Piotr Cymcyk - Merytorycznie o Finansach@DnaRynkow
Sporo podjarki tymi spółkami półprzewodnikowymi ostatnio nie? To teraz się skupcie.
Po pierwsze, obecny cykl AI różni się od większości historycznych zmian technologicznych jedną fundamentalną rzeczą.
Tym razem infrastruktura NIE JEST tworzona za dług, ale za realny cashflow największych firm świata. Spora różnica, bo nie ma jak się na tym przekręcić finansowo.
W 1999 roku rynek pompował setki spółek, które paliły gotówkę i finansowały ekspansję emisją akcji.
Nawet w 2020–2021 było podobnie - darmowa kasa i jazda. Dzisiaj wygląda to inaczej.
Microsoft, Meta, Amazon, Google wydają łącznie setki miliardów dolarów z bieżących zysków operacyjnych.
Dlatego nie, AI to żadna bańka, ALE jeśli ktoś uważnie czytał ostatnią serię wpisów o wyjaśnianiu wam współczesnego rynku, to powinniście wiedzieć, że kiedy spółki rosną po 80–100% w kilka miesięcy, to nie jest już historia fundamentów, a pewnej mechaniki rynku.
Fundusze kupują momentum. ETF-y dokładają przepływy. Retail goni trend. Dochodzą opcje, dealerzy hedgują ekspozycję, pojawia się klasyczny gamma squeeze, gdzie sam wzrost ceny wymusza kolejne zakupy akcji. Wtedy rynek krótkoterminowo odkleja się od rzeczywistości.
Dlatego jest praktycznie pewny, że w krótkim czasie zobaczymy tydzień, w którym cały koszyk półprzewodników (poza Nvda) wywali się o 20–25%.
Nie dlatego, że AI to bańka, ale dlatego że tak działa mechanika współczesnego rynku i parabolicznych ruchów napędzanych pozycjonowaniem i lewarem.
Taki mini krach nijak nie zmienia jednak długoterminowej hipotezy, a ta jest dość prosta „rozbudowa infrastruktury AI
dopiero weszła w kilkuletnią fazę inwestycyjną”.
Najłatwiejsze pieniądze w samych półprzewodnikach są już jednak za nami. Rynek zna tę historię. To już konsensu. Wie, kto sprzedaje „kilofy”. Wie, kto korzysta na AI capexie. Ta narracja jest dziś oczywista dla każdego.
Dlatego kolejny etap będzie należeć do zupełnie innych spółek. Nie do tych, które tworzą AI, ale dla tych, które dzięki AI nauczą się zarabiać więcej pieniędzy.
Na starcie najwięcej zarabiają ci, którzy sprzedają łopaty, to prawda, ale największe fortuny przemysłowe zbudowały później firmy, które tę zmieniają to w realny biznes.
Tak było z koleją, elektrycznością, internetem.
Najpierw ogromne pieniądze zarabiają budujący infrastrukturę, potem więcej zarabiają ci, co potrafią ją produktywnie wykorzystać.
Dziś te drugie spółki interesują mnie już bardziej niż półprzewodniki ;)