
zdolskey
217 posts















🗣️ Grzegorz Sroczyński w podcaście „Zero Dyskusji”: „Do Trybunału koalicja zdecydowała się wybrać odpowiedników pani Krystyny Pawłowicz i pana Piotrowicza. To znaczy wsadzili tam na przykład Krystiana Markiewicza, czyli funkcjonariusza tego takiego frontu zemsty.”







Już jutro na Kanale Zero wyjątkowy program - @wsamraz kontra @K_Stanowski.⚡️ Czy powinniśmy wrócić do kary śmierci? Czy państwo w imię sprawiedliwości ma prawo odbierać życie - czy to granica, której nie wolno przekraczać? Mocne argumenty i dwie radykalnie różne wizje świata. Czy prof. Marcin Matczak przekona Krzysztofa Stanowskiego? Zobaczcie na żywo o 20:30. 🔴


Wspiąłem się na wysoki szczebel drabiny eskalacyjnej, więc potrzebna była blokada kinetyczna, żeby zakłócić moje przepływy taktyczne do heartlandu przeciwnika


Dobra powiem to, bo i tak ten absurdalny stan rzeczy długo nie potrwa. Właściwą ścieżką dla rdzenia Europy jest wykopanie girlbossów w rodzaju Grety Thunberg czy Kai Kallas, i znalezienie modus vivendi z Rosją, przede wszystkim dostępu do taniej energii. Nie chodzi tu nawet o odzyskanie konkurencyjności, a o powolne telepanie się tego skarlałego skansenu dalej, bez gwałtownego załamania kontrkatu społecznego. Niestety dla nas, to i tak nastąpi - jak nie w tym, to w kolejnym cyklu wyborczym we Francji, w Niemczech itp. Europa nie będzie miała ani środków, ani woli politycznej do kontynuowania bieżącej polityki. A że Europa nie ma też zdolności militarnych, aby skutecznie narzucać koszty Rosji i odstraszać ją, to znalezienie tego modus vivendi odbędzie się naszym kosztem. Odpowiedzią na ten problem nie są też Amerykanie - oni również uznają Rosję za zagrożenie ograniczone do regionu Europy Wschodniej. Przekonanie, że dalsza polerka zaowocuje tym, że jednak Ameryka nas pokocha i obroni jest strategią szaloną. Szukanie alfonsa przez polskie elity, czy to w Waszyngtonie, czy Brukseli, Paryżu, Berlinie jest nie tylko upokarzające, ale też nieskuteczne. Zamiast liczyć, że Ameryka i Unia będą naszym kosztem obsługiwać nasze interesy lepiej zacząć planować, jak się w nowym układzie odnaleźć. Jeszcze raz przypominam, istnieje zamknięte menu opcji. 1. Sojusze regionalne 2. Neutralność 3. Akomodacja 4. Nuklearyzacja. Uwaga: nawet przy wyborze 1 opcji niestety nie możemy liczyć, że ktokolwiek będzie próbował umożliwić nam realizację naszych marzeń, w rodzaju zlikwidowania rosyjskiej państwowości, czy wyłączenia Rosji z europejskiego systemu bezpieczeństwa/gospodarczego. Maks osiągalny, to odtworzenie stref buforowych (Ukraina plus Białoruś i państwa bałtyckie), sojusz regionalny o ograniczonych celach, oraz nuklearyzacja, żeby zabezpieczyć się przed zagrożeniami egzystencjalnymi. To jest niestety maksymalistyczny scenariusz, i powinniśmy również brać pod uwagę alternatywy znacznie mniej ambitne. Gdybyśmy, zamiast wierzyć w koniec historii, system NATO-wski i Artykuł 5, zaczęli się przygotowywać np. od wojny w Gruzji, albo chociaż od 2014 roku, moglibyśmy uznawać scenariusz maksymalistyczny za bazowy. Teraz jest po prostu źle.



Dobra powiem to, bo i tak ten absurdalny stan rzeczy długo nie potrwa. Właściwą ścieżką dla rdzenia Europy jest wykopanie girlbossów w rodzaju Grety Thunberg czy Kai Kallas, i znalezienie modus vivendi z Rosją, przede wszystkim dostępu do taniej energii. Nie chodzi tu nawet o odzyskanie konkurencyjności, a o powolne telepanie się tego skarlałego skansenu dalej, bez gwałtownego załamania kontrkatu społecznego. Niestety dla nas, to i tak nastąpi - jak nie w tym, to w kolejnym cyklu wyborczym we Francji, w Niemczech itp. Europa nie będzie miała ani środków, ani woli politycznej do kontynuowania bieżącej polityki. A że Europa nie ma też zdolności militarnych, aby skutecznie narzucać koszty Rosji i odstraszać ją, to znalezienie tego modus vivendi odbędzie się naszym kosztem. Odpowiedzią na ten problem nie są też Amerykanie - oni również uznają Rosję za zagrożenie ograniczone do regionu Europy Wschodniej. Przekonanie, że dalsza polerka zaowocuje tym, że jednak Ameryka nas pokocha i obroni jest strategią szaloną. Szukanie alfonsa przez polskie elity, czy to w Waszyngtonie, czy Brukseli, Paryżu, Berlinie jest nie tylko upokarzające, ale też nieskuteczne. Zamiast liczyć, że Ameryka i Unia będą naszym kosztem obsługiwać nasze interesy lepiej zacząć planować, jak się w nowym układzie odnaleźć. Jeszcze raz przypominam, istnieje zamknięte menu opcji. 1. Sojusze regionalne 2. Neutralność 3. Akomodacja 4. Nuklearyzacja. Uwaga: nawet przy wyborze 1 opcji niestety nie możemy liczyć, że ktokolwiek będzie próbował umożliwić nam realizację naszych marzeń, w rodzaju zlikwidowania rosyjskiej państwowości, czy wyłączenia Rosji z europejskiego systemu bezpieczeństwa/gospodarczego. Maks osiągalny, to odtworzenie stref buforowych (Ukraina plus Białoruś i państwa bałtyckie), sojusz regionalny o ograniczonych celach, oraz nuklearyzacja, żeby zabezpieczyć się przed zagrożeniami egzystencjalnymi. To jest niestety maksymalistyczny scenariusz, i powinniśmy również brać pod uwagę alternatywy znacznie mniej ambitne. Gdybyśmy, zamiast wierzyć w koniec historii, system NATO-wski i Artykuł 5, zaczęli się przygotowywać np. od wojny w Gruzji, albo chociaż od 2014 roku, moglibyśmy uznawać scenariusz maksymalistyczny za bazowy. Teraz jest po prostu źle.
















