
kobieta Elżbieta #Trzaskowski 2025
157K posts

kobieta Elżbieta #Trzaskowski 2025
@EGramse
Wierzę w naukę, nadal wierzę w człowieka, i myślę że nie wszystek umrę. kocham zwierzęta!💚


@AGozdyra @PolsatNewsPL Dawno nie było... "Według wstępnych ustaleń policji, 47-latek zginął podczas polowania po postrzeleniu przez swojego rówieśnika. W sprawie trwa śledztwo" polsatnews.pl/wiadomosc/2026…

Nawrocki wielokrotnie podnosi temat swojej "bohaterskości", twierdząc, że został wpisany na listę osób ściganych przez Federację Rosyjską. Prawda jest jednak znacznie mniej imponująca i dużo bardziej prozaiczna. Karol Nawrocki został wpisany na listę rosyjskiego MSW w lutym 2024 r. nie za działalność wywiadowczą, nie za walkę z rosyjską agenturą i nie za działania geopolityczne, lecz w związku z działaniami dotyczącymi usuwania pomników Armii Czerwonej i polityki dekomunizacji prowadzonej przez państwo polskie po 2016 r., przyjętej przez rząd PiS. Chodziło konkretnie o usuwanie pomników Armii Czerwonej z przestrzeni publicznej i działania związane z polityką historyczną państwa polskiego. Nie była to więc indywidualna akcja "samotnego bohatera", lecz wykonywanie obowiązującej ustawy i oficjalnej polityki historycznej państwa prowadzonej w tamtym czasie przez rządzącą większość. IPN przygotowywał opinie i listy obiektów, natomiast decyzje o demontażu podejmowały w praktyce organy administracji i samorządy. Jednocześnie warto dodać rzecz, o której w tej narracji już się nie mówi. Na rosyjskiej liście osób poszukiwanych znajdują się nie pojedyncze osoby, lecz dziesiątki, a w skali całej Europy setki osób: burmistrzowie za usuwanie pomników, parlamentarzyści państw bałtyckich za głosowania, urzędnicy za decyzje administracyjne, prokuratorzy i sędziowie za prowadzenie postępowań przeciwko Rosji, a nawet sędziowie międzynarodowi za wydanie nakazu aresztowania Putina. W rosyjskiej bazie osób poszukiwanych znajduje się w ogóle ponad sto tysięcy osób i jest ona narzędziem politycznym państwa autorytarnego, a nie listą przestępców w rozumieniu państwa prawa. Rosja uznaje za przestępstwo usunięcie pomnika, zmianę nazwy ulicy, uchwałę parlamentu czy decyzję administracyjną. Wpisanie na taką listę jest więc decyzją polityczną władz Federacji Rosyjskiej, a nie wyrokiem niezależnego sądu. Dlatego przedstawianie tego faktu jako dowodu osobistego bohaterstwa jest nadużyciem. Jest to raczej konsekwencja wykonywania określonej polityki historycznej państwa w czasie rządów PiS, a nie indywidualna działalność, która zmieniła bieg historii czy polityki międzynarodowej. Politykę i odpowiedzialność za państwo ocenia się nie po tym, czy czyjeś nazwisko znajduje się w bazie rosyjskiego MSW, lecz po realnych decyzjach, sojuszach i skutkach tych decyzji dla bezpieczeństwa i pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej. Lista poszukiwanych Federacji Rosyjskiej nie jest ani listą bohaterów, ani listą wyroków sądu państwa prawa. Jest narzędziem politycznym państwa autorytarnego, które w ten sposób reaguje na decyzje innych państw. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na mechanizm, który pojawia się w tej dyskusji publicznej. W sytuacji, gdy dziennikarz zadał pytanie o relacje polityczne z Orbanem i jego politykę wobec Rosji, odpowiedzią nie była merytoryczna wypowiedź o polityce zagranicznej, tylko odwołanie się do faktu wpisania na listę poszukiwanych przez Federację Rosyjską. Tyle że jedno z drugim nie ma bezpośredniego związku. Wpis na rosyjską listę w związku z działalnością historyczną i usuwaniem pomników jest zdarzeniem z przeszłości. Pytanie dotyczyło bieżącej polityki, relacji międzynarodowych i kierunku prowadzonej polityki państwa. To są dwie różne sprawy. Lista z przeszłości nie jest odpowiedzią na pytania o teraźniejszość. W państwie poważnym opinia publiczna powinna otrzymywać odpowiedzi na pytania dotyczące aktualnej polityki i bezpieczeństwa państwa, a nie argumenty zastępcze, które mają zamknąć dyskusję bez udzielenia odpowiedzi. Bo w polityce zagranicznej nie liczy się to, czy ktoś znajduje się na liście wroga, tylko to, czy jego działania wzmacniają, czy osłabiają własne państwo, jego sojusze i jego bezpieczeństwo. I to jest dopiero pytanie, na które opinia publiczna powinna usłyszeć odpowiedź. @NawrockiKn , @prezydentpl @donaldtusk ,


Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie @NawrockiKn. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno.


Brawo Gdynia‼️ Wszędzie powinien spotykać się z ostracyzmem‼️ On powinien siedzieć a nie jeździć po Polsce i siać nienawiść‼️🤬






















