
Andrzej
45 posts



















give me your most ridiculous lore


Właśnie minąłem znak "Breslau wilkommen". Ładne miasto.











@wojnawkolorze @Piegziu Ale nie twórzcie mitów o polskim wschodzie. Dziedzictwo Polski na wschodzie jest słabsze niż się wydaje.


Gorzka pigułka do przełknięcia dla Polaków: Za Rzeczpospolitej przegraliśmy nie tylko państwo, ale też walkę o obszar etniczny. Pomimo wiekowego panowania nad ziemiami na wschodzie, Polska w prawie w ogóle nie powiększyła swojego terytorium etnicznego w tym kierunku. Gdyby odjąć polonizację Guberni Chełmskiej, Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny w II poł. XIX w. to można by nawet powiedzieć o katastrofie. O ile mówienie o politycznym planowaniu polonizacji ziem do XVIII w. to historyczny absurd, na zachodzie Polska konsekwentnie traciła terytorium etniczne Śląsku i Pomorzu na rzecz Niemców. Stopniowo napływający niemieccy koloniści zachowywali swój język i kulturę, podczas gdy polskie osadnictwo na wschodzie wtapiało się a ludność rusińską. Przyjęty przez Rzeczpospolitą model społeczny i kulturowy zderzył się brutalnie w XIX wieku z epoką nacjonalizmów, co przy braku państwa o mały włos też nie doprowadziło do utraty resztek Śląska i Pomorza. Patrząc na analogiczne procesy zachodzące na Śląsku i Pomorzu Zachodnim, po ponad 400 latach istnienia Rzeczpospolitej i polskiej obecności na niektórych obszarach, polski żywioł powinien dominować w większości Galicji Wschodniej oraz na Grodzieńszczyźnie, Wileńszczyźnie i Kowieńszczyźnie. Tak jednak nie było, co w 1918 roku dało o sobie boleśnie znać w czasie walki dyplomatycznej i zbrojnej o granice odrodzonego kraju. Jako Polacy możemy być obecnie dumni z tego, że Rzeczpospolita nie była państwem opresyjnym i prowadzącym aktywną politykę kolonizacyjną. Historia dała nam jednak za to po uszach, bo nikt obecnie się nie cacka nad nami z tego powodu. Paradoksalnie, ale pomimo utraty całych kresów po drugiej wojnie, obecne etniczne granice Polski są najkorzystniejsze w całej historii.










