
John Xanier
45.6K posts



Warto przemyśleć, no ale obrażalscy wiedzą lepiej



O tym, że potrafimy przebaczać, świadczy postawa setek tysięcy Polaków, którzy mimo tragicznej przeszłości przyjęli, karmili, opiekowali się ponad milionem Ukraińców. O tym, że nie oznacza to amnezji, świadczy fakt, że 75 proc. popiera decyzję prezydenta Nawrockiego.



Nagonka na Ukraińców zagraża Polakom nie mniej niż Ukraińcom, choć inaczej. Ksenofobiczna, nietolerancyjna, małostkowa, nikczemna, mściwa Polska to przekreślenie jej chrześcijańskiego dziedzictwa i zabijanie jej ducha. Polska przez tę obrzydliwą kampanię nienawiści już marnieje, karleje i brzydnie. To wielki samobój.















Od kilku dni mam wrażenie, że pękła jakaś niewidzialna bariera. Jeszcze niedawno wydawało się, że pewnych rzeczy po prostu nie wypada mówić. Nie wypada cieszyć się z cudzej tragedii. Nie wypada odmawiać innym człowieczeństwa. Nie wypada budować wspólnoty na pogardzie i nienawiści. Dzisiaj te słowa padają publicznie. Zbierają polubienia. Są nagradzane brawami. I przypominają mi się słowa Czesława Niemena: " Dziwny jest ten świat Gdzie jeszcze wciąż Mieści się wiele zła I dziwne jest to Że od tylu lat Człowiekiem gardzi człowiek Dziwny ten świat Świat ludzkich spraw Czasem, aż wstyd przyznać się A jednak często jest Że ktoś słowem złym Zabija tak, jak nożem Lecz ludzi dobrej woli jest więcej I mocno wierzę w to Że ten świat Nie zginie nigdy dzięki nim Nie! Nie! Nie! Nie! Nadszedł już czas Najwyższy czas Nienawiść zniszczyć w sobie Lecz ludzi dobrej woli jest więcej I mocno wierzę w to Że ten świat Nie zginie nigdy dzięki nim Nie! Nie! Nie! Nie! Nadszedł już czas Najwyższy czas Nienawiść zniszczyć w sobie "




@johnxanier Był też typowy klasistowski owczy pęd na zasadzie "skoro ci lepiej sytuowani, z pieniędzmi, z autorytetem, wykształceni to robią, to musimy i my, żeby nie wyjść na ciemnotę". Śmieszne też było, że inni potrzebujący stali się jeszcze bardziej niewidoczni dla tego "humanitaryzmu"




@johnxanier Wolisz ruski mir? - zapraszam - wyjedź do rosji. Najlepiej na stałe.



Pokłóciłam się z ukraińskim prawicowcem w internecie. Bo wiecie, że tak jak u nas, tak i tam, są ludzie, którzy w internecie otwarcie sieją nienawiść? I jest takie jedno konto, specjalnie nie podam nazwy, które pisze antypolskie brednie. I ma zasięgi. Siedzę w ukraińskich mediach społecznościowych czwarty rok, biegle znam ukraiński (nawet slang), przypadkiem nauczyłam się też trochę rosyjskiego… i spróbujcie mi uwierzyć na słowo: dopiero TERAZ widzę takie robale, wypełzające niewiadomo skąd. Wcześniej trudno było znaleźć w Ukrainie kogoś, kto otwarcie by pisał, że Polak niczym się nie różni od moskala. Oj, przeszliśmy Rubikon. Ale każdy taki syf w sieci przepuszczajmy przez sito. Bo komentarze w internecie są dalekie od opinii większości Ukraińców. Mówi to Wam ta, która od trzech lat prowadzi zbiórkę na „nacków z trójki”. Ukraiński nacjonalizm nie jest antypolski. Ukraiński nacjonalizm widzi tylko jednego wroga i jest nim Rosja. Bardzo chcę wierzyć, że nie daliśmy się wciągnąć w tę grę za hajs z Kremla i że jest już za późno. Bo nie jest za późno, prawda? Wspomniany koleżka z „Iksa” pisał te swoje brednie, które jak lep na muchy przyciągnęły naszą polską husarię. Nienawiść wylewała się z każdego zdania, a ja nie mogłam uwierzyć w to, co czytam. W końcu dotarłam do komentarza, którego nie zostawiłam bez odpowiedzi, i była ona bardzo ostra i wulgarna 🥶. Screenshot tej wymiany zdań wysłałam na nasz redakcyjny czat z dziewczynami i chłopakiem z Sestry.eu. Odpowiedziała mi Olena: „Gratulacje! Teraz już jesteś nasza! Odczułaś nasze oburzenie i dysonans, kiedy my trafialiśmy na takie komentarze. Wokół nas, zdawałoby się, normalni ludzie, ale nagle okazywało się, że jednak nie wszyscy. Przejdzie ci… za jakieś dwa lata. Chociaż mnie do dziś przeraża ilość lajków i gniewnych komentarzy pod postami polskich radykałów. I nigdy nie wiem, czy mam już pakować swoje rzeczy i wyp…alać, czy raczej wyjrzeć przez okno i przyglądać się, jak na placu zabaw bawią się dzieci”. Mam też swój tajny czat z takim jednym polskim dziennikarzem i takim jednym polskim medykiem. I wczoraj też się chłopakom ulało. Jesteśmy naprawdę przerażeni tym co się dzieje. Czy nasza ciężka praca (mówię tu o wolontariuszach, dziennikarzach, działaczach) pójdzie na marne przez tak ryzykowne polityczne ruchy z obu stron? Przez ostatnie lata czuliśmy się jak ambasadorzy Polski na wschodzie - pokazywaliśmy nas, Polaków, z naszej najlepszej strony. Naprawdę byłam dumna z nas wszystkich, kiedy przekazywałam wsparcie dla żołnierzy i mówiłam: Polacy są z Wami. Uwielbiam przekazywać wojownikom czekoladki Wedla czy Wawla, smalec i kabanosy z Krakowskiego Kredensu, a musztarda sarepska od Kamisa to hit. Małe, polskie drobiazgi, które znaczą dla nich o wiele więcej, niż Wam się wydaje. Zostawialiśmy tam wszystko, co najlepsze - nie w postaci samochodów, stacji ładowania czy innych rzeczy. Ale w postaci poczucia, że nie są w tej walce sami. Że mamy siebie. Ługańsk jest oddalony od Warszawy o 1600 kilometrów. Ale my z Romkiem i Serhijem jesteśmy znacznie bliżej duchowo. I bardzo chciałabym kupić mu samochód i tym samym pokazać, że w Polsce nic się nie zmieniło, że dalej jesteśmy tymi samymi ludźmi, którzy rozumieją wagę wydarzeń u naszego sąsiada: zrzutka.pl/hp2guc Ps. Sprawdzając tę kilometrówkę przyjrzałam się wyznaczonej przez Google mapie. Były dwie drogi, jedna wiodła przez Pokrowsk, Konstantynówkę i Bachmut, druga przez Starobielsk, w każdym z tych miejsc stoją już rosyjskie wojska. To właśnie ta droga, na której tu stoję. Zdjęcie zrobione kilka kilometrów przez Czasiw Jarem. Smutno.


