
Wieslaw Krakowiak
12K posts




Jest coś głęboko nieuczciwego w tym, jak polska prawica opowiada historię. Niemcy są w tej narracji wiecznym wrogiem, sprawcą absolutnego zła, krajem, który „ciągle jest nam coś winien”. A Rosja? Rosja w tej opowieści pojawia się marginalnie, półgębkiem, bez gniewu, bez pretensji, bez realnego rozliczenia. Jakby była tłem. Jakby „nie do końca wiadomo, co właściwie nam zrobiła”. To nie jest przypadek. To jest nierównomierne rozłożenie ciężaru winy, które prowadzi do jednego skutku – łagodzenia obrazu rosyjskich zbrodni w świadomości Polaków. A to dokładnie wpisuje się w rosyjską politykę historyczną. Zacznijmy od rzeczy podstawowej, o której wielu „patriotów” jakoś zapomina. 17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na Polskę, łamiąc obowiązujące umowy międzynarodowe i pakt o nieagresji. To nie było „wkroczenie”. To była agresja militarna, dokonana w porozumieniu z III Rzeszą. Polska walczyła już z Niemcami, a Rosja uderzyła w plecy. To był nóż wbity w państwo, które jeszcze się broniło. Potem przyszło to, co Rosja robi najlepiej – uderzenie w elity. Zbrodnia katyńska nie była chaotycznym mordem wojennym. Była zaplanowaną decyzją państwową, mającą jeden cel: fizycznie usunąć ludzi, którzy mogliby po wojnie odbudować niepodległe państwo. Oficerowie, policjanci, urzędnicy, prawnicy, inteligencja. Kręgosłup narodu. Strzał w tył głowy i masowy dół. To nie była zemsta. To była strategia. Równolegle setki tysięcy Polaków wywieziono na Sybir i do Kazachstanu. Nie „losowo”. Wywożono nauczycieli, urzędników, ziemian, oficerów, ich rodziny. Całe warstwy społeczne. Celem nie była tylko kara. Celem było rozbicie społeczeństwa, wyrwanie ludzi z ich środowisk, zniszczenie lokalnych więzi, zmielenie ich w systemie przymusu. Tak działa rosyjskie imperium – niszczy od środka. A potem, po II wojnie światowej, Rosja zrobiła Polsce coś, czego żaden inny kraj nie zrobił w takiej skali i tak długo. Narzuciła nam własny system władzy. Nie okupację na kilka lat, nie reparacje, nie strefę wpływów „na papierze”. Narzuciła pełną kontrolę polityczną, wojskową i bezpieczeństwa. Aparat represji, cenzurę, zależne elity, więzienia dla opozycji. Polska istniała tylko formalnie. Realne decyzje zapadały w Moskwie. I teraz kluczowe pytanie. Dlaczego o tym mówi się znacznie rzadziej niż o zbrodniach niemieckich? Bo niemieckie zbrodnie są wygodne politycznie. Są bezpieczne. Są zamknięte historycznie. Rosyjskie – nie. Rosyjskie prowadzą wprost do pytania o dzisiejszą politykę, o sympatie, o sojusze, o to, komu realnie zależy na osłabianiu Zachodu i Unii Europejskiej. Dlatego prawica wali w Niemcy, a Rosję traktuje jak temat niewygodny, który lepiej rozmyć. Efekt jest prosty i groźny. Polacy doskonale wiedzą, co złego zrobiły Niemcy. Ale nie widzą pełnej skali tego, jak Rosja przez wieki systemowo niszczyła polskie państwo i społeczeństwo. A to nie jest neutralne. To jest dokładnie to, czego Rosja zawsze chciała – żeby Polacy pamiętali selektywnie, kłócili się o Zachód i przestali widzieć w Rosji główne źródło zagrożenia. Historia nie jest tu tylko przeszłością. Jest narzędziem polityki. autor: redkacja @AkademiaPrawdy źródła: Agresja ZSRR na Polskę 17 IX 1939 – dokumenty międzynarodowe, IPN Zbrodnia katyńska – decyzje Biura Politycznego WKP(b), dokumenty NKWD Deportacje obywateli polskich 1940–1941 – badania IPN Operacja Polska NKWD 1937–1938 – archiwa sowieckie, opracowania IPN System narzucony Polsce po 1945 r. – badania nad dominacją sowiecką w Europie Środkowej



Polacy potrafią narzekać na wszystko. Na banki lubią narzekać najczęściej. Prawda jest taka, że płacąc telefonem w warzywniaku albo wysyłając znajomemu 50 zł BLIKa w 3 sekundy, codziennie korzystamy z infrastruktury, o której pół świata może tylko pomarzyć. Konkrety? Proszę bardzo: BLIK obsłużył w 2025 roku niemal 3 miliardy transakcji. Tymczasem w USA ludzie wciąż wypisują czeki, a standardowy przelew międzybankowy (ACH) trwa 1–3 dni robocze. Niemiec wciąż wyciąga gotówkę z portfela na zakupy. W Polsce ponad 80% transakcji kartowych jest zbliżeniowych - jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Płatność zegarkiem w piekarni? To u nas norma. Logujesz się do ZUS, urzędu skarbowego, czy po e-recepty? Robisz to przez bank. Profil Zaufany zintegrowany z bankowością to rozwiązanie, którego większość krajów UE nie ma. Otwarcie konta w Polsce? 15 minut, z kanapy, z weryfikacją selfie. W Niemczech: umów się na wizytę w oddziale, przynieś Anmeldebescheinigung i czekaj tydzień. Aplikacje mobilne polskich banków (IKO, mBank, ING) regularnie zgarniają nagrody w międzynarodowych rankingach UX. Brytyjczyk, który widzi nasz natychmiastowy przelew w sobotę wieczorem, dostaje zawału. Mieszkańcy Berlina, Londynu czy Nowego Jorku przyjeżdżają tu i nie mogą uwierzyć, że w warzywniaku na rogu można zapłacić zegarkiem, a babcia w kiosku przyjmuje BLIKa. Polski sektor bankowy nie jest technologicznie "okej". Jest w światowej czołówce. Każdy z nas korzysta z niego codziennie nawet się nad tym nie zastanawiając. Czasem to docenić ;)









He escaped the cat just to face the final boss







Wystartuję w wyborach na prezydenta Krakowa i przedstawię kandydatów do rady miasta. Stolica Małopolski zasługuje na normalność oraz uczciwe zarządzanie bez poleceń partyjnych baronów.



Nawiązując do ostatniego wpisu o meblach: zamontowałem w kuchni ostatnie LEDy i dalej nie mogę zrozumieć jak za przeciętną kuchnię, przeciętnej wielkości moi znajomi dostawali wyceny po 35 000 - 40 000zł. Tutaj nic tyle nie kosztuje! Całość mojej przeciętnej kuchni ze sprzętem to koszt około 10 000zł. Szafki z lakierowanymi frontami jakieś 4000zł Piekarnik i płyta indykcyjna 1600zł Zmywarka 1300zł Blat laminowany 3,8cm 800zł (z cięciem) Zlew 300zł Wychodzi marża na kuchniach prawie jak u Deweloperów :D


正十二角形の面積の求め方を視覚的に表現した映像、美しすぎてずっと見てられる




Aleksander Miszalski stracił stanowisko. To, co się wydarzyło, może jeszcze pogłębić podziały, które w Krakowie wyraźnie zarysowały się w trakcie kampanii samorządowej w 2024 roku. Wówczas obozy Koalicji Obywatelskiej oraz Łukasza Gibały sięgnęły po hejterskie metody dzielenia mieszkańców Krakowa, tylko po to, aby zdobyć władzę za wszelką cenę. Aleksander Miszalski, jako naturalny lider Krakowa, nie potrafił odbudować wspólnoty naszego miasta. Te podziały i wzajemna niechęć jedynie się pogłębiały. Dzisiejszy dzień skłania do refleksji: co zrobić, aby Kraków stał się miastem wspólnym. Wierzę, że jako krakowianie mamy wspólny system wartości, w którym sprawy Krakowa powinny łączyć, a nie dzielić. Kraków potrzebuje dziś lidera politycznego i społecznego. Lidera, który nakreśli konkretną i ambitną wizję rozwoju miasta i będzie ją krok po kroku realizował, włączając, a nie wykluczając opozycję. Miasto musi raz na zawsze pozbyć się „psów wojny”.


Pogięło księdza chyba








