old lazy dev
4K posts

old lazy dev
@remote_brain42
developer: pl/sql, php security, privacy linux sysop





Our response to Israel's attack on our infrastructure employed FRACTION of our power. The ONLY reason for restraint was respect for requested de-escalation. ZERO restraint if our infrastructures are struck again. Any end to this war must address damage to our civilian sites.



MGŁA WOJNY – ATA 2026 - jak Waszyngton wreszcie dogonił rzeczywistość Rosji Rzadko publicznie komentuję zachodnie dokumenty strategiczne. Nie mam zwyczaju budować swoich analiz na tym, co „powiedziała CIA” albo „napisał Waszyngton”. Ale tym razem zrobię wyjątek. W marcu 2026 ukazał się najnowszy Annual Threat Assessment amerykańskiej Wspólnoty Wywiadowczej – ATA 2026. To coroczna, odtajniona ocena zagrożeń przygotowywana przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego USA, podsumowująca, jak amerykańskie służby widzą świat i główne wyzwania bezpieczeństwa. Dokument powstaje dla Kongresu, ale tak naprawdę jest lustrem: pokazuje, jak myśli establishment bezpieczeństwa w Waszyngtonie – co uważa za poważne, a co za szum tła. W tym roku warto zajrzeć do ATA z jednego powodu: obraz Rosji jest tam bliższy rzeczywistości, o której od lat piszę i mówię z perspektywy Polski i wschodniej flanki. I to na tyle bliski, że sam raport można traktować jako „uśrednione” potwierdzenie szeregu założeń, które w naszym regionie uchodziły za „alarmistyczne” czy „kontrowersyjne”. Czym jest ATA i dlaczego robię wyjątek ATA 2026 to nie felieton, ale wspólna ocena wszystkich kluczowych agencji wywiadowczych USA – od CIA, przez DIA, NSA, po analityków ODNI. Dokument koncentruje się na najpoważniejszych zagrożeniach dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych w horyzoncie mniej więcej roku, ale siłą rzeczy dotyka też procesów długoterminowych. Zwykle nie ma sensu analizować takich raportów linijka po linijce. Po pierwsze – są pisane językiem kompromisu biurokratycznego. Po drugie – są filtrowane przez potrzeby polityczne danego momentu. Tym razem jednak, jeśli chodzi o Rosję, warto zatrzymać się dłużej. Nie dlatego, że ATA 2026 jest „objawieniem”, tylko dlatego, że Waszyngton de facto dochodzi do wielu wniosków, które w naszej części Europy sformułowano wcześniej – ale zwykle bez globalnego megafonu. W tym tekście zestawiam moje dotychczasowe tezy o Rosji z głównymi wnioskami ATA 2026: gdzie mówimy to samo różnym językiem, a gdzie się rozchodzimy. I gdzie wciąż pozostaję „po stronie kontrowersji”. Punkt wyjścia: Rosja jako rewizjonistyczne mocarstwo, nie „upadłe państwo” ATA opisuje Rosję jako trwałego, systemowego rywala USA – państwo, które chce multipolarnego ładu, odzyskania strefy wpływów i pozycji równorzędnej wobec USA i Chin. Podkreśla, że Rosja zachowała zdolność do selektywnego kwestionowania interesów amerykańskich na całym świecie, zarówno środkami militarnymi, jak i „szarą strefą”. To jest dokładnie to, co powtarzam od lat: Rosja nie jest „upadłym państwem” ani „stacją benzynową z rakietami”, tylko rewizjonistycznym mocarstwem o ograniczonych zasobach, które rekompensuje słabości asertywną strategią ryzyka, eskalacją kontrolowaną i zintegrowanym systemem służb bezpieczeństwa. Zbieżności: Rosja jako stałe, a nie chwilowe, wyzwanie strategiczne dla Zachodu – nie „incydent” z Putinem, który minie wraz z jego odejściem. Rosja jako aktor, który świadomie dąży do multipolarności i rozmontowania dominacji Zachodu tam, gdzie może to zrobić niskim kosztem. Rosja jako państwo, które nie zniknie z mapy problemów bezpieczeństwa po żadnym pojedynczym porozumieniu ani rozejmie. Różnica akcentów: ATA jest dokumentem amerykańskim – punkt ciężkości to zagrożenie dla „Homeland” i globalnej pozycji USA. Moje analizy startują z innego miejsca: od polskiej i regionalnej wrażliwości, od linii Suwałki, od logistyki do Ukrainy i od realiów wschodniej flanki. Wojna z Ukrainą: kto kogo wyczerpuje W części poświęconej Europie i Eurazji ATA pisze wprost: Rosja w ostatnim roku utrzymała przewagę w wojnie, a Moskwa „niemal na pewno pozostaje przekonana, że ostatecznie wygra na polu bitwy i wymusi porozumienie na swoich warunkach”. Dodaje, że kontynuacja wojny zwiększa ryzyko eskalacji – zarówno przypadkowej, jak i celowej – do starcia Rosja–NATO. Tu mamy zasadniczą zbieżność z tym, co podkreślam od dawna: - Rosja traktuje wojnę nie jako „wypadek przy pracy”, ale jako instrument długotrwałego wyczerpywania Ukrainy i Zachodu. - „Zmęczenie wojną” jest elementem strategii, a nie efektem ubocznym. ATA dodaje elementy, które również wpisują się w moją narrację o „wojnie jako warsztacie modernizacji”: rosyjskie siły powietrzne i marynarka „pozostają w dużej mierze nienaruszone”, a doświadczenia wojenne – także te zdobywane przez sojuszników Rosji – zwiększają ich wartość bojową. Gdzie się różnimy: ATA dopuszcza scenariusz „durable settlement” – trwałego porozumienia w sprawie Ukrainy, które mogłoby otworzyć drogę do „ocieplenia relacji USA–Rosja”. Ja konsekwentnie twierdzę, że każdy rozejm z Rosją jest funkcją logiki rosyjskiego systemu: - zawieszenie broni jest pauzą operacyjną, nie zmianą kursu, - pokój, który nie zmienia natury reżimu, jest tylko inną fazą tej samej wojny. To jest moja „kontrowersyjna” teza numer 1: Nie ma stabilnego pokoju z Rosją Putina (lub z systemem po-Putinowskim, jeśli zachowuje tę samą logikę służb), są tylko przerwy między kolejnymi iteracjami konfliktu. ATA, jako dokument rządowy, nie może pójść tak daleko – musi zostawić na stole scenariusz „trwałego uregulowania”. Siła militarna i atom: mit „zdemilitaryzowanej Rosji” ATA jasno stwierdza: nawet przy stratach lądowych, rosyjskie siły zbrojne pozostają trwale groźne, a możliwości nuklearne Rosji są największe i najbardziej zróżnicowane na świecie. Rosja buduje nowe, „nowatorskie” systemy – od hipersoników, przez zdolności podwodne, po broń antysatelitarną, w tym rozwijany satelita z ładunkiem nuklearnym jako system ASAT (anti‑satellite weapon - to broń przeznaczona do niszczenia lub oślepiania satelitów) To de facto demontaż zachodniego mitu z lat 2022–2023 o „zdemilitaryzowanej” Rosji, który od początku krytykowałem. ATA potwierdza kluczowy punkt moich analiz: - liczby zniszczonych czołgów nie mówią nam, ile Rosja nadal jest w stanie zrobić na wschodniej flance, - realne zagrożenie to kombinacja środków dalekiego zasięgu, groźby nuklearnej i zdolności do uderzeń w infrastrukturę krytyczną NATO – w tym w kosmosie. Moje „kontrowersyjne” tezy vs ATA: - Gotowość do eskalacji nuklearnej. ATA mówi: Rosja grozi nuklearnie, modernizuje arsenał, podważa traktaty i normy (New START, CTBT, Outer Space Treaty), ale „prawdopodobnie” utrzyma dotychczasową normę przeciwko dużej, pełnoskalowej użyteczności broni jądrowej, o ile nie dojdzie do radykalnego zwrotu w wojnie z Ukrainą. U mnie akcent jest inny: od dawna piszę, że Rosja aktywnie testuje granice zachodniej odporności na szantaż nuklearny i przygotowuje infrastrukturę oraz narracje, które mają obniżyć próg użycia broni jądrowej – zwłaszcza na poziomie taktycznym. Nie twierdzę, że użycie jest nieuchronne; twierdzę, że scenariusz jest operacyjnie przygotowywany jako opcja polityczna. ATA jest w tej kwestii bardziej zachowawcza. Struktura wojny przyszłości. ATA bardzo trzeźwo pisze, że fundamenty wojny się nie zmieniły, ale praktyka uległa przyspieszeniu: masowe użycie dronów, skrócone cykle adaptacji, balans między „jakością” a „ilością”. Ja idę dalej, argumentując, że Rosja świadomie wchodzi w model wojny, w którym ludzkie życie (własne) jest kosztem akceptowalnym, a przeciwnik zachodni – ze swoją wrażliwością na straty i legalizm – ma strukturalnie gorszą pozycję, jeśli nie zmieni mentalności. ATA diagnozuje symptomy, ja staram się nazwać mechanizm. Szara strefa, sabotaż, wywiad - tu mówimy jednym językiem ATA szeroko opisuje rosyjskie „gray zone tools”: cyberataki, operacje dezinformacyjne i wpływu, manipulację rynkami energii, sabotaż infrastruktury, używanie migracji jako narzędzia nacisku, operacje wywiadowcze pod przykryciem. Wprost przywołuje m.in. przykład eksplozji kolejowej w Polsce w 2025 r. jako formę sabotażu na trasach logistycznych do Ukrainy. To jest dokładnie ta rzeczywistość, którą opisuję jako „Wojnę Zrównoważoną Rosji z Zachodem”: - działania poniżej progu wojny, - łączenie narzędzi wojskowych, wywiadowczych, kryminalnych i gospodarczych w jedną kampanię, cel: osłabienie zdolności i woli przeciwnika bez uruchamiania klauzul sojuszniczych - erozja odporności Zbieżność: ATA przyznaje, że Rosja „często ukrywa i zaprzecza swojej roli”, co utrudnia przeciwdziałanie. Wskazuje, że te narzędzia są integralną częścią rosyjskiej polityki wobec Europy, a nie marginalnymi incydentami. Moja „kontrowersyjna” teza numer 2: Od dawna twierdzę, że dla Rosji stan „pokoju” z NATO jest tylko inną fazą wojny – wojny prowadzonej narzędziami szarej strefy. ATA podchodzi do tego językiem analitycznym i „technologicznym”, ale fakty, które opisuje (sabotaż, cyber, energia, migracja), potwierdzają tę logikę. Gospodarka, sankcje i zależność od Chin ATA 2026 podsumowuje to, co częściowo było widoczne już wcześniej, ale dopiero teraz pada tak jasno: - Rosja „prawdopodobnie pozostanie odporna na sankcje i kontrole eksportowe Zachodu”, choć ceną są narastające deficyty, niedoinwestowana gospodarka cywilna, ryzyko stagnacji i pogłębiająca się zależność od Chin. - Moskwa opiera się na relacjach z innymi przeciwnikami USA, aby omijać sankcje – w tym na dostawach sprzętu i technologii z Chin, Korei Płn. i Iranu. To jest spójne z moją tezą, że sankcje w obecnej konstrukcji nie są narzędziem szybkiej zmiany polityki Kremla, tylko mechanizmem wolnego wyciskania tlenu z rosyjskiej gospodarki – bez gwarancji, że reżim upadnie, zanim doprowadzi do kolejnej wojny. Różnica: ATA podkreśla, że współpraca Rosji z Chinami, Iranem i Koreą Płn. jest w dużej mierze bilateralna, ograniczona i hamowana przez obawy przed bezpośrednim starciem z USA. Ja używam języka bardziej brutalnego: to nie jest „oś” na wzór NATO, ale jest to praktyczny blok rewizjonistyczny; - poziom koordynacji może być niski, ale suma efektów działań tych państw osiąga już próg realnego, systemowego wyzwania dla Zachodu. Moja „kontrowersyjna” teza numer 3: Zbyt długo udajemy, że brak formalnego traktatu oznacza brak wspólnego frontu. ATA uczciwie przyznaje, że mówienie o „pełnej osi” przesadza, ale jednocześnie opisuje praktyczne efekty tej współpracy – i one bardzo dobrze pasują do obrazu, który rysuję od dawna. Europa, NATO i perspektywa – centrum vs peryferia W części europejskiej ATA stwierdza jasno, że większość państw Europy uważa Rosję za „największego i najbardziej trwałego przeciwnika”. Opisuje wzrost wydatków obronnych, problem demografii, napięcia wokół migracji i narastające obciążenia fiskalne. Tu znowu: faktografia ATA wspiera to, co w moich tekstach ustawiam wprost – że Europa weszła w epokę permanentnej presji geopolitycznej, w której: - Rosja jest głównym przeciwnikiem, ale nie jedynym źródłem napięć, - system europejski ma ograniczoną zdolność do równoczesnego poradzenia sobie z obroną, kryzysem demograficznym i wewnętrzną polaryzacją. Różnica perspektyw: ATA myśli z centrum globalnym: jak utrzymać prymat i bezpieczeństwo USA. Ja myślę z peryferii: co to oznacza dla Polski, Bałtyku, Ukrainy, linii komunikacyjnych, realnej gotowości NATO na wschodzie. W praktyce oznacza to, że tam gdzie ATA widzi „ryzyko eskalacji w razie błędu”, ja mówię o realnej możliwości zaplanowanej, celowej eskalacji, jeśli Kreml uzna, że Zachód jest zbyt słaby lub zbyt podzielony, by odpowiedzieć. ATA musi być bardziej wyważona; ja mogę nazwać rzeczy po imieniu. MGŁA WOJNY – ale mniej gęsta niż jeszcze kilka lat temu ATA 2026 nie jest doskonałe, nie mówi wszystkiego i w wielu miejscach jest z konieczności asekuracyjne. Ale warto odnotować kilka rzeczy: Po pierwsze Waszyngton oficjalnie uznaje, że Rosja jest trwale rewizjonistycznym przeciwnikiem, a nie „problemem do rozwiązania” w ramach kolejnego resetu. Po drugie opis rosyjskiej „szarej wojny”, sabotażu i operacji wpływu w Europie jest zaskakująco bliski temu, co w regionie mówimy od lat – tylko bez eufemizmów. Po trzecie trzeźwa ocena rosyjskiej siły militarnej, zdolności w kosmosie (w tym ASAT) i odporności gospodarki na sankcje zdejmuje z agendy naiwny optymizm, że „czas pracuje automatycznie na naszą korzyść”. Gdzie więc wciąż zostaję „po stronie kontrowersji”? Uważam, że zachodni próg tolerancji na "nuclear blackmail" jest wciąż zbyt miękki. Uważam, że Rosja traktuje każde „porozumienie” z Zachodem jako etap operacyjny, nie zmianę relacji. Uważam, że blok rosyjsko–chińsko–irańsko–północnokoreański, przy całej swojej wewnętrznej niespójności, jest już realnym systemowym wyzwaniem – a nie zbiorem osobnych problemów. ATA 2026 można jednak spokojnie cytować jako dokument, który w wielu punktach „dogonił” rzeczywistość rosyjską, opisywaną w naszej części Europy dużo wcześniej. Dla polskiej debaty to paradoksalnie dobra wiadomość: mgła wojny informacyjnej za oceanem jest dziś "oficjalnie" trochę mniej gęsta, niż była jeszcze parę lat temu. A to ma znaczenie... Pozdrawiam i dziękuję.





The Trump administration believes ending the Ukraine War by improving relations with Russia could weaken China’s global influence. The idea is to pull Russia closer to the U.S. through incentives like economic ties, shifting the balance of power away from China — seen as the bigger long-term threat. Source: POLITICO

Rosyjski propagandysta, członek rosyjskiej Izby Społecznej, donosiciel na opozycję, Ilia Remesło opublikował posty, które są istną bombą i odwracają o 180% jego dotychczasową retorykę. Normalnie uznałbym, że ktoś włamał mu się na konto, ale on opublikował też nagranie, gdzie nie jest pijany i potwierdza, że publikuje właśnie on. TŁUMACZENIE: Pięć powodów, dla których przestałem popierać Władimira Putina. Ktoś musiał to powiedzieć. 1. Wojna w Ukrainie. Rozpoczęta jako "operacja policyjna", wojna pochłonęła już z pewnością 1-2 miliony ofiar. W 2014 roku poparłem aneksję Krymu właśnie dlatego, że była bezkrwawa. Wszystkim nam się wtedy wydawało, że Putin to jednoczyciel ziem ruskich. I oto do czego doszliśmy – "mięsne szturmy", podstępne zwabianie żołnierzy kontraktowych i wiele innych rzeczy, które potwierdzi wam każdy uczestnik SWO. Całkowicie bezcelowa wojna, ogromne straty, może trwać jeszcze 5-10 lat – jesteście na to gotowi? Nikt nie wzywa do wojny przeciwko Rosji. Ale teraz wojna toczy się wyłącznie z powodu kompleksów Putina; my, zwykli obywatele, nic z niej nie mamy, a jedynie tracimy. 2. Ogromne szkody dla rosyjskiej gospodarki i dobrobytu obywateli. Sankcje, zniszczona infrastruktura, utrata partnerów handlowych. Nawet według oficjalnych statystyk to biliony dolarów, za które moglibyśmy zbudować miasta, szkoły, szpitale dziecięce, całkowicie przebudować system gospodarki komunalnej. Ale buduje się głównie pałace prezydenta i jego przyjaciół. Nawet przed wojną były problemy z gospodarką – w najbogatszym kraju dziesiątki milionów ludzi żyje w ubóstwie. Władza do tego stopnia straciła hamulce, że odbiera ludziom ich zwierzęta, jak to miało miejsce niedawno w Nowosybirsku. 3. Dławienie wolności Internetu i mediów. Jak na ironię, w 2017 roku to właśnie ja zadałem Putinowi pytanie na forum medialnym ONF o drogę rozwoju Internetu w Rosji. Putin odpowiedział mi wtedy, że nie pójdziemy chińską drogą – i skłamał. Sam Putin nie korzysta z internetu, co jest hańbą dla głowy państwa. Widzimy, że internet mobilny nie działa nawet w dużych miastach Rosji. Zablokowane są wszystkie zachodnie sieci społecznościowe i komunikatory. Telegram jest zablokowany w 80%, na 01.04 planowana jest całkowita blokada. System do tego stopnia zwariował, że dławi nawet Telegram, z którego korzystają uczestnicy SWO. A równolegle ludzi zapędza się do wielonarodowego komunikatora Kirijenki „Maks”, pozbawiając ich prawa do opieki medycznej i edukacji. 4. Czas sprawowania władzy przez Putina. Putin jest w 74. roku życia, znajduje się u władzy od 1999 roku, już ponad 26-27 lat. I wszystko na to wskazuje, że planuje siedzieć na tronie co najmniej do 150. roku życia. Jak wiadomo, absolutna władza korumpuje absolutnie – a co, jeśli jest w dodatku nieskończona? Nawet moralnie nienaganny człowiek skurwiłby się w takiej sytuacji. I Putin nie zawsze był taki jak teraz, do 2003 roku trudno było się do niego przyczepić – dlatego wielu z nas wcześniej go popierało. Ale wszystko ma swoje granice. Potrzebujemy nowego, nowoczesnego prezydenta. 5. Putin nie szanuje swoich wyborców i nie chce ich słuchać. Spójrzcie na dowolną ostatnią „bezpośrednią linię” – to istny cyrk! Prezydent szczerze nie interesuje się polityką wewnętrzną i problemami wyborców. Od dawna nie czyta kanałów na Telegramie, ma w nosie nasze codzienne oburzenia. Putin woli nieskończone wojny (w których nie uczestniczą jego dzieci i krewni), a nie Internet i wysokie pensje. O opozycji już milczę – jej po prostu nie ma. Sam Putin przez te wszystkie 26 lat powtarzał, jak ważna jest krytyka władzy i opozycja. Ale wymieńcie choć jednego deputowanego lub działacza społecznego, który krytykuje Putina? Nie ma takich, a ci, którzy próbowali – albo zostali uznani za zagranicznych agentów, albo są za granicą, albo w ogóle leżą w wilgotnej ziemi. Putin boi się udziału w debatach, w uczciwych wyborach – bo wtedy od razu stałoby się jasne, że król jest nagi. Podsumowanie: Władimir Putin nie jest prawowitym prezydentem. Władimir Putin powinien podać się do dymisji i stanąć przed sądem jako zbrodniarz wojenny i złodziej. Niech żyje wolność, do cholery! POST NR 2 Chyba dodam do tego wpisu 6. powód, dla którego ja (i każdy racjonalnie myślący obywatel) nie będziemy popierać Putina. 6. Szalony, graniczący z chorobą pociąg do luksusu. Wcześniej myślałem, że te wszystkie śledztwa zagranicznych agentów o jachtach i rezydencjach są trochę naciągane. Ale w 2026 roku ukrywanie tego stało się niemożliwe. Putin ma realnie około 20 rezydencji-pałaców w całym kraju, samoloty i pociągi pancerne. Ponieważ dla Putina pracują ludzie bez talentu lub sprzedajni, wszystko to wycieka do zagranicznych wywiadów. Pisałem już wcześniej o światowych elitach, które zamiast przejść do historii z czymś interesującym, urządzają sobie „wyspę Epsteina”. I myślę, że w Rosji wszystko wygląda podobnie. Putin miał wszystko — wysokie ceny nośników energii, ogromny kraj ze wszystkimi zasobami, naród, który realnie popierał młodego prezydenta. Można było zrobić wszystko, dokonywać przełomów naukowych, stworzyć najlepszą na świecie sztuczną inteligencję, polecieć na Marsa, zbadać gwiazdę Syriusz. Albo chociaż maksymalnie poprawić życie ludzi. Ale zamiast tego Putin poszedł krętą drogą wzbogacania siebie i swoich przyjaciół ze spółdzielni „Oziero”. Setki miliardów dolarów kotu pod ogon. Pomyślcie tylko, jak bardzo jest to prymitywne – być prezydentem Rosji i tracić siebie oraz zesłane z góry zasoby na coś takiego. Putin to dosłownie Szura Bałaganow ze „Złotego cielca”, któremu 15 minut wcześniej dano pięćdziesiąt lub sto tysięcy, a on wsadził rękę do kieszeni ciotki po 13 rubli. "Odruchowo wyszło". POST NR 3 Ciąg dalszy nastąpi. Jestem w Rosji, u siebie w domu, i nigdzie się nie wybieram. A na razie pomyślcie o tym. Jeśli wstawicie w moje wpisy zamiast „Putin” słowo „Trump” – to otrzymacie typową publikację amerykańskich mediów, które ukazują się codziennie. Tysiące takich wpisów na X i w innych sieciach społecznościowych. Trumpa już od półtora roku krytykuje się niezwykle ostro, na granicy faulu. On odszczekuje się, bywa opryskliwy, wytacza procesy sądowe – ale nie wsadza swoich oponentów do więzienia. Więc w czym problem? Z jakiej racji ktoś uznał, że Rosja to ojczyzna słoni, gdzie nie wypada krytykować władzy (w dodatku nieprawowitej)? Niech Pan też to znosi, Władimirze Władimirowiczu. A jeśli się nie podoba – niech Pan odejdzie na emeryturę. Po tym, jak ureguluje Pan pewne prawne formalności, obiegówkę itp. POST NR 4 Lonia Wołkow jednak wszędzie widzi geszeft. Ale w tym przypadku ma rację. Zakładamy z Wołkowem partię „Miłośników lepienia bałwanów w szabat”. Wiadomo, kto będzie to finansował. A mówiąc poważnie, parlamentaryzm w Rosji zdegenerował się w cholera wie co. Miałem już wcześniej możliwości startu w wyborach. Ale jaki jest sens bycia trybikiem? Wszyscy deputowani są sterowani ręcznie z Administracji Prezydenta. Spójrzcie na Swincowa – chcecie tacy być? Ja też nie chcę. Ani za 450 tysięcy miesięcznie, ani za 45.

This is like a bomb in Russia. Ilya Remeslo, a long-time Russian patriot, professional informer, and lawyer, suddenly launched a direct attack on Putin: Vladimir Putin is not a legitimate president. Vladimir Putin should resign and be tried as a war criminal and thief. Five reasons why I stopped supporting Vladimir Putin. Someone had to say it. 1. The war in Ukraine. The war, which began as a "police operation," has already claimed 1-2 million lives. I supported the annexation of Crimea in 2014 precisely because it was bloodless. We all thought back then that Putin was the unifier of the Russian lands. And here we are now—bloody attacks, the deception of contract workers, and much more, which any SVO participant will confirm. An absolutely hopeless war, enormous losses, it could last another 5-10 years—are you ready for that? No one is calling for war against Russia. But the war is currently being waged solely because of Putin's complexes; we ordinary citizens don't benefit from it, we only lose. And a few more points: 2. Enormous damage to the Russian economy and the well-being of its citizens. 3. Suppression of internet and media freedom. 4. Putin's term in office. 5. Putin doesn't respect his voters and refuses to listen to them. Conclusion: Vladimir Putin is not a legitimate president. Vladimir Putin should resign and be tried as a war criminal and thief.




Actually, the guy who was the point person for Iran at the White House and was fired by the Trump Administration after being Loomered wrote EXACTLY that warning 4 days before the war started. The article was titled “Why Iran Will Escalate.” But who needs experts… foreignaffairs.com/middle-east/wh…




























