Aleksander Bydgoski

2K posts

Aleksander Bydgoski banner
Aleksander Bydgoski

Aleksander Bydgoski

@alexvonbrom

Radykalny symetrysta Radical symmetry

Warszawa Katılım Kasım 2022
33 Takip Edilen27 Takipçiler
Aleksander Bydgoski retweetledi
Sebastian Meitz
Sebastian Meitz@MeitzPL·
To dość zabawne i jednocześnie prowokacyjne, że w inauguracyjnym odcinku podcastu “Fakt, nie opinia” @Michal_Bilewicz rozmawia akurat z dr. hab. Rossolińskim-Liebe, którego dorobek lokuje się raczej po tej drugiej stronie tytułu. Trudno odmówić autorowi poczucia humoru. Poświęciłem dziś godzinę, abyście Państwo nie musieli, na uważne przesłuchanie całej audycji. Rozważałem szerszy komentarz, ale uznałem, że najlepiej oddadzą ją bezpośrednie cytaty. Zapraszam na bardzo długą 🧵. Dla zdesperowanych pod postem zamieszczę również link do całości. Czy warto tego słuchać, każdy z Państwa oceni sam.
Sebastian Meitz tweet media
Polski
13
32
100
9.1K
Aleksander Bydgoski retweetledi
Thorkill
Thorkill@Thorkill65·
W sieci ukraińskich kłamstw. Recenzja fragmentu książki M. Kozubela o ataku na Lotnisko Antonowa. Na Onecie opublikowano kilka dni temu kolejny fragment książki Kijów, Czernihów, Sumy 2022 autorstwa @MarekKozubel , tym razem dotyczący desantu rus vdv na lotnisko Antonowa w Hostomelu 24.02.2022 r. Ponieważ mój nick pojawia się książce jako ten co rzekomo "stawia dyskusyjne tezy" postanowiłem że odniosę się do tego w tym wpisie. Generalnie M. Kozubel opublikowany fragment swojej książki oparł w 90 proc na materiale z portalu Tube kanału War Archive, prowadzonego przez anonima z USA. Jego analiza przebiegu bitwy o Hostomel opublikowana została w kwietniu 2023 i był to pierwszy film na tym kanale. Został on także najbardziej popularnym materiałem na tym kanale z 2,9 mln odsłon. Jest to pierwszy link który się pojawia gdy wpiszesz w googla "battle for Hostomel Aiport. Swoją popularność film zawdzięcza trollom z NAFO, które wrzucały go tys razy na wszystkich sieciach społecznościowych w ciągu tych 3 kolejnych lat. Obecnie kanał tube War Archive notuje po 30-50 k wyświetleń, a jego profil na X po 200-300 wyświetleń. Autor opisanego wyżej filmu nie przedstawił żadnych źródeł na potwierdzenie pokazanego tam przebiegu wydarzeń związanych z desantem na Hostomel 24.02.2022 r. Pomimo tego - zapewne przez lenistwo - jest traktowany przez kolejnych autorów książek o wojnie na Ukrainie jako poważne źródło, mimo że z oczywistych względów nie może i nie powinien być tak traktowany, a jego wersję należy próbować chociaż weryfikować. M Kozubel zrobił podobnie i przyjął opowieści anonima z USA jako prawdę objawioną. Tyle wstępu, lecimy z tym "koksem". Cytaty z książki M.Kozubela tekstem pochylonym. W razie potrzeby zalinkuje do konkretnych źródeł, do których się tutaj odwołuje. >"W tym samym czasie [po 06:00 rano czasu lokalnego - przyp mój] z lotniska Bokow w rejonie Mozyrza na Białorusi poderwano w powietrze 34 śmigłowce transportujące żołnierzy wojsk powietrznodesantowych, głównie z 31. Brygady Desantowo-Szturmowej oraz 45. Brygady Specnazu." M. Kozubel twierdzi że Rosjanie wystartowali bardzo wcześnie rano. Gdzie więc byli przez kolejne godziny gdy według jego kolejnych info "Około 9.30 rosyjska grupa śmigłowców przekroczyła granicę białorusko-ukraińską, przelatując nad rozległym Zbiornikiem Kijowskim na Dnieprze"? Być może trafili na dziurę w czasoprzestrzeni. Błąd M. Kozubel wynika z pokrętnego i także błędnego opisu z filmu kanału War Archiwe, który notorycznie myli czas wydarzeń, sam sobie w ten sposób zaprzeczając. Według relacji rus start śmigłowców z desantem nastąpił około godzin 11:00 czasu lokalnego. "34 śmigłowce transportujące (...). Osłonę zapewniało 10 śmigłowców uderzeniowych Ka-52, wspieranych przez kilka maszyn Mi-24 i Mi-28. To także info z kanału War Archive. Jest ono oczywiście błędne na co są dowody wizualne w postaci filmów i relacji ukr żołnierzy. Proporcje był mniej więcej odwrotne, około 30 śmigłowców szturmowych i około 16-18 Mi-8AMTSz brało łącznie udział w tej operacji. O tym że w rzeczywistości grupy śmigłowcowe były dwie, a ta druga startowała z okolic Chojnika z lotniska polowego stworzonego na fragmencie drogi P-35 do Brahina - na co są dowody wizualne - przy tej skali błędów rzeczowych w jednym zdaniu zdaje się drobnostką. >"Lotnisko Antonowa szykowano do obrony. Zdjęcia satelitarne wskazują, że wokół niego przygotowano nieliczne polowe stanowiska ogniowe.Tam właśnie znajdowały się pozycje żołnierzy wyposażonych w ręczne wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych "Igła-1". Jest to kłamstwo. Zdjęcia sat oraz relacje samych ukr żołnierzy nic takiego nie wskazują. Fragment relacji Serhija „Fary” Falatiuka - żołnierza 4BSR który zestrzelił 24.02 dwa Ka-52 nad lotniskiem Antnowa. "Kierownictwo DP Antonow do 24 lutego nie zapewniło żadnych schronów i nie pozwoliło się okopać. To znaczy, obowiązywał całkowity zakaz okopywania się na terenie DP Antonow, żeby nie uszkodzić infrastruktury, bo pod ziemią jest mnóstwo kabli zasilania." Pozycja żołnierzy pluton opl wspomnianego wyżej "Fary" znajdowały się na dachu budynku magazynowego przy płd-zach skraju lotniska (50.58774,30.2001) i jego okolicach. >"Tuż po rozpoczęciu rosyjskiego ostrzału rakietowego dowódca kompanii 4. Brygady Szybkiego Reagowania, mjr Witalij Rudenko, zdołał szybko zmobilizować swoich ludzi, ok. 200 żołnierzy (połowa z nich była poborowymi o niewielkim doświadczeniu), i ruszył z nimi w kierunku Lotniska Antonowa" To kolejne info z filmu war archive, które jest sprzeczne ze znanymi ukr relacjami. W rzeczywistości Lotnisko Antonowa - po tym ataku Kalibrami - nadal zarządzane było przez pracowników Koncernu Antonow, którzy stawili się tam do pracy. Było ich tam 24.02 kilkudziesięciu. Nadal bowiem sądzono że główny atak rus wojsk lądowych ograniczy się do Donbasu. Fragment z relacji dyrektora administracyjnego koncernu Antonow. "Smus i jego zastępca dotarli w końcu do pracy około godziny 9:00 rano. Podróż, która zazwyczaj zajmowała 15 minut, trwała ponad godzinę. Personel działał w trybie kryzysowym, decydując, co zrobić z flotą - a konkretnie z Mriją." >"Około cztery godziny po pierwszych uderzeniach rakietowych do Hostomela dotarły także elementy 1. Prezydenckiej Brygady Operacyjnego Przeznaczenia im. hetmana Petra Doroszenki GNU oraz wyspecjalizowana jednostka antyterrorystyczna "Omega". Dzięki nim liczebność ukraińskich obrońców wzrosła do ponad 300 żołnierzy." To kolejne info z filmu war archive od anonima z USA. Nie wiadomo dokładnie skąd wzięte. Mjr Rudenko nic o tym nie wspomina w swojej relacji. Podobnie cytowany wcześniej Serhij „Fara” Falatiuk. Większość sił 1 Brygady Operacyjnej GN znajdowała się 24.02 w Donbasie. "Około godziny 11.00 rozpoczął się właściwy atak. Dość szybko obrońcom zaczęło brakować amunicji, co zmusiło ich do wycofania się do koszar." Nie wiem kto wymyślił bajeczkę o braku amunicji, ale jest to oczywiście bzdura. Na terenie garnizonu 4 BSR znajdowały się duże magazyny mob z tysiącami sztuk karabinów kałasznikowa i setkami skrzyń amunicji strzeleckiej. W dniu 25.02 pokazali je na filmie żołnierze rus z Czeczenii na kanale Kadyrow 95. Zabrakło jedynie rakiet do manpadsów, o czym wspomina w relacji "Fara". >"Z drugiej strony tezy, które sam stawia [Thorkill - dopisek mój], są co najmniej dyskusyjne. Jego zdaniem "atak wszystkich trzech wskazanych wyżej rosyjskich grup bojowych na opisane wyżej kolejne cele operacji przebiegał bez żadnych komplikacji i praktycznie bez większego oporu ze strony wojsk ukraińskich". W rzeczywistości mocno dyskusyjne są tezy o jakiejś poważnej, długiej obronie Lotniska Antonowa. Patrz niewielka liczba strat żołnierzy 4 BSR ukr (jeden zabity, jeden ranny), wziętych do niewoli (około 7 żołnierzy) relacje Fary, okolicznych mieszkańców i de facto także mjr Rudenki, choć ten plączę się w wyjaśnieniach i nie może być traktowany jako wiarygodny. Z jego relacji: "Była to szaleńcza ucieczka. Niektórzy żołnierze przeskakiwali przez płot okalający obwód lotniska. Ci, którzy znajdowali się wystarczająco blisko pojazdów, rekwirowali je. Inni uciekali pieszo sprintem. (...) Lokalni mieszkańcy żyjący na obrzeżach lotniska, widząc masowy exodus ukraińskich żołnierzy, ruszyli z pomocą. Jeden z mężczyzn, jak wspomina Rudenko, pomógł żołnierzom zakopać broń oraz dokumenty, dał im ubrania na zmianę, a następnie zawiózł ich do Kijowa." Zapewne potem w książce M. Kozubela znajdują się bzdury o kontrataku i odbiciu lotniska Hostomel w nocy 24 lutego. Tego na razie jednak na 100 proc pewien nie jestem, więc nie będę komentował. Reasumując. Omówiony fragment książki M. Kozubela dobrze pokazuje stosowaną przez niego metodologię doboru żródeł. Opis bitwy o Lotnisko Antonowa w wykonaniu anonima z USA jest odpowiedni bo pasuje do wymyślonej 24.02 w Kancelarii Prezydenta Zełenskiego przez Podolaka i Arestowycza bajeczki, natomiast opis anonima z Polski jest "dyskusyjny" bo bajeczkę obala. Tyle że anonim z Polski swoja wersje wydarzeń oparł o materiały wizualne oraz relacje żołnierzy ukr i rus. Natomiast anonim z USA swoją relacje oparł na nie wiadomo czym. Dla M. Kozubela to jednak bez znaczenia. Nie o prawdę tutaj bowiem chodzi lecz o propagandę.
Thorkill tweet media
Polski
51
66
569
72K
Aleksander Bydgoski retweetledi
Anonimowy Dyplomata
Anonimowy Dyplomata@ADyplomata·
Na grecko-niemieckie warsztaty "pojednania" celowo zapraszano młodzież grecką ze spacyfikowanych niegdyś wiosek, aby wyrwać ją spod wpływu tamtejszych organizacji ofiar... ‼️ Teraz mamy pierwszy krok w stronę reparacji dla Grecji‼️ A ja à propos pozwolę sobie przypomnieć mój niedawny artykuł dla @tysol.pl o tym, jak za pomocą "kultury pamięci" Niemcy 🇩🇪 blokują reparacje wojenne dla Grecji.👇 Cc @cezarykrysztopa.
Anonimowy Dyplomata tweet media
Zygfryd Czaban@CDzwoni

Tak będzie także u nas. To kwestia czasu. A na razie - gratulacje dla Greków.

Polski
3
103
253
7.5K
Mateusz Iskrzyński
Mateusz Iskrzyński@Matt_Iskrzynski·
Dziś lista @MNiSW_GOV__PL @KarolinaZioloP wymusza płatne publikacje (np. interd. sieci/grafy, wszystko od 140p. to Full OA), na co instytutom nie daje funduszy. Zamiast pieniędzy dla oligopolu budujmy alternatywy - w fizyce cząstek bojkot Elseviera zadziałał i wyrósł nowy prestiż
Forum Akademickie@ForumAkad

Nie potrzebujemy ministerialnej listy czasopism punktowanych – pisze dziś u nas dr Emilia Kaczmarek @UniWarszawski. I pyta: dlaczego jako Polska 🇵🇱 nie przystępujemy do platformy @OpenResearch_EU, tylko cementujemy „punktozę”? forumakademickie.pl/nie-potrzebuje…

Polski
2
2
11
1.1K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@anna_korzekwa Patrząc na jakość recenzji w NCN powstaje pytanie czy część z nich już teraz jest przygotowywana przez AI (nawiasem mówiąc, moje doświadczenia z AI w obszarze symulowania zachowań recenzentów tylko to potwierdzają).
Polski
0
0
0
17
Wydawnictwo Prześwity
Wydawnictwo Prześwity@Przeswity·
Już u nas! Premiera 30.04 - ale wysyłkę zaczynamy już w ten piątek. :) Dodatkowo 100 pierwszych zamówionych książek będzie podpisane przez autora @MarekKozubel Link do książki oraz więcej zdjęć pod tym wpisem. Patroni: @WarNewsPL1 @PBPaszportu @PulsLewantu @Ukladsil @KHistoryczny Prowadzący serię Biblioteka Wojenna @Piegziu "Niełatwo pisze się historię wojny podczas jej trwania: brak obiektywnych źródeł, powszechna propaganda, a z drugiej strony -,,bałagan informacyjny"... Niestety, wojna na Ukrainie trwa, a pełnowartościowe syntezy historyczne wymagają kilku- nastu lat perspektywy. Nic dziwnego, że nie doczekaliśmy się dotąd zbyt wielu książek historycznych, poświęconych konflik- towi na Ukrainie; większość publikacji stanowią pierwsze szkice historyczne, reportaże lub analizy geopolityczne. Dlatego już we wstępie dr Marek Kozubel wskazuje źródła, na których oparł swe rozważania. Kijów - Czernihów - Sumy 2022 stanowi uzupełnienie i rozwi- nięcie tematu podjętego w publikacji Wojna rosyjsko-ukraiń- ska. Pierwsza faza (Bellona, 2023), którą autor napisał wraz z M. Bruszewskim i M. Szopą. Podobnie jak tam, opowieść sięga do korzeni konfliktu: Euromajdanu i Rewolucji Godności, aneksji Krymu, walk o Donbas i wojny hybrydowej w latach 2014-2021. W kolejnych rozdziałach opisano geografię północnej Ukrainy i jej infrastrukturę, OdB oraz plany SZ Ukrainy i Federacji Rosyjskiej. Bitwę o Kijów ukazano w szerokim kontekście walk, toczonych od Malina w obwodzie żytomierskim, przez Kijów i Czernihów aż po Sumy. Autor nie skupia się na obronie samej stolicy Ukrainy, lecz ukazuje to starcie w perspektywie całej „Kampanii Północ- nej”, jak sam nazywa ten teatr działań wojennych (TDW). Patrząc z tej perspektywy, Kijów staje się osią wydarzeń i sym- bolem ukraińskiego oporu." ppłk. (r.) Tomasz Lisiecki @Tom_Lisiecki
Wydawnictwo Prześwity tweet media
Polski
33
49
402
534K
Artur Wójcik
Artur Wójcik@SAuthenticum·
I widać właśnie, jak bardzo są te badania "rzetelne". Rossoliński-Liebe odmówił rozmowy w moim podcaście, ponieważ nie chciał mierzyć się z uzasadnioną krytyką dr Sitkiewicza, zasłaniając się tym, że IPN nie jest instytucją badawczą (!). Współcześnie coraz częściej obserwuję niebezpieczną tendencję do dzielenia nauki i badań naukowych na „nasze” oraz „obce”, przy czym te drugie bywa, że niesłusznie przestają być w ogóle uznawane za naukę. youtu.be/Wh615c4l4Ss?si…
YouTube video
YouTube
Anonimowy Dyplomata@ADyplomata

Michał Bilewicz zaprasza na rozmowę z Rossolińskim-Liebe, człowiekiem, który niemieckie władze okupacyjne nazywa "polsko-niemiecką administracją", rząd gubernatora Franka "rządem krakowskim", a niemieckich okupantów "kolegami z pracy" Polaków.

Polski
2
19
106
5.6K
Aleksander Bydgoski retweetledi
Tomasz Szymborski
Tomasz Szymborski@szymbor·
Polecam artykul na @Tysolpl Taka synteza. Przeczytacie m.in. że niemieckie fundacje, granty i instytucje naukowe mają coraz większy wpływ na kierunki badań nad historią Polski, zwłaszcza w obszarze II WŚ i Zagłady, i co z tego wynika⬇️ tysol.pl/wiadomosci/nie…
Polski
16
278
534
13.8K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@anna_korzekwa Aha, czyli drugi etap, z udziałem recenzentów zagranicznych, chcecie ogarnąć w dwa tygodnie? Jak ma się to do pani stwierdzenia, że "Dla #NCN najważniejsza pozostaje jakość oceny merytorycznej" (co i tak nie jest prawdą od wielu lat)?
Polski
2
0
1
697
Anna Korzekwa-Józefowicz
Anna Korzekwa-Józefowicz@anna_korzekwa·
Pytacie o terminy wyników OPUS 30+LAP i SONATA 21, to tak: 🔹 Zainteresowanie konkursami NCN wyraźnie rośnie. W OPUS 30+LAP oraz SONATA 21 naukowczynie i naukowcy złożyli łącznie o blisko 500 wniosków więcej niż poprzednio – to wzrost o około 15%. 🔹 Wyniki pierwszego etapu poznamy w ostatnim tygodniu maja, a cały proces oceny zakończy się do 15 czerwca, zgodnie z ustawowym, sześciomiesięcznym terminem. 🔹 W poprzednich latach pierwsze rozstrzygnięcia ogłaszano wcześniej, dziś jednak skala naboru jest większa (a liczba pracowników obsługujących konkursy nie uległa zmianie). 🔹 Dla #NCN najważniejsza pozostaje jakość oceny merytorycznej. Obecnie koordynatorzy dyscyplin kompletują recenzje do drugiego etapu. Uzasadnienia dla wniosków, które nie uzyskają kwalifikacji, będą przygotowywane w dalszej kolejności.
Polski
7
5
31
5.2K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@KarolinaZioloP @CzarnekP Abstrahując od tego, że instytuty PAN powinny zostać zlikwidowane, pierwszym krokiem jakiegokolwiek ministra nauki mającego rozum i godność człowieka powinno być stworzenie ustawy wiążącej poziom wynagrodzeń na uczelniach ze średnią krajową, tak żeby to był standard nie wyjątek.
Polski
0
0
0
6
Karolina Zioło-Pużuk
Karolina Zioło-Pużuk@KarolinaZioloP·
O nagranie @CzarnekP sprzed 2015. Nic się nie zmienił. O wait. To z dziś ;-) Miał szansę realizację tych propozycji (swoją drogą większość tych pomysłów to pusta demagogia, cienko jak na byłego ministra nauk), ale wybrał: patologiczną ewaluację, listę czasopism sterowaną ręcznie z myślą o kolegach, afery w NCBR i Willa Plus, czyli miliony dla kolegów a nie dla nauki. Jeden fakt: 57 milionów dostał kolega Adama Bielana z NCBiR. Dla porównania: Trzynastka dla Instytutów @PAN_akademia to 60 milionów, co oznacza 8% podwyżki dla pracowników PAN. Ale Czarnek wolał dać kolegom. Polecam tym, co się dziś nim zachwycają. @dyrektorzy_PAN @MNiSW_GOV__PL
Marcin Warchoł@marcinwarchol

Cały szanujący się świat inwestuje w naukę. Ale w Polsce wynagrodzenie proponowane naukowcom jest na tak niskim poziomie, że kompromituje nasze państwo. Dlatego prof. @CzarnekP zapowiada potrojenie nakładów z 1 do 3 proc. PKB. #SilnaPolskaNauka

Polski
7
5
19
1.4K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@Aleksy_Borowka @SerdaMaciej Problemem są bardziej wymagania NCN, gdzie nie można przedstawić tylko czystego planu badań i dlaczego chcesz zrobić X albo Y, tylko żebyś najlepiej z góry znał rezultat opierając się na wstępnych wynikach, które musisz zrobić i ewentualnie sfinansować sam.
Polski
0
0
0
10
Aleksy Borówka
Aleksy Borówka@Aleksy_Borowka·
@SerdaMaciej Zapraszasz na konferencję prasową szefa agencji grantowej, żeby mógł publicznie opowiedzieć, w jaki sposób spełnia minimum ochrony wniosków grantowych, które są utworem w rozumieniu prawa własności intelektualnej. Wniosek to nie jest "pomysł", tylko utwór, plan badań.
Polski
1
0
0
132
Maciej Serda
Maciej Serda@SerdaMaciej·
Wysyłasz wniosek grantowy z wynikami wstępnymi. Po 6 miesiącach widzisz, że ktoś prezentuje twoje wyniki wstępne z wniosku na konferencji. What next?
GIF
Polski
13
4
48
3.7K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@SerdaMaciej Dlatego dane recenzenta powinny być publiczne i powinni oni móc ponosić odpowiedzialność za takie odpały.
Polski
0
0
0
23
Antoni Grabowski
Antoni Grabowski@DrAGrabowski·
Takie tam były śmieszki o tym, że Dudek wydał książkę w wiadomym wydawnictwie i jak to mogło mieć miejsce, ale ja mam poważne pytanie, czym właściwie różni się Antoni Dudek od Jana Pińskiego?
Antoni Grabowski tweet media
Polski
4
3
20
1.4K
Antoni Grabowski
Antoni Grabowski@DrAGrabowski·
@Kloc_K Co ciekawe, te wszystkie kongresy Polska - Rosja zniknęły z internetow. Stron, programów, czy wiadomości o nich nie ma. Tak chyba wielu osobom że światka akademickiego jest wygodniej.
Polski
3
0
8
2.2K
Krzysztof Kloc
Krzysztof Kloc@Kloc_K·
Historia, która nie musi zabijać. Garść refleksji na marginesie książki Bartłomieja Gajosa Kilka miesięcy po zajęciu i aneksji przez Rosję Krymu w maju 2014 roku w Krakowie rozpoczynał się IV Międzynarodowy Kongres Polska-Rosja – długi ślad „krótkiego” XX wieku, podczas którego miałem okazję być jednym z sekretarzy. Już w momencie otwarcia impreza ta właściwie była pogrobowcem „resetu” na odcinku nauki i kultury w stosunkach polsko-rosyjskich, duch Krymu unosił się silnie nad obradami, tym więcej, że wśród referentów i dyskutantów nie brakowało Rosjan. Dzień przed inauguracją konferencji do Krakowa przyszła wiadomość o śmierci gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a nasi goście z Rosji zapytali, czy można by uczcić pamięć generała oficjalną minutą ciszy. Oczywiście organizatorzy odpowiedzieli grzecznie, acz stanowczo: nie. Polityka historyczna według Gajosa Przypomniała mi się ta historia, gdy czytałem ostatnio książkę Bartłomieja Gajosa „Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji” i zacząłem się zastanawiać, czy prośba Rosjan o uroczyste uczczenie Jaruzelskiego – komunistycznego genseka i architekta stanu wojennego, dla nich zapewne symbolu „przyjaźni” polsko-sowieckiej – była wówczas moim zderzeniem z polityką historyczną Rosji czy pamięcią zbiorową Rosjan? A może jednym i drugim? Oba te zjawiska niewątpliwie tak w teorii, jak i w życiu codziennym wzajemnie się przenikają, co zresztą książka Gajosa doskonale pokazuje, acz sam autor mimo bogatego wstępu metodologicznego nie do końca jasno precyzuje, co sam, definicyjnie, rozumie pod pojęciem polityki historycznej. Jego myśl można właściwie streścić zdaniem, że polityka historyczna to kształtowanie przez polityków pamięci zbiorowej w celu zdobycia władzy, jej utrzymania oraz realizacji swych planów. W tym duchu Gajos kreśli cały obraz polityki rosyjskiej ery Putina, w której w wielkomocarstwową, agresywną i zaborczą ideologię wprzęgnięta została historia, mająca legitymizować imperialną myśl i poczynania Rosji na arenie międzynarodowej, nie tylko zresztą wobec napadniętej Ukrainy. Historia zwulgaryzowana, zakłamana, propagandowa, bardzo luźno trzymająca się nawet podręcznikowych faktów, a co dopiero funkcjonujących w nauce historii interpretacji. Historia garściami czerpiąca z dziejów Rusi, carskiej Rosji, rewolucji bolszewickiej, Związku Sowieckiego. Dobrym przykładem tego historycznego poplątania z wymieszaniem, pożenienia rożnych narracji, jest obchodzone w Rosji 4 listopada Święto Jedności Narodowej, upamiętniające wypędzenie z Kremla w 1612 roku załogi wojsk polskich. Mało kto rozumiał z Rosjan, o co właściwie w tym święcie chodzi, grunt jednak, że zbieżność dat z 7 listopada i rocznicą tzw. Wielkiej Rewolucji Październikowej była oczywiście nieprzypadkowa. Karykatura historii w putinowskiej narracji Tak rozumiana polityka historyczna zderzona z rzeczywistą polityką rosyjską wydaje się być czymś po prostu obrzydliwym, pałkarskim, narzędziem kłamstwa, urzędniczą prostacką propagandą i lektura książki, wbrew konkluzjom Gajosa, w których autor głosi potrzebę prowadzenia przez państwa polityki historycznej, skłania do przyznania racji wszystkim tym historykom, którzy z niesmakiem wzdrygają się, gdy tylko usłyszą tę zbitkę słów: polityka historyczna. Historycy ci, a często i wszelkiej maści „eksperci”, w tym nawet psycholodzy, powiadają zwykle to samo: historyk powinien robić naukę, a polityka historyczna z nauką nie ma nic wspólnego. To pierwsze to jest „oczywista oczywistość”, tyle że nauka często służy polityce historycznej, która nie musi być oparta na kłamstwie czy propagandzie, jak niektórzy chcą to nam wmówić. Wmówić po to, aby polityki historycznej w ogóle nie uprawiać. Putin skarykaturyzował politykę historyczną, co zresztą Gajos doskonale odtworzył na kartach swojego eseju, do tego stopnia, że po lekturze książki na usta ciśnie się pytanie, czy to co Kreml wyprawia z historią można w ogóle nazywać polityką historyczną? Jeśli tak, to trzeba bardzo mocno wybić, że rosyjski model – nazywając rzeczy po imieniu – gwałtu na historii nie musi być, ba, nie może być wzorem dla polityki historycznej w cywilizowanym, demokratycznym kraju. Putinizm – czyli ten autorski, rodzimy, autorytarny system sprawowania władzy w Rosji – także na tym polu jest i powinien być nam czymś zupełnie obcym, całościowo odrzuconym. Dobrym przykładem wspomnianej karykatury jest Wielka Wojna Ojczyźniana, czyli heroiczne przedstawianie w Rosji dziejów Związku Sowieckiego podczas II wojny światowej, która w tej narracji rozpoczęła się w czerwcu 1941 roku wraz z napaścią Niemiec na Sowiety. Jelena Kostiuczenko w swych reportażach z Rosji – Przyszło nam tu żyć, przywoływała przykład wsi Dnieprowskoje, w której na kilkuset mieszkańców przypadało pięć pomników Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a ostatni weterani wojny nie mieli nawet renty inwalidzkiej, bo ktoś w archiwum zgubił dokumenty, a w ruderze robiącej za mieszkanie nie mieli łazienki i toalety. 9 maja za to znajdowały się dla nich kolejne ordery i wiązanki kwiatów. Polityka pamięci a potrzeba rzetelnej narracji Polityka historyczna w rzeczywistości jest częścią tzw. polityki pamięci. Polityka historyczna to w dużym uproszczeniu to, co nazywamy narracją na zewnątrz i jest przez to elementem polityki zagranicznej. Obok niej, w ramach polityki pamięci, istnieje jeszcze tzw. kultura pamięci, czyli to, co skierowane „do środka” i „od środka” – „mała pamięć historyczna”, małe ojczyzny, ich historia, lokalni bohaterowie, miejsca i wydarzenia związane z regionem, pomniki i tablice pamiątkowe, patroni ulic, parków, skwerów. Kultura pamięci jest najczęściej pielęgnowana przez samorząd, szkołę, miejscowe stowarzyszenia, lokalne inicjatywy. To w niej mieści się edukacja, szkolne programy nauczania. Polityka historyczna opiera się na tym, co „akademicko” stwierdzone, posługuje się pewnymi wydarzeniami, faktami, postaciami (fragmentami biografii postaci), innymi z kolei się nie chwali, ale ich nie cenzuruje, nie ingeruje w badania historyczne, nie tłamsi debaty historycznej w kraju, nie lansuje prac powstałych o sfałszowany materiał źródłowy, nie fałszuje samych źródeł wreszcie. A to wszystko przecież od dawna dzieje się w Rosji. To tak jakby do operacji plastycznej przystąpił z jednej strony chirurg ze skalpelem, a z drugiej zaś szarlatan z siekierą. Można się na to obrażać, dąsać, zakłamywać rzeczywistość w programach telewizyjnych, ale tak rozumiana polityka historyczna, antyteza putinowskiej, istnieje, istniała i będzie istnieć w każdym państwie. Początkiem lat 20., na progu polskiej niepodległości, wybitny historyk prof. Władysław Konopczyński pisał: „doraźna propaganda polityczna nie wystarczy, bo niezbędna jest systematyczna propaganda naukowa. Nie czas reagować, kiedy nas ktoś potrącił lub uszczypnął – trzeba mówić o sobie całemu światu pełnym głosem. Tu mowa powinna być mową uczonego i artysty, a nie urzędnika dyplomatycznego. Powinien powstać z ludzi najkompetentniejszych Komitet propagandy naukowej, który by w porozumieniu ze specjalnymi towarzystwami i instytutami zamawiał nowe lub tłumaczył gotowe dzieła uczonych polskich, traktujące o naszej przeszłości i teraźniejszości, popierał w tym kierunku inicjatywę prywatną, kierował całą naszą walką o prawdę, docierając wszędzie tam, skąd sączy się nieprawda. Taki Komitet – dodawał Konopczyński – nie powinien nosić marki MSZ, a jego publikacje powinny się wystrzegać charakteru jednostronnej apologii, bo cudzoziemcy nie są naiwni”. Dziś także próba kształtowania opinii publicznej i „historycznego uświadamiania” zagranicy była i pozostaje cały czas jednym z najważniejszych punktów polityki zagranicznej każdego państwa. Polityka historyczna sama w sobie nie jest zjawiskiem ani z gruntu szkodliwym, ani zbędnym. Przeciwnie, stanowi nieodłączny element funkcjonowania każdego państwa, zwłaszcza w wymiarze stosunków międzynarodowych. Problem pojawia się dopiero wówczas, gdy zaczyna legitymizować agresję, budować fałszywą tożsamość i deformować pamięć zbiorową. Podkreślmy raz jeszcze: deformować! Dlatego kluczowe jest rozróżnienie między odpowiedzialną, opartą na rzetelnej wiedzy polityką historyczną a jej propagandową karykaturą. Świadomość tego rozróżnienia pozwala nie tylko lepiej rozumieć działania Kremla, lecz także dostrzec konieczność prowadzenia własnej, uczciwej narracji historycznej, która nie rezygnując z prawdy, potrafi skutecznie funkcjonować w przestrzeni publicznej i międzynarodowej. Putin jako „zbieracz ziem” i konsekwencje dla Polski i regionu Po co Putinowi taka sieczka z historii? Gajos twierdzi, a koncepcja to bardzo ciekawa, że przywódca Rosji to właściwie rewolucjonista. Putin nie dąży bowiem do restytucji Rosji w granicach Związku Sowieckiego. Ten wielkoruski nacjonalista z KGB, sformatowany propagandowo-historycznie przez epokę Breżniewa i własne lektury, czerpiący natchnienie z każdego imperialnego epizodu rosyjskiej historii, niezależnie od jej koloru – Rosji białej czy czerwonej, napędzany wyinterpretowaną przez siebie historią, dąży do wywrócenia starego świata do góry nogami i ułożenia stosunków terytorialno-międzynarodowych na nowo. Rosja ma wrócić do dawnej roli wielkiego imperium z „ruskim światem” dookoła niej i własną strefą wpływów. Dużo o tym w książce Gajosa, który analizuje to, co u Putina jest z historyka oraz próbuje dać odpowiedź na pytanie – gdzie leży – ta putinowska – historyczna Rosja, gdzie sięgają jej granice w wyobraźni Putina? Osobiście uważam, acz teza to zupełnie nieodkrywcza, że Putin nade wszystko postrzega siebie samego jako kontynuatora tradycji dawnych władców Rosji – zarówno carów, jak i Stalina. Innymi słowy poczuwa się do imperialnego dziedzictwa „zbierania ruskich ziem”. Co Putin uważa za „ruskie ziemie”, o tym Gajos pisze m. in. w fascynującym rozdziale o dziejach Krymu. Jeśli sięgniemy do tego klucza, to łatwiej będzie nam pojąć frustrację Putina i jego zbrodniczą politykę na Ukrainie i wobec Ukraińców. Zbieracz ziem, zamiast kolekcjonować kolejne części „ruskiego świata”, stracił jeden z najważniejszych klejnotów w koronie. Putin zapisze się w historii, już tej akademickiej, jako ten, który nie tylko nie przyłączył Ukrainy, ale wymknęła mu się ona spod moskiewskiej kurateli. A przecież według niego, co wielokrotnie podkreśla Gajos, to Lenin podłożył bombę federacyjną pod imperium rosyjskim, która wybuchła wraz z upadkiem Sowietów i powstaniem nowych niepodległych państw. Ale Ukraina wciąż po 1991 roku pozostawała w rosyjskiej orbicie, a Putin przegrał i to. Stracił Kijów, a cóż dopiero mówić o odbudowie strefy wpływów w „bliskiej zagranicy” ze stolicami w Wilnie, Rydze, Tallinie, Warszawie… Rosja i wątki polskie Wątki polskie zajmują, ale i zajmowały w rosyjskiej polityce z historią w tle ważne miejsce. Nie tylko putinowskiej. Już za Michaiła Gorbaczowa, gdy wreszcie na światło dzienne zaczęła wypływać prawda o Katyniu, Politbiuro Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego wpadło na pomysł tzw. Antykatynia, który miał stanowić „równowagę” dla mordu Polaków przez NKWD w 1940 roku. Antykatyniem stała się śmierć sowieckich żołnierzy w polskich obozach jenieckich podczas wojny polsko-sowieckiej 1918-1921. Kilkanaście tysięcy czerwonoarmistów umarło wówczas z powodu chorób, Rosjanie natomiast mówili o zamordowanych przez Polaków nawet stu tysiącach żołnierzy. Rozmywaniem zbrodni katyńskiej była także rosyjska narracja, że w okresie stalinowskim cierpiały wszystkie narody w Sowietach, Stalin mordował wszystkich, dlaczego zatem Polacy tak mocno grają swoim losem? Już w latach 2000 w Rosji, także wśród historyków, można było słyszeć, że polskich oficerów wymordowali Sowieci, ale resztę to całkiem możliwe, że już Niemcy… W jaką stronę dzisiaj zmierza w Rosji „pamięć” o Katyniu można łatwo się domyślić. Wasilij Błochin, kat mordujący Polaków w rzeźniczym stroju w Twerze, uśmiecha się łagodnie ze swojego okazałego grobu na cmentarzu dońskim. Polski "imperializm" Gajos pisze także w kontekście Polski o karcie polskiego imperializmu w putinowskiej talii historycznej. Stwierdza: „polski imperializm co prawda wylądował na śmietniku historii, ale Kreml chciałby go stamtąd wyciągnąć”, dodając, że „rosyjskie elity chcą zaszczepić Rosjanom przekonanie, że konflikt z Polską ma charakter odwieczny i nieunikniony”. Owo „wyciągnięcie”, na przykład poprzez dojście do władzy w Polsce partii, które kontestowałyby dzisiejszy porządek i ład terytorialny w Europie Środkowej legitymizowałby narrację i poczynania rosyjskie w agresywnej polityce Moskwy. To jedna sprawa. Ale nie bagatelizowałbym i drugiej: Putin naprawdę wierzy, że wciąż trwa wielowiekowe zmaganie Polski z Rosją o Europę Środkowo-Wschodnią, o wpływy i wreszcie dominację w niej Warszawy bądź Moskwy. Myśli tu historycznie kategoriami starcia dawnej Rzeczypospolitej z Rosją, Polski Piłsudskiego z Rosją sowiecką Lenina, łacinników z prawosławiem, Zachodu ze Wschodem, NATO z Rosją. Powinniśmy o tym pamiętać i brać to pod uwagę. Putin, jako człowiek KGB, przesączony epoką Breżniewa, nie zapomniał na pewno o polskim wpływie na rosyjskich dysydentów lat 70. i 80. w Sowietach, o wciąż istniejącej atrakcyjności polskości, o programie ukraińskim, litewskim, białoruskim w myśli Jerzego Giedroycia i Juliusza Mieroszewskiego. Rosyjski „Kontinient” powstawał w Paryżu m. in. siłami polskiej „Kultury”. A propos Gajos mógłby więcej miejsca poświęcić wizji przeszłości (i co za tym idzie przyszłości) Rosji alternatywnej do wykładni Putina. Co zostało w Rosji po Sołżenicynie, także wielkoruskim nacjonaliście? Co po Władimirze Maksimowie, Andrieju Sacharowie, Natalii Gorbaniewskiej? Czy ich pogląd na historyczną przeszłość Rosji, „ruskie ziemie” i prawa do nich Moskwy, Ruś i Ukrainę, bardzo różnił się od tej dzisiejszej wizji Putina? Odpowiedź na te pytania może dużo ważyć w przyszłych stosunkach polsko-rosyjskich. Odbiegłem w moich rozważaniach znacznie od samej treści książki Bartłomieja Gajosa. Toteż przez myśl mi przeszło, że wypada mi się za to na koniec usprawiedliwić, ale bardzo szybko zreflektowałem się, że przecież celem takich książek jak „Historia, która zabija” jest przede wszystkim zmusić czytelników do myślenia. Wierzę, że mój tekst choć w skromnym stopniu będzie dowodem na to, iż Gajos cel ten zrealizował. Cc: @BartlomiejGajos @Przeswity @Zarychta_P @HRadziejowska @mfxyz @MeitzPL @marcin_kedryna @Bekartsmekart @Piegziu @StZerko
Polski
4
22
103
14.4K
Aleksander Bydgoski
Aleksander Bydgoski@alexvonbrom·
@Thorkill65 Patrząc na tą wojnę zastanawiam się po co Polska kupuje te wszystkie czołgi skoro można je rozwalić dronami za parę dolców.
Polski
0
0
0
147
Thorkill
Thorkill@Thorkill65·
Nieudany atak ukr kolumny zmech 425 Pułku Szturmowego "Skala" w rejonie Hryszyne pod Pokrowskiem. Wczoraj 425 Pułk Szturmowy "Skala" przeprowadził w rejonie Hryszyne pod Pokrowskiem kontratak przy użyciu 1 czołgu M1A1 Abrams, 1 transportera opancerzonego M113 i 2 innych transporterów opancerzonych. Zakończył się on całkowitym niepowodzeniem. Wszystkie ukr pojazdy kolumny zostały zniszczone przez rus drony fpv (film poniżej). W innej części tego rus filmu widać także ciała co najmniej kilkunastu zabitych ukr żołnierzy. Udostępniam ten film bo dosłownie tydzień temu miałem na tym portalu niemiłą dyskusje z przedstawicielem Osint Polo i Karoliną Kuzemą na temat istnienia w ZSU mięsnych jednostek szturmowych. Pani Kuzema po wskazaniu przeze mnie 425 Pułku Szturmowego "Skala" jako "mięsnego" - powołując się na jakieś rzekomo znajomości - zaprzeczała a następnie zaczęła mnie obrażać atakami ad personam, twierdząc że nie mam pojęcia o sytuacji w Donbasie bo nigdy mnie tam nie było. Potem uciekła za bloka. Rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała twierdzenia pani Kuzemy. 425 Pułk Szturmowy "Skala" to od ponad roku jednostka którą sami ukr określają mianem "kombinatu mięsnego". Wystarczy wejść na liczącą 13 k członków (!) grupę z fejsa rodzin zaginionych żołnierzy tej jednostki i poczytać zamieszczone tam posty żeby to "odkryć". Stały schemat zaginionych: wiek około 45-50 lat, 2-3 miesiące służby wojskowej, 1-3 misja bojowa. Część strat 425 pułku jest sztucznie ukrywana poprzez przypisywanie ich będącemu w jej składzie od roku 210 bat ot, który jednak formalnie jest wciąż oddzielną jednostką.
Polski
86
92
676
75.1K
Aleksander Bydgoski retweetledi
Anonimowy Dyplomata
Anonimowy Dyplomata@ADyplomata·
Rossoliński-Liebe święci tryumfy w @yadvashem‼️ Ciekawe, czy spodziewa się sądowego zakazu swojej kłamliwej publikacji o "polskich burmistrzach" i z tego powodu rozbija ją na odcinki?
Anonimowy Dyplomata tweet media
Polski
7
30
70
3.8K