

Koaron
2.8K posts

@Koaron_
Crypto enthiustast, airdrop hunter and DEFI loyal user





















System kaucyjny miał być ekologiczną rewolucją, a stał się cichą daniną, która co miesiąc wyciąga nam pieniądze z portfela. Nasz redaktor postanowił policzyć, ile dokładnie stracił na nieodebranych kaucjach w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2026 roku. Wynik? Około 180–200 złotych. Za tę kwotę można kupić parę butów. Problem w tym, że oddawanie butelek to w teorii proste, a w praktyce — frustrujące. Butelkomaty się zacinają, wieszane są kartki o awariach, a cierpliwość ma swoje granice. Po kilku próbach nasz redaktor po prostu odpuścił. I nie jest w tym sam. Co gorsza, latem będzie tylko drożej. Przy większym spożyciu napojów strata może sięgnąć nawet 400–600 zł. A do tego dochodzą kaucje za puszki (50 gr) i szklane butelki (aż złotówka). Zbliża się Mundial, więc producenci piwa zacierają ręce — a konsumenci będą dopłacać jeszcze więcej. System kaucyjny wpłynął też na wzrost opłat za wywóz śmieci, bo firmy recyklingowe straciły dotychczasowe źródło surowca. Sondaże nie kłamią — ponad połowa Polaków ocenia system kaucyjny negatywnie, choć jeszcze pół roku temu popierało go 60% społeczeństwa. Klasyczne „mądry Polak po szkodzie". Ile Wy tracicie na kaucjach? Oddajecie butelki czy też odpuściliście? bezprawnik.pl/tyle-stracilem…







Ile powinieneś mieć majątku w danym wieku: 0: 0 zł 1: 0 zł 2: 0 zł 3: 0 zł 4: 0 zł 5: 0 zł 6: 100 zł 7: 200 zł 8: 300 zł 9: 1 000 zł 10: 1 200 zł 11: 1 300 zł 12: 1 400 zł 13: 1 600 zł 14: 2 000 zł 15: 3 000 zł 16: 3 500 zł 17: 4 500 zł 18: 6 000 zł 19: 15 000 zł 20: 30 000 zł 21: 50 000 zł 22: 70 000 zł 23: 100 000 zł 24: 140 000 zł 25: 190 000 zł 26: 280 000 zł 27: 380 000 zł 28: 500 000 zł 29: 620 000 zł 30: 750 000 zł 31: 900 000 zł 32: 1 100 000 zł 33: 1 270 000 zł 34: 1 450 000 zł 35: 1 650 000 zł 36: 1 860 000 zł 37: 2 090 000 zł 38: 2 330 000 zł 39: 2 600 000 zł 40: 2 890 000 zł 41: 3 200 000 zł 42: 3 530 000 zł 43: 3 900 000 zł 44: 4 290 000 zł 45: 4 710 000 zł 46: 5 170 000 zł 47: 5 660 000 zł 48: 6 190 000 zł 49: 6 770 000 zł 50: 7 390 000 zł 51: 8 060 000 zł 52: 8 790 000 zł 53: 9 570 000 zł 54: 10 420 000 zł 55: 11 330 000 zł 56: 12 320 000 zł 57: 13 380 000 zł 58: 14 530 000 zł 59: 15 770 000 zł 60: 17 120 000 zł 61: 18 570 000 zł 62: 20 130 000 zł 63: 21 820 000 zł 64: 23 650 000 zł 65: 25 620 000 zł I cyk, emerytura.






Dlaczego OPŁACA się być optymistą. Pesymista znajdzie zawsze jakąś wymówkę by czegoś nie zrobić - widzę to wszędzie naokoło. Po co robić dzieci, jak planeta płonie - nie sprowadzę dziecka na taki świat (są tacy ludzie, nawet znam osobiście). Mija dekada - i pojawia się żal, planeta nie spłonęła, Gdańsk nie zalany i ciągle jest całkiem fajnym miejscem do wychowywania dzieci. Ponad dwie dekady temu podjąłem decyzję by niewielkie, z dzisiejszej perspektywy, kwoty co miesiąc inwestować na polskiej giełdzie. To było całe 200 zł miesięcznie - można się dziś śmiać z tej kwoty, ale to była jedna trzecia minimalnej pensji (czyli na dziś jakieś 1200 zł). I to pomimo tego, że spodziewałem się kryzysu. Dziś jestem tak wdzięczny sobie, że podjąłem taką decyzję - dlatego, że patrzyłem z optymizmem na to, co będzie się działo. Pesymista by wtedy powiedział, że nie warto, że polska gospodarka to dno i zadupie Europy i jeszcze znalazłby tysiąc innych powodów. Znacie ten tekst o zapełnionej wodą szklance do połowy, gdzie optymista powie, że jest pełna w połowie, a pesymista, że pusta do połowy. No więc patrząc na szklankę od dołu, szczególnie gdy jesteśmy spragnieni, jest ona dla nas jak najbardziej pełna w połowie. Patrząc na nią z góry, gdy jesteśmy opici wodą, będzie ona w połowie pusta. Gdy nie mamy nic - to po prostu optymizm się opłaca, bo wiemy, że możemy ten stan zmienić. Siedząc i marudząc jak stara pierdoła czy idąc z duchem równouprawnienia - stara baba - wybierzcie co Wam lepiej pasuje - z marudzeniem nic nie osiągnięcie poza zalewaniem żółcią wątroby. Zróbcie sobie plan - fajnie to opisał tutaj Marek - x.com/MarekFanatyk/s… Celowo użyłem słowa plan, ale możecie w niego wpleść jakieś marzenie na przyszłość - gdy zrobicie do niego plan, to już nie będzie marzenie tylko CEL. Nie róbcie sobie wymówek: bo wojna, bo kryzys, bo politycy, bo inflacja, bo praca, bo dzieci, bo wakacje. Każda z wymówek jest dobra, ale najlepsze powiedzenie jakie słyszałem, które powtarzam sobie w takich chwilach: KTO CHCESZ SZUKA SPOSOBU, KTO NIE CHCE POWODU. Gdy przejdziesz od powodów do sposobów - to już tak jakbyś wszedł na właściwą ścieżkę. Staram się czasem pisać o finansach - wczoraj zajrzałem w portfele - 20 lat temu nie uwierzyłbym, że dojdę do tego momentu, w którym jestem. O dziwo mój plan też w to nie wierzy, bo jestem w punkcie, w którym miałem być dopiero za 5 lat (będę szczery - nie zakładałem, że indeksy na polskiej giełdzie, bez żadnego kryzysu wcześniej, będą rosły w tempie ponad czterdziestoprocentowym - ja nie z tych co będą pisać, że dzięki własnej nauce i przeczytaniu setki książek zawdzięczam zwroty w portfelu za ostatnie dwa lata 😉). Gdybym nie znalazł w sobie 20 lat temu tego optymizmu do spojrzenia w przyszłość byłbym w miejscu, w którym jest większość moich rówieśników, z którymi się trzymam. Fajnie zarabiają, mają ułożone życie osobiste, dobre prace, pospłacane kredyty - ale ciągle towarzyszy im strach. Że stracą pracę, że pozostaną bez środków do takiego życia jakie prowadzą. Ja tego strachu już nie mam - w lutym w jeden dzień straciłem na giełdzie roczną pensję (kto mnie obserwuje trochę dłużej, ten dobrze wie na czym 🏎️) - bardziej mnie obeszło, że córka jest podchorowana. Niecałe dwa tygodnie później, też w jeden dzień, odzyskałem całoroczną pensję (już dobrze wiecie na czym 🚢). Doszedłem do miejsca, w którym cyferki na koncie stały się cyferkami. Nie muszę zarabiać dużo, nie muszę wyciągać z firmy którą prowadzę pieniędzy, tylko dlatego że ponad 20 lat temu podjąłem decyzję żeby inwestować 200 zł miesięcznie, potem zwiększyłem i przez prawie dekadę odkładałem 250 zł. I dopiero gdzieś w 2015/2016 podjąłem właściwą decyzję, że będę odkładał dziesięcinę - 1/10 dochodu, wraz z dziesięciną Żony. Optymizm kazał mi wierzyć. Bycie optymistą po prostu się opłaca. W 2019 r. podjęliśmy rozmowy z jednym potencjalnym klientem - 7 lat temu. Wiedzieliśmy, że nie mamy szans na współpracę, ale ciągle próbowaliśmy, rozmowy się toczyły w żółwim tempie - tak jak to zwykle bywa, gdy druga strona nie chce podjąć współpracy. Po drugiej stronie aż trzy razy zmieniła się osoba do rozmów. Ale ciągle przez te 7 lat próbowaliśmy. Pesymista powiedziałby - dajcie sobie spokój. No i w tym miesiącu podjęliśmy współpracę, gdyby moja firma była na giełdzie, to musiałbym ten kontrakt ogłosić publicznie. Pesymista dałby sobie pewnie spokój w 2019 r. przy pierwszym grzecznym spławieniu. Więc gdy walczy w Was ten głos, który podrzuca dziesiątki powodów, by czegoś nie zrobić, spróbujcie przejść mentalną drogą od powodów do sposobów - pojadę tu teraz tekstem jak złotówa - BO TO SIĘ PO PROSTU OPŁACA. Na koniec jeszcze zrobię polecajkę - naprawdę warto zapisać się na newsletter @PGerschmann - link na profilu, teksty na mejlu co sobota rano.
















