów państwa do działania w zakresie i na podstawie prawa (art. 7 Konstytucji RP). Mimo elementów bezsprzecznie zabawnych, sztukę tę powinno się odczytywać ku przestrodze i nie wyciągać z niej podstaw do dalszego działania czterech sędziów nominatów wybranych przez Sejm 13 marca br., ponieważ udział w tej sztuce nie czyni ich sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z art. 5 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego: „Stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania”. Przy czym ślubowanie zgodnie z art. 4 ust. 1 ww. ustawy „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ ślubowanie następującej treści: Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością...”. Upór, z jakim próbuje się przeforsować działania niezgodne z prawem, jest zadziwiający, jakby predylekcja do komediowych kreacji przewyższała obawę przed popełnieniem przestępstwa, a przecież nominaci sędziowscy powinni posiadać świadomość prawną, w końcu muszą wyróżniać się wiedzą prawniczą a nie sztuką kuglarską, którą, nawiasem mówiąc, w obecnych czasach zaczęli uprawiać „konstytucjonaliści demokracji walczącej”. I co równie istotne, powinni spełniać te same wymagania, które są określone w odniesieniu do sędziego Sądu Najwyższego, m. in. posiadać nieskazitelny charakter – art. 30 § 1 pkt 4 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym. Nie trzeba szczególnie dekodować powyższego pojęcia, ponieważ większość obywateli nawet niezaznajomiona z orzecznictwem, utożsamia tę nieskazitelność nie tylko z niekaralnością, ale również z wysokimi standardami moralnymi, godnością pełnienia funkcji, uczciwością, postawą wzbudzającą zaufanie, a więc niekontrowersyjną, wykazującą się aktywnością zgodną z zasadami współżycia społecznego. Z powyższego wynika, że udział we wskazanym wyżej spektaklu na pewno nie przyniesie im tytułu sędziego TK. Ale jeśli dodatkowo mają zamiar wejść do Trybunału Konstytucyjnego w orszaku Policji i domagać się urzędu bez prawidłowo nawiązanego stosunku służbowego, o którym była mowa powyżej, to będą podszywać się pod funkcjonariuszy publicznych. Nie mogą więc liczyć na bezkarność w naruszaniu przepisów ustawowych, które są materialnym i proceduralnym rozwinięciem norm konstytucyjnych, których domniemania konstytucyjności w żadnym wyroku Trybunał Konstytucyjny nie zawiesił. Krótko mówiąc, sędziowie nominaci również własnym działaniem odnoszącym się do sposobu objęcia urzędu sędziego, mogą zablokować swój wybór dokonany 13 marca br., jeżeli będą uzurpować sobie prawo bycia sędzią Trybunału Konstytucyjnego bez prawidłowo ukształtowanego stosunku służbowego i nie ma znaczenia ewentualne użycie siły przez Policje, ponieważ ona również zobowiązana jest do działań na podstawie i w granicach prawa, a więc nie zainstaluje zgodnie z prawem kogoś, kto nie jest zgodnie z prawem umocowany do pełnienia urzędu. Kolejna kwestia dotyczy wyznaczania Prezydentowi przez „konstytucjonalistów demokracji walczącej” swoistego zakresu zadań i obowiązków, które głowa państwa musi spełniać tu i teraz, ponieważ władza reprezentująca demokrację walczącą postanowiła wybrać hurtowo sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, nie zauważając, że ma to miejsce w szczególnych okolicznościach tj. po latach: - bezkarnego niepublikowania wyroków TK przez Pana Premiera Tuska, bo to on nadzoruje Rządowe Centrum Legislacji (obowiązek promulgacyjny – art. 190 ust. 2 Konstytucji RP), - kwestionowanianiezawisłości sędziowskiej, będącego skutkiem współdziałania KO i rządu nad uruchomieniem procesu delegitymizacji organu, w tym tzw. „głodzenia” Trybunału Konstytucyjnego, co przybierało postać obcinania budżetu TK, a w konsekwencji niewypłacania pensji sędziom TK, mimo że Konstytucja wyraźnie wskazuje: „Sędziom Trybunału Konstytucyjnego zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenia odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków” (art. 190 ust. 2 Konstytucji RP), - blokowaniaprzez dwa lata wyboru sędziów do TK, nie tylko poprzez ignorowanie obowiązków ustawowych i Regulaminu Sejmu, ale przede wszystkim norm konstytucyjnych o charakterze ustrojowym, z których wynika obowiązek utrzymania ciągłości działania organów państwa, trójpodziału władzy, respektowania zasady legalizmu, lojalności konstytucyjnej i wszystkich pozostałych zasad: gwarantujących bezpieczeństwo prawne obywateli, pogłębiających zaufanie do organów państwa oraz spełniających ich oczekiwania w zakresie ochrony praw nabytych. I co wyjątkowo oburzające, planowany spektakl, nawet jeśli wywoła śmiech, nie tylko odbierze powagę Sejmu, ale z pewnością będzie godzić w majestat Prezydenta, którego nie pierwszy raz próbuje się pozbawić prerogatywy. Tym razem wmawiając społeczeństwu, że jeśli Pan Prezydent nie przyjdzie na ślubowanie do Sejmu, to w zasadzie nic się nie stanie, ponieważ ślubowanie określone w ustawie jest tak mało ważne, że w zasadzie można w nim pominąć głowę państwa (sic!). Albo równie kuriozalne – Prezydent, nie przychodząc na ślubowanie, przez swoją nieobecność dokona symbolicznego złożenia urzędu na ręce Marszałka Sejmu, który dzięki temu będzie przez chwilę dysponował prezydencką prerogatywą umożliwiającą przyjęcie ślubowania od sędziów nominatów (sic!). I to wszystko pod jednym szyldem rzekomego „przywracania praworządności”. Przede wszystkim należy podkreślić, że Pan Prezydent przed niczym się nie uchyla. Posiada ostateczne narzędzie domknięcia wyboru sędziów nominatów, przyjmując od nich ślubowanie, ale ono nie może być aktem przymusu, wynikającym z zachcianki i podyktowane małpim jazgotem kręgów rządowych i sprzyjających im prawników „demokracji walczącej”. Zapominają oni, że Prezydent stoi na straży Konstytucji RP, a nie na targowisku pseudoprawnych licytacji toczonych w jarmarcznym stylu i co ważniejsze pod groźbą użycia siły przez aparat władzy wobec Niego, wobec Trybunału Konstytucyjnego i funkcjonujących w nim Sędziów TK. Należy również zwrócić uwagę, że teraz każdy proces decyzyjny Pana Prezydenta Nawrockiego odbywa się w środowisku dewastowanej przez KO praworządności, dlatego prezentowana przez Prezydenta przezorność i dbałość o wybór takiego działania, które jest zgodne z prawem, jak również ogranicza dalszą dewastację, jest zrozumiałe i co więcej oczekiwane przez społeczeństwo, zmęczone bałaganem prawnym i porażone bezkarnością w promowaniu rozwiązań niekonstytucyjnych. Czym bowiem będzie wprowadzenie sędziów powołanych niezgodnie z prawem, jak nie „zaproszeniem” do kolejnych nadużyć prawa? W tych okolicznościach czekanie przez Pana Prezydenta na wyjaśnienia marszałka Sejmu w kwestii przeprowadzonej 13 marca br. procedury czy też na wyrok TK, mogący mieć wpływ na Jego decyzje w kwestii przyjmowania ślubowania od sędziów nominatów, powinno być przyjęte ze zrozumieniem. Gdyby rządzącym naprawdę chodziło o pełne przywrócenie kontroli konstytucyjnej, sami byliby zainteresowani wyrokiem TK, po którym mogliby wyjść z inicjatywą ustawową wypracowaną ponad podziałami politycznymi. I nie ma w tym żadnego podstępu, w końcu rząd ma swoją większość sejmową, a więc nie musi się martwić o kandydatury zgłaszane na podstawie nowej ustawy. Nie ma wątpliwości, że ustawa o statusie sędziego Trybunału Konstytucyjnego wymaga zmian, szczególnie mając na względzie szereg negatywnych doświadczeń wynikających z niedookreślonej procedury, wymagającej np. przesunięcia istotnych jej elementów z Regulaminu Sejmu do ustawy, będącej powszechnie obowiązującym źródłem prawa (dzięki czemu np. wybór sędziego TK będzie spełniał kryteria wyboru indywidualnego wskazanego w Konstytucji). W tych okolicznościach zupełnie zrozumiale jest również przyjęcie przez pana Prezydenta ślubowania od dwojga sędziów nominatów. I nie ma w tym niekonsekwencji, a czysta odpowiedzialność za państwo. W myśl wyroku Trybunału Konstytucyjnego K 34/15 Prezydent niejako „domyka” ostatecznie wybór nominatów dokonany przez Sejm, ale to nie oznacza, że ma to nastąpić bezrefleksyjnie, w końcu stoi na straży konstytucyjnego porządku państwa (art. 126 ust. 2 Konstytucji ), a więc nie może nie zauważać przesłanek, które powinny być wyjaśnione przez odpowiednie organy, jeśli Jego działania jako głowy państwa ma cechować szczególna odpowiedzialność. Wskazane powyżej ślubowania wpisują się w tę dbałość o przywracanie konstytucyjnego porządku. Inaczej mówiąc, Prezydent, finalizując procedurę wyboru dwojga sędziów, umożliwił działanie Trybunałowi Konstytucyjnemu w pełnym składzie, czyli uzdrowił to, co było konsekwencją prowadzonej przez rząd anihilacji organu konstytucyjnego. A co m.in. uniemożliwiało rozstrzyganie sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa. Z powyższych dwóch ślubowań nie można więc wyciągać wniosków, że potwierdzają prawidłowość przeprowadzonego przez Sejm wyboru sześciu nominatów sędziowskich. One ostatecznie wskazują, że bez względu na to, jaki będzie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, skutków tych ślubowań nie będzie można cofnąć, ponieważ procedura została domknięta przez Prezydenta, a co się z tym wiąże, dwoje sędziów posiada mandat do wykonywania powierzonych im przez Prezesa TK obowiązków. Na koniec warto przestrzec, że bez względu na to, czy sztuka zatytułowana: „Wariacje na temat ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego” okaże się sukcesem czy też artystyczną klapą, ważne aby pamiętać, że nie legalizuje ona powołania sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a więc wszelkie działania będące jej skutkiem w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego, będą nosiły miano napaści na sąd konstytucyjny, ponieważ będą naruszać niezależność Trybunału Konstytucyjnego, jego autonomię i niezawisłość sędziów w nim orzekających. Miejmy nadzieję, że w tym przypadku skłonność rządzących do teatralizacji sceny politycznej znajdzie stosowny umiar, w końcu legalność nie wynika z teatralnej ekspresji, lecz z normy prawnej, a zastosowana w spektaklu charakteryzacja, owszem, może stworzyć prawie realną postać sędziego, ale trzeba pamiętać, że nie stworza dla niego legalnego urzędu.
Orla Rota tweet media
Polski
0
2
9
1.2K
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
Nieoczekiwany  "Gamechanger" nad Balatonem. Od niedzielnego poranka mainstream donosi, że węgierscy dyplomaci regularnie informują rosyjski MSZ (konkretnie  Ławrowa) z przebiegu i kuluarów szczytów unijnych. Przekazywać mają niejawne (?), a przynajmniej wrażliwe informacje – o czym donosi pewien obiektywny tytuł rodem ze "Wschodniego Wybrzeża". W tym czasie szef polskiego rządu sugeruje, że dawno przewidział ten proceder i dlatego zachowuje powściągliwość w wypowiedziach na szczytach Rady Europy: „To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba". Wyjątkowa konstatacja premiera  rzuca pewne światło na niezrozumiałą dla większej części społeczeństwa powściągliwość, jaką zachowuje w negocjacjach choćby w sprawie zmiany ETS czy przyjęcia umowy z krajami Mercosur – a czego nie chcą wyraźnie ani dostrzec, ani pochwalić jego niesprawiedliwi krytycy. Po ostatnim artykule The Washington Post głos w sprawie "węgierskich przecieków" zabrał nawet nasz szef MSZ. Nawiązał do rzekomo częstych konsultacji telefonicznych węgierskiego odpowiednika (Peter Szijjarto) z tymże Ławrowem właśnie. Zaskakujący dla niego i zapewne nieoczekiwany artykuł amerykańskiej gazety skwitował wpisem: "To by wiele wyjaśniało, Peter" – jasno podkreślając swoją raczej niedawno ukształtowaną niechęć do samego Ławrowa, zważywszy, że przez lata sam lubił eksponować swoje relacje z ministrem spraw zagranicznych Rosji. Zresztą tak kategoryczne stanowiska wpisują się zdecydowanie w powszechną niechęć do telefonowania czy osobistych wizyt w Rosji przedstawicieli bliskich partnerów unijnych (np. Niemiec czy Francji) także w czasie pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Alarmujące informacje płynące z przecieków zapewne zelektryzują europejską opinię publiczną, a szczególnie węgierskich wyborców przed 12 kwietnia. Bowiem przed tą datą, wedle scenariuszy miała zostać przeprowadzona tajna operacja również tajnych służb rosyjskich krypt. "Gamechanger" – polegająca na sfingowanym zamachu na życie premiera Węgier. Bez względu na poziom wiarygodności tego doniesienia „o sterowanym zamachu”, zupełnie nieoczekiwanie może nastąpić wzrost poparcia dla tego kandydata wzorem analogicznej sytuacji z amerykańskich wyborów m. in. właśnie przed bezpośrednim zaangażowaniem Rosjan ostrzega również portal VSquare.org, będący głównym źródłem informacji o planowanych operacjach rosyjskich na Węgrzech. Ta europejska sieć reporterów dedykowana wsparciu demokracji i walki "ze wschodnimi" wpływami określana jest jako organizacja niezależna. Jej wydawcą jest Reporters Foundation z siedzibą w Warszawie. Ta z kolei była wspierana przez: National Endowment for Democracy (blokowana razem z USAID przez administrację Trumpa), Global Anti-Corruption Consortium (razem z Transparenty International finansowane przez Danię i Wlk Brytanię), Fundusz IJ4EU (finansowany przez KE), Fundację Konrada Adenauera (budżet federalny), Journalismfund ("niezależny pośrednik w finansowaniu mediów" - EU), Erasmus+ (budżet UE) oraz Ambasadę Holandii. W szeroko prezentowanym "przekazie dnia" nieśmiało i nieskutecznie usiłuje przebić się głos węgierskich władz, używających określeń: "żałośnie absurdalne", "wyrachowana intryga". Jednak można się spodziewać, że te zupełnie niesprawiedliwe oceny płynące od węgierskich władz, zostaną zignorowane przez europejską opinię publiczną, która opiera się na „zobiektywizowanej” i „niezależnej informacji”, chcąc wytłumaczyć węgierskiemu społeczeństwu, na kogo powinno głosować. Parafrazując komunikaty władz węgierskich, nie sposób nie zauważyć, że przekaz "o nieoczekiwanym" zamachu na Premiera Węgier zapisze się w historii służb jako jedna z najbardziej „wyrafinowanych akcji”. Należy również spodziewać się rozszerzenia "niezależnego" strumienia sensacji, które zapewne elektryzować będą Węgrów przed zbliżającymi się wyborami.   Źródło: "Węgry zdradzały sekrety UE Rosji? Tusk zabrał głos ws. doniesień mediów". (WP plus liczne portale - 22.03.2026)
Polski
1
2
4
968
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
"Strachy perskie" Mainstream jednak zdecydował się na "podgrzewanie" tematu zagrożenia terrorystycznego ze strony Iranu względem Polski. Dotyczy to oczywiście skutków bliskich relacji z USA i ogłoszonej fatwy na kraje współpracujące z "agresorem". Telewizja w likwidacji zaprezentowała dzisiaj opinię eksperta Andrzeja Mroczka z Uniwersytetu Civitas, który autorytatywnie wskazywał na istnienie zakamuflowanych w Polsce komórek wywiadu. Potencjalnie - grup realizacyjnych pozostających długotrwałe pod przykryciem biznesowym, które oczekiwać mają tylko na sygnał do ataku na obiekty wojskowe, kulturalne czy religijne - kojarzone z szeroko rozumianymi Żydami i Amerykanami. Na razie Pan ekspert zasugerował, że przy pasywnej postawie Polski względem konfliktu jeszcze ten moment nie nastąpił. Przygotowanie tychże grup nie wykroczyło poza oczywistą fazę samego rozpoznania wrażliwych obiektów. Temat ten został połączony z innym blokiem tego samego programu "Kontrapunkt" - dotyczącego zalet (a raczej deficytów) prezydenckiego projektu SAFE. Ten smutny przykład potwierdza niestety nasze przewidywania o niebezpiecznej odsłonie nowej linii propagandowej. Inspirowanie dyskusji we wspomnianym kierunku utrwala zbitki pojęciowe o potencjalnym zagrożeniu terrorystycznym wobec Polski. Tym bardziej niebezpieczne, że sugerujące już konkretne obszary wrażliwe czy obiekty - a więc atrakcyjne z punktu widzenia przeciwnika. Niezależnie od sensowności takich wypowiedzi - otwiera się mechanizm wtórnego zainteresowania prawdziwych dywersantów, korzystających być może z elementarnego "typowania" choćby przez OSINT wrogiej służby. Wskazywaliśmy na taki mechanizm we wczorajszym tekście "Zerowa pomoc dla SAFE?". Na podstawie Kontrapunkt TVP info - 05.03.2026.
Polski
0
3
4
578
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
"Zerowa pomoc dla SAFE?" Właśnie nastąpiła nowa odsłona sporu o SAFE - doskonale wymierzona inicjatywa Prezydenta i NBP. Zaproponowana alternatywa "polski SAFE O%" na podstawie rezerwy NBP (zabezpieczone stabilną rezerwą kruszcową) to doskonały argument - choć na razie polityczny. W wymiarze praktycznym wymieniona "polska transza" na poziomie kwoty 185 mld złotych w przedziale 5 lat jest bardziej racjonalna niż abstrakcyjne SAFE obliczone na całe dekady. W tej części najważniejsza pozostaje czytelna i ewidentnie przemyślana wypowiedź Pana Prezydenta - iż wojsko i przemysł muszą wypracować faktyczne możliwości do zaabsorbowania tak wielkiej transzy. Tym bardziej, iż sposób realizacji zamówień przy bezpiecznym polskim kredycie stanowi jasne przeciwieństwo do reżimu SAFE, w którym główne umowy wykonawcze musiałyby być podpisane do 30 maja br. A więc ostatecznej i w sposób oczywisty kompletnie nierealnej daty zakończenia zamówień indywidualnych w SAFE przez polskie podmioty, którymi miały się okazać również te, które są zagranicznymi, ale mają zarejestrowaną działalność w Polsce. W związku z tą bezkonkurencyjną alternatywą Prezydenta możemy spodziewać się kolejnej odsłony ataku na Szefa NBP (wyciszonej ostatnio). Można się spodziewać, że zarzucany będzie Prezesowi m.in.brak odpowiedzialności za "zasypywanie" dziury budżetowej i ostatnia strata operacyjna Banku (zresztą takie pytanie już dzienikarze zadawali na konferencji). Ruch Prezydenta, polegający na przekierowaniu środków do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych jest doskonały nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale i politycznym. Bardzo trudno będzie Rządowi wypracować argumentację przeciwstawną do oczywistego wzmocnienia jednego z dwóch źródeł transparentnego finansowania zbrojeń oraz zapowiedzi zasilenia MF jako gestora środków publicznych. Ten błyskotliwy ruch należy również do sukcesów w polityce zewnętrznej, ponieważ wywoła oczywistą reakcję środowisk zagranicznych (niemieckich), które będą musiały odsłonić kulisy swoich wcześniejszych planów. Zapewne przypomną rządowym akolitom, że..... obietnica w sprawie przyjęcia pożyczki SAFE już została przyklepana przez Komisję Europejską 27 stycznia 2026 r., w związku z zakceptacją wniosku, złożonego przez rząd Donalda Tuska w listopadzie 2025 r. A więc według planu, pozostała jeszcze tylko umowa finansowa, którą minister Domański mógłby podpisać po wejściu w życie ustawy z 13 lutego 2026 r., o ile Prezydent zdecydowałby się ją podpisać. Ruch Prezydenta wydaje się być podwójnym Nelsonem zastosowanym na rządzie Donalda Tuska, bowiem spodziewając się weta do ustawy, a więc zablokowania procedury SAFE UE, jednocześnie został unieruchomiony poprzez propozycję nowego SAFE, która wykorzystuje siłę argumentacji stosowanej przez rząd, że polskie siły zbrojne muszą być szybko zasilone przez produkcję przemysłu obronnego. Wygląda więc na to, że wcześniejsze plany podpisania umowy finansowej 15 marca br. przez ministra Domańskiego spełzną na niczym. Co w obliczu porzucenia perpektywy spłacania pożyczki SAFE przez 45 lat, będzie bezsprzecznie sukcesem społeczeństwa polskiego. Zapewne jednak widmo niespełnionych obietnic rządu wobec zagranicznych parnerów będzie podchwycone. Założyć należy, że niemieccy politycy i ich "rozgrzane" już koncerny zbrojeniowe tak łatwo nie odpuszczą. I wtedy, jak pisał pewien autor dawnego, młodego pokolenia: ,,zobaczymy całą jaskrawość!" - jakże bolesną dla rządzącej u nas klasy politycznej. Blado wyglądają również kreowane środki nacisku mainstreamu w sprawie przyspieszenia podpisania ustawy przez Prezydenta. W ostatnich dniach na kanwie "epickiej furii" w Iranie stworzono motyw zagrożenia bezpośredniego ze strony Iranu. Uznano, że jest to czynnik wymagający "przyspieszenia", od wczoraj wywoływany jest przy tym szef BBN, mający rzekomo wprowadzać sugestie zagrożenia dla Polski po wystąpieniu przedstawiciela władz Iranu. Co interesujące, wypowiedź sytuującą Polskę w gronie najbliższych sojuszników USA wywołały pytania samych mediów mainstreamowych (radio Zet), co uruchomiło na zasadzie pudła rezonansowego inne media - komentarzy i pytań o zagrożeniu irańskim. W ten oto sposób wykreowana została samonapędzająca się narracja o rzekomym zainteresowaniu wrogiego Iranu i koincydencji ze zbrojeniami w ramach SAFE. Przy okazji należy podkreślić, że narracja ta jest pozbawiona przezorności. Doświadczenie uczy, iż często zupełnie przypadkowe nadinterpretacje lub wręcz "fejkowe" komunikaty wzbudzają wtórne zainteresowanie potencjalnego agresora - terrorysty. I to na kierunkach dotychczas dla niego nieatrakcyjnych czy wręcz nieznanych. Niezależnie od kwestii racjonalnych wypowiedzi Szefa BBN i Prezydenta ucinających szkodliwe spekulacje ("zawsze działamy w trybie zagrożenia"), motyw ten niestety będzie powtarzany - niezależnie od jego groteskowej istoty. Mamy nadzieję więc, że rząd nie planuje ze środków SAFE wyposażyć wojsko w mundury tropikalne dla korpusu ekspedycyjnego? Generalnie orędownicy SAFE otrzymali dzisiaj poważny cios - podważający mozolnie budowaną (przynajmniej od półrocza) linię nacisku. Niejednokrotnie pisaliśmy o wykorzystywanych motywach takich jak: zagrożenie dronowe, oferty niemieckie, projekty zbrojeniowe, zagrożenie bezpośrednią agresją Rosji, zagrożenie ze strony niemieckiej prawicy w razie odrzucenia SAFE. Obecnie eksponowane jest - ryzyko odwetu irańskiego na sojuszników USA. Jednocześnie obronie projektu SAFE towarzyszyć będzie dalsze deprecjonowanie współpracy atlantyckiej i tworzenie wrażenia potęgującej się niechęci do amerykańskiego partnera (RP - IBRiS, "61 proc. Polaków uważa, że Polska powinna być bardziej asertywna/stanowcza w relacjach USA" - 03.03.2026). W najbliższych dniach a może godzinach obserwować będziemy gniewne reakcje sojuszników SAFE i spotęgowane naciski na środowisko Prezydenta. Ale też wyraźnie widzimy, że im bardziej naciskają, tym coraz wyraźniej eksponują swoją bezsilność.
Polski
5
2
6
1.2K
Orla Rota retweetledi
Kancelaria Prezydenta RP
Kancelaria Prezydenta RP@prezydentpl·
Prezydent RP @NawrockiKn: Dla Prezydenta Polski nasza narodowa wspólnota i Rzeczpospolita to wspólnota wszystkich pokoleń - także tych, które nie brały udziału w ostatnich wyborach, a będą odpowiadać za pożyczkę zaciągniętą w ramach SAFE. Pożyczkę tę będą spłacać ci, którzy mają dzisiaj 10, 11, 12 lat. Musimy brać tutaj pod uwagę konkretne problemy wokół konstytucyjności rozwiązań SAFE z jednej strony, a z drugiej - że są one niezgodne z art. 4 traktatu o UE, gdzie bezpieczeństwo należy do państw członkowskich, a nie do samej Unii Europejskiej.
Polski
233
607
2.5K
51.4K
Orla Rota retweetledi
Zbigniew Bogucki🇵🇱
Zbigniew Bogucki🇵🇱@BoguckiZbigniew·
W imieniu Prezydenta RP @NawrockiKn wystąpiłem do Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego @w_zurek z wnioskiem o wyjaśnienie bezprawnych działań polegających na ograniczaniu uprawnień Zastępców Prokuratora Generalnego: prok. Michała Ostrowskiego, prok. Tomasza Janeczka, prok. Krzysztofa Sieraka i prok. Roberta Hernanda‼️ Jednocześnie informuję, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej stanowczo sprzeciwia się jakiemukolwiek odwołaniu zastępców Prokuratora Generalnego, bez jego pisemnej zgody. Taki bezprawny akt będzie deliktem konstytucyjnym oraz będzie wyczerpywał znamiona czynu zabronionego‼️ Powyższe wnioski o informacje mają swoje oparcie w treści art. 126 ust. 2 Konstytucji, z którego wprost wynika między innymi, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa, i tym samym w kręgu jego szczególnego zainteresowania i uwagi pozostają sprawy związane z zapewnieniem prawidłowego funkcjonowaniu organów państwa, których zadaniem jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej, terrorystycznej i szpiegowskiej oraz gospodarczo–finansowej. Pełna treść pisma poniżej⤵️ Działając w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Karola Nawrockiego w związku z podejmowanymi w stosunku do Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego Pana Dariusza Barskiego oraz zastępców Prokuratora Generalnego Panów: Tomasza Janeczka, Krzysztofa Sieraka i Roberta Hernanda czynnościami, w tym szeroko opisanymi w środkach masowego przekazu, informuję Pana Ministra, że zgodnie z treścią art. 1 § 1 ustawy z dnia 26 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze (Dz. U. z 2024 r., poz. 390, z późn. zm.; dalej również: „u.p.p.), Prokuraturę stanowią Prokurator Generalny, Prokurator Krajowy, pozostali zastępcy Prokuratora Generalnego oraz prokuratorzy powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury i prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W świetle art. 13 § 1 u.p.p. działalnością prokuratury kieruje Prokurator Generalny osobiście lub za pośrednictwem Prokuratora Krajowego oraz pozostałych zastępców Prokuratora Generalnego, wydając zarządzenia, wytyczne i polecenia. Szczególna rola Prezydenta RP wynika z treści art. 14 § 1 u.p.p., w zakresie wyrażenia opinii przy powołaniu Prokuratora Krajowego i pozostałych zastępców Prokuratora Generalnego oraz pisemnej zgody na odwołanie z tych funkcji. Powyższe normy ustawowe wprost wskazują, że kierownictwo Prokuratury składa się z Prokuratora Generalnego, Prokuratora Krajowego i pozostałych zastępców Prokuratora Generalnego w liczbie nie większej niż siedmiu. Zastępcy Prokuratora Generalnego mają silną pozycję w ustroju prokuratury. Świadczy o tym przede wszystkim sposób ich powoływania oraz odwoływania, z podkreśleniem istotnej, gwarancyjnej roli Prezydenta RP w obsadzie wskazanych stanowisk funkcyjnych. W świetle przywołanych powyżej unormowań zastępcy Prokuratora Generalnego powołani są po to, aby zastępować Prokuratora Generalnego w realizacji jego kompetencji, gdyż Prokurator Generalny może zlecić wykonywanie im tylko czynności służbowych, które mieszczą się w ramach wskazanych w art. 13 § 1 i 3 u.p.p. Czynności służbowe zastępców Prokuratora Generalnego związane z ich funkcją, a zlecone przez Prokuratora Generalnego, doznają zatem ograniczenia przez wskazaną normę kompetencyjną i - co należy podkreślić - muszą znajdować się w zakresie desygnatu ,,kierowania” prokuraturą. Ustawa - Prawo o prokuraturze nie daje Prokuratorowi Generalnemu Zastępcy Prokuratora Generalnego kompetencji i uprawnień kadrowych w zakresie innych zadań niż mieszczące się w pojęciu „kierowania prokuraturą”. Nie zmienia tego fakt, że zgodnie z art. 3 § 1 u.p.p. Prokurator Generalny, Prokurator Krajowy i podlegli mu prokuratorzy, w celu ścigania przestępstw i stania na straży praworządności, mają określone obowiązki wprost wskazane w pkt 1 tego przepisu, tj. prowadzenie postępowania przygotowawczego w sprawach karnych i sprawowanie funkcji oskarżyciela publicznego przed sądami, gdyż przepis art. 13 § 1 u.p.p. nie daje jednak wprost Prokuratorowi Generalnemu, ani jego zastępcom prawa do osobistego prowadzenia postępowań przygotowawczych. Norma z art. 3 § 1 u.p.p., w strukturze ustawy, ma charakter ustrojowy, a nie kompetencyjny, gdyż uprawnienia Prokuratora Generalnego i pozostałych prokuratorów są rozłączne. Z tego powodu, stosownie do tego przepisu, Prokurator Generalny nie może wykonywać czynności zastrzeżonych dla prokuratorów powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury. Powyższą ocenę prawną potwierdza treść § 8 rozporządzenia – Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, który precyzuje na czym ma polegać, w przypadku zastępcy Prokuratora Generalnego ,,kierowanie” prokuraturą, a mianowicie na wskazanym w zarządzeniu Prokuratora Generalnego wykonywaniu zadań i nadzorze (w określonym zakresie) nad komórkami organizacyjnymi Prokuratury Krajowej. Ten zakres, w nawiązaniu do art. 13 § 1 i 3 u.p.p., nadal musi być postrzegany jako czynności odnoszące się do kierowania prokuraturą oraz wykonywania kompetencji ustawowo przysługujących Prokuratorowi Generalnemu. Natomiast powierzenie czynności z art. 3 § 1 u.p.p. nie może wykraczać poza ramy ograniczone zakresem art. 13 § 1 i 3 u.p.p. Prokurator Generalny wydając stosowne zarządzenie kompetencyjne o podziale czynności między nim, Prokuratorem Krajowym a pozostałymi zastępcami Prokuratora Generalnego, nie może w nim ująć wykonywania wszystkich czynności z wyżej wskazanego art. 3 § 1 ustawy, np. prowadzenia postępowań karnych, lecz ująć w nim tylko czynności wchodzące w zakres pojęcia kierowania (art. 13 § 1 u.p.p.), a więc sprawowania nad nimi nadzoru. Przyjęcie innego rozumienia ww. przepisu wypacza treść kompetencyjną funkcji, na którą został powołany zastępca Prokuratora Generalnego i de facto prowadzi do pozbawienia tej funkcji przez pozbawienie atrybutów imperium władzy publicznej przynależnych zastępcy Prokuratora Generalnego. W związku z powyższym, pozbawienie niektórych zastępców Prokuratora Generalnego, tj. prokuratorów Tomasza Janeczka, Krzysztofa Sieraka i Roberta Hernanda, realnej i zgodnej z ustawą możliwości wykonywania funkcji Zastępców Prokuratora Generalnego, bez formalnego ich z niej odwołania, należy ocenić za bezprawne. Takie postępowanie stanowi jednocześnie naruszenie uprawnień ustawowych Prezydenta RP w zakresie wyrażenia pisemnej zgody na odwołanie zastępcy Prokuratora Generalnego z pełnionej funkcji, o której mowa w art. 14 § 1 u.p.p. Przypomnieć wyraźnie należy, że takiej pisemnej zgody Prezydent RP nie wyraził. Skierowanie wyżej wskazanych zastępców Prokuratora Generalnego do wykonywania czynności służbowych, niezgodnie z istotą ich funkcji, w Wydziałach Zamiejscowych Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji, decyzją Prokuratora Generalnego z dnia 20 grudnia 2024 r., podtrzymaną także przez Pana, zostało oparte na błędnych podstawach prawnych i nie dających kompetencji Prokuratorowi Generalnemu do skierowania zastępcy Prokuratora Generalnego, do wykonywania określonych w niej czynności służbowych. Za bezpodstawne należy uznać, że wyżej wskazani zastępcy Prokuratora Generalnego, a także prokuratorzy Prokuratury Krajowej, nie mają swobodnego dostępu do siedziby Prokuratury Krajowej, gdzie winno, zgodnie z piastowaną funkcją, znajdować się ich miejsce pracy i powinny im być powierzone obowiązki w zakresie kierowania prokuraturą. Odnotować przy tym trzeba, że podobne działania, są niestety podejmowane od ponad dwóch lat. O czym świadczy drastyczne odbieranie przynależnych uprawnień kierowniczych i określanie obowiązków niezgodnych z hierarchią w strukturze prokuratury. Takie postępowanie wobec zastępców Prokuratora Generalnego, należy również rozpatrywać w kategorii mobbingu, z wykorzystaniem nadrzędnej roli pracodawcy, i to tylko, według mojej wiedzy, z tego powodu, że sprzeciwili się oni łamaniu prawa, z uwagi na nielegalne usunięcie z urzędu legalnego Prokuratora Krajowego, w osobie prokuratora Dariusza Barskiego. Nie sposób nie wspomnieć, o wdrażanych wobec prokuratorów Michała Ostrowskiego, Roberta Hernanda, a także Tomasza Janeczka – zastępcy Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych postępowań dyscyplinarnych, za to, że stanęli oni po stronie prawa i sprzeciwili się jego łamaniu lub też realizowali czynności należące do ich kompetencji albo publicznie krytykowali odebranie im ustawowych i należnych uprawnień, niezbędnych do realizacji zadań służbowych. Wobec powyższego, w imieniu Prezydenta RP, oczekuję od Pana Ministra wyjaśnienia obecnej sytuacji w Prokuraturze, w zakresie podniesionych istotnych kwestii, które w moim przekonaniu jednoznacznie świadczą o łamaniu prawa. W szczególności proszę o przekazanie Prezydentowi RP szczegółowych informacji, jakie były merytoryczne przyczyny drastycznego ograniczenia uprawnień wyżej wymienionych zastępców Prokuratora Generalnego w zarządzeniu o podziale czynności pomiędzy nimi a Prokuratorem Generalnym, a w następnym etapie skierowania ich, wbrew przepisom ustawy – Prawo o prokuraturze do wykonywania zadań, nie przynależnych do ich funkcji, we wskazanych wydziałach zamiejscowych? Wnoszę także o przedstawienie Prezydentowi RP informacji o planowanych działaniach w zakresie zmian w Prokuraturze, projektowanych z poziomu zmiany rozporządzenia – Regulamin urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury. W szczególności proszę o poinformowanie, czy zamierza Pan zmienić m. in. strukturę funkcjonowania Prokuratury, także w sensie zmian kadrowych prokuratorów wykonujących w nich zadania. Powyższe wnioski o informacje mają swoje oparcie w treści art. 126 ust. 2 Konstytucji, z którego wprost wynika między innymi, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa, i tym samym w kręgu jego szczególnego zainteresowania i uwagi pozostają sprawy związane z zapewnieniem prawidłowego funkcjonowaniu organów państwa, których zadaniem jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej, terrorystycznej i szpiegowskiej oraz gospodarczo–finansowej. Uważam również, że konieczne jest usunięcie stanu bezprawności poprzez przywrócenie zastępców Prokuratora Generalnego: Michała Ostrowskiego, Krzysztofa Sieraka i Roberta Hernanda, do wykonywania czynności związanych ze sprawowaną funkcją w siedzibie Prokuratury Krajowej w Warszawie (ul. Postępu 3). Niezależnie od powyższego informuję, że Prezydent RP konsekwentnie stoi na stanowisku, że pierwszym zastępcą Prokuratora Generalnego jest Pan prokurator Dariusz Barski. Bezprawne jest więc to, że aktualny Prokurator Generalny nie respektuje powszechnie obowiązującego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 listopada 2024 r., sygn. akt SK 13/24, uznającego niekonstytucyjność takiego rozumienia normy z art. 47 § 1 i 2 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o prokuraturze, że obowiązywała ona tylko przez dwa miesiące, gdyż na jej podstawie prokurator Dariusz Barski powrócił w 2022 r. ze stanu spoczynku do wykonywania funkcji prokuratora. Ponadto, że pomija uchwałę Sądu Najwyższego z 27 września 2024 r. o sygn. I KZP 3/24, z której wprost wynika, że ww. przepis wprowadzający ustawę – Prawo o prokuraturze nie jest przepisem epizodycznym i nadal pozostaje w obrocie prawnym. Zatem nie budzi żadnych wątpliwości, że przepis ten mógł być zastosowany wobec prokuratora Dariusza Barskiego, w momencie powrotu do służby czynnej, a następnie objęcia funkcji Prokuratora Krajowego. Brak jest również podstaw prawnych do tego, aby aktualny Prokurator Generalny nie przestrzegał normy z art. 86 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, z której wprost wynika, że w razie wszczęcia sporu kompetencyjnego przed sądem konstytucyjnym, wszelkie postępowania toczące się przed organami będącymi w sporze ulegają zawieszeniu. Taki spór przed Trybunałem Konstytucyjnym został wszczęty w dniu 15 stycznia 2024 r., sygn. akt Kpt 1/24 z wniosku Prezydenta RP, zaś efektem wszczęcia tego postępowania jest to, że prokurator Dariusz Barski nadal pełni funkcję Prokuratora Krajowego, co oznacza, że żadna inna osoba nie mogła objąć tej funkcji, z uwagi na to, że nie została ona zwolniona. Informuję, również Pana Ministra, że w uchwale z dnia 3 grudnia 2025 r. połączonych Izb Pracy i Ubezpieczeń Społecznych oraz Skargi Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, w sprawie sygn. I NZP 7/25, na stronie 11 uzasadnienia, znajduje się wywód Sądu Najwyższego, odnoszący się do nieprawidłowego ustanowienia prokuratora przed tym sądem, z uwagi na istotną wadę powołania prokuratora Dariusza Korneluka na funkcję Prokuratora Krajowego. Powyższe orzeczenia i uchwały Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz wszczęcie postępowania w sprawie rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego przed Trybunałem Konstytucyjnym, z pewnością nie mogły ujść uwadze Pana Ministra, który przecież stoi na czele Ministerstwa Sprawiedliwości oraz kieruje Prokuraturą - organem ochrony prawnej. Chciałbym także zaznaczyć, że w obecnej sytuacji związanej z zagrożeniem wewnętrznym i zewnętrznym naszego kraju, niezrozumiałym i niebezpiecznym jest celowe ograniczanie, a wręcz pozbawianie kompetencji w zakresie nadzoru nad Departamentem do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej oraz sprawami podlegającymi orzecznictwu sądów wojskowych, a także ustawowego wpływu na obsadę stanowisk funkcyjnych w pionie wojskowym prokuratury - Pana Tomasza Janeczka – Zastępcy Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych. Szczególnie wyrazistym tego przykładem jest odmowa wykonania jego polecenia cofnięcia z sądu wniosku o warunkowe umorzenie postępowania w sprawie żołnierza chroniącego naszą wschodnią granicę, któremu zarzucono popełnienie przestępstwa pomimo braku znamion czynu zabronionego. Taka reakcja podwładnego prokuratora Tomasza Janeczka, wprost wskazuje na faktyczne pozbawienie go prawa do sprawowania wyżej wymienionej funkcji, ze szkodą dla bezpieczeństwa Państwa, ale także obrazuje złe funkcjonowanie organu prokuratury, nie tylko w tej sprawie, ale w zakresie wykonywania jej ustawowych zadań. Zasada legalizmu oraz jednoznaczne przepisy ustawy – Prawo o prokuraturze nakazują przywrócenie prokuratorowi Tomaszowi Janeczkowi należnych mu uprawnień oraz zapewnienie mu realnej możliwości sprawowania funkcji. Na końcu chciałbym mocno podkreślić, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej stanowczo sprzeciwia się jakimkolwiek odwołaniu zastępców Prokuratora Generalnego, bez jego pisemnej zgody. Taki bezprawny akt będzie deliktem konstytucyjnym oraz będzie wyczerpywał znamiona czynu zabronionego.
Zbigniew Bogucki🇵🇱 tweet mediaZbigniew Bogucki🇵🇱 tweet mediaZbigniew Bogucki🇵🇱 tweet media
Polski
428
943
2.5K
125.4K
Orla Rota retweetledi
Andrzej Stróżny
Andrzej Stróżny@AndrzejStrozny·
Podważanie legalnych mechanizmów kontroli operacyjnej oraz kierowanie zarzutów wobec osób realizujących ustawowe obowiązki godzi w fundamenty systemu bezpieczeństwa państwa. To uderzenie we własny, budowany przez dziesięciolecia potencjał operacyjny, technologiczny oraz kadrowy. Osłabianie służb, podważanie prawidłowości orzeczeń sądowych i tworzenie atmosfery politycznej presji prowadzi do trwałego demontażu zaufania do instytucji odpowiedzialnych za ochronę Rzeczypospolitej. Dlatego podpisałem ten apel w poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo państwa.
Stanisław Żaryn@StZaryn

⚠️WAŻNY NEWS❗️Do mediów właśnie trafia apel podpisany przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy polskich służb specjalnych, pełniących w ostatnich latach funkcje kierownicze. Ostrzegamy przed fatalnymi skutkami działań rządu i prokuratury dotyczących Pegasusa. To TRZEBA przeczytać! Zachęcam do nagłośnienia apelu. @RepublikaTV @wPolityce_pl @niezaleznapl @wPolscepl @RMF24pl @portalzeropl @RadioZET_NEWS @tvn24 @FaktyTVN @tvp_info @TVPWorld_com @Tysolpl @OnetWiadomosci @wirtualnapolska @rzeczpospolita @TV_Trwam @RadioMaryja @PRZEkanal @OKonserwa @Magazyngargas @TOKFM_NEWS @DziennikPL @NaszDziennik @300polityka @Polityka_pl @NewsweekPolska @portal_ipl @wnppl @RadioWNET @rdcpolskieradio @polskieradiopl @RadiowaTrojka @RadiowaJedynka

Polski
8
57
133
6.3K
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
Pamiętamy! Cześć i chwała Bohaterom 🫡 🇵🇱
Orla Rota tweet media
Polski
0
3
12
364
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
"Przyspieszenie" Przed kolejną debatą w sprawie SAFE pojawiła się interesująca argumentacja Szefa Agencji Uzbrojenia w sprawie potrzeby utrzymania w tajemnicy listy beneficjentów. Poza "Polską Amunicją" i PGZ nikt rzekomo nie jest z nazwy wymieniony. Specyfikacja zamówień obejmuje listę produktów rzeczowych a nie nazwy podmiotów. To świetna argumentacja, bo przecież w każdym województwie funkcjonuje wytwórca np. rakiet balistycznych, producent zawansowanych systemów rozpoznania satelitarnego, dronow uderzeniowych czy działek przeciwlotniczych. W tej sytuacji, aby uniknąć identyfikacji wybranego producenta musimy zabezpieczyć tę listę tak, by nikt nie wpływał na poprawność procedur przetargowych. Szef Agencji mówi o aspektach praktycznych : "Jeżeli uważni przeciwnicy naszego państwa dowiedzą się, co w najbliższym czasie będziemy chcieli pozyskać, mogą zacząć analizować łańcuchy dostaw - i nagle albo asortyment nam wyparuje, albo niebotycznie wzrośnie jego wartość. Jest jeszcze jedna rzecz: to jest też pozycja negocjacyjna zamawiającego". Oznacza to, iż przeciwnik (na razie identyfikowany jest chyba rosyjski?) wykupi wszystkie komponenty do produkcji na rynku europejskim (bo w takim SAFE się porusza). Albo sam zamówi w Niemczech nowe silniki czołgowe i i zaburzy możliwości produkcyjne już dla nas! Kolejny argument też jest ważki: "Jeżeli ktoś zbyt szybko powie, w jakiej ilości i co będzie kupione, sam wykonawca może doprowadzić do sytuacji, że nie będzie miał powodu, żeby tę cenę obniżyć". Ta wypowiedź to już wyraźne wskazanie, jak skuteczne było wielomiesięczne przygotowywanie grupy "kilkunastu tysięcy kooperantów" (jak Szef wskazuje), którzy nagle dowiedzą się - że mogą podwyższyć wartość zamówienia. W wypowiedzi istotny jest też wymóg czasowy, który umożliwi podjęcie przez polskiego zamawiającego decyzji w sprawie samodzielngo formułowania zamówień. Bo istnieje ryzyko, że jednak nie zdąży... Stąd też zapewne wynika, iż zbędne opóźnienia, dyskusje i polemiki (no i Prezydenta) doprowadzą do potencjalnego kryzysu w postępowaniach przetargowych w tym trybie. "Jesteśmy przygotowani na to, aby potężną liczbę - w sumie kilkadziesiąt projektów, które dotyczą pozyskiwania sprzętu w ramach tzw. single procurement, czyli jako pojedynczy zamawiający - zrealizować do końca maja. W znakomitej większości z polskimi przedsiębiorcami". Oczywiście jeśli Pan Prezydent i klasa polityczna się nie pośpieszy, w grę wchodzi drugi model zakupów: "Czy będziemy to realizowali razem? To jest jeszcze bardzo długa droga. Co najmniej kilka krajów, w tym Niemcy i Francja, wyraziło zainteresowanie. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale zainteresowanie znaczącą liczbą sprzętu produkowanego w Polsce jest realne". Informacje prezentowane w serwisie WP - "Każda godzina jest cenna". Szef Agencji Uzbrojenia o tym, co Polska straci bez ustawy o SAFE". Dodatkowo w tym samym wydaniu interesujący artykuł o nierzetelności amerykańskiego producenta uzbrojenia: "Odebrali transportery z USA. Nie nadają się do służby ". Dotyczy to zamówienia armii słowackiej. Koincydencja  zapewne przypadkowa.
Polski
0
2
6
165
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
"Iran a sprawa polska?". Może to wydać się na pozór kontrowersyjne - ale poranne wydarzenia mogą paradoksalnie mieć wpływ na procedowanie w sprawie SAFE. Koincydencja czasowa może okazać się niekorzystna przy okazji spodziewanej na dniach decyzji w sprawie podpisania ustawy. Należy pod uwagę wziąć możliwą reakcję "integratorów unijnych" (zwłaszcza rodzimych przedstawicieli), którzy uwypuklać będą: - zwrot zainteresowania Amerykanów na obszar Bliskiego Wschodu, - koncentrację na sojuszu z Izraelem kosztem teatru europejskiego, - bliskie zaburzenia rynku ropy i gazu co wymaga centralizacji europejskich rezerw, - potwierdzenie "dyplomacji kanonierek" wobec krajów słabszych, które choć są reżimami to jednak próbują (rzekomo) negocjować "w duchu odprężenia". Stąd też nie można wykluczyć suflowania argumentów o przeciwstawnych niż unijne "wartości". Obecnie prawdopodobnie dopiero "wykluwa się" stanowisko unijne - co jest poniekąd dobrym prognostykiem w zakresie utrzymania tajemnicy operacji przed niepewnymi sojusznikami. Z drugiej strony brak jest na razie stanowiska części demokratów ze wschodniego wybrzeża. Tak więc nie ma się co dziwić, że premier w swoim porannym komunikacie oznajmił: iż poinformowano go o akcji w Iranie, a możliwości wypracowania przez polską dyplomację stanowiska... to na razie ewakuacja dyplomatów. Nie ma się co dziwić - stanowisko to wymagać może zestawienia stanowisk MSZ Niemiec oraz grupy dość konserwatywnych i tradycyjnych polityków - lobbystów ze wschodniego wybrzeża. Znanych i lubianych w niektórych rodzinach dyplomatycznych. Ostatnie stanowisko Prezydenta dało niezły początek (wiedzieliśmy o ataku z wyprzedzeniem) ale teraz korzystne byłoby wyprzedzenie innych stanowisk w kontekście utrzymania własnej decyzyjności. Np. w sprawie SAFE. Niewątpliwie - wyłącznie Amerykanie posiadają jedyną globalną percepcję siły, a próby równoważenia jej (choćby porównywania) z pozycji europejskiej są groteskowe. Niewatpliwie już teraz możemy odczuwać wdzięczność w związku z atakami na obiekty wojskowi - zbrojeniowe choćby w kontekście, zakłócenia dostaw do Rosji. Z pewnością będzie to miało znaczenie dla bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej w kontekście masowego użycia dronów irańskich czy na ich licencji i koprodukcji.
Polski
0
2
5
934
Orla Rota retweetledi
Maciej Materka
Maciej Materka@MaciejMatexj·
Usłyszałem dziś zarzuty prokuratorskie dotyczące rzekomego przekroczenia uprawnień w związku z działaniami podejmowanymi przez mnie w SKW przy wykorzystaniu systemu Pegasus. Nie przyznałem się do zarzucanych mi czynów. Moim obowiązkiem jako Szefa SKW było zapewnienie funkcjonariuszom SKW narzędzi niezbędnych i najlepszych do realizacji ustawowych zadań. Chcę też podkreślić, że wszystkie czynności operacyjne prowadzone w czasie mojego kierownictwa w SKW były podejmowane wyłącznie na podstawie wymaganych prawem decyzji i zgód sądu, w tym zgód Sądu Najwyższego. Przez 24 lata pełniłem nienaganną służbę dla Polski, realizowałem zadania kierownicze nieprzerwanie od 2007 roku, za różnych opcji politycznych. Byłem awansowany, nagradzany a także zdobyłem uznanie naszych sojuszników. Proszę o używanie moim pełnych danych osobowych tj. Maciej Materka. Jednocześnie uważam, że sposób, w jaki przez ostatnie lata prowadzono publiczną dyskusję o Pegasusie i pracy służb specjalnych w ogóle — często bez znajomości faktów i  prawa, w infantylny i często upolityczniony sposób — szkodzi interesom państwa, podważa zaufanie do służb specjalnych i ułatwia działania wrogom naszej Ojczyzny.
Polski
413
885
3K
222.2K
Orla Rota retweetledi
Andrzej Stróżny
Andrzej Stróżny@AndrzejStrozny·
Oświadczenie Piotr Pogonowski jest głosem nie tylko w obronie własnej, ale w obronie elementarnej logiki funkcjonowania państwa. Zarzuty przedstawione byłym szefom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, a wcześniej Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nie są bowiem wyłącznie sprawą kilku osób. W istocie dotykają całej linii funkcjonariuszy, od poziomu strategicznych decyzji po wykonawcze działania operacyjne, którzy przez lata realizowali ustawowe zadania w zakresie ochrony bezpieczeństwa RP. Kontrast jest fundamentalny. Z jednej strony państwo wymaga skuteczności, determinacji, wyprzedzania zagrożeń i reagowania na dynamicznie rozwijającą się przestępczość, terroryzm, szpiegostwo czy proliferację technologii, przestępstwa godzące w ekonomiczny interes państwa oraz wyrafinowaną przestępczość korupcyjną. Wymaga wdrażania nowych narzędzi, dostosowywania się do realiów współczesnego pola walki informacyjnej i operacyjnej. Z drugiej strony, po latach, decyzje o pozyskaniu i stosowaniu narzędzi, które zostały wprowadzone w oparciu o obowiązujące przepisy, przy stosownych zmianach ustawowych, przy udziale służb, prokuratury i pod kontrolą sądową, próbuje się przedstawiać jako przestępstwo. To prowadzi do absurdalnego wniosku. Bo aby przyjąć narrację o świadomym, ostentacyjnym i podstępnym łamaniu prawa, należałoby uznać, że całe kierownictwo służb, zaplecze prawne, eksperckie, funkcjonariusze realizujący czynności operacyjne, a także prokuratorzy i sądy, które każdorazowo oceniają legalność i spełnienie ustawowych przesłanek kontroli operacyjnej, działali wspólnie w stanie zbiorowej niepoczytalności. Inaczej mówiąc: musielibyśmy być jednocześnie niespełna rozumu, aby przez lata, w sposób nie dający się przecież ukryć, w ramach struktur państwa, przy udziale prokuratury i pod kontrolą sądów, świadomie, z premedytacją łamać prawo, które sami stosowaliśmy i którego przestrzegania wymagaliśmy od innych. Praca operacyjna nie odbywa się w próżni. Każde zastosowanie środka operacyjnego jest w wyłącznej gestii sądu i odbywa się na wniosek konkretnej służby po ocenie prokuratury, a służby i prokuratura, jako organy ścigania i sąd, czyli wymiar sprawiedliwości działają przecież w jednym systemie prawnym. Sąd jest tym, który na końcu waży racje i kontroluje cały ten proces. Trzeba też pamiętać, co w ogóle jest pomijane, że odkąd w systemie prawnym funkcjonuje kontrola operacyjna to równolegle z jej bezpośrednim stosowaniem nieprzerwanie odbywa się ciągła analiza tego procesu, ocena jej legalności, skuteczności, oddziaływania, zasięgu, dostosowywania narzędzi do zmieniającej się rzeczywistości przestępczej i nadążanie za tymi zmianami przepisów, nawet budowy formalnego uzasadnienia, które prokuratura, a szczególnie sąd życzy sobie widzieć we wniosku o zastosowanie techniki operacyjnej. I teraz najważniejsze, czego opinia publiczna pewnie nie dowie się od kreatorów tych fabrykowanych zarzutów, konsultacje te prowadzone są przez wyspecjalizowanych w tej dziedzinie doświadczonych sędziów, prokuratorów i funkcjonariuszy służb. Tak funkcjonowało państwo prawa. Tym bardziej niezrozumiałe jest zapewne dla wielu funkcjonariuszy to, że dziś zarzuty formułują prokuratorzy jako przedstawiciele grupy zawodowej, jeszcze niedawno stojący ramię w ramię z funkcjonariuszami w walce z tym samym wrogiem. Przecież żadne działania operacyjne nie odbywały się „obok” prokuratury czy sądu. Odbywały się wspólnie, w ramach tych samych procedur i w oparciu o te same przepisy. Jeżeli jednak przyjmie się logikę, że każda decyzja o wdrożeniu nowoczesnego narzędzia może po latach stać się podstawą odpowiedzialności karnej, to efekt będzie jeden: paraliż decyzyjny. Żaden odpowiedzialny szef służby nie podejmie ryzyka strategicznych decyzji. A znalezienie kandydata na szefa służby, który będzie gotów brać na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa w takich warunkach, może stać się wydarzeniem rangi święta narodowego. To nie jest sprawa kilku nazwisk. To pytanie o to, czy państwo stoi za swoimi instytucjami i ludźmi, którzy w jego imieniu podejmują trudne, wymagające odwagi i determinacji zadania, czy też po latach odwraca się od nich, podważając fundament zaufania, na którym opiera się bezpieczeństwo Rzeczypospolitej.
Andrzej Stróżny tweet media
Polski
24
155
315
30.6K
Orla Rota retweetledi
Stanisław Żaryn
Stanisław Żaryn@StZaryn·
Niebywały skandal. Zarzuty dla byłego Szefa ABW Piotra P. i byłego Szefa SKW @MaciejMatexj to represjonowanie ludzi, którzy skutecznie zapewniali Polsce bezpieczeństwo. To dzięki ich działaniom mieliśmy bezpieczną Polskę i skuteczne służby dbające o interesy RP. Uderzenie w byłych Szefów Służb to działanie korzystne dla wrogów Polski, to bardzo zły sygnał uderzający w morale funkcjonariuszy i decyzja, która będzie rzutować na długo na polski system bezpieczeństwa. Przypomnę, że publicystyczne zarzuty dotyczące tego wątku pojawiły się, gdy nie udało się obecnemu rządowi znaleźć dowodów, że służby specjalne używały Pegazusa w sposób bezprawny. Nawet Minister Bodnar przyznał, że wszystkie działania z użyciem tego środka kontroli operacyjnej były prowadzone zgodnie z procedurą i tylko za zgodą sądów. Rząd musiał więc wymyślić coś innego – próbuje obecnie wykazać, że Pegazus jest nielegalny oraz, że powinien mieć akredytację. W tym pomagać ma nowa interpretacja przepisów, którą – wszystko wskazuje na to – wymuszono na ABW. Choć art. 51 Ustawy o ochronie informacji niejawnych jasno mówi, że akredytacji nie wymaga się wobec systemów do prowadzenia kontroli operacyjnej (co jest oczywiste biorąc pod uwagę logikę systemu OIN i naturę kontroli operacyjnej), Agencja wydała opinię, że Pegazus powinien mieć akredytację. Ten pogląd, sprzeczny z wcześniejszymi ocenami w podobnych sprawach, sprzeczny z przepisami i wbrew logice kontroli operacyjnej, de facto prowadzi do dewastacji działań służb uprawnionych do prowadzenia kontroli operacyjnej. Wiele o tej sprawie mówi przesłuchanie byłej już Szefowej CBA przed Komisją ds. Pegazusa (działającej bezprawnie). Zasugerowała ona (zaraz po przesłuchaniu została zdymisjonowana), że ABW pozytywnie oceniła system ochrony informacji niejawnych w zakresie funkcjonowania Pegazusa w polskich służbach. Po tych zeznaniach prawdopodobnie dokonano zmian w ocenach Agencji. Zarzuty dla byłego Szefa SKW i byłego Szefa ABW, a wcześniej byłego Szefa CBA Ernesta Bejdy to pokłosie przyjętej w tej sprawie nowej interpretacji przepisów dokonanej przez ABW. Mamy więc – poza wspomnianymi powyżej szkodami dla bezpieczeństwa Polski – wątpliwości dotyczące legalności działań ABW i Prokuratury. Z czasem ta sprawa będzie musiała podlegać weryfikacji. Decyzja o zarzutach to element szerszej układanki, która pokazuje, że obecny Rząd nie tylko nie prowadzi skutecznej polityki w zakresie bezpieczeństwa państwa, ale wręcz ją sabotuje, niszcząc struktury bezpieczeństwa, morale funkcjonariuszy oraz potencjał całego systemu bezpieczeństwa RP.
Stanisław Żaryn tweet media
Polski
19
116
224
6.1K
Orla Rota retweetledi
SędziowieRP
SędziowieRP@sedziowierp·
Szanowni Państwo, odpowiadając na Wasze sugestie przedstawiamy nowe, lepsze zdjęcie listy Naszych Kandydatów. Uprzejmie prosimy o przekazanie dalej.
SędziowieRP tweet media
Polski
7
173
255
2.2K
Orla Rota retweetledi
Stowarzyszenie Ad Vocem
Stowarzyszenie Ad Vocem@StAdVocem·
Zgodnie z art. 126 ust. 2 ustawy zasadniczej Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium. Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad Vocem” z uznaniem przyjmuje spotkanie Prezydenta RP z legalnymi Zastępcami Prokuratora Generalnego i to, że Głowa Państwa dostrzega zagrożenia, jakie dla Wymiaru Sprawiedliwości i dla praw obywatelskich może przynieść niezgodne z ustawą działanie niektórych członków Rady Ministrów. W kontekście wojny za naszą wschodnią granicą oraz hybrydowych działań ma granicy ważne, aby przekaz o zagrożeniach dla bezpieczeństwa Państwa wywołanych chociażby ignorowaniem w praktyce poleceń m. in. Zastępcy Prokuratora Generalnego ds. Wojskowych Tomasza Janeczka, czego ostatnio byliśmy świadkami, trafił do jak najszerszego grona.
Kancelaria Prezydenta RP@prezydentpl

Prezydent RP @NawrockiKn wraz z Szefem KPRP @BoguckiZbigniew spotkali się z Zastępcami Prokuratora Generalnego - Robertem Hernandem, Tomaszem Janeczkiem i Krzysztofem Sierakiem. Tematem spotkania były bezprawne działania podejmowane przez Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka wobec legalnie działających zastępców prokuratora generalnego.

Polski
1
17
45
2.3K
Orla Rota
Orla Rota@OrlaRota·
„W rytmie niemieckiego marsza”  Opublikowany ostatnio tekst w tysol.pl „Francuski portal: Niebezpieczeństwa niemieckiej hegemonii militarnej dla Europy” (za francuskim L'Express) stanowi aktualne odniesienie do nowej linii narracyjnej – przedstawianej w konwencji zagrożeń w razie niekontrolowanych zbrojeń Niemiec. Niewątpliwie wpisuje się ona w akcentowane ostatnie argumenty o niezbędnym uruchomieniu systemu wspólnych, europejskich zbrojeń (SAFE) jako antidotum na powrót niemieckiego militaryzmu a nawet groźbę wybuchu nowej wojny w Europie!  Całość opiera się na głośnym felietonie „Europe’s Next Hegemon. The Perils of German Power” („Kolejny hegemon Europy. Zagrożenia niemieckiej potęgi”) autorstwa niemieckiej ekspert Liany Fix - opublikowanym przez amerykański Foreign Affairs w dniu 6 lutego.  Autorka, wychodząc od ogólnie znanej niemieckiej tęsknoty do militarnego oraz gospodarczego hegemonizmu, również wprowadza elementy mocno kontrowersyjne i nieobiektywne. Podstawową tezą ma być potrzeba unifikacji europejskich zbrojeń, celem uzyskania wzajemnej „samokontroli”, a także większej skuteczności europejskich przygotowań obronnych. Wszystko to ma być konsekwencją rzekomego opuszczenia teatru europejskiego przez amerykańskiego sojusznika – co dla autorki zostało już przesądzone. A także nieskuteczności ewentualnych aliansów wojskowych czy zbrojeniowych innych państw (Polska, Francja, Nordycko-Bałtycka Ósemki razem z Wielką Brytanią) – jako inicjatyw rozproszonych i niestanowiących konkurencji dla potencjału fiskalnego Niemiec.  Co ciekawe – część początkowa artykułu zawiera bardzo jednoznaczne, krytyczne wobec niemieckiej państwowości sformułowania. Wprowadza jaskrawe i w domyśle akceptowane przez polskich czy francuskich odbiorców oceny historyczne o destrukcyjnej roli niemieckiego militaryzmu jako czynnika państwowotwórczego. Roli złowieszczej, od zakończenia I wojny światowej wraz z powstaniem III Rzeszy, która później bestialską agresją wywołała II wojnę światową, dokonując podbojów kolejnych państw. Głęboka paralela autorki prowadzi od ostrzeżeń Marszałka Focha przed skutkami odbudowy armii i przemysłu zbrojeniowego (z 1921 roku), do ostrzeżeń Margaret Thatcher przed niebezpiecznymi skutkami zjednoczenia Niemiec z 1989 roku. Co prawda wspomina okres okupacji Niemiec, która przez obecność wojsk alianckich po II wojnie światowej stopniowo „uśmierzyła” zapędy militarystyczne – jednak kontrola sojuszników przez lata ulec miała rozluźnieniu – aż do stanu obecnego.  Ten moment to rzekome wezwanie krajów europejskich do ponownego odtworzenia „przewodniej roli Niemiec” (słynny „hołd berliński” R. Sikorskiego z 2011 roku), powtórzone przez sekretarza generalnego NATO Marka Rutte w 2024 roku – wzywającego do odbudowy potęgi militarnej tego państwa. Autorka tekstu spina klamrą te wezwania, które uzyskały wreszcie posłuch wśród elit niemieckich. Zresztą sam Friedrich Merz powołał się na te słowa podczas  Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa z 13 lutego 2026 r. Autorka pisząc: „Teraz ci przywódcy dostają to, czego chcieli” – tłumaczy zwrot polityki niemieckiej zgodnie z obietnicą kanclerza „Zeitenwende” z 2022 roku. Niemiecki budżet na obronę i zbrojenia już uległ zwielokrotnieniu do 2025 rok, a do 2030 roku państwo to ma stać się czwartą potęgą militarną świata z towarzyszącym temu obowiązkowym poborem. Spowoduje to, jak dalej podaje autorka - że państwo niemieckie stanie się na powrót mocarstwem konwencjonalnym (choć sygnalizuje również chęć pozyskania broni atomowej) z armią masową i oczywistą projekcją siły wobec sąsiadów.  Jednak zasadnicza część przesłania artykułu nie skupia się wcale na zagrożeniach wynikających ogólnie z niemieckiego fatalizmu – najwyraźniej nieznanej siły zmuszającej ten cywilizowany, europejski naród do sięgania po narzędzia militarne w relacjach z sąsiadami. Najbardziej koncentruje się na bieżących zagrożeniach przejęcia władzy przez skrajną prawicę z AfD – dotychczas skutecznie tłumionym przez lewicowe i centrowe koalicje. Przyjęta narracja wyraźnie już przekracza dotychczasową powściągliwość w artykułowaniu zagrożeń ze strony „niesterowalnego” państwa niemieckiego. Autorka pisze wprost, iż AfD po rewizji relacji z USA/NATO/UE i powrocie do bliskich relacji z Rosją, dążyć będzie do:  „podsycania napięć rewanżystycznych dotyczących terytorium krajów sąsiednich (…) wysuwając irredentystyczne roszczenia dotyczące ziem niegdyś kontrolowanych przez Berlin, takich jak niektóre z byłych wschodnich terenów Rzeszy Niemieckiej, które od 1945 roku należą do Polski (i Rosji)”. Oczywiście Niemcy mieliby to realizować przy pomocy siły militarnej:  „Jeśli AfD zdobędzie władzę federalną, wykorzysta niemieckie wojsko dokładnie tak, jak obawiała się Thatcher (…) do demonstracji siły przeciwko sąsiadom Niemiec. Tak jak Waszyngton wysuwał niegdyś nie do pomyślenia roszczenia wobec Kanady i Grenlandii, tak Niemcy pod wodzą AfD mogłyby w końcu wysunąć roszczenia wobec terytorium Francji lub Polski”. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję w przekazie. Należy zauważyć, że realizowane przynajmniej od 2022 roku „Zeitenwende” stanowi de facto kontynuację planów rozwojowych niemieckich koncernów zbrojeniowych od okresu, kiedy nie było jeszcze mowy o zmianie władzy na AfD. Ale wtedy, gdy nieskuteczne okazały się niemieckie projekty nowego europejskiego myśliwca z Francją czy fregat z Holandią. W tym okresie nastąpił znaczący wzrost zbrojeń sąsiadów Niemiec np. Polski, ale bez wyraźnego udziału Niemiec (programy rakietowe i pancerne we współpracy z USA i Koreą). Same Niemcy we wspomnianym 2022 roku nie artykułowały potrzeby wzrostu aktywności militarnej w związku z rosyjskimi zagrożeniami po pełnoskalowej agresji na Ukrainę. Jednak rządzące koalicje centrowo-lewicowo-chadeckie borykały się z coraz większymi problemami gospodarczymi w przemyśle ciężkim i zbrojeniowym, co wpływało m.in. na brak gotowości armii niemieckiej do wypełniania obowiązków sojuszniczych. Ogólna recesja i pogorszenie otoczenia biznesowo-gospodarczego zetknęły się z problemami wewnętrznymi na tle niekontrolowanej migracji oraz coraz bardziej drapieżnych, unijnych nadregulacji ekologicznych. W takich właśnie warunkach nastąpił wyraźny wzrost popularności środowisk prawicowych w Niemczech – artykułujących żądanie zmiany przede wszystkim polityki wewnętrznej i gospodarczej.  Wskazywane w artykule odniesienia do rosnącego w siłę ugrupowania AfD wprowadzane są w alarmistycznym tonie. Autorka wieszczy zmianę konfiguracji politycznej całych Niemiec na bazie sondaży wyborczych w niektórych landach. Jej obawy dotyczą m.in. wygranej tej partii w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalt. Jak stwierdza:  „(…) Jeśli zdobędzie większość mandatów w kolejnych wyborach krajowych, zapora może runąć. Niemcy mogą stać się nacjonalistycznym, militarystycznym hegemonem w Europie”.  W tym miejscu warto jednak przywołać obraz dotychczasowej polityki, realizowanej w tym pierwszym, pomorskim landzie bynajmniej nie przez populistyczno-prawicową AfD. Jaskrawym przykładem jest tu choćby ostatnia laudacja kanclerz Merkel (współrządząca koalicja) ze strony rządu krajowego Manueli Schwesig (socjaldemokracja) za szczególne zasługi dla landu. Zasługi te (nazywane „prawdziwym darem losu dla naszego kraju”) to m.in. pomoc w ukończeniu Nord Stream II pomimo istniejących sankcji. W czasie, gdy socjaldemokratyczne władze Meklemburgii realizowały działania w kierunku lokowania rosyjskiej magistrali gazowej (Greiswald) czy zabiegały o „ściganie ukraińskiego dywersanta”. A także występowały przeciwko planom eksploatacji polskiego złoża Wolin czy rozbudowy gazoportu.  Autorka ostrzega przed „niebezpiecznym scenariuszem” wejścia AfD do koalicji rządzącej a nawet jej samodzielnych rządów. Oznaczałoby to (jej zdaniem) dążenie do formalnego odłączenia się lub osłabienia struktur unijnych na rzecz państw narodowych. W rezultacie – osłabienie integracji Niemiec z resztą Europy i wzrost antagonizmów. W wymiarze politycznym oznaczałoby to również rewizję zaangażowania militarnego wobec Rosji, z „przykładowym” wycofaniem niemieckiej brygady z Litwy. Ten ostatni wątek zasługuje również na uwagę ze względu na znane problemy sformowania kontyngentu w sile powyżej dwóch batalionów (sic!). Ewidentnie odzwierciedla to szersze, strukturalne problemy Niemiec przy rekrutacji żołnierzy. I to niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje władzę. Przy okazji – autorka nie podejmuje analizy tego zagadnienia, co byłoby kluczowe przy ocenie zdolności do projekcji siły owej „masowej armii” – przed którą sama ostrzega. Ogólny przekaz artykułu w opiniotwórczym Foreign Affairs nie przewiduje skupiania się nad niuansami dotychczasowej polityki niemieckiej. Głównym przesłaniem staje się nieuchronny zwrot polityki w kierunku rewanżyzmu i militaryzmu niemieckiego, któremu można jednak zapobiec. I w tym miejscu pojawia się wyartykułowana wprost recepta:     „Berlin ma sposób na rozszerzenie swojej potęgi militarnej bez cofania Europy do ery rywalizacji i konkurencji – nawet jeśli Niemcy ostatecznie znajdą się pod rządami AfD. Rozwiązaniem jest zaakceptowanie (…) ograniczenia suwerenności poprzez większą integrację z europejskimi sąsiadami”. Powyższe rozwiązanie posiadać ma wyłączne zalety zarówno przy „uśmierzeniu” hegemonistycznych inklinacji Niemiec, jak też rozwoju gospodarczego państw unijnych na bazie gospodarki Niemiec (z największym „potencjałem fiskalnym”). Autorka rzecz jasna podpowiada również, w jaki sposób należałoby zabezpieczyć finansowanie wielkich planów zbrojeniowych Europy:           „ (…) zaangażowanie się Komisji Europejskiej w zakrojone na szeroką skalę wspólne pożyczki na obronność”. Wspomina o możliwości wyemitowania dalszych euroobligacji na cele obronne (podobne jak podczas kryzysu Covid), które w swojej skali przewyższałyby znacznie:  „warunkowe programy pożyczkowe”   takie jak SAFE, który obejmują jedynie kwotę 175 mld USD. Autorka używa sformułowania „jedynie” – gdyż docelowe aspiracje Niemiec w zakresie wydatków na obronność ocenia na kwotę ponad 750 miliardów do wydania w ciągu najbliższych czterech lat.  Najbardziej jednak interesująca sugestia pojawia się w części poświęconej potrzebie zmian polityki monetarnej w krajach UE – niewątpliwie głównie w Polsce. Przykładem ma być spektakularna rezygnacja przez Kanclerza Kohla z marki niemieckiej na rzecz Euro, które ułatwily integrację wschodnich Niemiec. Autorka wzywa do naśladownictwa:  „Dzisiejsi przywódcy powinni pójść za tymi przykładami”.  Jej zdaniem, ta rezygnacja z suwerenności monetarnej powinna być poprzedzona akceptacją ze strony „przywódców” wspólnego długu obronnego. To z kolei umożliwić ma krajom mniej zasobnym - „(…) hojnie wydawać pieniądze”. W tym przypadku zaletą mają być niskie (rzekomo) koszty pożyczek w strefie EU z finansową gwarancją gospodarki Niemiec. W ten oto sposób uczestniczące państwa miałyby uzyskać gwarancję współodpowiedzialności Niemiec w zbrojenia Europy, na bazie konsensusu przy wydatkowaniu nowych euroobligacji. Powyższy artykuł zamieszczony w ważnym, opiniotwórczym otoczeniu polityczno-medialnym (Foreign Affairs, L'Express)  nie jest bynajmniej prostym przekaźnikiem nacisku na przyjęcie przez Polskę instrumentu SAFE. To, że autorom chodzi właśnie o Polskę a nie inne, wymieniane kraje europejskie, wynika wprost z sugestii co do pożądanych rozwiązań monetarnych. A także nierozstrzygniętej jeszcze kwestii zgody politycznej na sam program. Sama Polska w tym kontekście wymieniana jest wprost przy innych opisach zalet programów europejskich i toczącej się dyskusji w kraju:   „Polacy (…), którzy popierają populistyczną partię Prawo i Sprawiedliwość, również wyrażają obawy, że dominujące Niemcy zmarginalizują rolę mniejszych państw UE (…)”.  Nietrudno zauważyć, iż zawarte w artykule argumenty pobrzmiewają w wypowiedziach niektórych przedstawicieli polskich władz – a sam materiał jest być może źródłem opinii gospodarczych i politycznych, formułowanych od początku lutego br. Na uwagę zasługuje jednak bardziej wysublimowany kierunek przyjętej właśnie linii narracyjnej, wykorzystującej oczywiste kody kulturowo-mentalne Polaków. Dotyczy to szczególnie rysowanego poczucia zagrożenia (wręcz militarnego) ze strony Niemiec, które jako twór państwowy odznaczały się i nadal odznaczają tradycją hegemonistyczną. Nowa linia propagandowa wprowadza tu bez wątpienia ryzykowny element krytycznej oceny spuścizny historycznej Niemiec z jej nieujarzmionym apetytem podboju sąsiadów, również w czasach obecnych. Tym bardziej, że nie dokonuje się wyraźnego rozróżnienia źródeł tych tendencji hegemonistycznych. I to w czasie, gdy program odbudowy potęgi wojskowej Niemiec rozpoczął się na długo przed zastąpieniem obecnej, jakże demokratycznej koalicji przez skrajne AfD. Można to odebrać jako mało zawoalowaną groźbę agresji ze strony każdego państwa niemieckiego. Groźbę być może ryzykowną w kontekście niemieckich prób manipulacji polityką historyczną. Jednak wyraźnie podchwyconą i przyjętą do wiadomości przez polskiego odbiorcy, również niektóre media. Powyższa manipulacja ewidentnie ma za zadanie utrwalić poczucie zagrożenia i uwiarygodnić pozostałą część artykułu – w której proponuje się „dobre” rozwiązania dla tej niebezpiecznej sytuacji. A jest nią utrzymanie w ryzach „niemieckiego giganta” poprzez zaangażowanie Polski w program SAFE (niewielki), następnie gotowość do udziału w większych projektach zbrojeniowych pod egidą Niemiec (nowe euroobligacje) wraz z jakże oczywistym kolejnym krokiem. Obowiązkowym wejściem do strefy Euro! W wymiarze medialo-propagandowym omawiany artykuł potwierdza elastyczność środowisk promujących program SAFE i niemiecki przemysł zbrojeniowy. Wykorzystywane środki nacisku ewaluowały w ciągu ostatniego półrocza:  -wzmacnianie poczucia strachu u Polaków po incydentach dronowo-rakietowych jesienią 2025 roku (media niemieckie), - osłabienie zaufania do dotychczasowych programów zbrojeniowych jako wystarczających - celem stworzenia przestrzeni dla niezbędnych rzekomo środków SAFE (media i środowiska krajowe), - pierwsze pozycjonowanie sprzeciwu wobec SAFE jako drogi do osłabienia potencjału gospodarczego Niemiec i w rezultacie przejęcia władzy przez AfD, - groźba odtworzenia hegemonistycznego mocarstwa przez Niemcy –  niebezpieczeństwo fizycznej agresji na Polskę w razie przejęcia władzy przez AfD i nie przystąpienia do proponowanych bezpieczników. Artykuł ewidentnie nie stanowi wiarygodnego materiału, lecz kolejną wizję opartą na starym schemacie, kto się nie zgadza z „przyjazną odmianą” hegemonii Niemiec w Europie, ten wzmacnia AfD i przeczy wyznawanemu aksjomatowi, że federalizacja Europy jest jedynym oczywistym antidotum na zagrożenia. Oczywiście uważny czytelnik wyczuwa, że zagrożenia rzeczywiste nie odnoszą się do Rosji, a do sił politycznych, niewygodnych czy też mało przekonanych do wizji sfederalizowanej Europy. Artykuł zawiera również zasadnicze przemilczenia w podstawowych kwestiach, takich jak: skłonność AfD do tworzenia (finansowania) armii masowej, faktyczne zdolności rekrutacyjne w społeczeństwie niemieckim, źródła kryzysu społecznego i gospodarczego w odniesieniu do szalonej polityki migracyjnej czy ekologicznej. A także oczywiste, państwową gotowość budowania relacji partnersko-strategicznych z Rosją w działalności wszystkich partii i frakcji niemieckich. Głównym celem artykułu ma być emocjonalne utrwalenie zbitki pojęciowej: program SAFE albo groźba niemieckiej agresji, jako środka nacisku na polską opinię publiczną. Polacy więc mają sobie utrwalić, że porządne Niemcy właśnie bronią Europę przed złymi Niemcami, a do tego potrzebne jest przyjęcie Instrumentu SAFE. Pozostaje pytanie, czy karkołomne przekazy podprogowe utrwalą się łatwo w społeczeństwie polskim, czy jednak pozostanie ono odporne na ataki czynników rządowych, odmawiających mu prawa do pytań i sprzeciwu wobec chwalonego przez Niemcy Instrumentu SAFE?
Polski
0
2
4
162