Krzysztof Osiejuk@KOsiejuk
Na temat byłego księdza Jacka Międlara mam zdanie ustalone i to nawet nie przez to, że on, ledwo co został księdzem, uznał te przygodę za stratę czasu - tak przecież bywa i nie on akurat jest tego najbardziej dramatycznym przykładem. Powodem tej mojej opinii jest to, że wedlug wszelkich znaków na niebie i na ziemi tu akurat poszło o przysłowiową babę, a to co Międlar wkoło opowiadał, to były zwykle wykręty.
Dlatego też kiedy dotarła do mnie wieść, że Międlar nakręcił dokument o Ukraińcach na Wołyniu i nie tylko, wyraziłem kompletny brak zainteresowania. Podobnie nie poruszyła mnie wiadomość, że film Międlara jest pokazywany na należącej do kumpla Trumpa Jeffa Bezosa platformie Video Prime i odnosi tam światowy sukces. W końcu nie takie rzeczy, gdzie jakieś gówno tu i ówdzie uzyskiwalo najwyższą oglądalność, widywaliśmy.
I oto córka moja obejrzała dwie pierwsze części Międlarowej produkcji i powiedziała, że to jest naprawdę coś wyjątkowego, no i się złamałem. Obejrzałem to co jest póki co dostępne i przyznaję: Międlar nakręcił prawdziwe dzieło. Polecam wszystkim z czystym sumieniem.
Natomiast ja tak na prawdę nie o tym. To co mnie skłoniło do pisania tych słów to dwie kwestie nieco poboczne. Otóż pierwsza z nich jest taka, że filmu Międlara na Video Prime wyszukać się nie da. To znaczy, on tam jest, ale bezpośredniego dostępu do niego nie ma i trzeba próbować na około, przez internetowe linki.
Próbowałem pytać o to Groka i on mi powiedział, że prawdopodobnie przez to, że platforma otrzymała mnóstwo skarg na ten film, dostęp do niego został ograniczony. Tak się czasem dzieje.
No i trudno. Tyle że w tym momencie pojawiło się coś jeszcze lepszego. Otóż ponieważ informacja była taka, że film otrzymał napisy w różnych językach i jest oglądany na całym świecie, pomyślałem sobie, że sprawdzę, jakie to są języki. I proszę sobie wyobrazić, że napisy też zostały usunięte. A więc, jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć film Międlara i dowiedzieć się, o co chodzi z tymi Ukraińcami, to musi przede wszystkim znać język polski. Reszta może próbować na youtubie.
I tu refleksja. Chodzi o to, że wbrew pozorom nie poszło o to, że Międlar zbyt dosłownie pokazuję horrory Wołynia i Amazon postanowił chronić ludzką wrażliwość. Mowy nie ma. O tych widłach, piłach, siekierach, o zaszytych w brzuchach kobiet kotach, wyrywanych językach i wyłupywanych oczach naczytaliśmy się w nadmiarze. Tu już nas nic nie zaskoczy. Jest jednak w filmie Międlara coś być może równie istotnego, a niemal kompletnie nie zauważalnego w popularnej przestrzeni, czyli Ukraińca. Czyli kogoś, o kim nasi rodzice, czy dziadkowie lubili mówić, że to są ludzie o czarnych podniebieniach.
A Międlar o tym właśnie w swoim filmie opowiada. On przedstawia kontekst, którego nam tak często brakowało, a który, jak się okazuje był na tyle nie do zniesienia dla niektórych, że postanowili ten skandal ukrócić. No i jak postanowili, tak zrobili.
Ciekawe, prawda?