Laura Vickers@LauraVickersTM
🇵🇱🔥🇺🇦
Możliwy scenariusz ataku Ukraińców na Polskę, to nie przepowiednia, a jeden z możliwych najgorszych wariantów, które należy mieć na uwadze i nie lekceważyć go.
Oni Polaków nie „kochają”, jak to się wielu baranom przy korycie wydaje.
Wariant: Kill All!
Po zakończeniu wojny z Ruskimi Ukraina wstaje z kolan jako naród weteranów. Miliony facetów, którzy przez lata mordowali, palili, dronowali i patrzyli, jak ich kumple rozpadają się na kawałki. Zahartowani, wkurwieni, uzbrojeni po zęby w zachodnią broń najwyższej klasy: HIMARS-y, ATACMS, F-16, tysiące dronów, nowoczesną artylerię, pociski precyzyjne i doświadczenie w wojnie totalnej. Do tego w głowach im siedzi to bydle - Bandera, UPA i odwieczna nienawiść do „Lachów” – Polaków jako historycznych wrogów, którzy „zawsze zdradzali” i „okupowali ich ziemie”.
Otwarcie mówią na forach, w telegramach i na wiecach: „Przyjdzie czas na Polaków”, „Lwów nasz”, „Wołyń to dopiero początek”.
I wtedy zaczyna się prawdziwa rzeź.
Najpierw hybryda. Tysiące ich „weteranów” i nacjonalistów wlewają się do Polski – legalnie i nielegalnie, jako „uchodźcy”, pracownicy, handlarze. Mają kasę z odbudowy od UE i USA, mają kontakty, mają broń schowaną w tirach i przemycaną przez zieloną granicę. Zaczynają od sabotaży: wysadzają transformatory na Podkarpaciu, podpalają magazyny, zatruwają studnie, atakują polskie wioski przygraniczne małymi, mobilnymi grupami – dokładnie tak, jak UPA na Wołyniu. Nocą wchodzą do polskich domów. Siekierami, nożami, siekają całe rodziny – kobiety gwałcone i rozpruwane, dzieci miażdżone, starcy paleni żywcem. „Za Wołyń, kurwy polskie!” – wrzeszczą, nagrywając to na telefony dla propagandy.
Potem eskalacja. Ukraińskie służby i nacjonaliści organizują zamachy w większych miastach: Rzeszów, Lublin, Przemyśl. Bomby w marketach, ostrzał dronami kamikadze po blokach zamieszkałych przez Polaków. Jednocześnie podburzają ukraińską mniejszość w Polsce – prowokują zamieszki, biją Polaków na ulicach, żądają „autonomii” na wschodzie. Kiedy Polska reaguje – wrzask o „polskim faszyzmie” leci na cały świat.
Zachód, zmęczony wojną i kupiony ukraińską narracją, znowu trzyma „neutralność”.
W najgorszym wariancie, jeśli Rosja jest osłabiona, a NATO sparaliżowane wewnętrznymi kryzysami (wybory w USA, lewica u władzy w Niemczech itd.), Ukraina idzie dalej. Ich weterani, przyzwyczajeni do bestialstwa, tworzą oddziały specjalne do „oczyszczania”. Wschodnia Polska płonie.
Kolumny ukraińskich ochotników wchodzą w przygraniczne powiaty, robiąc to, co robili Ruskim: filtracje, egzekucje, gwałty zbiorowe, palenie wsi. „Polacy to kolaboranci Moskwy” – brzmi ich propaganda. Rżną wszystkich, którzy nie uciekli.
Ciała na ulicach, głowy na palach, dzieci nabite na widły – dokładnie jak w 1943-44, tylko teraz z dronami i zachodnią precyzją. Tak, tak - oni się nic nie zmienili. Chcą nie tylko ziemi – chcą zemsty, chcą nas złamać, upokorzyć, wymordować tyle, ile się da, zanim NATO się obudzi.
Barbarzyńcy z kasą i bronią. Bez skrupułów. Dla nich Polak to nie człowiek – to „Lach”, wróg genetyczny. I będą to robić z uśmiechem, bo wojna ich tego nauczyła: mordować efektywnie, brutalnie, bez litości.
To jest tylko scenariusz. Realny? Na tyle, na ile nienawiść i broń w rękach radykałów mogą pchnąć kraj w szaleństwo. Nie lekceważcie tego ukraińskiego gówna.
Historia Wołynia pokazuje, że oni potrafią, lubią i chcą.