Insider Betting
2.8K posts





Szanuję @Maciej_Korowaj za jasne wyrażenie swojego stanowiska, ale się z nim nie zgadzam: - "Powinniśmy wysłać Patrioty do ochrony naszych interesów związanych z transportem surowców energetycznych z Kataru" - Obecnie mamy 2 baterie (słownie: "dwie"). Gdybyśmy jedną z jakichś powodów utracili, mamy jedną. To jest z grubsza jeden ośrodek miejski chroniony przed Iskanderami, ponieważ w kwestii antybalistycznej SZ RP nie mają obecnie dla pocisków PAC-3 MSE alternatywy. I to nawet nie sama bateria, a właśnie pociski są największym problemem - co pokazuje Ukraina. Ich produkcja jest marna, opóźnienia (po tym co widzimy w Zatoce) chyba nieuniknione. Biorąc pod uwagę, że mielibyśmy wystrzelać się ze swoich PAC-3 MSE na Bliskim Wschodzie, w kwestii uzupełniania zapasów mówimy o latach ograniczenia swojego potencjału, który ledwo zaczęliśmy budować. - "Pamiętajmy, że w sytuacji zagrożenia, to my będziemy liczyli na wsparcie Stanów Zjednoczonych. Takie gesty będą decydowały o ich zaangażowaniu" - Obawiam się, że o kwestii zaangażowania suwerennego państwa w wojnę będą decydowały interesy suwerennego państwa (jakim niewątpliwie są USA). Nie art 5., nie wierność, miłość i uczciwość małżeńska, nie wdzięczność i umiłowanie do polskiej ziemi, gdzie gryka jak śnieg biała i panieńskim rumieńcem dzięcielina pała. Jeśli w interesie USA będzie obrona wschodniej flanki, to choćby jednak nas nie kochali, będą jej bronić. Jeśli w chwili próby w interesie USA (tak jak rozeznaje go administracja USA w danej chwili), nie będzie obrona wschodniej flanki, to będą umiejętnie pozorować działania, choćbyśmy byli najukochańszym sojusznikiem na planecie. Uważam, że kolejny akt strzelisty w imię naszej transatlantyckiej miłości nikogo nie wzruszy, ani w żaden wymierny sposób nie wpłynie na polityczną decyzję (!) o przystąpieniu do wojny. Jeśli po Iraku, Afganistanie, Kiejkutach, Rubcowie, Apaczach (i długo by jeszcze wymieniać te nasze piękne gesty) miałoby się okazać, że USA jednak nam z pomocą nie przyjdą... to niestety, ale z przykrością zawiadamiam, że problem był znacznie głębszy i to nie nasz Patriot był powodem. Pozdrawiam i dobrego wieczoru!


I pod postem spłakani ludzie „ale w wielkiej płycie nie ma garaży” - wyprowadzać się na koniec miasta w pole odcinając dzieci i siebie od kultury czy rekreacji żeby samochód mogł dobrze zaparkować a Pan nie musiał siedzieć w tramwaju to jest 🤯 To jeszcze raz: mieszkając w dobrze rozwiniętej dzielnicy ogrom aktywności codziennych robisz poza domem, więc do życia jest Ci potrzebna o połowa mniejsza przestrzeń. I nie musisz mieć samochodu, ponosić jego kosztów żeby dobrze żyć. Tramwaj, metro, autobus, dom kultury, basen, szkoła, przedszkole, biblioteka, to są jakieś punkty od których trzeba żyjąc łapać sensowną odległość w mieście bo inaczej lepiej żyć pod miastem - dużo taniej. Na Pradze Północ dobrze położone 40m2 2 pokoje znajomi kupili za 600k (2 dorosłych) i drudzy 60m2 3 pokoje za 800k (2 dorosłych i bliźniaki) Plac Hallera i bloki na Szanajcy. Wiek ludzi ok 30 lat. 2 nauczycieli, terapeutka, informatyk. W obu przypadkach 20% wkładu własnego reszta na kredyt







The war isn't spiraling — it's ending on Trump's schedule. @BarbaraMBoyd breaks down what the media won't tell you: Iran's financial system was broken months before the first bomb fell. The energy independence was built in advance. And the states that refused to drill?






Marzenia mieszkaniowe kolejnych pokoleń- Dziadkowie: mieć własne mieszkanie. Rodzice: mieć większe mieszkanie. Milenialsi: żeby bank dał kredyt na jakiekolwiek mieszkanie. Gen Z: mieć stabilny najem i nie zmieniać mieszkania co rok. Następne pokolenie pewnie: żeby w ogóle mieć gdzie mieszkać w mieście, w którym pracują/uczą się. To nie jest historia o rosnących oczekiwaniach młodych. Pokazuje po prostu, że każde kolejne pokolenie marzy już nie o czymś więcej, tylko o czymś bardziej podstawowym. I to powinno nas naprawdę niepokoić...






United we stand, divided we fall. For a united and strong Europe. 🇪🇺




















