
tygrlive ⭐️⭐️
32.3K posts

tygrlive ⭐️⭐️
@tygrlive
Otec. Cestovatel. Slávista. Applista















Přijďte si užít fotbalovou atmosféru do REPRE FANPARKU! 🦁🇨🇿⚽ Těšit se můžete na LEGO fanouškovskou zónu, kde společně dostavíme národní dres z kostiček LEGO v nadživotní velikosti. 🧱🎉 Kromě toho pro vás bude připraven bohatý program od našich partnerů – Fortuna střelnice, stánek Penny, TCL gaming zóna a chybět nebude ani bohaté občerstvení. 🎯🎮🍔🥤 Startujeme v 16:00! 🕓






24 godziny, które zatrzymały rosyjski Blitzkrieg Polskie służby od stycznia 2022 r. wiedziały, że atak Rosji na Ukrainę nastąpi prawdopodobnie 22, 23 lub 24 lutego. Informacje spływały m. in. od przyjaciół w CIA i MI6, ale też z polskich dronów rozpoznawczych FlyEye – małych maszyn Wojsk Obrony Terytorialnej, które od tygodni wisiały nad granicą z Białorusią. Obraz na żywo z kolumn pancernych, ciężarówek i poligonów w Brześciu docierał do Centrum Dowodzenia w podwarszawskich Pyrach. Do tego w Centrum Dowodzenia prowadzono pełne obrazowanie z satelity, a wywiad zbierał informacje ze źródeł osobowych, a nawet… z podsłuchów. Gdy zapadł zmierzch 23 lutego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego zarejestrowała całkowitą, wręcz przerażającą ciszę radiową w rosyjskich jednostkach. Polscy agenci natychmiast zameldowali o tym przełożonym. Gen. Rajmund Andrzejczak - ówczesny Szef Sztabu Generalnego tej nocy nie zdjął munduru nawet na chwilę. Polskie służby były w kontakcie z ukraińskimi niemal na żywo. Andrzejczak stanął na czele operacyjnej maszyny Wojska Polskiego. Jeszcze tej samej nocy wydawał rozkazy, które według późniejszych relacji niosły ze sobą ryzyko bezpośredniej wojny z Rosją. W godzinach tuż przed świtem, kiedy już było jasne, że inwazja się rozpoczęła, gen. Andrzejczak nie czekając na zgodę polityczną osobiście wydał rozkaz natychmiastowego przejścia wszystkich jednostek na wschodniej flance na najwyższy stopień gotowości bojowej. Powiedział "nie będę czekał na nikogo, bo potem może być za późno". Nakazał: - uzbrajanie żołnierzy ostrą amunicją, - wyprowadzenie części pododdziałów z koszar na pozycje wyjściowe, - uruchomienie pełnej ochrony infrastruktury krytycznej (lotniska, tory, mosty, magazyny paliw). Około godziny 4 nad ranem Andrzejczak rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem i jednocześnie przyjacielem Walerijem Załużnym przez czerwony telefon, czyli bezpośrednią linię. Wtedy dostał informację, żeby rozpocząć transporty. Drogą kolejową, w tajemnicy ruszyły w kierunku Ukrainy pierwsze konwoje z lekkim sprzętem i amunicją. Konwoje jechały wyłącznie nocą – bez świateł, bez polskich oznaczeń, z eskortą uzbrojonych kolumn Wojska Polskiego i Żandarmerii Wojskowej. Żołnierze świecili jedynie czerwonym światłem ze swoich latarek. W ręku trzymali karabinki Beryl z pełnymi magazynkami ostrych nabojów, a wzdłuż trasy jechały transportery opancerzone z karabinami maszynowymi. Żołnierze trzymali palec na spuście. To nie były ćwiczenia. Wywiad ostrzegał, że Rosjanie przerzucili do Polski grupy dywersyjne, że możliwa jest prowokacja Białorusi, a także… atak Rosji na Polskę. Wszelkiej maści mundurowi rozpoczęli sprawdzanie i ochronę infrastruktury krytycznej, a żołnierze ŻW i WOT ruszyli na patrole wzdłuż całej granicy. Żołnierzom wydano ostrą amunicję. Tak zaczęła się w Polsce wojna na Ukrainie. „Najtrudniej jest wydać rozkaz, wiedząc, że może to być ostatni rozkaz pokoju."
















