
Eksrement
225 posts

Eksrement
@eksrement
Piekło jest puste, a wszystkie demony są tutaj





"Francia": Porque ese país humilló a las mujeres que se acostaron con soldados alemanes después de la segunda guerra mundial, luego las metían presas




Jeden argument przeciwko karze śmierci dla tego psychola z Kłodzka, który wystawiał dziecko pod... psa, żeby pies je gwałcił. Do tego sam był gwałcicielem, pedofilem, zoofilem. Dowody niezbite, sam nagrywał. Wrzucić do celi, zamknąć, po dwóch miesiącach uprzątnąć zwłoki. Tyle.



Zostałam zapytana na rozmowie kwalifikacyjnej, jakie jest moje największe marzenie, a ja powiedziałam, że zostać mamą i mieć rodzinę. Miałam 24 lata i szukałam pracy. Miałam fajne CV i ciekawe doświadczenie zdobywane jednocześnie studiując. Pełna entuzjazmu, młoda, więc do uformowania, a do tego bycie nativem z j. niemieckiego było (a może nadal jest) ogromnym plusem na poznańskim rynku pracy. „Kariera” w korpo stała przede mną otworem. Przeskakiwałam sobie lekko i zgrabnie przez kolejne etapy rekrutacji w różnych mniejszych i większych firmach - na moich zasadach i zawsze z jakimś asem w rękawie. W ofertach mogłam przebierać, czułam się jakby moje życie było grą, taką na wyjątkowo sprzyjających mi warunkach. Wchodząc do siedziby firmy, w której miałam w ten dzień rozmowę, nie czułam napięcia. To nie było typowe korpo, nie musiałam wypełniać tych śmiesznych ankiet dotyczących typu mojej osobowości, rekrutacja nie miała być rozciągnięta - rozmowy z kluczowymi osobami miały się odbyć dzisiaj. Najpierw przyjemna wymiana zdań ze starszą panią z HR. Następnie przewidywalna rozmowa z młodym menadżerem, z którym miałabym bezpośrednio pracować. Poszło lekko i naturalnie, a z racji, że byliśmy w podobnym wieku, pozwoliliśmy sobie pod koniec delikatnie rozluźnić atmosferę i pożartować. Easy. Final bossem był prezes firmy, około 65 roku życia, surowy w wyglądzie i w tonie. Tu już było poważniej, ale umiałam się dostosować i poszło bardzo dobrze. Jak już czułam, że na 100% tę pracę dostanę, wtedy, prezes tak trochę od niechcenia rzucił pytanie – jedno z tych niepotrzebnych, na które sam niekoniecznie chciał znać odpowiedź: Jakie jest Pani największe marzenie w życiu? Zmroziło mnie. Przez ułamek sekundy zawahałam się, szukając w głowie idealnie dopasowanej odpowiedzi… Jednocześnie poczułam, że nie jestem w stanie ściemnić tylko po to, żeby dobrze wypaść przed obcym człowiekiem. Przyszłam tu po pracę. Nie przyszłam tu łamać swojego charakteru. Moim największym marzeniem jest zostać kiedyś mamą - odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się niepewnie i w napięciu czekałam na reakcję. To, że mój potencjalny szef nie jest oczarowany moją szczerą odpowiedzią było bardziej, niż jasne. Dynamika spotkania się zmieniła. Jego błysk w oku zniknął. Zastąpiony został beznamiętną miną, która mówiła jedno – tak myślałem, dziewczynko. Rozmowa się zakończyła, a ja wyszłam i oszołomiona tym, co się wydarzyło, wsiadłam do auta i jak na kobietę przystało - popłakałam się. Wracając do domu myślałam o narracji, w której dorastałam - media i popkultura mówiły, że kobiety mogą wszystko. Czy to możliwe, że hasła typu „girls do it better” wokół których się wychowałam, mnie oszukały? Czy te slogany mają w ogóle cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? Jestem kobietą, więc mam udawać, że nie mam typowych kobiecych marzeń? Co miałam odpowiedzieć na te pytanie? Że moim największym życiowym marzeniem jest praca na etat i „stały rozwój”? Feminizm faktycznie otworzył kobietom drzwi na rynek pracy, ale zdaje się, że zamknął im też serca. Ile kobiet musi udawać, że ambicje zawodowe są najważniejsze, a marzenia o własnej rodzinie są niewygodne i mogą poczekać? Ile musi sobie wmawiać, że studia, podróżowanie, praca i wszystko inne jest bardziej wartościowe od macierzyństwa? ___ Tej pracy, jak pewnie się domyślacie, nie dostałam. Po weekendzie zadzwoniła pani z HR - oczywiście nie powiedziała, że moja aplikacja została odrzucona, bo prezes stwierdził, że pewnie zaraz zajdę w ciążę i ucieknę na macierzyński, ale ja wiedziałam, że odpowiedź na te jego ostatnie pytanie była kluczowa. Nie winię prezesa, bo zatrudnianie młodych kobiet w istocie może w jakimś sensie stać w sprzeczności z interesem firmy. Ale i tak, wkurzył mnie Pan wtedy. Myślicie, że uczę się na błędach i już nigdy nie byłam tak szczera z kimś, kogo kompletnie nie znam? O marzeniu założenia rodziny znowu powiedziałam. Jakiś tydzień później, na randce. Ale to już inna historia.



@YiddoIl @Lewaklewicowy Doktor Gizela Jagielska jest na końcu tej historii, zrobiła to co należało zrobić dużo wcześniej, winni są lekarze który wcześniej spieprzyli badania i nie rozpoznali wady letalnej płodu. Powiedz czytasz czasem coś więcej niż nagłówki newsów.




Tłumy młodych ludzi na spotkaniu otwartym z Premierem @MorawieckiM na UAM w Poznaniu 🇵🇱 Jak widać, Premier @MorawieckiM potrafi zainteresować i przyciągnąć młodych, prezentując wizję ambitnej Polski 💪🇵🇱



I dobrze, ze dzisiaj cały x jest w zdj tych kobiet. Następne pomyślą czy chcą sobie jednym wyjściem zniszczyć całe życie i stracić szacunek wśród wszystkich.







