
PREZYDENT Z ALGORYTMU TIKTOKA?
Co wy właściwie widzicie w Nawrockim? Serio pytam, bez lukru i dziaderskiej gadki z WOS-u, bo część młodych kupiła prezydenturę jak rolkę po siłowni. Kebs w ręku, snus pod wargą, żonobijka na klacie, mina typa, który niby „nie pęka” i patriotyczny flex dla algorytmu. Tylko że Pałac Prezydencki to nie siłka, kebabownia ani ustawka pod stadionem. TikTok jest zajebisty, ale państwo tak nie działa. Prezydentura nie jest rolką do lajka, geopolityki nie ogarnia się hasztagiem, a Polski nie prowadzi się na vibe.
Rozumiem, że stare elity się przeżarły. Macie dość tych samych mord, frazesów i politycznej zupy odgrzewanej od dwudziestu lat. Ale z tego, że stare menu śmierdzi, nie wynika, że trzeba żreć pierwszy marketingowy kebab zawinięty w patriotyczną folię. Chuj z tym, że wyciska stówkę na klatę. Niech wyciska nawet pół tira, tylko ja bym wolał, żeby prezydent wycisnął kasę z Unii, decyzje z sojuszników, gwarancje bezpieczeństwa i coś konkretnego dla Polski, a nie tylko pot z koszulki i lajki od ludzi, którym wystarczy, że chłop wygląda jak swój.
W Brukseli, Berlinie, Paryżu, Ankarze i Waszyngtonie nikt nie bawi się hantlami. Tam wyciska się miliardy, wpływy, kontrakty, wojsko, energetykę, granice i bezpieczeństwo. Myślicie, że Nawrocki załatwi ustawkę z Macronem pod Żabką? Że kanclerz Niemiec dorzuci używaną oponę do BMW, bo chłop ma fajny vibe? Że Erdogan wyskoczy z nim na kebsa i przy mieszanym sosie odda Polsce wpływy za free? No kurwa, nie. Polityka międzynarodowa to nie ławka, snus, żonobijka i kebab po treningu. Tam są punkty za skuteczność, wiedzę, zaplecze, zimną głowę i twarde negocjacje.
I dlatego pytam, czy część młodych rozumie, po co jest prezydent, czy ocenia politykę jak rolkę: cringe, nie cringe, swój, nieswój, sigma, dziaders, kozak, zaorał, dowiózł. Ale gdzie dowiózł, człowieku? Do kebaba? Do siłowni? Do własnej bańki, która klaszcze, bo nasz chłop nie jest salonowy? To, że ktoś nie mówi jak urzędnik z Excela, nie znaczy, że ma format głowy państwa. To, że ktoś owali kebaba w pięć minut, nie znaczy, że ogarnie Brukselę. To, że ktoś wyciska stówkę, nie znaczy, że udźwignie Polskę.
Niech ćwiczy, niech je, niech nawet robi martwy ciąg na konferencji, mam to w dupie. Chodzi o to, że to są dodatki, a nie kompetencje. Opakowanie, nie treść. Marketing, nie państwowość. Prezydent nie jest od bycia cool. Prezydent jest od tego, żeby Polska była twardsza po jego kadencji niż przed nią. Ma budować pozycję państwa, a nie biceps. Jedno zdjęcie z Trumpem to nie polityka zagraniczna, a Orban to nie przepustka do wielkiej gry, tylko coraz częściej polityczny bagaż śmierdzący Moskwą na kilometr.
Więc młodzi, bez obrazy, ale do pionu. Lubicie twardych? To wymagajcie twardych wyników. Lubicie patriotów? To rozliczajcie ich z realnej siły Polski, nie z gadki i napinki. Jeśli ktoś sprzedaje wam państwo jak rolkę po siłowni, z kebabem, snusem i patriotycznym flexem, a wy łykacie to bez pytania i popity, co z tego ma Polska, to nie jesteście nowym pokoleniem polityki. Jesteście targetem reklamy. Pompkami i ławeczką można wygrać freak fighty, a nie prezydenturę w kraju leżącym między Rosją, Niemcami, wojną i własną głupotą. A może ja się nie znam, to może mi powiedzcie, co on załatwił przez ten prawie rok, kiedy jest prezydentem, prócz kilku wet?

Polski










































