
chertan
4K posts

chertan
@chertan1977
Korona Kielce. Zawodowo telekomunikacja, sieci komórkowe.


Trwa wojna w Ukrainie. Rosyjski filmik z pięknym nagraniem z kabiny bombowego samolotu Su-34 z 2024 r.: Oglądając film przez moment musieliśmy się zastanowić, w jakich jednostkach podano parametry lotu, ale tak jak myśleliśmy, normalnie w metrach i w kilometrach na godzinę. Tyle, że to parametry lotu rakiety Patriot, a nie rosyjskiego samolotu. No a zła wiadomość jest taka, że jak rakieta ma cztery razy większą prędkość od samolotu, to tak za daleko, to oni z tym Andriuchą (nawigatorem Su-34) nie uciekną. A cały film jest niesamowity. Zaczyna się od wejścia załogi Su-34 na kurs do ataku. Następuje włączenie głównego włącznika uzbrojenia, który cały lot jest wyłączony, by przypadkowo nie zrzucić bomb tam gzie nie trzeba. Przy wyłączonym zasilaniu, nawet jak naciśniemy spust, to nic się nie stanie. W tym momencie pojawia się ostrzeżenie urządzenia wykrywającego opromieniowanie radiolokacyjne. Operator uzbrojenia używa określenia „zapaliła lampka drugiego podkanału”. Chodzi albo o sygnalizacje typu, albo odległości do pracującego przeciwlotniczego systemu rakietowego, które też jest pokazywane kolejnymi lampkami. Pilot sygnalizuje odejście w prawo. W tym momencie pojawia się głos nawigatora naprowadzania z samolotu dozoru radiolokacyjnego A-50. Ten potężny latający radar widzi dużo, w tym nadlatujące rakiety. I ten nawigator krzyczy: „Patriot leci w waszą stronę, Patriot leci!” Stop – skąd wiedział, że to Patriot? Ano dlatego, że system rozpoznania elektronicznego samolotu identyfikuje typ zestawu po charakterystycznej pracy jego radaru, chodzi o częstotliwość nośną, sposób kodowania sygnału, częstotliwość powtarzania impulsów i ich długość, itd. W każdym razie, zrobiło się dość nerwowo. Dalej nawigator krzyczy: „prawdopodobnie trzy, odchodźcie! Zabraniam pracować, zabraniam pracować!” I znów wyjaśnienie: pracować to tzw. bojewaja rabota, czyli wykonanie ataku na cel naziemny. Załoga ma przerwać atak i odchodzić. Szukać ratunku nagłym odejściem w bok, zejściem na małą wysokość, by radar systemu stracił ich z pola widzenia. Za chwilę pilot krzyczy bardzo szybko: „poniał, poniał, poniał!” (rozumiem, rozumiem, rozumiem!). Mimo to nawigator pyta: „7-5-4, zrozumiałeś?” Pilot krzyczy: „tak zrozumiałem, uciekam!” I znów nawigator: „uciekajcie, uciekajcie spod ostrzału! Startują dwa kolejne na was!” A teraz operator uzbrojenia na samolocie Su-34: „Andriucha, dawaj w prawo!” I znów nawigator z A-50: „odchodź w prawo z manewrem!” Chodzi oczywiście o taki manewr, jaki ma największe szanse zerwać naprowadzenie Patriota na małej wysokości. Czyli stanięcie pod kątem 90 stopni do radaru na kilkanaście sekund, z jednoczesnym zniżaniem. To radar dopplerowski, w takim położeniu samolot zniknie mu na tle odbić fal radarowych od przeszkód naziemnych. Zarówno sam samolot lecący idealnie w bok, jak i te przeszkody, dadzą dokładnie taki sam poziom echa dopplerowskiego (przesunięcia częstotliwości), więc nie sposób odróżnić jedne od drugich. Po zerwaniu śledzenia (kiedy urządzenie ostrzegawcze zasygnalizuje koniec emisji wiązki psuedociągłej z radaru Patriota), samolot na bardzo małej wysokości może skręcić i odejść z zasięgu Patriota na maksymalnej prędkości. Pilot krzyczy: „no uchodim, uchodim!” (uciekamy, uciekamy!). I za chwilę pyta: „widzisz coś za nami?” Na co nawigator A-50 odpowiada: niczego nie widzę, jak zobaczę to powiem. I ktoś krzyczy „Patriot pracował!” I znów nawigator, „nic nie widzę, ale na wszelki wypadek kontynuuj manewr!” A za chwilę: „Patriot nadal pracuje, kontynuuj manewr, manewruj, manewruj!” Na co pilot krzyczy: „manewruję!” I znów nawigator: „obserwuje start w twoją stronę, azymut 350, odległość 80!” No i musimy przyznać – czapki z głów! Rosyjski samolot na małej wysokości, a Patriot strzela do niego z 80 km, niezły wynik! I pilot krzyczy: „odchodzimy w prawo, na kurs 240, pod rakurs odchodzimy!” Pilot zdecydował się ustawić samolot na kurs 110 stopni względem rakiety co mieści się w pojęciu „prawie prostopadle do kursu rakiety" (70 do 110 stopni) i co oznacza rosyjskie pojęcie „rakurs” (lot prostopadły do stacji radarowej). Te 110 stopni to dlatego, że troszeczkę ustawił się też do niej tyłem, przy odległości odpalenia 80 km odległość będzie rosła, jest szansa że radar Patriota go zgubi na małej wysokości. Nie dość, że niemal zerowe echa dopplerowskie, to jeszcze rosnąca odległość. Trzeba przyznać, że pilot „podumał” (pomyślał). Na jego miejscu w tym momencie odpalilibyśmy dipole przeciwradiolokacyjne. Przy rakursie to ma sens, bo na stacji pojawi się wiele obiektów o echach dopplerowskich zbliżonych do zera, ale z silnym odbiciem radarowym, zgadnij teraz, który to samolot? Jedno z dwóch: albo zrobił to operator uzbrojenia na pokładzie Su-34 bez komendy, albo załoga o tym zapomniała. Jeśli tak, to ciężki błąd. Załoga melduje wysokość 300 m. I maksymalną prędkość na tej wysokości. Nawigator podaje miejsce pocisku: „azymut 350, odległość 70”. Operator uzbrojenia na Su-34 krzyczy: „Uciekajmy Andriucha, uciekajmy!” A nawigator z A-50 dodaje: „wysokość 25 000, prędkość 4000!” To oczywiście o rakiecie. Jak podejdzie na jakieś 40 km, to wówczas radar rakiety zobaczy rosyjski samolot, z tej wysokości nie będzie z tym problemu. Za chwilę nawigator: „azymut 350, odległość 55!” I to jest właśnie ten ostatni moment, żeby zerwać śledzenie naziemnego radaru Patriota. Pilot krzyczy „manewrujemy, skręcam w lewo, a teraz idziemy w prawo!” I za chwile dodaje całkiem wyprowadzony z równowagi „manewrujemy k…wa, manewrujemy!” To odpowiedź na wołanie nawigatora A-50, by się ustawił z odpowiednim kursem względem nadlatującej rakiety. I w tym momencie znów nawigator „druga leci na was, azymut 350, odległość 60!” Operator uzbrojenia podpowiada: „na kurs 120 Andriusza, kurs 120!” To desperacki ruch, lecą wprost na rakietę. 350 – 120 to 150 stopni między samolotem a rakietą, ustawią się teraz do niej drugim bokiem (lewym), ale będą się szybciej oddalać. To bardzo ryzykowne. Innego wyjścia w tym momencie nie ma. Od rakiety jednak nie uciekną, jeśli jest na 25 000 m w odległości 50-60 km, to spadnie na nich z góry, nie tracąc energii, nawet jak jej silnik rakietowy już nie pracuje. I znów nawigator podaje: „azymut 300, odległość 50!” A za chwilę o drugiej rakiecie „azymut 350, odległość 30!” Pilota już nie słychać, tylko jego ciężkie oddechy, widać, że przeciążenia dały mu się we znaki. I nawigator: „jedna przeszła z tyłu za wami”, druga idzie od strony Mariupola!” No tak, pomyśleliśmy sobie – to musiał być kierunek południowy, skoro Patriot strzelał niemal dokładnie z północy (idealna północ była by „azymut 360”). Z podawanym kursem w zakresie od 90 do 120 stopni samolot Su-34 leciał teraz na wschód, lekko na południe, mając rakietę z lewego boku. Na koniec słychać pilota: „yyyy bliaaat’!” (czyli k…wa!). To chyba takie w sumie znane nam pożegnanie ze światem, bowiem za chwilę nawigator z A-50 pyta drugiego Su-34: „813, widzisz 745?” Ale druga załoga potwierdza: „taaak!” I znów „menwruj, uciekaj!” Jakimś cudem udało się 745, ale musiało być blisko, skoro nawigator A-50 nie był pewien, czy doszło do trafienia. A tu nagle niespodzianka, odzywa się pilot 745. Leci cała soczysta wiązanka, pełny rosyjski repertuar. I za chwilę „Wiktor, 813, słyszysz? Wiktror słyszy k..wa?! No zajebiście!” (ochujenno). Zajmowali się 745 który bardzo umiejętnie manewrował, a tymczasem przepadł im 813. Nie pomogły rozpaczliwe krzyki: „Witia! Wit’ słyszysz mienia? Oh suuukaaa! Witiek!” Za chwilę zgłasza się 745: „ja już brzeg widzę”. Chodzi o Morze Azowskie. I nawigator A-50 do jednego z lotnisk: „przyjmiecie 745? Nu choroszo!” I tak Rosjanie pozbyli się jednego Su-34. Nagranie ewidentnie pochodziło z samolotu 745, nagrywała się zarówno zewnętrzna korespondencja radiowa, jak i rozmowy między załogą. Więc zapewne podobnie mogło być na pokładzie 813, ale Wiktor miał po prostu gorszy dzień. Fot. Wikipedia - Su-34 Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę Będzie wówczas więcej... buycoffee.to/mafiszer


Do samego końca. Razem. #WalczyszKorono 💛❤️🔥









🆘Bardzo WAŻNE❗ Proszę o #RT Pomóżcie zebrać środki na roczną terapię, leczenie oraz rehabilitację dla dwójki rodzeństwa: Stasia z zespołem Downa i Mai w spektrum Autyzmu. Brakuje 13 105 zł. Proszę 🙏wpłać darowiznę tutaj ▶️ siepomaga.pl/stanislaw-piel… #dlaStasia #DlaPielaków
























