Sebastian Stodolak
13.3K posts

Sebastian Stodolak
@SebStodolak
Author @DGPrawna; VP @FundacjaWei; singer (@ScreamMakerBand); previously worked for Wprost, Newsweek, https://t.co/DfKwgbWreW, Radio WNET; Also: I can be wrong






Konrad Szymański (minister ds. UE w rządach @BeataSzydlo i @MorawieckiM) w nowym +\-: Prawica w PL jest bezbronna wobec antyeuropejskiego resentymentu i weszła na polexitową ślizgawkę po porażce (na własne życzenie) ws. KPO. #weekendowyprzegladprasy






BREAKING: A Chinese AI startup called MizarVision is publishing high-resolution satellite imagery of every US military base, every carrier strike group, every F-22 deployment, every THAAD battery, and every Patriot missile position in the Middle East. Labelled. Geolocated. AI-annotated. Updated in near-realtime. Shared by PLA-linked accounts and Chinese state media to an audience of billions. The first major release came on 20 February, eight days before Operation Epic Fury began. MizarVision published images showing US aircraft transfers to Ovda Airbase in southern Israel, fighter deployments across Saudi Arabia and Qatar, and naval buildups in the Arabian Sea. By 1 March, the releases had expanded to include detailed imagery of bases in Jordan, Kuwait, Bahrain, and the UAE, with AI labelling identifying specific aircraft types, air defence configurations, and troop concentrations. One release catalogued approximately 2,500 individual US military assets across the region. The imagery comes from two sources. The first is China’s Jilin-1 satellite constellation, a network of over 100 commercial Earth observation satellites operated by Chang Guang Satellite Technology, whose data is used by the PLA. A majority of Jilin-1 satellites are dedicated to regional imaging with sub-metre resolution, capable of identifying individual aircraft on tarmacs and distinguishing between THAAD and Patriot battery configurations from orbit. The second source is commercially available Western satellite data from providers like Maxar and Airbus, which MizarVision aggregates, processes through proprietary AI models for automatic target recognition, and republishes with military-grade labelling that transforms raw imagery into actionable intelligence products. The Pentagon has downplayed the releases as “open-source.” This framing misses the point entirely. The value of MizarVision’s output is not the raw satellite image. Any government can purchase commercial satellite passes. The value is the AI processing layer that converts terabytes of imagery into labelled, searchable, cross-referenced intelligence products at a speed and scale that previously required the resources of a national intelligence agency. MizarVision is democratising military surveillance and publishing the output on social media where Iran’s 31 autonomous IRGC provincial commands can access it from a mobile phone. No direct evidence confirms classified data transmission from Beijing to Tehran. But the distinction between “classified” and “publicly shared AI-processed satellite intelligence identifying every US military asset in the Middle East by type, location, and configuration” is a distinction without a meaningful difference to a provincial IRGC commander selecting his next target. The strategic implications extend far beyond this conflict. In the 2022 Ukraine war, Maxar’s commercial satellite imagery aided Kyiv by exposing Russian deployments. The West celebrated it as the democratisation of intelligence. China has now executed the identical playbook in reverse: a nominally commercial firm, with documented PLA data-sharing arrangements, publishing intelligence products that expose American deployments during an active war. The precedent is set. Commercial satellite intelligence is now a weapon of great-power competition deployed through AI startups with plausible commercial deniability. MizarVision has fewer than 200 employees. Its AI models run on commercially available hardware. Its satellite data comes from constellations any nation can build. And it has just demonstrated the capability to map every US military asset across an entire theatre of war and publish the results on the open internet before the first bomb falls. The next war will not begin with a missile launch. It will begin with an AI model labelling every target from orbit. Full analysis - open.substack.com/pub/shanakaans…

🚨 Uwaga, uwaga, przedstawiamy premierę nowej książki @wydWEI! Już w marcu ukaże się książka „Twórcy świata. Technologia i nowa geopolityka” Bruno Maçãesa❗ 📚 To książka o nadchodzącej epoce, w której metawersum i sztuczna inteligencja staną się nowym polem globalnej rywalizacji. Autor pokazuje, dlaczego o kontrolę nad cyfrowym światem będą walczyć największe mocarstwa. Już teraz możecie zostać także Mecenasem tej książki. Wystarczy, że wesprzecie naszą zbiórkę, a Wasze nazwisko pojawi się w tej publikacji! Link do zbiórki oraz do zakupu tej książki w specjalnej, przedpremierowej cenie, poniżej 👇 patronite.pl/app/fundraise/… wydawnictwo.wei.org.pl/product/tworcy…

FINALLY some numbers for EU-US comparison that make sense of lived reality. h/t Seth Ackerman


Genialny taktyk opozycji w PRL (nieco gorzej z wizjami :) Na codzień przez ponad 20 lat dyktował agendę opozycji. Najbardziej znienawidzony przez komunistów. Uwielbiałem jego mądrości typu: "Proust? Co Ty czytasz. Zostaw to teraz - będziesz miał na to czas w więzieniu" albo "Więzienie to zbawienie dla ruchu demokratycznego. Wyznacza proste i zrozumiałe cele, uklada priorytety, organizuje wokół więźnów całą działalność ruchu demokratycznego" czy też "W więzieniu należy się czymś zająć, do tego stopnia, że jak będa cię wypuszczać, to będziesz żałował, że już wychodzisz a nie zdążyłeś wszystkiego zrobić" - to ostatnie to mi osobiście bardzo pomogło w siedzeniu.






Trochę śmieszno, trochę straszno. Śmieszno, bo wzięła się za nas śmieszna ekipa. Straszno, bo pseudoaktywiści przyznali sobie prawo decydowania o tym, kto może w Polsce robić media, a kto nie może. I czasem ta paskudna metoda działa. zero.pl/news/fundacja-…



Co za absurdalna teza. No ale skoro już obiecałem w komentarzu pod tekstem to dowożę: dlaczego Grzegorza Braun i jego postulaty *nie są* libertariańskie: ani w treści, ani w formie. Libertarianizm przede wszystkim jest teorią sprawiedliwości, a nie teorią opodatkowania albo zbiorem jakichś doraźnych, populistycznych postulatów. Celem libertarianizmu nie jest „likwidacja podatków”, biurokracji czy też nawet „efektywność gospodarcza”. Jest nim znalezienie odpowiedzi na pytanie o uprawnioną dystrybucję tytułów własności. Dopiero wtórnie z tej teorii wyprowadzamyt konkretne stanowiska wobec podatków, biurokracji, roli państwa i czegokolwiek innego. Punktem wyjścia dla libertarian jest kilka aksjomatów: zasada samoposiadania w odniesieniu do własnego ciała oraz zasady pierwotnego zawłaszczenia i dobrowolnego transferu w odniesieniu do dóbr i sposobu zmiany tytułów własności do nich. Na przykładzie podatków: sprzeciw wobec nich i postulat ich likwidacji (słynne "taxation is theft") nie są celem samym w sobie, ale wynika logicznie z rozpoznania, że ich ustanowienie systemowo narusza prawa własności opodatkowanych. Nie ma tu znaczenia ich wysokość, celowość, uciążliwość ani przeznaczenie - kluczowy jest fakt, że każda forma opodatkowania jest przymusowym transferem cudzej własności, dokonywanym pod groźbą agresji. Tymczasem dla Brauna i jego środowiska podobna analiza nie ma znaczenia. Gotowość działania wbrew tym zasadom demonstrowali zresztą wielokrotnie. Ich sprzeciw wobec opodatkowania, biurokracji i czego tam jeszcze ma charakter czysto instrumentalny i w warstwie retorycznej jest wprost sprzeczny z libertarianizmem (Braun mówi: „dzięki niższym podatkom państwo będzie silniejsze”, czyli skuteczniejsze w naruszaniu tytułów własności jednostek w innych obszarach). Ten pozorny libertarianizm Brauna ma charakter czysto utylitarny, a nie deontologiczny. Postulaty likwidacji podatków, biurokracji itp. nie wynikają dla niego z wymogów sprawiedliwości ale są jedynie środkami do osiągnięcia celów politycznych i społecznych - często stojących w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami libertarianizmu. Podobnie w warstwie etycznej: libertarianie swoje postulaty wywodzą z zasady nieagresji, wynikającej z przyjęcia wcześniejszych reguł i ustanawiającej negatywny obowiązek wobec innych ludzi - obowiązek nienaruszania ich praw. Libertarianin nie ma prawa inicjować przemocy fizycznej (ani nawet nią grozić) wobec drugiej osoby i jej własności. Nie trzeba chyba udowacniać, że z tym poglądem Braun i jego środowisko nie tylko nie ma nic wspólnego ale są wręcz jego zaprzeczeniem, normalizując i promując w Polsce akceptację dla przemocy politycznej (np. słynne „batożenie”). Sam Braun postuluje z resztą państwo silne, ingerujące m. in. w sferę wychowania i edukacji, inwigilujące organizacje pozarządowe, posiadające i zarządzające „polską ziemią i jej zasobami” (to tylko część wyimków z jego programu prezydenckiego). Pod tym względem, na poziomie deklarowanych celów, znacznie bliżej mu do Kolegów z Klubu Jagiellońskiego niż do libertarianizmu; różni ich jedynie dobór środków oraz fakt, że postulaty Brauna - czystym przypadkiem, a nie w wyniku trafności jego analizy - mogłyby okazać się skuteczniejsze w ich realizacji.



