Marco de la Fère

7K posts

Marco de la Fère

Marco de la Fère

@forys_marek

Questioning is the essence of life, but answers are much more valuable if they are correct.

Fort Washakie, Wyoming Katılım Mart 2022
96 Takip Edilen62 Takipçiler
Marco de la Fère retweetledi
Dariusz Brzozowski
Dariusz Brzozowski@Darekbrzoza·
"26 września 1942 roku o 4:36 nad ranem w berlińskim więzieniu Plötzensee spadł gilotynowy nóż. Ofiarą była 22-letnia polska poetka, która przez ostatnie dwa i pół roku czołgała się po podłogach wilgotnych cel – ponieważ naziści zabrali jej wózek inwalidzki. Nazywała się Irena Bobowska. Przyjaciele nazywali ją „Nenia”. Jej konspiracyjny pseudonim brzmiał „Wydra”. I mimo że od drugiego roku życia była sparaliżowana od pasa w dół, prowadziła jedno z podziemnych pism w Poznaniu, przemycając antyniemieckie publikacje przez ulice okupowanego miasta ukryte pod kocem na swoich kolanach. Urodzona 3 września 1920 roku w Poznaniu, Irena była drugim z pięciorga dzieci w głęboko patriotycznej, katolickiej rodzinie. Jej ojciec, Teodor Bobowski, był oficerem Wojska Polskiego, który walczył w I wojnie światowej i wojnie polsko-bolszewickiej. Gdy Irena miała zaledwie dwa lata, zachorowała na poliomyelitis (chorobę Heinego-Medina), która sparaliżowała ją od pasa w dół. Resztę życia miała spędzić na wózku inwalidzkim. Ale fizyczne ograniczenia nigdy nie stłumiły jej ducha ani głosu. Jako dziecko Irena wykazywała niezwykły talent do rysunku i poezji. Uczęszczała do Gimnazjum im. Dąbrówki w Poznaniu, gdzie zainicjowała powstanie pierwszej biblioteki młodzieżowej w Dzielnicy Warszawskiej. Mimo niepełnosprawności wstąpiła do polskich skautek. Latem 1939 roku – na kilka miesięcy przed niemiecką inwazją na Polskę – podpisała nawet kontrakt z Marynarką Wojenną, by zostać jednym z „żywych torped” – niezrealizowanym projektem stworzenia torped sterowanych przez człowieka do walki z nazistowską marynarką. Potem, 1 września 1939 roku, Niemcy zaatakowały Polskę. Wojna, na którą Irena próbowała się przygotować, nadeszła. W ciągu kilku tygodni od nazistowskiej okupacji, 19-letnia Irena dołączyła do podziemnej konspiracji pod pseudonimem „Wydra”. Do listopada 1939 roku, zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu okupacji, została kierowniczką redakcji „Pobudki” – podziemnego pisma wydawanego przez Poznańską Organizację Zbrojną. Irena pisała artykuły, zbierała informacje z nasłuchu radiowego, przygotowywała materiały do druku i rozprowadzała podziemną gazetę – wszystko to, manewrując swoim wózkiem inwalidzkim przez nazistowskie ulice Poznania. Ukrywała zakazane publikacje pod kocem na swoich kolanach, wiedząc, że niemieccy żołnierze są znacznie mniej skłonni do rewidowania młodej, niepełnosprawnej kobiety na wózku. To był cichy akt nieposłuszeństwa. I był niezwykle niebezpieczny. 20 czerwca 1940 roku Gestapo aresztowało Irenę wraz z pozostałymi członkami redakcji „Pobudki”. Miała 19 lat. Jej gehenna dopiero się zaczynała. Irena była więziona najpierw w Forcie VII w Poznaniu, potem w więzieniu we Wronkach, potem w berlińskim Moabicie, potem na Barnimstrasse. Przez cały czas jej uwięzienia niemieccy oficerowie poddawali ją fizycznym i psychicznym torturom, mającym złamać jej ducha. Bili ją. Upokarzali. I zabrali jej wózek inwalidzki – zmuszając ją do czołgania się po zimnej, wilgotnej podłodze celi pełnej robactwa. Wyobraź sobie takie okrucieństwo: uwięzić sparaliżowaną kobietę, a następnie odebrać jej jedyne narzędzie dające jej mobilność, zmuszając ją do wleczenia się po brudnych więziennych podłogach. To był wyrachowany akt dehumanizacji. Ale Irena nie dała się złamać. Mimo odmowy odwiedzin rodziny, mimo tortur, mimo nieludzkich warunków, Irena nadal pisała wiersze. Udało jej się przemycić wiersze z więzienia – w tym „Bo ja się uczę” („Because I Am Learning”), wiersz radzący kobietom, jak przetrwać psychicznie w niemieckich więzieniach. Niektóre z jej wierszy trafiły do polskich więźniarek w Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych, dając im nadzieję i solidarność w najciemniejszych miejscach, jakie można sobie wyobrazić. 12 sierpnia 1942 roku Irena stanęła przed sądem wojskowym w Berlinie, oskarżona o zdradę stanu. Pozwolono jej mówić we własnej obronie – i wykorzystała tę okazję nie po to, by błagać o litość, ale by potępić swoich oprawców. Przez trzydzieści minut Irena opowiadała o nadużyciach popełnionych przez Niemców wobec Polaków – od rozbiorów Polski w XVIII wieku po obecną okupację nazistowską. Mówiła o okrucieństwach, niesprawiedliwości, systematycznym niszczeniu swojego narodu. I zakończyła swoje przemówienie słowami, które miały odbić się echem w historii: „Dziś wy mnie sądzicie, ale was będzie sądził ktoś wyższy”. Sąd skazał ją na śmierć przez zgilotynowanie. 26 września 1942 roku – zaledwie dzień przed tym, jak jej list do rodziny miał do nich dotrzeć – Irena Bobowska została stracona. Miała 22 lata. Jej ciało przeniesiono do Instytutu Patologii w szpitalu Charité, a następnie skremowano. Jej prochy prawdopodobnie znalazły się wśród 80 urn na cmentarzu Altglienicke w Berlinie. Na kilka godzin przed egzekucją Irena napisała ostatni list do matki. Nie pozwolono jej pisać po polsku – musiała pisać po niemiecku, w języku swoich katów. W tym liście pisała z niezwykłym spokojem i przekonaniem: „Liczy się nie to, co osiągnęliśmy, ale jak walczyliśmy… Zostańcie z Bogiem; ja idę do Niego i wierzę, że mnie przyjmie”. Przed egzekucją Irena napisała również list do sądu z prośbą o ułaskawienie – nie dla siebie, ale dla swoich towarzyszy redakcyjnych z „Pobudki”, którzy zostali aresztowani razem z nią. Próbowała wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za wydawanie podziemnego pisma, mając nadzieję uratować ich życia. Sąd odmówił. Tego samego dnia stracono Stanisława Michalskiego (pseudonim „Łoś”) i Radziwoja Zakrzewskiego. Po wojnie nazwisko Ireny Bobowskiej zostało w dużej mierze zapomniane, przytłoczone ogromem II wojny światowej i milionami ofiar. Jej wiersze przetrwały tylko dlatego, że jej matka, Zofia, przechowywała je aż do swojej śmierci w 1987 roku. Ale w 2012 roku – siedemdziesiąt lat po egzekucji Ireny – miasto Poznań nadało jej imię skwerowi: Skwer im. Ireny Bobowskiej u zbiegu ulic Przybyszewskiego i Dąbrowskiego. Tablica informacyjna na miejscu opowiada jej historię, zapewniając, że jej odwaga przetrwa w pamięci publicznej. Dziś kilka polskich żeńskich drużyn harcerskich przyjęło Irenę Bobowską jako swoją patronkę. We wrześniu 2023 roku w Berlinie przeprowadzono zbiórkę funduszy na zasadzenie drzewa ku jej czci w ramach berlińskiej kampanii sadzenia drzew – żywy pomnik młodej kobiety, która symbolizuje wszystkie utalentowane kobiety zamordowane podczas wojny i później zapomniane. Ojciec Ireny, Teodor Bobowski, został zamordowany przez Sowietów w masakrze katyńskiej w 1940 roku – zaledwie kilka miesięcy przed aresztowaniem Ireny. Ani ojciec, ani córka nie dożyli wyzwolenia Polski. Oboje zginęli walcząc o wolność, w którą wierzyli. Na skwerze w Poznaniu, na drzewie w Berlinie i w sercach polskich skautek noszących jej imię – Irena „Nenia” Bobowska, poetka, która walczyła na wózku, żyje dalej. A potem – gdy już wydawało się, że historia Ireny została w pełni opowiedziana – w 2024 roku, podczas prac remontowych w piwnicy jednej z kamienic w Poznaniu, robotnicy natknęli się na ukryty schowek. W środku znajdowały się oryginalne egzemplarze „Pobudki”. I na jednym z nich – odręczny dopisek Ireny. Jej ostatnie słowa do przyszłych pokoleń:..." za Polski Lifestyle
Dariusz Brzozowski tweet media
Polski
48
532
1.3K
22.6K
Marco de la Fère retweetledi
Kamil Kołodziej
Kamil Kołodziej@K_Kolodziej_·
Dyktatura Piłsudskiego rozpoczęła się maju 1926 roku z hasłem moralnej odnowy państwa. Trzynaście lat później, we wrześniu 1939 roku, Polska wchodziła w wojnę z PKB per capita stanowiącym 44% poziomu Niemiec, z produkcją przemysłową na poziomie 72% roku 1929 podczas gdy reszta Europy osiągała 127%, z dwoma milionami karłowatych gospodarstw rolnych nietkniętych przez reformę rolną i z 4% elektryfikacji wsi. Dane mówią precyzyjnie, ile kosztowała ta zamrożona dekada. PKB per capita Polski wzrosło między rokiem 1929 a 1938 o zaledwie 3%. W tym samym czasie Niemcy wzrosły o 30%, Węgry o 25-30%, Czechosłowacja o 10-15%, a nawet peryferyjne Bułgaria i Jugosławia urosły o odpowiednio 27% i 23%. Polska nie tylko nie zbliżyła się do liderów, ale traciła pozycję nawet wobec Rumunii i Jugosławii. Dystans do Niemiec mierzony PKB per capita wynosił w 1929 roku 44% i w 1938 roku wciąż wynosił 44%. Przez dekadę nie zmienił się o nic. Żeby zrozumieć jak do tego doszło, trzeba postawić pytanie nie o pieniądze, lecz o to, kto decydował i na co. Po zamachu majowym faktyczna władza gospodarcza znalazła się w rękach oficerów i legionistów, dla których gospodarka była domeną drugorzędną wobec wojska, a suwerenność mierzono liczebnością armii, nie produktywnością rolnika z Polesia. Minister skarbu Matuszewski był byłym pułkownikiem i szefem wywiadu, nie ekonomistą. Zasadą, którą realizował konsekwentnie, była obrona złotego parytetu za każdą cenę. Gdy Wielka Brytania porzuciła standard złota w 1931 roku, gdy Stany Zjednoczone zdewaluowały dolara w 1933 roku, gdy Czechosłowacja, Węgry i Niemcy przeprowadziły własne korekty monetarne i zaczęły odbudowywać produkcję, Warszawa trwała przy parytecie. Pokrycie dewizowe Banku Polskiego spadło ze 526 milionów złotych w 1929 roku do 27 milionów w 1935 roku, stopy procentowe utrzymywano na poziomie 5-7,5% przy faktycznej deflacji, co oznaczało realne oprocentowanie kredytu rzędu 15-20%, a PKB skurczył się o 52%. Polska porzuciła standard złota de facto dopiero w kwietniu 1936 roku, sześć lat po tym jak zaczęło to robić otoczenie. Ekonomiści, którzy od początku kryzysu artykułowali argumenty za dewaluacją i interwencjonizmem, byli ignorowani konsekwentnie, bo żaden z nich nie był legionistą i żaden nie chodził na herbatkę do Belwederu. Reforma rolna jest osobnym rozdziałem tej samej historii. Ustawa z 1925 roku zakładała parcelację 200 tysięcy hektarów rocznie. W całym okresie 1926-1938 rozparcelowano 65,6% planu, przy czym znaczna część trafiła na uzupełnienie i tak za małych gospodarstw. Czechosłowacja zreformowała 4 miliony hektarów, kraje bałtyckie przeprowadziły quasi-konfiskatę wielkiej własności w ciągu kilku lat po odzyskaniu niepodległości. Polska szacowała liczbę zbędnych ludzi w rolnictwie na cztery do ośmiu milionów, a ziemiaństwo pozostawało naturalnym zapleczem towarzyskim sanacyjnej elity i nikt nie parcelował własnych salonów. Eugeniusz Kwiatkowski wrócił do rządu w październiku 1935 roku, po śmierci Piłsudskiego, i w ciągu czterech lat zrobił rzeczy, których nie zrobiono przez poprzednią dekadę. COP, Stalowa Wola, PZL Mielec, plan piętnastoletni zakładający prawdziwą industrializację i wyrównanie dysproporcji między Polską A i Polską B, wszystko to były projekty człowieka, który rozumiał ekonomię i miał mandat do działania. Ale lata 1926-1935 były za nim, nie przed nim, i plan piętnastoletni nie zdążył wyjść poza szkic wstępny. Sanacja dostała dekadę spokoju i dobrej koniunktury i spędziła ją na trwaniu przy strukturach, które dawały komfort tym na górze. Reformy były możliwe i artykułowane przez kompetentnych ludzi, a blokował je aparat władzy zbudowany z oficerów, których kryterium doboru była lojalność wobec Brygadiera, a nie rozumienie procesów ekonomicznych.
Polski
44
116
683
47.3K
Marco de la Fère retweetledi
ₖₐᵣₘₑₗₒwy ₘₐᵣₖᵢz 🏴‍☠️
jadą świry 😂 ale co do hymnu dziewczyny podeszly to chyba jeszcze nic straconego 🫡🇵🇱👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻
Polski
13
96
857
51.2K
Adam
Adam@AtrakcyjnyAdam·
Wy serio płacicie za Netflixa?
Polski
101
0
204
22.4K
Marco de la Fère
Marco de la Fère@forys_marek·
@FunkyKoval131 @Cogito1918 @2003Rafal Dlatego też z obawy przed denuncjacją przeniósł się po tych akcjach na północ, w okolice Inowłodza, gdzie zresztą również prawdopodobnie został wydany przez miejscowych.
Polski
1
0
0
11
Marco de la Fère
Marco de la Fère@forys_marek·
@FunkyKoval131 @Cogito1918 @2003Rafal Nie słyszałem o zniszczeniu i eksterminacji bez pretekstu, choćby błahego. Wyjątkiem może być Zamojszczyzna, ale tam były raczej wysiedlenia. Ja pochodzę z terenów, gdzie działał Hubal i po tych mordach stał się powszechnie znienawidzony.
Polski
2
0
0
14
Polski Patriota
Polski Patriota@Cogito1918·
Gdy cała armia skapitulowała, on jako jedyny odmówił zdjęcia munduru i przez pół roku trząsł całą Kielecczyzną, mając przeciw sobie całą niemiecką machinę. "Hubal" - żołnierz, który broni nie złożył aż do śmierci. Znakomity kawalerzysta i sportowiec. Wytrwały, niezłomny żołnierz. Ostatni polski zagończyk. Bohater konspiracji powrześniowej. Legendarny dowódca na Kielecczyźnie. Zwany przez Niemców "Szalonym Majorem". Legionista. Walczył z Ukraińcami. Bronił Ojczyzny przed bolszewią. Olimpijczyk 1928. Walczył z Sowietami we Wrześniu 1939. Po kapitulacji Polski postanowił nie składać broni, tworząc i dowodząc Oddziałem Wydzielonym WP. Walczył z Niemcami. Prowadził akcje sabotażowe i dywersyjne. Zastrzelony serią z karabinu maszynowego w serce przez niemieckich zbrodniarzy. Niemcy bojąc się jego legendy nawet po śmierci, zakopali go w nieznanym miejscu. Wojownik, który walczył o polską duszę. Wiedział, że jeśli złoży broń, naród uwierzy w swoją śmierć. Udowodnił, że wolnego narodu nie da się rozpuścić jednym rozkazem kapitulacji. Żołnierz, dla którego Wrzesień nigdy się nie skończył. Najwierniejszy z wiernych synów Ojczyzny. 30 IV 1940 POLEGŁ BOHATERSKO ZA WOLNĄ POLSKĘ PŁK HENRYK DOBRZAŃSKI "HUBAL". Wieczna cześć Mu i chwała!
Polski Patriota tweet media
Polski
22
243
599
3.6K
Marco de la Fère retweetledi
Andrzej Dybczyński
Andrzej Dybczyński@ADybczynsk9367·
Paweł Stężycki, wyrzucony z @Lukasiewicz_pl dyrektor Instytutu Lotnictwa, złożył do sądu akt oskarżenia przeciw prezesowi Hubertowi Cichockiemu (Centrum dla Polski, @nowePSL), w związku z publicznymi twierdzeniami prezesa Cichockiego o destrukcji przez Stężyckiego pionu badawczego Instytutu. Pod kierunkiem Stężyckiego instytut był najlepszą jednostką Łukasiewicza w zakresie współpracy z biznesem i pozyskiwania projektów międzynarodowych. Po usunięciu przez prezesa Cichockiego Pawła Stężyckiego z instytutu odszedł również wieloletni wicedyrektor ds. badawczych, Sylwester Wyka. Od prawie roku w instytucie nie jest obsadzone stanowisko wicedyrektora ds. badawczych, a z instytutu odchodzą kolejni naukowcy. Paweł Stężycki pracuje obecnie w Abu Zabi, gdzie odpowiada za rozwój technologii napędów dronowych. FYI: @donaldtusk @MarcinKulasek @KosiniakKamysz @nowePSL @__Lewica @KO_Obywatelska #nauka wiadomosci.wp.pl/rakieta-w-kosm…
Polski
25
414
1K
62.4K
Marco de la Fère retweetledi
Miguelito
Miguelito@Mighty_MichMich·
Odrestaurowany ciągnik parowy Case 150 z 1905 roku – największy, jaki kiedykolwiek zbudowała firma Case – ciągnący 44 pługi John Deere. 🦅🇺🇸🚜
Polski
14
52
408
33.9K
Marco de la Fère retweetledi
Adam Czarnecki
Adam Czarnecki@czardam·
Przypomnę, że Grzegorz Rzeczkowski twierdził, iż "PiS z Putinem chcieli dokonać rozbioru Ukrainy", a obecnie gość pracuje w Sieci Badawczej @Lukasiewicz_pl, gdzie najzwyczajniej w świecie ciągnie grubą kasę "pracując nad m.in. analizami epidemiologicznym" A Zbigniew Lichocki próbował wyłudzić kamienicę w aferze reprywatyzacyjnej i występował w imieniu "spadkobiercy", który w momencie uzyskania decyzji zwrotowej, gdyby żył, miałby 128 lat.
John Bingham@MrJohnBingham

Dzisiejszy artykul @portalzeropl skłonił mnie do przypomnienia historii dwóch ludzi. Bohaterowie dzisiejszego wątku to Zbigniew Lichocki (pułkownik SKW) i Grzegorz Rzeczkowski (uważany za dziennikarza pracownik @Lukasiewicz_pl). Opowiem Wam o Wielkim Kłamstwie. Jedziemy.

Polski
3
133
471
12.8K
Marco de la Fère
Marco de la Fère@forys_marek·
@kosik_md @damian_patecki No jednak tak działa (mniej-więcej). Najlepszym przykładem jest zderzanie ze sobą kulek o różnej masie, zarówno metalowch (zderzenie sprężyste) jak i np. plastelinowych (niesprężyste) o różnicy mas > 2.
Polski
0
0
0
5
Damian Patecki
Damian Patecki@damian_patecki·
Nie znam się na samochodach, ale dla mnie im większe auto i cięższe tym lepiej. Tak żebym nie wbił się w powietrze jak ktoś we mnie wjedzie jak w Łomiankach. Elektryk super, bo środek ciężkości nisko, szkoda że Ford Capri waży tylko 2 tony. Jakby się dało to bym czołg kupił.
Jacek Werder@WerderJacek

Dlaczego Polacy wolą drogie spalinowe SUV-y niż tańsze elektryczne kompakty? Patrząc na dane o rynku motoryzacyjnym w Europie, trudno nie zauważyć jednego zgrzytu: Polska wyraźnie odstaje od trendu elektryfikacji. W I kwartale 2026 r.:  • samochody elektryczne (BEV) osiągnęły w UE 19,4% udziału w rynku  • a napędy zelektryfikowane to już ok. 70% nowych rejestracji (dane European Automobile Manufacturers'​ Association (ACEA)) W Polsce wzrosty są szybkie, ale poziom nadal niski. Zazwyczaj tłumaczy się to dochodami. Tylko że to wyjaśnienie przestaje działać, gdy spojrzymy wyłącznie na rynek nowych samochodów. To nie jest kwestia „biednego rynku”. Średnia cena nowego samochodu kupowanego w Polsce przekracza dziś ~180 tys. zł. To oznacza, że mówimy o klientach, którzy:  • mają zdolność zakupową  • często korzystają z leasingu lub finansowania  • podejmują decyzje w segmencie średnim i wyższym Kluczowa obserwacja: 👉 w tym samym budżecie dostępne są już samochody elektryczne:  • Tesla Model Y  • Toyota bZ4X  • VW ID.5 często porównywalne lub tańsze niż popularne SUV-y spalinowe. A mimo to wybór jest inny Polski klient w tym segmencie najczęściej wybiera:  • SUV-a spalinowego lub hybrydowego zamiast  • elektrycznego odpowiednika Czyli:  • wyższy koszt paliwa  • wyższe koszty serwisu  • większa zależność od cen ropy To nie jest decyzja czysto ekonomiczna. Co naprawdę decyduje? 1. Preferencje i status SUV jest postrzegany jako „bezpieczny wybór” i symbol awansu. EV — nadal jako nowość, a nie standard. 2. Brak presji kosztowej w percepcji TCO istnieje, ale:  • nie jest intuicyjne  • nie jest dobrze komunikowane  • przegrywa z ceną katalogową i „wrażeniem wartości” 3. Polityka publiczna nie zmienia równania W wielu krajach UE:  • system podatkowy premiuje niskoemisyjne auta  • leasingi i dopłaty obniżają realny koszt EV W Polsce:  • wsparcie jest ograniczone i niestabilne  • brak silnych bodźców fiskalnych 4. Narracja rynkowa Wciąż dominuje przekaz:  • „EV jest drogie”  • „niepraktyczne” Mimo że w segmencie ~150–200 tys. zł przestaje to być prawdą. Wniosek Problemem nie jest brak dostępnych technologii ani nawet brak pieniędzy. Problemem jest to, że:  • decyzje zakupowe nie są oparte na całkowitym koszcie użytkowania  • polityka publiczna nie koryguje tej asymetrii  • a rynek nadal premiuje wybory symboliczne (segment, wielkość, marka) Podsumowując Polska nie jest rynkiem, który „nie stać na elektryki”. To rynek, który nadal wybiera emocję zamiast ekonomii (o ekologii nie wspominając).

Polski
36
1
19
17.1K
Marco de la Fère retweetledi
Potężny Seb Ross 🇵🇱🇬🇧
Tyson Fury wydaje 15 letnią córkę za mąż. - Jeżeli w kościele powiesz TAK, rząd ani nikt inny nie może was rozdzielić. Jesteś pewna? - Tak. - To ci pozwalam. Tak powinno być.
Polski
16
10
198
28.3K
Marco de la Fère retweetledi
Rafał Foryś
Rafał Foryś@RafalForys·
XIX wiek, Chopin jako symbol Ducha Narodu, Gietrzwałd jako miejsce religijnego umocnienia. Łącznikiem tych elementów jest szeroko pojęta polska tożsamość, oparta na kulturze, religii i patriotyzmie. @GrzegorzBraun_ z premierą Gietrzwałd 1877-Wojna Światów w Radomiu!
Warsaw, Poland 🇵🇱 Polski
24
70
271
19.2K
Marco de la Fère
Marco de la Fère@forys_marek·
@Kamilmistrz93 @Leszek_Sykulski Sprecyzuję: - uran wysoko wzbogacony nie może być oficjalnie przedmiotem jakichkolwiek transakcji międzynarodowych. Bo od razu wiadomo po co ktoś go kupił.
Polski
0
0
0
9
Leszek Sykulski
Leszek Sykulski@Leszek_Sykulski·
To jest obraz upadku dyplomacji III RP.
POLSAT NEWS POLITYKA@polsat_news_pol

.@WTBartoszewski u @PSzubartowicz: Po co Iranowi uran, jeśli nie chce stworzyć bomby atomowej? Uran nie nadaje się do elektrowni atomowej. Iran z bombą atomową będzie stanowił zagrożenie dla regionu. Gdy Iran będzie w stanie zbudować bomby atomowe, to nie będzie ograniczenia zbrojeń tylko proliferacja, bo państwa regionu dopną tego, aby mieć własne pociski nuklearne. @MSZ_RP @nowePSL

Polski
62
102
612
19K
Marco de la Fère
Marco de la Fère@forys_marek·
@Kamilmistrz93 @Leszek_Sykulski Nie wiem czy wiesz, ale KAŻDY rodzaj uranu używanego praktycznie jest „wzbogacony”. Różnica jest taka, że do zastosowań militarnych uran musi być „wzbogacony” na o wiele wyższym poziomie.
Marco de la Fère tweet media
Polski
2
0
1
25
Kamil Mistrz
Kamil Mistrz@Kamilmistrz93·
@Leszek_Sykulski Jeśli była mowa u Uranie to faktycznie w elektrowniach stosowana jest wersja wzbogacona Uranu. Głównym producentem uranu wzbogaconego jest Rosja (40 % światowej produkcji) w momencie gdy Iran takiego nie kupuje to ten typek ma rację że sie nie nadaje.
Polski
1
0
1
91
Marco de la Fère retweetledi
Włodzimierz Skalik
Włodzimierz Skalik@Wlodek_Skalik·
- „Kogo szukasz?” - „Moich czterech synów.” Świat patrzy i milczy. Świat wyciera się „prawami człowieka” i milczy. Świat zawiódł…
Polski
195
2.3K
8.1K
96K
Marco de la Fère retweetledi
MO
MO@Abu_Salah9·
حدث في غزة خلال حرب الإبادة - على من تبحث؟ "أولادي الأربعة" أحد أصعب المقاطع التي تم تصويرها في العصر الحديث.
العربية
1.4K
28.3K
60.1K
1.1M
Marco de la Fère retweetledi
Adam
Adam@AtrakcyjnyAdam·
Ta Nowakoska od zamykania Domu Chłopców postanowiła napisać ścianę tekstu, w którym na początku jest, że to wcale nie tak, jak wszyscy mówią, a na końcu, że dokładnie tak. Poziom kadr w tym rządzie to jest, kurwa, skandal. Oni nawet okłamać człowieka nie potrafią.
Katarzyna Nowakowska@nowakowska_ka

Szanowni Państwo, w ciągu ostatnich dni pojawiły się pewne wątpliwości związane z reformą systemu pomocy społecznej i kierowaniem dzieci do Domów Pomocy Społecznej. Chcę poniżej wyjaśnić kilka kwestii dotyczących ustawy, która dzisiaj jest konsultowana. Zacznę od niepotrzebnych słów, które padły w dyskusji i choć nie pochodziły ode mnie ani żadnego przedstawiciela Ministerstwa to stanowczo się im sprzeciwiam. To dotyczy słów „beton” przede wszystkim, ale również innych uczestników wcześniejszych dyskusji, bo niestety z różnych stron czasem rozmowa zamienia się w obrażanie tych, z którymi się ktoś nie zgadza. To utrudnia rozmowę o rozwiązaniach i przyszłości systemu, instytucji świadczących wsparcie, a przede wszystkim o dobru dziecka, na którym nam wszystkim zależy. Przechodząc do meritum zmian w systemie pomocy społecznej i systemie pieczy zastępczej. Co do zasady dzieci powinny wychowywać się w rodzinach, a nie w instytucjach; dotyczy to także dzieci z niepełnosprawnościami. Dlatego w planowanej reformie pomocy społecznej przenosimy ciężar pomocy: zamiast skierować dziecko ze szczególnymi potrzebami do Domu Pomocy Społecznej dążymy do tego, żeby potrzebne wsparcie dostało w domu, w swojej rodzinie, w swoim środowisku. Jeśli z jakiegoś powodu rodzice biologiczni nie mogą zająć się dzieckiem, także dzieckiem z niepełnosprawnością - potrzebna jest rodzina zastępcza. Nasze ministerstwo reformuje też ustawę o pieczy zastępczej, właśnie po to, żeby rodzin zastępczych było więcej i żeby każde dziecko w Polsce w przyszłości mogło liczyć na swój dom. Jeśli nie ma innej możliwości konieczna jest opieka instytucjonalna. Dziś dziecko z niepełnosprawnością może trafić do dwóch różnych rodzajów „systemów”, „instytucji”. Jako Ministerstwo przygotowaliśmy projekt ustawy, którego zadaniem jest to by dzieci, które w przyszłości potrzebowały będą właśnie takiego wsparcia mogły je uzyskać w placówkach dedykowanych dzieciom - w placówkach opiekuńczo - terapeutycznych. Dzisiaj ponad 900 dzieci mieszka w tych samych DPS-ach co 6200 dorosłych z minimalną szansą na znalezienie rodziny zastępczej i bez realnych narzędzi szukania tych rodzin. Jednak co istotne - nikt nie chce zamykać istniejących placówek i przenosić dzieci. Tam dzieci znalazły bezpieczeństwo, opiekę, stabilność. Co w przyszłości? Część spośród DPS, w których przebywają dzieci i dorośli w naturalny sposób przekształcą się w placówki dla dorosłych (dzieci przeważnie jak dorosną zostają w danym DPS). Jednak te DPSy dla dzieci, które są wyspecjalizowane we wsparciu dzieci i mają oddaną wyspecjalizowaną kadrę - będą mogły działać jako te opisane wyżej - specjalistyczne placówki opiekuńczo - terapeutyczne. Wiele z nich będzie mogło też dzięki swojemu doświadczeniu świadczyć inne wsparcie rodzinom dzieci - opiekę wytchnieniową, dzienne wsparcie, wsparcie specjalistów i inne, które są tak bardzo potrzebne. Nigdy nie powiedziałam i nie usłyszą Państwo ode mnie, że kadra DPSów, instytucje wspierające i dające dzieciom bezpieczeństwo nie są potrzebne. Są. Bardzo. Proponowane zmiany dotyczą formy prawnej i narzędzi wsparcia. Zmiana, która jest w ustawie zaplanowana jest procesem, w którego centrum jest dziecko, którego wsparcie jest dla nas wszystkich priorytetem.

Polski
11
131
1K
22.2K
Marco de la Fère retweetledi
NowyŚwiat24
NowyŚwiat24@NowySwiat24·
Nieoficjalnie. Pod rządami Donalda Tuska, Polska przekroczyła po raz pierwszy w historii, unijny próg zadłużenia państwa (60% PKB). Na koniec 2025 roku, zadłużenie 🇵🇱 według metodologii unijnej wyniosło 59,97% naszego PKB. W okresie styczeń-marzec 2026, rząd zaciągnął 100 miliardów złotych nowego długu. Przekroczyliśmy. Bruksela to widzi, rynki to widzą. Nie pomoże nam ta sytuacja.
NowyŚwiat24 tweet media
Polski
162
1.5K
3.6K
64K