BartekL
273 posts


Wiechu @jakubwiech sprawa jest 👇
Niemcy się nagle zorientowali, że zamknięcie elektrowni jądrowych było zbrodnią, a wiatraki i panele słoneczne powodują niestabilność sieci i wysokie ceny energii!
Ale jak co niektórzy w Polsce to mówili, że to idiotyzm i nas zaprowadzi w to samo miejsce to byli antyklimatycznymi szurami!
Polski

@jakubwiech Co ty masz w tej głowie? Od jedzenia też jesteś specjalistą jak od wszystkiego, żeby podważać prawdziwego specjalistę?
Polski

Tymczasem lepsze jakościowo jedzenie z PRL:

Codziennik z Mordoru@mordownik4u
100% racji. Za PRLu mieliśmy lepsze jakościowo jedzenie. Bez dwóch zdań.
Polski

Mili Państwo, parę słów o sytuacji, która jest dla mnie bardzo ważna.
Kilka tygodni temu wyjechałem do USA na zaproszenie Departamentu Stanu w ramach International Visitor Leadership Program (IVLP). Tuż przed oficjalnym startem programu dowiedziałem się, że moje zaproszenie zostało nagle cofnięte. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że decyzja ta została wyproszona u Amerykanów przez pewne polskie grono polityczne.
Mówiąc krótko: Polacy zwrócili się do amerykańskiej administracji, by uniemożliwić polskiemu dziennikarzowi wzięcie udziału w programie.
Przypomnę, że w IVLP to rząd USA typuje zapraszanych gości. Po nominacji do programu przeszedłem trwający kilka tygodni proces aplikacyjny, uczestniczyłem w spotkaniach, otrzymałem też specjalną wizę. I kiedy już byłem w USA, to zaproszenie cofnięto - po tym, jak pewne grono z Polski zaczęło prosić o to amerykański Departament Stanu.
Oficjalnie powody decyzji nie zostały mi przedstawione - co jest zrozumiałe w dyplomacji. Natomiast z nieoficjalnych ustaleń wynika, że cała interwencja była motywowana względami politycznymi. Miała ona charakter odwetu koterii za moją działalność dziennikarską i jest odpryskiem pewnego konfliktu wewnątrz jednego ze środowisk polskiego życia publicznego. W efekcie Polska nie ma obecnie reprezentacji w IVLP dotyczącym energetyki. Za to nasi najważniejsi sojusznicy mają bardzo ciekawą perspektywę na sytuację wewnętrzną nad Wisłą.
Wiem z grubsza, jakie moje poglądy i działania zostały przez tych ludzi uznane za „nieprawomyślne”. Nie zamierzam się ani z nich tłumaczyć, ani wycofać, ani się ich wstydzić. Jako dziennikarz zawsze pracuję z otwartą przyłbicą. Tego wymagają zasady zawodu. Jeśli komuś się to nie podoba - cóż, tak bywa, to nieodzowny element tej roboty. Ale jeśli ktoś wykorzystuje to do takich zagrywek, to wypada tylko pogratulować kultywowania pamięci o patriotach takiego sortu jak Adam Poniński.
Na koniec pragnę podziękować - i mówię to bez cienia ironii - personelowi dyplomatycznemu USA, który w tej wyjątkowej sytuacji wykazał się profesjonalizmem, życzliwością i zrozumieniem, a który był równie zaskoczony i zakłopotany jak ja. Chciałbym podziękować także wszystkim osobom, które pomogły mi zorientować się w sytuacji - zwłaszcza ludziom ze światopoglądowego sąsiedztwa owej koterii, z którymi rozmawiałem, a którzy rozumieją, że kraj, w którym dzieją się takie rzeczy prędzej czy później pokona się sam.

Polski

@jakubwiech Jakim cudem trudność magazynowania gazu i nie ułatwienie tego za granicą może przyczynić się do zniechęcenia budowy magazynów u nas w kraju?? Chyba coś ci się pomieszało i to tym bardziej przyczyni się do chęci zwiększenia magazynów u nas…
Polski

O co chodzi z wetem pana prezydenta w kwestii ustawy o zapasach ropy i gazu? Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.
Historia dzisiejszego weta sięga roku 2017, kiedy to ówczesny rząd postanowił - za pomocą zmian w zakresie zapasów ropy i gazu - powstrzymać proces liberalizowania rynku gazowego w Polsce. Pozycję tracił na nim bowiem państwowy kolos (wtedy PGNiG), a zyskiwali prywatni sprzedawcy. Rząd wpadł więc na to, żeby zmienić sytuację dodatkowymi obowiązkami w zakresie utrzymywania zapasów oraz rezerwacji mocy na interkonektorach w przypadku składowania gazu poza granicami kraju. Tymczasem krajowe magazyny były wtedy niewielkie (1 mld metrów sześciennych, więc ponad trzykrotnie mniej niż obecnie), co sprawiało, że prywatne spółki korzystały z magazynów w innych krajach UE. Ale po dołożeniu dodatkowych obowiązków rozwój konkurencyjności rynku został wyhamowany.
To się nie spodobało Komisji Europejskiej, która stwierdziła wprost, że wymogi nałożone na importerów i handlowców magazynujących gaz ziemny poza terytorium Polski nie są zgodne z rozporządzeniem SoS, ponieważ „nakładają one dodatkowe obciążenia na uczestników rynku magazynujących gaz poza terytorium Polski, stwarzają ryzyko zakłócenia konkurencji, utrudniają funkcjonowanie rynku wewnętrznego oraz zagrażają bezpieczeństwu dostaw gazu”. KE przyczepiła się właśnie do artykułu 24a ustawy o zapasach, czyli do przepisu ograniczającego wchodzenie na rynek prywatnych, niepaństwowych graczy. Polsce groził - i grozi dalej - proces ze strony Komisji w tej sprawie.
W tej sytuacji minister przemysłu Marzena Czarnecka wniosła o pilne procedowanie projektu ustawy, który miałby naprawić krytykowane przez KE przepisy - i tak powstał akt prawny, który wczoraj zawetował pan prezydent.
Spójrzmy teraz na to, jak wyglądała debata polityczna nad nim. Jak łatwo się domyślić, ogniskowała się ona głównie na obowiązkach dot. magazynowania gazu za granicą. PiS domagał się np. tego, żeby obowiązki kwestionowane przez KE zamienić na regulacje dotyczące przechowywania gazu za granicą wyłącznie w sytuacji, w której krajowe magazyny są pełne. Ale magazyny te rzadko są pełne, a obecne regulacje nie nakładają obowiązku 100-procentowego ich zapełnienia przed zimą (tylko 90-procentowego). Taka konstrukcja tworzyła więc dodatkowe problemy organizacyjne. Z kolei rząd w trakcie prac nad projektem zmieniał swoje podejście np. w zakresie kosztów funkcjonowania nowych regulacji (czyli tzw. opłaty gazowej), ustalono też, że to Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS) będzie ponosić coraz większą odpowiedzialność za zapasy. Natomiast Konfederacja głównie skupiła się na tym, że będzie można trzymać gaz u Niemców (co i tak było dopuszczalne już wcześniej, a poza Polską składowano 0,2% całości zapasów gazu; robiły to prywatne przedsiębiorstwa). Projekt - po szeregu poprawek - jednak przeszedł.
I teraz dochodzimy do prezydenckiego weta.
Wytłumaczenie tej decyzji trochę pobrzmiewa już w okolicznościach przywołanych wyżej i z motywami pana prezydenta można się zgadzać lub nie, ale to zależy od - moim zdaniem - przyjętej definicji bezpieczeństwa energetycznego i środków do jego zapewnienia. Bo w UE zderzają się generalnie dwie szkoły: bezpieczeństwo przez liberalizację rynku i bezpieczeństwo przez kontrolę państwową.
Zerknijmy więc na argumentację pałacu prezydenckiego: krytyka projektu dotyczyła głównie tego, że ułatwiał składowanie zapasów gazu poza Polską. Intuicyjnie może się to wydawać mniej bezpieczne, bo nie mamy nad tymi zapasami bezpośredniej kontroli, ale w sytuacji np. wojny na naszym terytorium zapasy składowane poza krajem mogą być szalenie istotne (dywersyfikacja się kłania). Jednakże pozostaje pytanie: czy to nie obniży przy okazji motywacji do rozbudowy krajowych mocy magazynowych? Zwłaszcza, że na horyzoncie mamy istotne zwiększenie zapotrzebowania na gaz związane z transformacją energetyczną. I to też jest jednym z argumentów pana prezydenta. Natomiast sprawę trzeba osadzić w realiach opisywanych wyżej: składowanie gazu za granicą na pewno nie wyglądałoby w ten sposób, że krajowe zapasy powędrowałyby do Niemiec (tu nie chodzi nawet o zgodę ministra i techniczne możliwości ściągnięcia tego surowca w ramach warunków wpisanych do projektu, tylko o realia rynkowe - z liberalizacji korzystałyby głównie prywatne przedsiębiorstwa). A warunki stawiane w obecnych regulacjach są nie do utrzymania, i o tym wie także opozycja.
Jeżeli chodzi o inne przepisy, to projekt m. in. luzował terminy na ściągnięcie magazynowanego za granicą gazu z obecnych 40 do 50 dni. Różnica 10 dni nie wydaje się może jakoś rozpaczliwie duża, ale realnie umożliwia składowanie większej ilości gazu za granicą. I teraz: realnie pewnie nie sprawiłoby to żadnego problemu, bo magazynowana poza Polską ilość surowca byłaby niewielka, ale jestem w stanie zrozumieć obawy związane z wprowadzeniem takiego przepisu przy jednoczesnej rezygnacji z obowiązku rezerwacji mocy na interkonektorach w - przypomnijmy - warunkach wzrostu znaczenia gazu w systemie. Można też - i to również jest argument w sporze - zadać sobie pytanie o realne możliwości ściągnięcia gazu złożonego np. w magazynach na Łotwie w sytuacji zagrożenia konfliktem. Od razu zaznaczę, bo nie chcę brzmieć, jakbym przeczył sam sobie: cały czas stoję na stanowisku, że ryzyko tkwiące w tym projekcie jest niewielkie czy wręcz: pomijalne, ale jestem w stanie ten argument zrozumieć.
Jest jeszcze jedna sprawa, którą warto tu poruszyć: projekt ustawy cedował na RARS coraz więcej uprawnień w zakresie zapasów ropy i paliw względem spółek (z obecnej proporcji 59-41 do proporcji 50-50 w 2027 r. Można zastanawiać się, czy obecna konstrukcja instytucjonalna RARS jest odpowiednia względem tego zadania.
Podsumowując, jak pisałem wcześniej: weta prezydenta można bronić na podstawie konfliktu między postawami: czy idziemy w kierunku bezpieczeństwa przez kontrolę czy bezpieczeństwa przez liberalizację. To jest dość trudne do rozstrzygnięcia, zwłaszcza w realiach tuż po kryzysie gazowym, który - w pewnej mierze - wynikał z braku kontroli państwa nad sytuacją na europejskim rynku gazu.
Ale jest też wymiar polityczny całej sprawy: weto prezydenta to oczywista ręka wyciągnięta dla opozycji, która chciała przeforsować własny model regulacji, oparty na przymusie uzupełnienia krajowych magazynów. Rząd jest na musiku (ze względu na KE), więc być może będzie musiał na jakąś formę tych rozwiązań przystać, byleby tylko usunąć z ustawodawstwa sporne przepisy - póki co mamy przed sobą widmo konfliktu z Komisją. No i mamy też nierozwiązany problem konkurencyjności na polskim rynku gazu.
PS
Pozdrawiam pana posła Pejo, który w debacie parlamentarnej nad tym projektem ustawy mówił o polskim węglu kamiennym i klimacie, absolutne kino XD

Polski

@motykamilosz @K_Stanowski @Dariusz_Jonski @jakubwiech @On58Greg Czy pan chce powiedzieć, że do modernizacji turbin potrzebna jest ustawa???
Polski

@K_Stanowski @Dariusz_Jonski @jakubwiech W ustawie zapisano także szybszą modernizację już stojących turbin – na nowsze, cichsze, mocniejsze – dzięki temu dość szybko można było uzyskać co najmniej 1 GW mocy więcej. Co miałoby w krótszym czasie wpływ na ceny. @On58Greg
Polski

@motykamilosz @AleksandraRzew1 @NawrockiKn O czym pan pisze? Od lat wmawiacie nam, że OZE to tania energia bo słońce, bo wiatr itd. To proszę mi teraz powiedzieć, jak wzrosły ceny prądu na przestrzeni lat od początku inwestycji w wiatraki i panele fotowoltaiczne, bo cały czas słyszymy, że ma to być tania energia…
Polski

Weto prezydenta @NawrockiKn pod ustawą gwarantującą niskie ceny energii to uderzenie w polskie rodziny, przemysł, bezpieczeństwo energetyczne i całą gospodarkę. Potencjał jaki dają tanie źródła energii powinien zostać odblokowany. Decyzja prezydenta to działanie wbrew interesowi Polek i Polaków.
Polski

@bandyci_drogowi Gościu, kogo ty wyprzedzasz??? Specjalnie to robisz? Żeby tylko coś nagrać i wrzucić do neta? Policja to powinna się wziąć za ciebie…
Polski

W sobotę, 16 sierpnia 2025 roku, około godziny 12:32, jechałem autostradą A4 w kierunku granicy niemieckiej, na wysokości węzła Gościsław. Poruszałem się z prędkością 110 km/h (maksymalna dozwolona to 110), wyprzedzając pojazdy jadące prawym pasem około 90 km/h.
W tym czasie z tyłu, z dużą prędkością, nadjechał Mercedes o numerach rejestracyjnych CT415CT, nie zachowując bezpiecznej odległości. Kierowca zdecydował się mnie wyprzedzić prawym pasem, a następnie – gdy jego tylna część pojazdu była jeszcze na wysokości mojego przodu – zaczął zbliżać się w lewo, stwarzając realne ryzyko kolizji (manewr przypominający tzw. PIT).
W obliczu tego zagrożenia użyłem klaksonu, aby ostrzec kierowcę, że jego zachowanie stwarza niebezpieczeństwo. W odpowiedzi kierowca Mercedesa gwałtownie zahamował i zajechał mi drogę, znacząco zwalniając. Następnie ponownie przyspieszył i odjechał.
Polski

@K_Stanowski Oo to niech się idzie skarżyć do władz miasta, bo zdaje się że to jej ulubieńcy tam rządzą…
Polski

🚨🚨 Iñigo Martínez jest bliski opuszczenia FC Barcelony i zostania nowym piłkarzem Al-Nassr. [@MatteMoretto] (1️⃣)

@GrzegorzJanko12 Prawda jest taka, że jakby nie przedsiębiorcy i te wszystkie firmy, które zatrudniają ludzi i przez odliczanie różnych rzeczy od podatku mogą się lepiej rozwijać to, 1. ludzie nie mieliby pracy 2. nie mielibyście na socjal.
Niestety dla niektórych to za trudne do pojęcia🤷🏼♂️
Polski

@DemagogPL @DemagogPL doczytajcie dosłuchajcie a później oceniajcie czy prawda czy fałsz, jeden z przykładów: x.com/MarekMa8806120…
Prawda Nas Wyzwoli ❤️🇵🇱@MarekMa88061202
@Tomasz_Rok O tym samym mówi były więzień.
Polski

➡️ Istnieją liczne dowody potwierdzające, że w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau funkcjonowały komory służące do masowego zabijania ludzi gazami trującymi.
Są to m.in.:
👉 świadectwa więźniów pracujących przy komorach gazowych, członków załogi obozu koncentracyjnego i osób zbiegłych z obozu (w tym rtm. Witolda Pileckiego),
👉 zachowane dokumenty i zdjęcia lotnicze z okresu II wojny światowej,
👉 wyniki badań pozostałości zniszczonych komór gazowych.
🧑⚖️ W 2000 roku David Irving, który negował istnienie komór gazowych, przegrał sprawę przed brytyjski sądem.
🗣️ Wypowiedź @GrzegorzBraun_ z @KoronyPolskiej oceniamy jako ❌ #fałsz.
🔎 Braunowi grozi kara za negowanie nazistowskich zbrodni. Dowiedz się więcej: bit.ly/FalszBraunKomo…

Polski

✅ 𝐎𝐅𝐈𝐂𝐉𝐀𝐋𝐍𝐈𝐄: Nico Williams przedłużył umowę z Athletikiem do 2035 roku. Jego klauzula wzrosła o ponad 50%. [@AthleticClub]
Polski

Nico renovado hasta el 2035!!!
Me voy a 150 lugares a descansar! Felices fiestas!
Athletic Club@AthleticClub
Lo que más pesa es el corazón ❤️ #AthleticWIN #AthleticClub 🦁
Español










