Karolina Wysmułek@Wysmulek_Kar
Bankowa alchemia: jak zarabia się dwa razy na pieniądzu, którego nigdy nie było
Wielu konsumentów wciąż żyje w przekonaniu, że udzielając kredytu, bank „pożycza swoje pieniądze”, a prowizja to po prostu cena usługi finansowej.
Problem w tym, że ten obraz nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.
Zacznijmy od faktów:
🔹 Bank, udzielając kredytu, nie sięga po środki z własnego konta.
🔹 Kredyt to kreacja nowego pieniądza w systemie księgowym, a nie przekazanie istniejącego kapitału.
🔹 Jeżeli prowizja jest skredytowana, również ona nie pochodzi z żadnych realnych środków banku.
Innymi słowy:
👉 kredytodawca nie jest źródłem pieniędzy, od których później naliczane są odsetki.
A teraz najlepsze.
➡️ Bank dolicza prowizję do kwoty kredytu.
➡️ Następnie natychmiast ją potrąca.
➡️ Na koncie banku od razu pojawia się przychód.
➡️ Konsument zostaje z długiem.
➡️ I od tego długu bank… nalicza odsetki.
Czyli:
❌ bank nie „pożyczył” pieniędzy na prowizję,
❌ nie wyłożył własnych środków,
❌ nie poniósł kosztu finansowania,
✅ ale pobiera odsetki od kwoty, której konsument faktycznie nigdy nie otrzymał.
I tu pojawia się pytanie, które rzadko pada:
👉 dlaczego ta prowizja w ogóle jest obowiązkowa?
👉 jakie konkretne koszty ma pokrywać?
👉 na co dokładnie jest przeznaczana, skoro bank już pobiera odsetki jako wynagrodzenie za kredyt?
W praktyce odpowiedzi najczęściej brak.
Banki, przeważnie:
– nie wskazują konkretnych kosztów,
– nie rozliczają prowizji z żadnym mierzalnym świadczeniem,
– nie tłumaczą, dlaczego miałaby ona być niezależna od odsetek.
Najczęściej słyszymy ogólniki:
„wynagrodzenie za czynności”,
„analiza zdolności kredytowej”,
„koszty operacyjne”,
„opłata przygotowawcza”,
„element ceny kredytu”.
To nie są wyjaśnienia. To etykiety.
Model wygląda więc tak:
• pieniądz jest tworzony księgowo,
• bank natychmiast inkasuje prowizję,
• a następnie zarabia drugi raz, pobierając odsetki – jakby faktycznie udostępnił własny kapitał.
👉 To system, w którym całe ryzyko i koszt są po stronie klienta, a zysk – po stronie banku. Bez wyjątku.
Dlatego rozmowa o kredytach nie może kończyć się na zdaniu:
„RRSO jest w umowie”.
Prawdziwe pytanie brzmi:
czy konsument w ogóle rozumie, za co płaci - i dlaczego płaci odsetki od czegoś, co nigdy nie było mu wypłacone i nie pochodziło od banku?
💬 Ten mechanizm nie jest błędem.
To celowo zaprojektowana konstrukcja, która maksymalizuje zysk sektora finansowego, wykorzystując brak świadomości ekonomicznej klientów.
I dopóki będziemy udawać, że to „naturalne”,
dopóty konsumenci będą płacić więcej, niż im się wydaje.